"Amelia"...cz.3

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-Witaj. Wybacz za ten podstęp , ale chciałem cię zaskoczyć....

-I udało ci się.,..- odezwała się po chwili niezręcznej ciszy...

-Czy mogę wejść?

-Raczej nie...

-Dlaczego?

-Bo...cię tu nie zapraszałam?...

-Skoro już tu jestem. To może?...

-To co? myślisz , że jak nagle się tu pokażesz nie wiem jak i dlaczego i przede wszystkim skąd wiesz , gdzie pojechałam,... to co zrobię ? rzucę ci się na szyję i będę dziękować , że się pojawiłeś? o nie na pewno nie....

-Jak tobie udaje się nie gubić wątku?...wow...

-Odczep się...

- Szkoda bo trochę na to liczyłem .Miło wspominam twoje rzucanie się na mnie. Nie dobra nie denerwuj się . Słuchaj nagle zniknęłaś co miałem robić?

-Na przykład dać mi spokój? nie pomyślałeś o tym ? Może nie chciałam cię widzieć? Dlatego się wyprowadziłam...

-Raczej wątpię. Mogę wejść? Proszę cię. Musimy porozmawiać.

-Nie mamy o czym...

-Jak to nie?

-No nie...

-Uważam , że tak Amelio. Dobrze wiesz , że cię...

- Że niby co

-Bardzo cię lubię i szanuję....Mogę wejść?

-Nie. Odejdź. I zapomni gdzie jestem. ...,- Amelia nagle weszła do domu i zamknęła drzwi. Stanęła przy drzwiach i patrzyła przez wizier czy poszedł ...

-Amelia wiem , że nie masz ochoty ze mną rozmawiać , ale ja ci nie odpuszczę. Nie po to tyle czasu cię szukałem , żeby teraz odpuścić. Wiesz mi , że nie dam ci spokoju. Idę, ale nie długo się zobaczymy. Cieszę się , że cię zobaczyłem. Aha super wyglądasz w tym dresie.


,-Amelia odeszła od drzwi dopiero wtedy gdy znikł jej z oczu. Stała pod drzwiami nie wiedząc co się właściwie zdarzyło. Była totalnie rozbita. Poszła do salonu stała na środku przez chwilę zastanawiając się skąd wiedział gdzie ona jest.

-muszę się napić kawy ….,-otworzyła szafkę w której były słoiczki z różnymi przyprawami i kawą i cukrem i ziołami itp. wzięła ten z pieprzem i wsypała półtorej łyżeczki do kubka...cały czas mamrocząc coś pod nosem, nalała wody do czajnika, włączając go po chwili,

-co on sobie w ogóle wyobraża? myśli , że może tak sobie po prostu przyjść jakby nigdy nic? jeszcze wciąga w to listonosza , no nie poważne. ….,-Amelia stała przy blacie wycierając nieistniejącą już plamę wody. Tarła tą ścierką aż w końcu ta spadła na podłogę.

-O i na dodatek komentuje mój strój. Zaraz co on powiedział ? Chyba, że ładnie mi w nim. Och kobieto to nic nie znaczy. Nie myśl o tym. Inaczej jak by mnie na przykład pocałował no to mam o czym myśleć. Ale tego nie zrobił. Hm ...i bardzo dobrze....,- Amelia usiadła na krześle schowała twarz w dłoniach nagle rozległ się dzwonek do drzwi .... wstała na równe nogi w fryzurze nie do końca takiej w jakiej by się chciała komukolwiek pokazać a już na pewno Panu x.

-Kto to?...,- pobiegła ,ale na szczęście zatrzymała się przed lustrem

-O!!! fest...,-szybko zdjęła gumkę i pochowała wszystkie włosy sterczące wokół twarzy i głowy.

-Jak ja wyglądam jak puchacz. ,- podeszła pomału do drzwi. Zajrzała do wiziera , ale nikogo nie było . Chyba się ktoś pomylił, odeszła po chwili znowu , otworzyła drzwi i zobaczyła siedzącego na schodach Pana x..,

- że też się nie przebrałam!!!....,- szepnęła. Zebrała się w sobie i odezwała się

-co ty to znowu robisz? ...,- ale twórczo na prawdę, Amelia postaraj się!

-Powiedziałem ci , że się mnie nie pozbędziesz tak szybko. Usiądź proszę koło mnie.,- Amelia usiadła na przeciw niego na huśtawce.

-Słucham... ,- odezwała się majestatycznie.

-Dobrze. ….,-Wstał. Podszedł do niej bez pytania siadł obok. Amelia nie odezwała się , zaschło jej w gardle nagle i jakby nieodwracalnie. Nie mogła przełknąć śliny.

-Ładnie ci w tym dresie.

-Och tylko to mi chciałeś powiedzieć?... ,- paskudny dres nie przypominaj mi o nim...szeptała w duchu.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38