"Amelia"...cz.2

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-dobrze ,że nie ...” kocham Cię....”,- wypaliła na głos....Przecież nie mogę no!!!.... Czemu On tego nie rozumie?....,- bawiła się włosami jakby stał przed nią...

- hm nie już nie Pan x tylko Tomasz. Mój drogi .- kontynuowała monolog

-Całujesz świetnie , ale zdecydowanie za krótko. Jejku co ja plotę.!! Chyba już ześwirowałam.... ,- wzięła kubek z herbatą i powłóczyła się znowu jak znana nam osoba, do salonu , usiadła przy kominku.

-Uu zimno , trzeba napalić. ,- wrzuciła parę drewienek , podpaliła i ze skupieniem czekała aż się rozpali. Po chwili ujrzała piękny pomarańczowy płomień, albo coś w tym kolorze.

-Jest. Zaraz będzie cieplutko... Gdybym została co mogłoby się wydarzyć,- kontynuowała monolog...

-pewnie jeszcze gdzieś byśmy poszli, może rozmawiali ej na pewno rozmawiali bo niby czemu nie .Hm ,- poprawiła włosy,

-ciekawe czy mu się podobałam jak wyglądałam. Zaraz przecież powiedział , że ślicznie ooo jakie to urocze, a może tylko tak powiedział z grzeczności ? A w rzeczywistości pomyślał , że jestem stara i brzydka? Och , nie on taki nie jest. On jest , jaki on jest ? Zróbmy analizę.. całuję świetnie to już wiem na pewno, w sumie jest taki jak kiedyś tylko starszy. Kurcze co ta herbata taka mocna.... ,- Amelia poczuła przyjemne ciepło , rozmarzyła się , może jeszcze kiedyś się spotkamy. Amelię obudziła wiadomość . Aż jęknęła by nie obudziła jej synka. Wyciągnęła rękę na której opierał główkę. Zaszeleściła pościel przyniesiona z sypialni. Zahaczona przez palce dziewczyny.

-Jest....-,wzięła telefon w dłonie. Wiadomość, brzmiało majestatycznie.

-Oby od niego..-szeptała

-”Dobry wieczór...jak tam ? Może umówimy się na kawę? Jutro tak o 10 tej tam gdzie ostatnio . Odmowy nie przyjmuję. Pozdrawiam Tomasz”...

-Och , i co ja mam zrobić. Pójść? Która jest godzina tak w ogóle, co on tak późno pisze? na dziesiąta, ,ale nie wiem czy to dobry pomysł..,- Amelia już w głowie analizowała w co się ubierze.

-Kurcze ,ale głupio mi za dziś... Tak się rzucać na chłopa .A jak mi znowu odbije i go zacznę... no ten..całować? Trzeba się wziąć w garść i coś z tym zrobić. Musze o tym zapomnieć. O nim. Żebym nigdy tego nie żałowała....-, dźwięk wiadomości dało się słyszeć jasno i wyraźnie w cichym domu, Amelia z bijącym mocno sercem chwyciła w dłonie telefon i skasowała wiadomość.

 

 

…....................

 


Szykuje się piękny dzień idziemy z misiem na festyn kwiatów. Uwielbiam kwiaty , ciekawe jak to będzie. Najpierw bazar a potem wycieczka po lesie . Obiad.

…..-, poleciała cała w skowronkach jak nigdy wcześniej. Ten zapach wszystkim się udziela, trudno go opisać. Zapach wody , jaśminu ,bzu , i czegoś jeszcze trudnego do opisania. Hm chyba zapach tego domu , drewno, wanilia i coś jakby zapach szczęścia. Amelia w końcu żyje, Ostatnio w parku w takiej zwiewnej sukni była i dziewczynki zrobiły jej wianek ze stokrotek och widok radości, a synek promienieje jak ona. Tylko czemu dopiero teraz, i czemu sami, taki los przewrotny sam się rządzi swoimi prawami.

. A Pan x zero znaku życia. Tylka ta wstrętna cisza. Rzuciła telefon w kąt. Dość. ... Pomalowała delikatnie oczy. Podkreśliła kości policzkowe. Jednym ruchem dłoni maznęła usta malinową różą. Ubrana w krótkie spodenki i białą koszulkę ze spiętymi w wysoki kucyk włosami ,wyszła z łazienki. Synek bawił się obok niej , ubrany też na krótko jeździł autkiem po czapeczce na głowę. Czerwonej w autka. Podniosła go i zeszli na dół. Zabrała rzeczy na wyjazd. Torbę dla siebie i małego.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38