Wyścig z czasem

Autor: go24
nie pamięta. Zdał sobie sprawę, że z dzieciństwa niewiele pamięta. Rodzice nigdy nie opowiadali mu o tym jak był mały. Po rodzinie nie krążyły anegdoty o tym co Rafałek spsocił jak był brzdącem. Zdjęć też nie było. Rodzice twierdzili, że byli bardzo biedni i nie było ich stać na aparat, ale wszyscy mają fotki z chrzcin chociażby. Musi porozmawiać z rodzicami, miał dziwne wrażenie, że czegoś mu nie powiedzieli. Bał się do tego przyznać, ale rosło w nim przekonanie, że jest adoptowany. xxx Z samego rana spakował się w niewielki plecak i wsiadł w pociąg. Nie planował wyjeżdżać na długo, dwa, może trzy dni maksymalnie. Złapał pierwszy pociąg do Radomia. Na ogół nie spał w środkach komunikacji, ale po nie przespanej nocy rytmiczne stukotanie kół wagonu było jak kołysanka. Kiedy poczuł, że odlatuje ustawił budzik w telefonie. Dał sobie godzinę. Jechał pociągiem osobowym, a z Warszawy do Radomia wlecze się on około dwóch godzin. Sen nadszedł bardzo szybko. Ponownie śniło mu się, że jest w tym samym pomieszczeniu z dziećmi, że jest pożar, nie było jednak z nim chłopca. Stała dziewczynka i patrząc mu prosto w oczy powtarzała głosem kobiety z telefonu: Odnajdź naszego brata, zanim będzie za późno. Chciał ją zapytać o coś, ale nie mógł sobie przypomnieć o co, miał to dziwne uczucie, że coś mu uciekło z myśli, coś istotnego. Najdziwniejsze dla niego było to, że byli dziećmi, a myśleli i rozmawiali jak dorośli. Tym razem nie zjawił się strażak, a jedynie postać, którą Rafał uznał za demona. Kiedy dziwna postać szła w jego kierunku zauważył, że dziewczynka zniknęła. Postać złapała go za ramię i zaczęła nim potrząsać. Obudził się przerażony, stał nad nim konduktor. - Ma pan bilet? - Już, już pokazuję – nie ma kiedy sprawdzać, pomyślał, prawie się zlałem ze strachu. Wygrzebał z plecaka bilet, ale konduktora nie było już. Wyjrzał na korytarz, ale nie było po nim śladu. Co prawda szedł konduktor, ale to był ktoś inny. Podszedł do niego. - Przepraszam, był tu przed chwilą pana kolega i sprawdzał mi bilet, ale gdzieś zniknął. Nie wie pan gdzie poszedł? - Chłopcze, jeżeli nie masz biletu to ta bajka nie przejdzie – poirytowany konduktor spojrzał na Rafała, ale ten pokazał mu bilet – Po za mną w tym pociągu jest jeszcze tylko pani konduktor, wkurzyła by się gdybyś określił ją jako faceta. Rafał spojrzał na niego zrezygnowany. Poczekał aż sprawdzi mu bilet i wrócił do przedziału. Przez resztę podróży starał się znowu zapaść w sen, ale mu się nie udało. Później w busie z Radomia też starał się zmrużyć oko chociaż na chwilę, ale nic to nie dało. xxx - Czy ja jestem adoptowany? – rzucił w domu na powitanie. Matce wypadł z rąk talerz, który akurat wycierała, kawałki porcelany rozbryzgnęły się po całej podłodze w kuchni. - Ale mnie przestraszyłeś – starała się uśmiechnąć – co ci strzeliło do głowy? Czemu nie zadzwoniłeś, że przyjedziesz? - Mamo odpowiedz, czy mnie adoptowaliście? - Nie, oczywiście, że nie, dlaczego pytasz? – usiadła, widać było po niej, że się zdenerwowała – Ojca nawet nie staraj się pytać o takie rzeczy. Wiesz jaki on jest. - Czemu nie mam zdjęć z wczesnego dzieciństwa? – Rafał nie dawał za wygraną - Już ci mówiłam wielokrotnie, nie mieliśmy aparatu. Ale nadal mi w to nie wierzysz? – po policzkach spłynęły jej łzy – Czemu mi to robisz? Jesteś moim jedynym dzieckiem, czy tak ci źle było z nami, że nie możesz uwierzyć, że jesteśmy twoimi biologicznymi rodzicami? – zanim zdążył coś powiedzieć, matka już wstała i ciszo łkając wyszła z pokoju. Poszedł za nią do salonu. Czuł się okropnie, nienawidził kiedy matka płakała, a świadomość, że to przez niego łamała mu serce. Kiedy wszedł grzebała w jednej z szuflad. - Proszę – powiedziała siląc się na uśmiech, położyła na stole przed chłopakiem jakiś papier – Twoje świadectwo narodzin, - obok położyła drugi dokument – a to świadectwo chrztu. Masz jeszcze jakieś wątpliwości? - Przep

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy