"Amelia"...cz.3

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-Nie mów tak więcej....

-Czyli jak ?

-No tak jak przed chwilą....

-Oj widzę ,że masz problem z nazywaniem rzeczy po imieniu....

-Co?

-No tak , słuchaj odpuść. Dobrze wiesz , że gdybyś nie chciała mnie pocałować po prostu byś mnie odepchnęła.

-Słuchaj to ty odpuść i wyjdź stąd.

-Dlaczego? krępuje cię?

-Tak. Nie!! nie, po prostu już na ciebie czas....

-Amelia kocham cię , mogę to powtarzać wciąż i wciąż.

-Proszę cię....

-O co?

-Nie mów już tego

-Ale to prawda ...,- cisza.... Amelia nie była w stanie już nic powiedzieć. Po dłuższej chwili patrząc mu głęboko w oczy odparła.

-Napijesz się kawy?

-Chętnie. Dziękuje...,-przeszli do salonu. Amelia usiadła przy kominku w swoim ulubionym fotelu a on na sofie. Na przeciw jej. Trzymał w dłoni kawę , i zaczął słowami...

-A pamiętasz...,-Amelii aż się zaiskrzyły oczy bo wiedziała ,że pewnie będzie to miłe wspomnienie.

-Poszliśmy na spacer, wiesz gdzie tam gdzie były stawy tylko z tej drugiej strony,, byliśmy nad samą wodą . Siedzieliśmy na jakimś małym kawałku drzewa. Ja na chwile poszedłem i przyniosłem ci kwiatek taki polny...

 


-Pamiętam , czekałam kiedy usiądziesz koło mnie, ale ty mnie trzymałeś na dystans. To było chyba przed twoimi zaręczynami tak?

-Tak. Chyba złe wspomnienie.

-Nie , wcale nie ,ale miałeś mnie obok siebie i nic. Nawet buzi w policzek.

-Bo byłem młody i głupi.

-No tak z grzeczności nie zaprzeczę. Ja pamiętam jak pojechaliśmy razem do szpitala, po jakiś wyniki. Siedzieliśmy potem na ławce i miałam taką ochotę powiedzieć ci , że cię kocham, żebyś już na zawsze ze mną został .Potem byliśmy w jakimś budynku była tam taka duża kolejka i tylko my byliśmy młodzi .Reszta to same starsze osoby. Pamiętam jak mi było głupio z tego powodu .I chyba ci nigdy tego nie mówiłam ,ale czułam się tak jakbyśmy nigdy się nie rozstali . I całe lata tak chciałam .Tak bardzo tęskniłam za tym. Wszystko za szybko się skończyło. Zanim zdążyłam pomyśleć.

-Amelia nie musisz się tłumaczyć to moja wina.

-Nie tłumaczę. To też była moja wina. Czuję, że muszę to powiedzieć. Bo może nie zdążę już i umrę nie mówiąc nic a ty nie będziesz tego wiedział. Musisz to wiedzieć. Rozumiesz

-Tak , spokojnie. Już się stąd nigdzie nie ruszam. I nawet jak umrę to wiem co czujesz. I wiec ,że czuje tak jak ty. Mam wszystkie wspomnienia ,żadnego nie zgubiłem bez względu na wszystko. Rozumiesz?

-Tak..

 

 

…............

 

 

 

Amelia siedziała na huśtawce . W białej koszulce w koszuli w czarno białą kratę, już nie w dresie,. Po gryzując kabanosy drobiowe, jakby od niechcenia. Mały był u jej cioci , mogła więc podumać , i spokojnie pojeść kabanosy....hm, godzina była na takie podjadanie nie bardzo, ale cóż , Amelia słyszała głosy niosące się na wodzie

 

 

-O chyba jakiś mecz leci. A jakże . No nic ,- pewnie Pan x też ogląda w końcu facet. Zastanawiała się czemu milczy. Ale tylko przez chwilkę, po chwili zaczęła monolog...

-No tak faceci , wszyscy tacy sami , dranie , wykorzystać i porzucić . Och jeden i drugi tacy sami. Ale nie umiem zrozumieć dlaczego Pan x mnie tak potraktował. A jeśli mu się coś stało? Albo jest w szpitalu i jest na łożu śmierci? Och co mam zrobić?... ,- wstała nagle i chodziła wte i wewte..... -Zaraz czy my mamy wspólnych znajomych? Może po dzwonie i zapytam? Och co mam robić? Zaraz a jego rodzice? nawet nie wiem gdzie teraz mieszkają... ,- zaczęła chodzić coraz szybciej...

- pomyśl kobieto!! a może on tego wcale nie chce? nie chce cię i nigdy nie chciał. Wbij sobie to do głowy!! Znudziło mu się jego życie , więc zawracał ci twoje. Nie !!! nie prawda!!! ...co ty gadasz kobieto!!! on mnie kochał!!!

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38