"Amelia"...cz.4

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-Pamiętasz jak byliśmy na spacerze. Wieczorem było jasno od gwiazd a Ty chodziłaś non stop chodnik ulica, chodnik ulica, przystawałaś nagle albo szłaś tak by się o mnie otrzeć?

- Co?Nic takiego nie pamiętam...

-No jasne...

-Dobrze to teraz coś innego , byliśmy na kawie w mcdonaldzie i było mega dużo ludzi, a my mieliśmy bardzo mały stolik , ledwo się w nim mieściliśmy .Tak blisko mnie siedziałaś byłem aż zakłopotany...

-Ty ? No jasne nie rozśmieszaj mnie...i gdzie tu niby moja szaloność

-Szaloność? A co to za słowo?

-No moje...

-No wreszcie jesteś sobą...,- Tomasz uśmiechną się szczerze.

-Wiesz co ja zawsze jestem sobą, Może mam jakieś dziwne klimaty teraz. Odkąd wypominałeś mi moją głupią randkę z nieznajomym.

-Miśka ,ale to nie dziw się..

-Miśka??

-No już tak chyba kiedyś powiedziałem na Ciebie...

-Nie pamiętam. Ja wiem że głupio postąpiłam, to koniec i kropka. Tamtego nie ma. Uratowałeś mnie , i czuje się lepiej. Choć czekałam na buzi w policzek i się nie doczekałam dlatego czy las czy nie las trzeba jechać. Klimat prysł, czas wracać.

-Oj najmilsza, ucałuję Cię w policzek

-Nie chcę....

-No jak to?

-Bo miałeś szanse ,teraz wracamy.

-Nie zgadzam się....

-Się możesz nie zgadzać!!!

-Przystąp do mnie!!

-Że co?a Ty po jakiemu mówisz?

-Po polskiemu chyba staropolskiemu!

-O matulu , piłeś coś?

-Ciekawe kiedy , chyba nie wtedy kiedy pędziłem do Ciebie na ratunek, i nie wtedy kiedy żądałaś pocałunków i się rzucałaś na mnie...

-Co,co? Niby kiedy się rzucałam na Ciebie?

-Kochanie Ty się ciągle rzucasz na mnie jak nie słownie to fizycznie.

-Wiesz co, ja kieruje

-O nie,,,,

-Tomek ,ale ty bredzisz już .,-Amelia otworzyła drzwi od strony kierowcy. Tomek złapał ją za rękę....

-Amelio kocham Cie , ale kieruje ja

-Absolutnie Ty masz zachwianą zdolność oceny sytuacji...

-Nie no co ty! Wszystko jest ok. Chcę Cię po prostu jakoś rozweselić.

-Wiesz to było miłe co powiedziałeś . Przepraszam Cię, wracajmy

-Nie przepraszaj. Ja się nie gniewam. Choć to słowo wyjątkowo ładnie brzmi w twoich ustach, w ogóle masz śliczne usta....

-Dobra, jedźmy...,- o men wreszcie ruszyli no proszę was ile można...ok ok

jechali było już fest ciemno . W aucie było cicho jak nigdy. Zero tematów. Chyba się nagadali. Aż dziwne...

-Może włączę muzykę?

-Jeśli chcesz to pewnie.

-Albo nie , przyjemnie się jedzie w ciszy takiej zupełnej prawda?

-Tak... hehhe,

-No co?

-Nic , masz rację.

-Bo wiesz lubię jeździć autem jak jest ciemno wokół i cicho. Wtedy mogę pomyśleć. Choć czasem dobrze nie myśleć. O fajna piosenka leci nie?

-Tak Amelio,

-Schiller „I feel you” wow super się słucha. Czemu ty nic nie mówisz?

-Bo cały czas Cię słucham .A piosenka super choć nie moje klimaty.

Choć wole żywsze utwory.....

-Nie znasz się...ale nie ważne....

-Heheheh , kobieto ty moja.

 

 

 

 


 

Amelia od dawna nie była w takiej sytuacji. Z jednej strony mąż a z drugiej Pan x .

Obaj w jakimś stopniu ważni, była trochę rozdarta. Wiedziała , że musi to wszystko sobie poukładać.

Podjechali pod jej dom. Wysiedli. Tomasz złapał Amelie w pasie i przyciągnął ku sobie.

-Jesteśmy moja droga...

-Cieszę się

-Zjemy razem kolacje czy wolisz sama?

-Wiesz sama nie wiem co wolę...,- serce mówi zostań a rozum jedź do domu...eh

Nie chcę Ci nic obiecywać ani mówić wielkich słów

-Nie musisz zresztą nie wymagam tego,

-Wiem, ale czuje że jestem Ci winna jakąś odpowiedź

-Wcale nie. Choć nie powiem , że trochę sam zrobiłem Ci pod górkę. Nie chcę byś kiedykolwiek żałowała swojej decyzji. I kiedyś wypomniała mi , że przeze mnie nie wyjaśniłaś sobie z mężem.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38