Czy ja kocham Białystok?

Autor: Edytella

Ja kocham Olsztyn i Grodno. Ale czy kocham Białystok?

            18 października będę obchodziła 41 urodziny, a w Białystoku mieszkam od 8 roku życia.

            Moje dzieciństwo to był Słoneczny Stok.  Gdy jeszcze byłam mała dobrze mi się żyło na Słonecznym Stoku. Ale do czasu. Pewien chłopak w podstawówce wymyślił na mnie okropne przezwisko – Ciuma. Słowo to jak sprawdziłam niedawno pochodzi z języka ukraińskiego i oznacza pomór. Od tamtego momentu zaczęła się dla mnie gehenna.  Powszechnie w szkole, a z czasem i na osiedlu obrzucano mnie tym przezwiskiem z nienawiścią. A ja byłam małą dziewczynką i nic nie zrobiłam żeby zasłużyć sobie na taką niechęć. Zarówno moi rodzice jak i nauczyciele nie zrobili nic żeby mi pomóc. A więc czy ja mam, za co kochać Białystok?

            Szkoła Średnia już poza osiedlem podreparowała moją psychikę. Tam się czułam dowartościowana i doceniana. Nikt mnie tam nie lżył. Może poza jednym przypadkiem. Była to dyskoteka szkolna, na którą przyszedł chłopak z mojej podstawówki i zaczął mnie wyzywać od tych Cium. Zabolało i boli do tej pory. Z tą szkołą mam związanych wiele dobrych wspomnień i za nic nie zamieniłam bym tych lat. Ja się wtedy zakochałam, co prawda bez wzajemności, ale tego chłopaka pamiętam do dziś. Przy czym on przynajmniej mnie nie lżył.

            Po szkole pracowałam przez rok w pewnej firmie, z której mam mieszane wspomnienia.  Spotkały mnie tam gesty przyjaźni, ale też lekceważenie i nabijanie się ze mnie, jeżeli nie niechęć. Myślę, że byłam przedmiotem kpin. Ja nie byłam brzydka, ale miałam okropny trądzik i to może tym było spowodowane.  Zresztą ktoś papierosem przypalił mi kurtkę, którą lubiłam. Kurtka była z flauszu i to była wyraźna dziura po papierosie.

            Na studiach czułam się dobrze. Nie odczuwałam żadnej niechęci i byłam całkiem dobra. Zresztą mam piątkę na dyplomie.

            Potem wiele lat pracowałam w sekretariacie w pewnym urzędzie. I tam też nie dość, że nie mogłam awansować to ciągle zarabiałam mniej niż moja koleżanka i kolega z pracy. Oni oboje dopuścili się przestępstwa. On napisał jej za 300 złote pracę licencjacką. Ja już tam nie pracuję od lat, ale oni tak i pewnie przez te lata dostali wiele nagród. A więc czy ja kocham Białystok?

            Potem próbowałam gdzieś znaleźć pracę, ale nikt mnie nie chciał zatrudnić. Ktoś by powiedział takie miasto, ale czy gdzieś indziej byłoby lepiej. Nie wiadomo i taka nieznana to niepewność i się nie wie, co i jak będzie.

            A więc czy ja kocham  Białystok?

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy