Samotno¶æ.

Autor: Barso
Czy podoba³ Ci siê to opowiadanie? 0

 

Nastêpny dzieñ nadszed³ tak szybko, jakbym mrugnê³a. Siedzê na werandzie, której nie mo¿na nazwaæ werand±. Schodki s± do po³owy zdewastowane, a po drewnianym ogrodzeniu nie ma ¶ladu, tak jak po wczorajszej piêknej pogodzie. Niebo jest zachmurzone, li¶cie drzew poruszaj± siê w¶ciekle rozjuszone zimnym, srogim wiatrem. Zmarzniêta wracam do domu. Pogr±¿ona w bezgranicznym smutku wchodzê do mansardowego pokoju. Stajê przed du¿ym, dwumetrowym, opartym o blad± ¶cianê lustrem. Krople deszczu zaczynaj± uderzaæ o parapet. Do pomieszczenia wdziera siê zdradliwy wiatr, który mierzwi moje rozpuszczone w³osy w herbacianym kolorze. W zwierciadle znów nie widzê swojego odbicia, tylko przenoszê siê do kuchni starego dworku po³o¿onego na walijskich wzniesieniach. Jestem ubrana w w±sk±, o³ówkow± spódnicê i jedwabn±, prze¶wituj±c± koszulkê, przez któr± widaæ ¶nie¿nobia³± bardotkê. Na biodrach przewi±zany mam jasnoró¿owy fartuch.  W³osy, przefarbowane na ja¶niejszy kolor, mam mocno natapirowane. Doskonale podkre¶laj± moje weso³e, marzycielskie oczy w kolorze kawy z mlekiem.

Ma³a dziewczynka o krêconych, czarnych w³osach siedzi na kuchennym blacie i z uwag± przygl±da mi siê, jak mieszam bia³± czekoladê ze ¶mietank± i rumem. Ma prze¶liczne piwne oczy, tak samo figlarne i przenikliwe jak ty. Otwieraj± siê bia³e drzwi, rze¼bione rêcznie. Stoisz w progu i wpatrujesz siê we mnie z u¶miechem. Ma³a na twój widok piszczy zachwycona. Szybko schodzi z blatu i rzuca siê w twoje silne ramiona. Podnosisz j± tak, ¿e wasze twarze s± na tej samej wysoko¶ci i ca³ujesz j± w policzek, potem pozwalasz jej siê wtuliæ w twoj± szyjê. Na wasz widok u¶miech rozpromienia mi twarz, a serce ze wzruszenia i niepohamowanej rado¶ci rozsadza mi pier¶.

Masê przelewam do dwóch ma³ych miseczek. Podchodzisz do mnie energicznym krokiem z ma³± na rêkach. Uwielbiam podziwiaæ twoj± wrodzon± elegancjê. Cmokasz czubek mojej g³owy. Czujesz zapach mojego truskawkowego szamponu, który tak lubisz. Mimowolnie u¶miechasz siê.

- Piêknie dzi¶ wygl±dasz - szepczesz zduszonym g³osem, a twoje rubinowe usta k±saj± moj± szyjê. Lustrujesz moj± w±sk±, smuk³± taliê. Zatrzymujesz wzrok na zarysowanych kr±g³o¶ciach.  Patrzysz na moje wypielêgnowane d³onie.

- Kocham ciê - dodajesz podnieconym g³osem. Moj± twarz rozja¶nia jeszcze wiêkszy u¶miech, a oczy mieni± siê blaskiem dziecinnej weso³o¶ci.

- Ja te¿ kocham mamusiê - mówi niewyra¼nie moja córka.

Moja córka… moja i znów czujê uk³ucie w sercu. Ogarnia mnie znajomy ból z tym niezno¶nym smutkiem i bolesn± têsknot±. Jej nigdy nie by³o, ciebie te¿ …nie ma.

Stojê po¶rodku luster, które odbijaj± mnie. Tylko mnie. Dlaczego lustrzane historie tak szybko siê rozmazuj± i ¶ci±gaj± mnie do ponurej rzeczywisto¶ci w opustosza³ej poniemieckiej wsi, gdzie samotnie borykam siê ze wspomnieniami i sennymi marzeniami?

£zy sp³ywaj± mi stró¿kami po policzkach. Krew pulsuje mi w ¿y³ach. Znowu wpadam w rozpacz. Przegl±dam siê w ma³ym lusterku z ram± pomalowan± w kwieciste wzory. Widzê, jak wysiadasz z furgonetki, trzeci. Przed tob± wyszli dwaj twoi przyjaciele. Studiowa³e¶ z nimi na praskim uniwersytecie prawo. Wychodz±c, zatrzymujesz siê na chwilê. Przygl±dasz siê szaremu murowi. Z lewej strony niemieccy ¿o³nierze ³aduj± pociskami karabiny. Po prawej - piêtna¶cie drewnianych trumien. Jeste¶ blady z przera¿enia. Ustawiony przodem do szarego muru przy Josefie i Tondanie z trudem powstrzymujesz ³zy nap³ywaj±ce ci do oczu. Furgonetka pustoszeje
i rozlega siê piêtna¶cie og³uszaj±cych strza³ów. A pó¼niej… ju¿ tylko przera¿aj±ca grobowa cisza.

 

Odg³os kropel deszczu uderzaj±cych o parapet. Dr¿ê, z piersi wyrywa mi siê gwa³towny szloch. Ty zgin±³e¶ latem 1943 roku.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz byæ zalogowany, aby komentowaæ. Zaloguj siê lub za³ó¿ konto, je¿eli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Barso
U¿ytkownik - Barso

O sobie samym: Je¶li nie nak³oniê niebios, poruszê piek³o.
Ostatnio widziany: 2017-11-20 10:14:21