Snow White 7, 8, 9

Autor: minona
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

7
Monika zdawała sobie sprawę, że jej psychika już nie wytrzymuje tej huśtawki emocji, że już
wysiada. Nie minie tydzień, a wyląduje w psychiatryku. Zauważyła to też jej nowa koleżanka.
Następnego dnia próbowała ją czymś zająć, ale bez rezultatów. Monika znów nie jadła, nie
rozmawiała, tylko leżała w łóżku, tuląc do siebie poduszkę i patrząc pustym wzrokiem w
karmazynową kołdrę.
Hinduska mocno zmartwiona jej zachowaniem, opuściła ją, by poważnie porozmawiać ze
starszym bratem.
-Rochit, Snow White popada w depresję. Jeśli czegoś nie zrobisz, umrze z wycieńczenia. Od
wczoraj wieczorem znowu nic nie je. Dzisiaj już nawet ze mną nie rozmawia. Musisz dać jej
się skontaktować z rodziną! Tylko tak ją przywrócisz do życia!
Rochit, słysząc niepokojące słowa siostry, zadumał się chwilę.
-Nie. Nie będziemy ich zawiadamiać. Po tygodniu się przyzwyczai. To silna dziewczyna. Wiem
to.
-Ale dlaczego, Rochit? Tak będzie lepiej. Normalnie, po ludzku- przypominając i zarazem
powtarzając słowa Moniki, wypowiedziane poprzedniego dnia, rano.
-Nie rozumiesz.
-Czego? Ona potrzebuje rodziny. Chcesz, żeby wylądowała w psychiatryku? Chcesz mieć taką
żonę? Co z tego, że jest piękna, skoro za miesiąc nie będzie wiedziała, jak się nazywa?!
Więzisz ją, chociaż wcale na to nie zasługuje!
-Nigdy by się ze mną nie umówiła, gdybym ją "normalnie, po ludzku", jak to mówisz, zaprosił
na randkę.
-Ale przecież przyszła wtedy koło hotelu- przypomniała mu sytuację sprzed kilku dni, tuż
przed porwaniem Moniki.
-I co z tego? Jak tylko by mnie zobaczyła, mina by jej zrzedła.
-Skąd wiesz?
-Wszystkie dziewczyny z jej pokroju takie są. Ona wcale się od nich nie różni, choć jest
mądra. Myślisz, że się nie domyślam, kogo miała na myśli, pisząc swoje książki? Na pewno
nie zwyczajnego, przeciętnego chłopaka.
-Skoro mówisz, że jest pusta, to dlaczego ją w ogóle porwałeś? Po co tracisz jej i swój czas?
-Bo jest mądra. Wiem, że po jakimś czasie zmieni swoje podejście do mnie.
-Jak? Zniewalając ją? Przecież ona cię za to nienawidzi!
-Gdy mnie pozna bliżej, to się zmieni.
- A co z jej rodziną?- chciała wiedzieć Nena- Na pewno się o nią martwią. Szukają jej.
-Rodzinę ma niewielką. Zostali jej tylko dwaj bracia. Gdy Monika się już do mnie przekona,
wtedy ich powiadomimy, że żyje i ma się dobrze, że jest u mojego boku szczęśliwa.
-Na razie wcale się na to nie zanosi. Dlaczego chcesz ją od nich odseparować? Przecież to bez
sensu! Całe to bagno jest bez sensu! Ja nie wiem, co ci w ogóle strzeliło do głowy?!- Nena
wybuchła. Cały czas spokojna i opanowana, w końcu nie wytrzymała. Ta sytuacja zaczynała ją
przerastać. Polubiła Monikę. Nie chciała, by cierpiała.
-Bo gdyby była z nimi cały czas w kontakcie, nie miałaby czasu dla mnie. Nie chciałaby mnie.
Zakręciłby się inny, lepszy, a wtedy ja nie miałbym szans. A tak ma tylko mnie. Może liczyć
tylko na mnie. Ja w końcu stanę się jej bohaterem i nie będzie już patrzała na innych
mężczyzn.
Nena westchnęła. Było jej przykro, że brat tak postępuje. Zawsze był jej autorytetem. A teraz
ten autorytet ją mocno zawiódł.
Wiedziała, że odkąd wyzdrowiał, miał problemy z samoakceptacją z powodu swojej tuszy. W
dzieciństwie był wyśmiewany. Teraz, choć mocno popracował nad swoją sylwetką, nadal bał
się, że nie znajdzie sobie dziewczyny. Był przekonany, że wszystkie piękności patrzą tylko i
wyłącznie na wygląd lub kasę. Kasę miał, ale brakowało mu wyglądu. Przynajmniej tak
myślał. Chciał mieć dziewczynę, która pokocha go za to, jakim jest, a nie za to ile ma i jak
wygląda.
-Porozmawiaj z nią- poradziła mu Nena już spokojnie- Szczerze. Skoro nie jest głupia, to
zrozumie. Spojrzy na to inaczej. Nie będzie przechodziła huśtawki nastrojów. Szybciej się z
tobą pogodzi.
Rochit przez chwilę milczał. W końcu powiedział:
-Pomyślę nad tym.
-Tylko błagam cię, szybko. To, że wygląda na silną na zewnątrz, nie znaczy, że jest silna
wewnątrz. Ostatnie dni bardzo to poświadczają. Z twoich opowiadań nie wnioskuję, by
zawsze miała takie depresyjne nastroje.
-Przeżyła śmierć rodziny...- powiedział bardziej do siebie niż do siostry.
Nena jednak to usłyszała.
-Tym bardziej- powiedziała.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
O autorze
minona
Użytkownik - minona

O sobie samym: Piszę, bo lubię. Nie jest to sztuka dla sztuki. Jest to sztuka dla ludzi.
Ostatnio widziany: 2021-01-19 12:36:12