Zmierzch Cywilizacji część 1

Autor: lordziknedzik
ę jej dotknąć? No, niech tylko spróbuje, a zobaczymy, czy polubi moje pazury!”. Poruszała się bardzo powoli, a jej dłoń lekko drżała w powietrzu. Niewiadomo czemu, ale denerwowała się, jakby od tej jednej rzeczy zależało bardzo wiele. Może nawet całe jej życie? Było tysiąc racjonalnych powodów, dla których nie powinna w to wierzyć, lecz wciąż nie chciała spłoszyć zwierzęcia żadnym zbyt szybkim, niepotrzebnym ruchem. Dlatego minęło ponad trzydzieści sekund nerwowego napięcia, zanim jej palce nie znalazły się na tyle blisko, by mogła dotknąć futrzastego łebka. 
 Gdy zaczęła je wyciągać, kocur najpierw się lekko cofnął, niepewny, co się teraz stanie. Czuła, że serce zatrzymuje się w jej piersi, wciągnęła gwałtownie powietrze, zamierając. Kot zaczął ją obwąchiwać, dotykając delikatnie mokrym, chłodnym noskiem, po czym zrobił krok do przodu. Wsunął główkę w dłoń dziewczyny i zamruczał rozkosznie.
 Uśmiechnęła się, drapiąc go za uszami. Miał miękkie, ciepłe futerko i łasił się. Twarz rozjaśnił jej uśmiech. Czy to oznacza, że teraz będzie już inaczej? Że moje życie teraz się zmieni? Spojrzała na popękany sufit. Miał taki sam kolor jak pozbawione ozdób ściany, tylko odrobinę jaśniejszy od podłogi. Nie było tu żadnych sprzętów, poza szafką i niewielką komodą, gdzie stawiała świeczkę. Nikt jej nie odwiedzał więc nie miała powodów, by przejować się stanem mieszkania, którego i tak nie traktowała jak domu.. Tylko pająk tkał swoją sieć w kątach, a ona nie miałą serca ich niszczyć. W końcu był jedyną istotą, z którą dzieliła to ponure miejsce. Nawet jeśli to tylko pająk, chciała, by czuł się tu jak najlepiej. Poza tym, gdy czasem robiło się zimno, na niteczkach, które tworzył, pojawiały się kropelki rosy i błyszczały o poranku. Stanowiło to jedyny ładny obraz jaki mogła zobaczyć w tym smutnym pokoju i, mimo wszystko, czuła za to do niego ogromną wdzięczność. 
 Niespodziewanie kot cofnął się, miauknął cicho i wskoczył na parapet. Zrobił to z taką gracją, że przez parę chwil nie zwróciła uwagi, na to iż odszedł. Zostawiła okno lekko uchylone, tędy musiał się więc dostać do środka. Tą samą drogą, nie zatrzymawszy się, nie dając dziewczynie szansy na dogonienie go i pożegnanie się, opuścił jej mały, szary świat. Odwrócił się tylko raz, gdy był już na zewnątrz. Przez chwilę patrzył na nią swoimi pięknymi, zielonymi oczami, po czym zniknął. Odszedł w ciągu paru sekund. Ledwie chwilę wcześniej czuła miękkość jego futerka pod palcami, oraz lekkie drgania grzbietu, gdy mruczał z zadowolenia, a teraz już go nie było. Zostawił ją, tak jak wszyscy przed nim. Szary pokój nagle zrobił się przeraźliwie pusty.
 Dziewczyna została sama. Zamknęła oczy skuliła się, podciągnęła kolana pod brodę i chociaż jej poranki wyglądały zawsze tak wyglądały, samotne i ciche, zaczęła płakać. Łzy spływały jej po nosku i policzkach, znikając w poduszce. Rozpaczała nad swoim losem, nad beznadziejnym życiem, samotna niczym mały wróbelek na wietrze. Przywykła już do takiego losu, a właściwie nigdy nie znała innego. Jednak czasem, zdarzało się coś, co uświadamiało jej, że życie mogłoby wyglądać inaczej, tak jak dzisiejsze pojawienie się niespodziewanego, mruczącego gościa. Wtedy nie była w stanie powstrzymać łez. Patrzyła na miejsce, gdzie widziała futrzaka po raz ostatni, mając nadzieję, że się pojawi. Przyjdzie by chociaż przez sekundę dać się pogłaskać. Przypomniała sobie jego milutkie, ciepłe futerko, a po policzkach spłynęły kolejne łzy. Powoli, niespiesznie dotarły aż na skraj jej noska i skapnęły, znikając w poduszce.
 Odszedł, tak jak wszystko inne. Ponieważ świat… to ponure miejsce, pozbawione nadziei, chociaż wydaje się, że zmienia się codziennie, tak naprawdę… zawsze pozostaje taki sam. Zawsze taki sam.
 Wstała jakiś czas później i ubrała się. Zanim narzuciła na siebie stare, podniszczone rzeczy, po jej skórze biegały lodowate dłonie zimnego, porannego powietrza. Na zewnątrz zaczął się już nowy dzień. Słyszała odgłosy d

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy