"Amelia"...cz.5

Autor: Aqua-Juni
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 1

-Yyyymmmm , jestem za...

-No ja w sypialni ty w salonie...

-Ej?

-Co ?dam ci kocyk....

-Nie chce kocyka...

-To będzie ci zimno...

-Chcę Ciebie...

-No masz mnie...

-Ale wiesz....

-Nie!!! nie wiem...

-A tam dobrze wiesz...

-Tomasz ogarnij się proszę....

-Jestem ogarnięty o dziwo przy tobie....ale wiesz , że to się tak nie da przy tobie...

-Co się nie da , co się nie da,... wszystko się da....

-Och kobieto ty moja...

-Ooo jak ładnie...buzi w policzek

-E tam w policzek, nie chce

-Nie chcesz? Nic innego przy moim synu nie dostaniesz...

-Ale on nie patrzy...

-Uspokój się!!Musi Ci wystarczyć ,że koło ciebie siedzę...

-Tak masz rację moja droga, hehhehe żartujesz ,ale ja to uwielbiam w tobie wiesz?

-Wiem. A ja uwielbiam to , że jesteś przy mnie...i znosisz moje szaleństwa

-Przecież Ty nie masz żadnych szaleństw...choć powiem Ci , że odkąd Cię znam nie nudzę się absolutnie. Wręcz przeciwnie mam pełne ręce roboty.

-hehehhe to ciesze się ,że zapewniam Ci rozrywkę...

-Lepiej bym tego nie nazwał...i wiesz co

-Tak?

-Chyba mi się to podoba...

-Chyba?

-No tak...nie no tak podoba mi się...

-To świetnie. Aha wiesz jak dojedziemy to będę musiała jeszcze parę rzeczy spakować.

-Dobrze .O już zaraz jesteśmy u Ciebie.

-Dobrze.

-Amelia muszę o to zapytać....

-Pytaj...

-Jakim cudem jesteś spokojna?żadnych pytań, pretensji , analiz życiowych nic....

-Hmm. Bo ja wiem...nie wiem ,ale jak ci tego brakuje to nie ma sprawy...

-Nie!! nie jest super, jakbym poznawał Cię na nowo.

-To znaczy jest coś ,ale nie wiem jak zacząć temat...

-Oj...to już wiem skąd ten spokój bo tu się zaraz bomba szykuje....

-Nie aż tak nie zresztą to chyba wiadome ,że o to zapytam...

-Miśka pytaj zniosę wszystko...

-O już jesteśmy....i mały zasnął.. Zawsze zasypia w aucie.

-To ja go przeniosę ty nie możesz dźwigać.

-Dobrze.

Tomasz wyjął chłopczyka z auta, Amelia otworzyła drwi a on wniósł go do środka. Zaniósł na górę do jego pokoju. Ona wzięła jego rzeczy i postawiła w salonie. Stanęła i patrzyła. Czuła się tak jakby właśnie wróciła z długiej podróży. A przecież od tamtej felernej sytuacji w Feniksie minęło zaledwie kilka dni. Podeszła do sofy i dotknęła skaleczonego policzka. Jeszcze go czuła .Jeszcze ją piekło serce na samo wspomnienie. Choć dużo się w niej zmieniło. To było jak wypalone piętno. Nigdy nie zniknie , nie przeminie choćby robiła wszystko..tyle złych czynów...tyle tego.... szumiało w jej głowie, jakby wypiła kieliszek kiepskiego wina z biedronki. Ale jest on...Tomasz..i choć ma tyle do wyjaśnienia...to nic dam radę..właśnie zszedł z góry i podszedł bezszelestnie .Poczuła dotyk ,aż przeszedł ją dreszcz...dotknął jej szyi. Odsuwając włosy. Gdy się odwróciła w jego stronę dotknął opuszkami palców jej policzka....

-Muszę zbadać czy wszystko jest ok...

-No tak jasne...nie przeszkadzaj sobie doktorze...po chwili zapytała...

-Czy wszystko jest dobrze?

-Tak skarbie...wreszcie tak....i oby jak najdłużej...

-Wiesz co.....Nic już nie mów...zaczęła go całować, a on ją...

 

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
Aqua-Juni
Użytkownik - Aqua-Juni

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-04-07 16:50:38