Wprowadzenie, spis treści, część pierwsza

Autor: DenisOlivetti

Napisał do Beaty sms-a, że nie jest w stanie zrobić nic więcej, ale nie potrafi powiedzieć tego Lacrimie w oczy.

Trudno. Nic nie mógł zrobić. Zwłaszcza, że zdominowany przez ojca nie chciał potęgować swoistej patologii rodzinnej. Odreaguje pisaniem zażaleń do szuflady, które docenią po jego upadku.

2

Z przepustką lekarskiego zwolnienia od obowiązków udaję się na spacer po historiozoficznym wideoklipie, by niczym Ś.P. Zbyszek Cybulski miotać się na zgliszczach w beznadziejnym tańcu. Zanim rzucę się w otchłań grafomanii stosowanej wyjaśnię, że obecność hepyjendu na początku świadczy o stanie zawieszenia oczekiwanego efektu, o jego swoistym zamrożeniu na czas walki o swoje z przeciwnościami losu predysponowanymi kombinacją kwasów czy odgórnym wyrokiem spisywanym skrupulatnie przez Bożych skrybów na niewidzialnych zwojach. Przed rozpoczęciem malowania szczegółów całe płótno pokrywamy podkładem próbując tak oprawić w ramy naszego obrazu całokształt człowieczeństwa.

3 (Flamenco)

Kochać. Autoblokada. Monolog samotności zaprowadził mnie na szczyt sterty śmieci, który spreparowanymi łzami i domysłem starożytnej muzyki chciałem zmienić w greckie wzgórze, z którego zrzucono by mnie ułomnego w przepaść wolności. Więc mówią swe stanie na krawędzi, gdzie z góry widać rozległe ciało. Robią atomowe zdjęcia. To ja stałem z duchem na ramieniu, a ty popatrz zoomem za moją twarzą, gdy wiruje wokół niej mijane po okręgu zewnątrz. Muzyka przez mgłę tańczy w zawrocie głowy, od którego wybawia trzeźwość uderzając w płuca z chłodem deszczu. Słyszałeś? Strzelają? Ojczyzna. Minęła. Powstała? Odmieniona. Jest ojczyzna. Pizda. Patrz on gwałci. Ja mam prawo do oblubienicy. A my naród, tak wielu? Czyż chcecie zrobić z niej dziwkę wbrew świętemu kropidłu, przyjacielu? Od kiedyśmy są na wy? Strzelają? Już nie. Ojczyzna? Świat. Rewolucja? Taka moda. Sznurki granic łączcie się bezgranicznie. Jedna granica. Za nią wielka nierządnica. Taki biznes. Zobacz, jakie wielkie prącie. Ona pragnie wiecznego orgazmu, historia musi trwać. Taka kultura. Trzeba krwi do podtrzymania erekcji. Kręgosłup ludzkości i poprawności dziejowej nie może pęknąć z przemęczenia, pomożecie. I ktoś mnie ma w dupie, ale to ja jestem dymany wśród przygnębienia niskostrojonych skrzypiec wypłakujących z niepokojem obroty rzeczy. Z granicą wokół szyi spaliłem rękopisy, bękarty mojej choroby psychicznej. Wychodząc z siebie nierzeczywistego na spacer nie jestem pewien czy schodzę na ziemię. Ona raczej mnie przyciąga, to udowodnione naukowo. Ale grawitacja w diagnozie depresji, gdy nie mam biustu, któryby obwisł odpada. Może właśnie nierzeczywistość mnie stąpa po ziemi? Lecz czy ulatując w niefizyczne się utwierdzę? Zataczam kolejny krąg przebierając rękami w widmie moich cielesnych pragnień, które rozstępują się pod ręką jak czerwone morze, morze rozkoszy wsiąkające w rzeczywistość przeze mnie nieobecnego, filtr przepuszczający okazje. Jestem. Czy pragnienie może nie być ciałem nie będąc śmiercią? Oto stoi a strumień zaklętych w wodę pożądań czyni ją obiektem plastikowej wojny wywołanej wilgotnym przyleganiem szaty do piersi. Naboje mi się skończyły, czas umrzeć z pragnienia. Wymyślam im grzech, którego sam się boję, pistolety na wodę nie skutkują, gdy się stoi na zamarzniętej krawędzi siebie. Strzelają? Zdawało ci się. Nowy kraj? Świat ...albo bandyci. Zanosi się na burzę. Gesmo, który pragnął słowami skomponować muzykę zdawało się, że z grzmotem goniącym swój odrzutowiec spada narastająco na ziemię strumień flamenco. Tylko się zdawało.

4

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy