"Amelia"...cz.3

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-Przekonałeś mnie tym ideałem kobiety.....,- Amelia rzuciła się na biedaka znowu...

-Amelio....

-Tak!

-Kocham Cię....

-To miłe ,ale czy prawdziwe?Bo wiesz różnie to bywa w życiu....

-No nie a ty znowu zaczynasz. Możesz na chwilę nie gadać?

-yhym...,-

-Gdzież tam! Wiesz chodzi o to ,że oboje już coś przeszliśmy. Ty i ja. A życie nadal pędzi. Pytanie tylko czy wiemy jak żyć by nie żałować ?

-Żałujesz?

-Pewnych decyzji na pewno...

-Jakich?

-Och , różnych. Czasem miło by było cofnąć czas...

-Ami coś dziś mówisz zagadkami. Jakby się coś zmieniło....

-Nie no nic się nie zmieniło. Czasem lubię tak po analizować. To potrzebne w życiu. Ty tak nie masz?

-A pewnie , że mam , bo to raz? Np czemu z Tobą tu siedzę i filozofuje? Hheh. Lubie siedzieć z Tobą w lesie w ciemną noc gdzie mogą nas napaść wilki...

-Że jak ?Wilki? hehheh

-Niech będą dziki, chciałem trochę nadać temu grozy...

-Nie udało Ci się. I co ?

-I chciałabym ruszyć już gdzieś , nie wiem do twojego domu czy może dalej w głąb lasu , którego nie znamy...albo może do baru gdzieś za miastem....

-No wiesz cios poniżej pasa...Ty dalej do tego baru pijesz?

-Ależ nie do baru, żartuje co ma bar do tego. Chodzi o... czekaj jak ty to

mówiłaś? Model... tak?

-Oj daj spokój już....

-ideał ….

-Tomek proszę Cię nie przeginaj. Myślisz ,że nie wiem po co to robisz?

-No po co?

-Nie uśmiechaj się , zarazo....

-Zarazo?Mówiłaś ,że jestem twoim bohaterem...

-Chcesz żebym mówiła jak to mnie wyratowałeś z opresji..

-Z opresji? Moja droga chyba uratowałem Ci życie. Mogłaś zostać wywieziona i sprzedana jako żywy towar , albo co gorsza jako dawca narządów...

-O matko!!! Ty masz dopiero wyobraźnię...Tomasz ty lepiej już nic nie mów.

-No co heheh

-Nie lubię jak się ze mnie śmiejesz...

-Kochanie nie śmieję się...

-To po co ten uśmiech na twarzy?

-Ja się po prostu do Ciebie uśmiecham...

-Tak właśnie widzę, tylko czekasz , żeby się ponabijać...

- Przecież się droczę tylko z tobą złotko...

-Jakoś mi się to nie podoba..,-Amelia stała naburmuszona , czekała aż Tomasz ją jakoś ułaskawi....

-Oj kochanie, przepraszam. Masz racje przesadziłem. Choć tu do mnie....

-Jedzmy do domu....

-O brzmi obiecująco...heheh

-Chodziło mi o to ,żebyś mnie odwiózł do mojego domu. Nic sobie nie wyobrażaj...

.-No zwał jak zwał, Co ja sobie niby wyobrażam co?

-No mam nadzieje że nic...

-Ami , kobieto co ty taka poważna, nie poznaje Cie?

-Ludzie się zmieniają....

-Możliwe ,ale nie ty?

-Dlaczego nie ja?

-Bo odkąd Cię znam jesteś taka sama szalona. Czy mam Ci przypomnieć pewne sytuację?

-Niby jakie?...Amelia była ciekawa co on takie jej powie...aż chodziła w jednym miejscu …

 

 

 

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38