Wyścig z czasem

Autor: go24
ł po paczkę. Nigdy takich nie widział. Pudełko było całe czerwone z białym napisem w jakimś dziwnym języku. Wyglądało to na jakiś arabski język. Wyjął papierosa i odpalił. Musiał się jakoś uspokoić. Najchętniej przyłożyłby temu niby profesorowi, ale bał się konsekwencji, chciał usłyszeć co ten ma mu do powiedzenia. Po pouczeniu poczuł się jak uczniak w podstawówce zrugany przez nauczycielkę. - Czy masz to o co prosiłem? Przyniosłeś zegarek? – Zmienność w głosie tego dziwaka była przerażająca. W jednej chwili ryczał niczym zwierzę po chwili zmieniał ton na stanowczy i groźny, by znowu emanować ciepłem i przyjaźnią. Jakby w jednej postaci siedziało wiele istot zmieniających się bardzo szybko. Rafał zdjął z ręki potężny zegarek Atlantica i położył na stoliku. Rozmówca odwrócił tarczę zegarka w stronę chłopaka i dotknął jej palcem. Wskazówki ruszyły bardzo szybko do przodu, a na metalu zaczęła pojawiać się małe przerdzewienia, pęknięcia i inne oznaki zużycia. Rafał zdziwił się, wczoraj odebrał zegarek od zegarmistrza. Wszystko było w jak najlepszym porządku. - Prosiłem o twój zegarek, bo gdybym pokazał to na swoim zapewne uznałbyś to za jakąś sztuczkę – mężczyzna podniósł palec i ponownie dotknął tarczy zegarka. Tym razem wskazówki cofały się bardzo szybko i całe urządzenie wróciło do stanu sprzed pierwszego dotknięcia – Pokazałem ci to, ponieważ bardzo ważne jest, żebyś wiedział kim jestem, a raczej czym. Z tego co zobaczyłeś mam nadzieję, że wywnioskowałeś, że mam kontrolę nad czasem. Ale nie czasem ogólnie ujętym. Potrafię postarzać i odmładzać poszczególne rzeczy, czy osoby. Jednak tylko pojedynczo, nie cofnę ziemi do roku 1939 i nie powstrzymam Hitlera – popatrzył na chłopaka, który siedział wsłuchany, zdawał się pochłaniać każde słowo i je analizować – Nie jestem czasem samym w sobie, bo on nie jest istotą. Potrafię się nim posługiwać jak narzędziem do własnych celów. Chcę byś o tym pamiętał. Teraz opowiem ci wszystko co ma znaczenie z ostatnich dni. Pamiętaj, że masz siedzieć cicho i się nie odzywać dopóki ci nie pozwolę. xxx Maleńkie drewniane drzwiczki otworzyły się i wysunęła się z nich drewniana figurka ptaszka. Całą aulę wypełniły odgłosy kukania. Studenci zerwali się, momentalnie zrobiła się wrzawa. - Za tydzień skupimy się na zagadnieniach związanych z czasem – profesor starał się jeszcze na chwilę zająć uwagę studentów, bezskutecznie. Zrezygnowany spojrzał na zegar stojący na biurku przed nim. Od lat przynosił go na wykłady. Twierdził, że określa w ten sposób ramy swoich zajęć. Pierwsze kuknięcie oznaczało początek, na auli zapada absolutna cisza. Drugie to sygnał na pięciominutową przerwę. Trzecie kończyło wykład. Wierzył, że dzięki tak dokładnie określonym zasadom jest w stanie zmusić studentów do słuchania w ciszy. Niestety efekt był taki, że po pierwszym sygnale wrzało nadal, a raczej buczało od szeptów. Po ostatnim zaś nie był w stanie nawet na sekundę zwrócić uwagi młodych ludzi. Odwrócił się plecami do rzeki studentów wypływającej z auli. Kiedy wszystko ucichło zwiesił głowę. Początkowo w takim momencie zastanawiał się gdzie popełnił błąd, teraz już wiedział. Był za łagodny. Nie potrafił jednak tego zmienić, taki już był. Z rozmyślań wyrwało go klaskanie. Odwrócił się zdziwiony, był pewien, że na auli nie pozostał już nikt. W ostatnim rzędzie krzesełek siedział mężczyzna w ciemnych okularach. Na oko miał trzydzieści kilka lat. Bił brawo. - Wspaniały wykład. Od lat jestem pana wielkim fanem – mężczyzna wstał i wolnym krokiem schodził w dół w kierunku profesora – czytałem chyba wszystko co pan profesor wydał, ale dopiero pierwszy raz udało mi się trafić na pański wykład. - Bardzo dziękuję. Cieszy mnie, że choć jedna osoba na świecie zgadza się z moimi poglądami – wykładowca nie bardzo wiedział jak się zachować. Nie przywykł do bycia komplementowanym. Mężczyzna stał już przed profesorem. Zdjął okulary i mocno uścisnął dłoń wykładowcy

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy