"Amelia"...cz.5

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 1

Amelia otworzyła oczy. Za sekundę zamknęła je znowu. Po chwili otworzyła i już ich nie zamknęła .Rozejrzała się dookoła.

-Gdzie ja jestem?,

-Dzień dobry Pani Amelio, jestem Emilia pielęgniarka....

-Gdzie jest Tomasz?

-Doktor Tomasz zaraz przyjdzie. Czeka za drzwiami. Chciałam pobrać pani krew. Już go proszę.

-Doktor Tomasz? Jak to...??

-A tak między nami to bardzo się martwił o Panią. Widać ,że mu zależy na Pani. Wreszcie kogoś poznał po tym jak stracił żonę w wypadku. Straciliśmy nadzieje, że jakiejś kobiecie odda serce. A tu proszę. Sam Panią operował.

-Nic z tego nie rozumiem, co Pani mówi...

-Dziękuję Emilio. Już się zajmę moją pacjentką -... wszedł do sali , stanął obok łóżka Amelii ,które stało przy oknie.

-Jak się czujesz Amelio?

- Tomasz jesteś lekarzem???

-Tak.

-Dlaczego mi nie powiedziałeś ?

- Nie lubię się chwalić. Jak się czujesz?

-Nie wiem jak się czuję. Boli mnie głowa i twarz, nie wspomnę już o sercu i duszy. Czekaj jak to było?” musisz dać mu szansę się wytłumaczyć”...

-Skąd mogłem wiedzieć ,że to debil i wariat? teraz widzę , że nie mogę Cię zostawiać nawet na chwilkę .Wiesz bałem się o Ciebie. Jak zadzwonił mój kumple i powiedział mi o całym zajściu czułem ,że chodziło o ciebie. A gdy powiedział ,że jakiś gościu z całej siły uderzył młodą kobietę to nie wiem czemu ale czułem że chodzi o Ciebie... Wyglądało to ponoć strasznie , a najgorsze jest to, że nie wiem czemu, ale poczułem że chodzi o Ciebie. I się nie pomyliłem. Och Amelia jak to się stało?

-Nie mam Ci nic do opowiadania.

-Dlaczego?

-A niby czemu skoro ty ukrywałeś , że jesteś lekarzem chirurgiem na dodatek...

-Przepraszam Cię ,ale jak poznaje kogoś i mówię kim jestem to zaraz liczy na jakieś wiesz

-Nie wiem, dzięki ,że mnie wkładasz do jednego worka.

-No tak ona nawet w czasie bólu się czepia...

-Ja się czepiam?absolutnie nie!!!! ,chciałam pozwolić na mój wybuch nieokreślonej euforii , wybacz ,że tego nie uczyniłam ,ale dostałam w twarz od byłego męża. Tak mocno ,że spadłam z krzesła i szkło ,ze szklanki wbiło mi się w dłoń. Patrząc na bandaż tak wnioskuję .Nie mówiąc już o moim policzku i szczęce.

-Tak masz racje , niestety.

-A z czym dokładnie?

-Z twoją dłonią. Ami bardzo mi przykro , że takie coś Cię spotkało. Nie umiem zrozumieć zachowania tego debila..

-Powiedziałam mu , że nigdy już nie będziemy razem i wtedy się zdenerwował. Nie spodziewałam się takiego ataku. Uderzył mnie wtedy kiedy się tego nie spodziewałam nie mogłam się nawet obronić. Nie przejmuj się poradzę sobie bez Ciebie.

-Amelio nie zostawię Cię już nigdy.

-Nie musisz, bo nie będziemy razem.

-Co? Dlaczego?

-Bo mam już dość tych gierek. I traktowania mnie jak ewentualność. Nie jestem kołem ratunkowym ani boją. Mam uczucia i emocje. I właśnie dlatego odmawiam. Mimo tego co czuję, muszę...

-A czujesz coś?

-Tak...

-Do mnie?

-Tak...

-To mamy problem , bo ja też …,- Amelia patrzyła na niego ze smutkiem w oczach. Czuła , że jest tym którego ona pragnie. Wiedziała też , że to nie koniec ich historii. Miałam w oczach różne sytuacje . Kiedy przyjechała do niego z rosołem w słoiku. Kiedy robili razem kisiel w jego mieszkaniu. Kiedy jedli żelki i się całowali. Gdy tańczyli w ciemnościach do ich ulubionych piosenek. Kiedy nakrył ją jak objada się kabanosami i gada do siebie.

-Uśmiechasz się...

-Tak, coś mi się przypomniało.

-Co takiego...

-A nic.. Nie ważne...

-Chyba ważne skoro wywołało uśmiech. Nie będę cie zmuszał .Odpoczywaj .Jutro zajrzę . A jeśli tylko poczujesz ból to obok poduszki masz dzwonek. Dzwoń ja przyjdę. Na dziś za dużo wrażeń. Amelio odpocznij i nie myśl już o niczym.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38