"Amelia"...cz.4

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-Ja? Na Ciebie się nie umiem gniewać... No co Ty kochana....jestem ostoją spokoju....

-To dobrze..Bo muszę Ci coś powiedzieć.

-O to fajnie....

-Nie wiem czy Ci się to spodoba....

-Mam się bać?

-Nie ...

-No to wyjdź i powiedz.

-Dobrze.,- chlupnęła woda , Amelia wyszła z wanny. Ubrana w dres wyszła z łazienki

-O jaka jasność...

-No wiesz...

-No co żarcik taki. Poczekaj...,-stanął koło niej...ładnie pachnie, co to jest

-Hiper alergiczny żel do ciała i włosów, dla dzieci Nivea....

-Hahahah super jest,

-Ten żel czy ja?

-No żel kotek, hehhehe o i dresik jest ,

-Coś Ci się nie podoba?...

-Nie , wszystko jest ok a nawet jeszcze lepiej.

-Tomek!!

-Słucham Cię...

-Czuję ,że ta sytuacja mnie przerosła. Chodźmy na dół....

-Dobrze.

,-...usiedli na kanapie, Amelia czuła się trochę jak Alicja w krainie czarów, nie wiedziała czy wypić napój zmniejszający czy całkiem uciec z nory zająca. Jej obroną na krzywdzący los była ucieczka. Czuła dziwny lęk, była jakby obok a nie w środku przyjęcia.

-Och...

-Mów co Cię gnębi..

-Między innymi Ty! Sama już nie wiem. Jestem i tu i tam, rozumiesz?

-Nie bardzo

-Och.... Tomek jestem inna niż kiedyś. Mówisz , że czujesz dystans. Owszem a kiedy próbuję się otworzyć dostaje po łapach. Wiem, że jestem skomplikowana. Może nawet mnie nie lubisz, trudno.

-Co ty...

-Nie przerywaj proszę

-Dobrze

-Powiem tak .Zbyt ciężko pracowałam by nie zwariować, by jakoś znieść życie. Kiedy jesteś samotny w związku , dopiero wtedy rozumiesz jak to jest wstrzymać oddech. I kiedy stoisz na moście patrzysz w toń, marzysz by ktoś przyszedł i Cię uratował .Ale nikogo nie ma , jesteś sam. Brakuje Ci czegoś czego sam nie umiesz nazwać ani zrozumieć. To tak jakbyś się mocno skaleczył ,ale nie czuł bólu. I wiesz , że ta rana już nigdy nie zniknie zostanie z tobą do końca życia. Wybacz chyba nie powinnam Ci tego mówić. Nie wiem czy mnie zrozumiałeś. Powinnam zrobić to już dawno temu. I powiedzieć Ci to ,ale nie wiedziałam czy to ważne.

-Dobrze , że powiedziałaś. Mogę teraz spojrzeć na Ciebie inaczej. Ale nie tak jak myślisz, że Cię nie lubię albo coś w tym stylu. Przeciwnie. Wiem , że sporo przeszłaś , nie chce Cię dręczyć, dlatego myślę ,że tym lepiej będzie dla nas ,dla Ciebie jak na razie zniknę.

,-...Amelia patrzyła nie niego smutnymi oczami ,ale czuła ,że tak będzie lepiej. Puki nie odnajdzie samej siebie. Nie chciała płakać ,zresztą piekły ją oczy pewnie z tego płynu hiper alergicznego. ….Dobrze jestem silna....,- powtarzała w myślach.....

Niech tak będzie. Tylko powiedz mi jedno Tomku,

-Co takiego?

-Dlaczego się odchodzi od osoby , którą się kocha? ...,- Tomasz nie wiedział co powiedzieć bo cokolwiek by nie powiedział będzie odebrane tak samo. Wstał z kanapy, uśmiechnął się nieco i podszedł do niej...wyciągnął swoją dłoń , gdy odpowiedziała tym samym , ucałował ją i poszedł w stronę drzwi .

-Poczekaj!! i to już koniec? Tak po prostu?

-Amelio droga nie chce byś cierpiała z mojego powodu ,

-Och teraz to dopiero dietę szlak trafi....

-Co ty chcesz ,żeby Cię wiatr popychał?

- Wiem to wszystko , rozumiem twoje obawy, po co Ci mówiłam to wszystko, chyba jestem szalona

-No ja to już od dawna wiem hehhe

-Dzięki, czemu Ty w takiej sytuacji po prostu nie przyciągniesz mnie do siebie i nie pocałujesz?....,- no właśnie....

-Amelio ,ale to nie jest koniec! Żeby zrozumieć pewne spawy potrzebny jest do nich dystans. A pocałować Cię mogę zawsze....

-Może masz rację , albo potrzebujesz dystansu. Dobrze to skończmy tą rozmowę..

Może nawet nie powinniśmy być razem, skoro jest. Ja mam wątpliwości i Ty

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38