"Amelia"...cz.4

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-Wybaczam Ci....

-Uff....

-Ale nie wyobrażam sobie do ciebie wrócić.

-Co? Co ty wygadujesz?przecież mi przed chwilą wybaczyłaś?

-Ale to nie oznacza powrotu. Chce iść dalej,

-No tak z tym świrem.!!!!

-Nie wiem z kim będę z nim czy z kimś innym ,ale na pewno nie z Tobą ,wybacz.

-Wybacz? Ja mam ci to wybaczyć? Nigdy!!!.. zniszczyłaś mi życie!! Kim ty jesteś? A ja głupi tyle dla Ciebie zrobiłem...tak się poświęcałem. ,- Amelia patrzyła na człowieka który niegdyś był jest tak bliki teraz to tylko mężczyzna który jest zupełnie obcy. A co najgorsze obwinia ją o wszystko i coraz bardziej staje się zły wściekły agresywny.

-Zakończmy tą rozmowę..,,- powiedziała spokojnie by opanować jego gniew

-Zakończyć chcesz !!! ,-Amelia napiła się łyk wody by zwilżyć usta , i nagle poczuła mocne uderzenie w twarz , szklanka wypadła jej z dłoni a ona upadła na podłogę.

Mężczyzna siedzący pod oknem podbiegł w jej kierunku zasłonił ją i złapał rękę wkurzonego męża Amelii, który zamierzył uderzyć ją ponownie.-

-Zostaw ją wariacie!!!

-Wezwijcie policje!!! ,- ktoś zawoła

-Już dobrze spokojnie nic pani nie grozi. ,-..Amelia słyszała czyjś głos ,ale nie bardzo widziała kto to jest. Uderzenie było silne. Amelia była zamroczona, i bolał ją policzek. Gdy go dotknęła zobaczyła krew.

-Ojej co się stało?,- odezwała się do mężczyzny który był obok niej i sprawdzał czy wszystko ok.

-Zadzwonię po kolegę ,on pomoże Może usiądź na krześle zaraz kelnerka przyniesi apteczkę. Spokojnie nie bój się, nic Ci nie zrobię. Jestem Julian. Mocno cię drań uderzył Kto to był.?

-Mój były mąż,- odezwała się cicho bo nie mogła mówić. Bolała ją głowa i twarz a najbardziej szczęka i policzek

-No tak ,ja Ciebie nie mogą samą zostawić nawet na chwilę....,- usłyszała znajomy głos. A gdy z trudem podniosła głowę zobaczyła ...Tomasza.

-Co ty tu robisz?

-Nic nie mów. Możesz mieć połamaną kość policzkową. A to będzie pogłębiać uraz. Zabieram Cię do szpitala. Tam się tobą zajmę..

-Ty?

-Tak, jestem chirurgiem.

-,że co?

-Cicho, nic nie mów. Jedziemy. Wezmę Cię na ręce. Dobrze?

-Yhym...Amelia zamknęła oczy. Gdy niósł ją do auta czuła lekki powiew wiatru. Czuła delikatny chłód na ramionach. Czuła też ból uderzonej twarzy , narastający ból który narastał z każdy ruchem twarzy. Zaczęła stękać i nagle straciła przytomność

-Ami? Już już wiem ,że boli. Ami jesteś tam? Zemdlała. Już kochanie.,- wsadził ją delikatnie do auta. I po chwili ruszył w stronę szpitala .Po jakimś czasie dojechał na miejsce. Szybko otworzył drzwi i wysiadł. Wyciągnął nieprzytomną dziewczynę. Wziął ją na ręce i poszedł szybkim krokiem w stronę wejścia do szpitala.. Znikli za drzwiami.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38