"Amelia"...cz.3

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-Nie , ale jeszcze cię w czymś takim nigdy nie widziałem.... ,- uśmiechnął się. Amelia nagle odwróciła się w jego stronę jakby ta sytuacja była zamierzonym spotkaniem,

-Co ty nigdy nie widziałeś mnie w takim stroju ? To znaczy dresie?... ,- doszło do niej , że on na nią patrzy i , że ona patrzy na niego. Każdy potencjalny obserwator stwierdził by, że patrzenie no kogoś kto z nami rozmawia jest czymś naturalnym i oczywistym , ale nie Amelia. Ona była totalnym przeciwieństwem wszystkich naturalnych zachowań ludzkich. Jej oczy zetknęły się z jego oczami i jakby przywiązały do siebie. Nagle zaczęła mrugać tak szybko , że wyglądało to bardzo nienormalnie aż biedny delikwent zwrócił na to uwagę i zapytał.

-Wpadło ci coś do oka?

-Coś mnie jakby zakuło chyba mi się coś wbiło w oko.

-Pokaż....

-Nie, nie, nie ma takiej potrzeby.

-Amelia spokojnie nie bój się. Zobaczę tylko co ci się stało.

-Nie naprawdę, jest już dobrze. ….,- mówiła to tak jakby język jej drętwiał. Czuła dreszcze i dziwne fale gorąca. Był blisko niej. Bała się , że nagle coś zrobi, czego nie skontroluję. Tak jak wtedy gdy go pocałowała. A raczej rzuciła się na niego. Biedny. Cały czas pamiętała te chwile gdy odwzajemnił jej pocałunek. Miała taki mętlik w głowie , nie wiedziała gdzie jest i dlaczego tak się czuje. A teraz on tu był. Tak blisko jak wtedy i patrzył na nią tymi swoimi oczami . Nagle wstała jakby ją ktoś oparzył kawą.

-Idź proszę.

-Dlaczego? Amelia proszę daj mi szanse. Jestem sam... ty też?

-Jesteś sam? Jak to?

-Nic dobra. To idę. Nie chcesz mnie tu widzieć.

-To nie tak. Po prostu tak będzie najlepiej.

-Dla kogo!

-Dla nas! Ja mam dziecko jakbyś zapomniał...

-Raczej dla ciebie. Słuchaj wiem co czujesz do mnie. Zresztą każdy to zauważy. Ja nie jestem na to obojętny. Pamiętaj ….,- wstał z huśtawki i poszedł a Amelia siedziała skołowana jakby ją ktoś obuchem walnął.

Amelia zaczęła łazić tam i z powrotem kilka razy...

- Idę tędy już czwarty raz i mam nadzieję , że ostatni.... Och . Poszedł sobie no ! szok. Ale co on oczekuje ode mnie., że nagle wszystko rzucę i będę z nim? To nie możliwe!! Przecież , ja nie jestem sama. Jak mu się wydaje .Co mam niby zrobić? zapomnieć o wszystkim i być z nim? Zresztą helllooo ja nie wiem czy coś czuje do niego....

O zapomniałam o mojej kawie. Zaraz sobie jeszcze raz wodę zagotuję. O nie i znowu gadam do siebie. Szalona. ….,- powędrowała do kuchni. Mechanicznie włączyła przycisk i z tępym wzrokiem usiadła znowu na krześle mając nadzieję , że zaraz zadzwoni dzwonek do drzwi. Siedziała i czekała, ale cisza .

-Chyba poszedł na serio. O woda już jest.

-A może coś mocniejszego?....Głupia babo!!!masz dziecko... Zalała kubek ze swoją kawą i już miałam zrobić łyk gdy nagle ktoś szarpnął ją do tyłu i pocałował...Amelia z wrażenia upuściła kubek...

-O matusiu...!!!!! ,- krzyknęła zanim ktoś uniemożliwił jej wydobycie głosu.

-Amelia stała w ucisku i nie zamierzała się uwalniać. Po chwili jednak doszła do wniosku , że nie wypada tak długo się całować i trzeba się ogarnąć....

-Co to było?

-Hm. Jak by ci to wyjaśnić. Kiedy dwoje ludzi czuje coś do siebie to powstaje takie uczucie z którym nie można walczyć... niewykluczone jest , że zbliżą się do siebie by.... się pocałować.... Hehe

-Coś ty? Nie o to mi chodzi?

-Amelia nie tłumacz sobie tego , nie analizuj to zbyteczne. Stało się...

-Jak zbyteczne? wylałam przez ciebie kawę, i pobiłam kubek. To raz , dwa wtargnąłeś do mnie do domu i mnie napadłeś!!! Trzy, wcale tego nie chciałam, to była napaść!!!

-Jakoś zbytnio się nie opierałaś.

-Co ? jak to nie? Byłam zaskoczona i wytrącona ze świadomości....

-I właśnie taką Cię kocham ….,- Amelia stała oszołomiona zaskoczona i nie wierzyła temu co usłyszała. Zastanawiała się czy to komplement czy właśnie ją obraził.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38