Filip "Ogier Brzydki" c.d.

Autor: minona

„Filip ‘Ogier Brzydki’”

Minona

 

~

-Dzięki, Filip- Kesja objęła konia za szyję i wtuliła się w jego grzywę – Dzięki, że mnie tu przyprowadziłeś. Nie wiesz nawet jak bardzo mi pomogłeś.

„Nie ma za co. To była sama przyjemność. Musiałabyś widzieć minę tego służącego, jak mnie zobaczył”

-Zostaniemy tu na trochę. Księżna Anna chce nas ugościć. Pamięta moją mamę. Mówi, że jestem do niej podobna i zrobiłam coś, na co one nie miały odwagi.

„Co takiego?”

-Wyruszyłam w podróż w nieznane, do okoła świata. Przestałam patrzeć tak bardzo na rygory, które musimy przestrzegać.

„A musisz jakieś przestrzegać?”

-Muszę i nie muszę. Hm…- Kesja uśmiechnęła się do siebie i jeszcze bardziej wtuliła w Filipa.

„Rozumiesz mnie?”

-Mama zaprasza cię na przejażdżkę – do stajni weszła Małgorzata.

„A to kto?”

Kesja odsunęła się od Filipa i spojrzała na dziewczynę.

-Teraz?

-Tak. Teraz ma właśnie chwilę. Zrobisz jej przyjemność.

„To córka księżnej? Księżniczka?”

-Dobrze-Kesja zgodziła się – Ale pojadę na Filipie- powiedziała zdecydowanie.

-Jak najbardziej – Małgorzata uśmiechnęła się – Bardzo ją zaintrygował ten ogier. Na pewno zechce, żeby nam towarzyszył.

„Księżniczka…”

 

~

Księżna wraz z córką pokazały Kesji całe wybrzeże przyległe do miasteczka. Dziewczyna była zachwycona. Zawsze marzyła o domku nad oceanem.Mogłaby wtedy codziennie podziwiać piękne wschody i zachody słońca. Codziennie pod wieczór wybierała się albo sama z Filipem i Gackiem, albo z Małgorzatą na plażę i rozkoszowała się świeżym morskim powietrzem. Małgorzata lubiła słuchać jej opowieści. Najbardziej podobały jej się te z Filipem w roli głównej. Rozbawiły ją opowieści o tym, jak na początku Kesja miewała z nim problemy. Zaintrygowało ją, gdy się dowiedziała jak koń zmienił swój trudny charakter w jednej chwili. I to, jak zachowywał się wobec niego Gacek.

-Myślisz, że twój koń jest zaczarowany?- zapytała z rozmarzeniem pewnego dnia.

„Tak”

-Hm, nie wiem- Kesja odpowiedziała ostrożnie. Po ostatnim jego wyczynie odniosła takie wrażenie. Ale czy to jest w ogóle możliwe? Głos, który tak często słyszała, pochodził jakby od niego. Kiedy się do niego przytulała i do niego mówiła, słyszała, jakby jej odpowiadał.

-Chciałabym mieć takiego konia – powiedziała Małgorzata – Mógłby być też oczywiście ładniejszy, ale to już nie jest takie ważne.

„Nie jest dla niej ważne, jak wyglądam. Dla Kesji też nie…”

-Kiedyś chciałam go oddać – powiedziała sentymentalnie Kesja- Ale teraz nie zrobiłabym tego za żadne skarby- Objęła Filipa jedną ręką za szyję- On i Księciunio Gacek są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Wiem, że oddaliby za mnie życie, gdyby tylko tego wymagała sytuacja. Ja zrobiłabym to samo.

Słowa, które teraz wypowiedziała, miały dla niej ogromne znaczenie. Wiedziała, że to prawda.

„Oddałbym za ciebie życie. Zrobiłbym to. Nawet tu i teraz”

 

~

-Wiesz, Filip? – zwróciła się pewnego dnia do niego Kesja w drodze na szczyt góry- Może jak dotrzemy na bezludną wyspę, to na niej osiądziemy? Zbudujemy sobie chatkę z drzewa palmowego, będziemy jedli codziennie kokosy, banany i pomarańcze, pili mleko kokosowe, wodę ze strumyka i nikt nam nie będzie przeszkadzał. Będziemy tylko ja, ty i Gacek. Co ty na to?

Kesja uśmiechnęła się figlarnie do siebie i objęła konia za szyję.

„Z dala od jakichkolwiek ludzi? Chyba to dobrze na ciebie nie wpłynie. Już i tak ludzie cię mają za wariatkę, która gada do konia. Jak się całkiem odosobnisz, to zwariujesz całkiem”

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy