Kreska
Cała w skowronkach studentka czwartego roku architektury na cenionym uniwersytecie wracając do domu miejskim autobusem do swego mieszkania w prezencie od rodziców na Krakowskim Przedmieściu, ale nie byle jakim zauważa, że przygląda się jej pewien mały opuszczony pozostawiony sobie, wyglądający jak tysiąc smutków piesek o bardzo ładnej sierści, bursztynowych oczach i uszach opadających wesoło na mordkę. Długo się nie zastanawiając podjęla decyzję, że przygarnie pieska. Toteż nie zwłocznie nasza architektka wraz z psem pobiegła do okolicznego sklepu zoologicznego po potrzebną wyprawkę. Kupiła odpowiedni pokarm, legowisko, kilka zabawek aby nie interesowała go zbytnio kanapa no i najważniejsze smycz oraz kosmetyki do pielęgnacji, suplementy i witaminy. Uradowana posiadaniem przyjaciela jedzie windą na czwarte piętro.Teraz gdy najedzony, wykąpany i przytulony czeka na swoje imię a nazywać się będzie architektonicznie Kreska. Odtąd każdy poranek zaczyna się od wyprowadzania na spacer, co stało się miłą odmianą. A, czas spędzany razem jest bezcenny. Pani i jej pies odtąd stali się nie rozłączni.
