Zasłona esej

Autor: Grzegorz
zytoczyliśmy dialog w sądzie w Leningradzie. Dialog między Josifem Brodskim a sędzią. Dialog kończył się zdaniem: „…Myślę że to od… Boga”. Oczywiście dar pisania miał na myśli Josif Brodski. I dalej czytał swoje wiersze: „Z naszych pól zaoranych zboża nie będzie Przeraża nas adwokat i mierzi sędzia. Droższa nam jest gra w klipe niż mecz stulecia. Dajcie nam tylko obiad i kompot na trzecie Chcemy się wiecznie bawić na łące w berka, Chcemy chodzić nie w płaszczach lecz w pulowerkach Jeśli na dworze będzie plucha i błoto Chcemy wtedy odrabiać lekcje z ochotą” * * * „Każdy człowiek ma jakiś skład, który w testamencie nazywa: moje papiery otóż ja, który często palę w kominie moimi bazgraninami nie mam przy sobie nic więcej prawie…” Kiedy Juliusz wrócił z podróży do Ziemi Świętej i w dworku Marcina opowiadał wrażenia, to słuchacze podziwiali jego dar dostrzegania wszędzie poezji. Dostrzegania głębi. I każdą myśl zapisywał, ubierał w słowa jedyne, a potem okazało się że dużo z tego niszczył. Tak. Palił w kominku rękopisami swoimi, które dzisiaj bez wątpienia wchodziłyby w skład jego wydanej twórczości. Szkoda. Ale cóż, Juliusz wie lepiej co ma istnieć w naszej świadomości, a co nie. Zostawmy ich tam w dworku, piszących, czytających, pijących wino rocznik 1809, słuchających Chopina i Bacha, oglądających Dekalog wg Kieślowskiego. Tam jest inny świat. A u nas? U nas kończy się pewna epoka. Kończy się era Gutenberga, era książki. No niby piszą książki, drukują, i to ładnie, pięknie wydają, ale coś jakby mało kto czyta. Mało kto chce wchodzić w tamten świat. I nie wiadomo czy to źle, czy dobrze. * * * „… źle mi się pisze. Nie jestem w stanie tego ocenić, bo w długim obcowaniu z tekstem traci się wyczucie, ale lękam się, coś mnie ostrzega. Czyż więc trzeba będzie wywalić wszystko do kosza…” Gombrowicz – Dziennik Witolda Gombrowicza Marcin nie zaprosił. Przewidywał bowiem, że i tak nie przybędzie z wiadomych względów. Ale co to znaczy z wiadomych względów? Wiadomych dla tych, którzy twórczość Gombrowicza znają. Ale tych, co nie znają jest większość, a większość tej książki nie czyta i nie przeczyta, bo to jest książka dla wybranych. Pierwszy tom był poświęcony Juliuszowi Słowackiemu. Potem przenieśliśmy się do dworku Marcina, później była mowa o Będzinie, a teraz odchylamy zasłonę. Odchylamy na ile się da, na ile można. I już jakbym chwytał za rękę Anioła, a on umyka. To nie jest Anioł Stróż, bo on przy mnie stoi rano, wieczór, we dnie, w nocy i służy pomocą. Chodzi o Anioła Prawdy. Ale on zdaje się mówić: szukaj, szukaj dalej bo tylko w szukaniu jest sens. Wędruj, wędruj dalej. Bo kto szuka ten… * * * W 1941 roku wysłannik szatana na ZSRR – Stalin, poprosił Matkę Boską Kazańską o pomoc i pomoc uzyskał. W najtrudniejszych dniach dla obrony ZSRR w grudniu 1941 roku, kiedy oddziały niemieckie stały przed Moskwą, ratunku w Bogurodzicy szukał „generalissimus” Józef Stalin. Podczas oblężenia Stalin nakazał oblatywanie Moskwy specjalnym samolotem z kopią ikony Matki Boskiej Kazańskiej na pokładzie. Miliony łagierników oczekiwało upadku potwora, jednakże on uzyskał pomoc. Jak to wytłumaczyć? * * * Gdyby zwyciężył Hitler, też niedobrze. Samolot z Matką Boską Kazańską latał w 1941 roku. A wcześniej, w 1940 ginęli polscy oficerowie w Katyniu i nie tylko. Wspomnieliśmy o ich pomniku sfotografowanym na tle World Trade Center. I jest taki obraz, na którym Matka Boska trzyma przestrzeloną czaszkę polskiego żołnierza. I prosił żołnierz polski o pomoc, i prosił o pomoc Józef Stalin. Proście, a będzie... * * * „Tylko prawda jest ciekawa.” J. Mackiewicz * * * W którym momencie to się zaczęło który to był wiek? Na pewno nie XX. Dziewiętnasty też nie. Robespierre, Danton, Saint-Just i paru innych rzucili ziarno zła. Potem była Wandea, a po

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy