- Powaga jest nudna. Rozmowa z Anną Kleiber

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla - Powaga jest nudna. Rozmowa z Anną Kleiber z kategorii Brak kategorii

Czy życie naprawdę zaczyna się „po czterdziestce”? 

Nie, absolutnie tak nie sądzę. Życie może być ciekawe na każdym etapie, ale aby tak było, należy się do każdego z nich dostosować i przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza - to znaczy ze wszystkimi plusami oraz minusami. Dla facetów „czterdziestka” oznacza często nadejście kryzysu wieku średniego.

 

A kobiety? Jakie są kobiety „po czterdziestce”?

 Kobiety po czterdziestce? Są jeszcze wspanialsze niż w młodszych latach, ponieważ wzbogacają je doświadczenia, które przeżyły, a domniemane zmarszczki na twarzy dodają im jedynie uroku.


Czterdziestoletnia „czarownica” najczęściej wypowiada zaklęcie, które brzmi…

Hokus-pokus, lepsze jutro jest dzisiaj!

 

Co można zrobić, aby życie po czterdziestce było równie piękne jak dwadzieścia lat wcześniej?

 Nie uważam, aby życie dwadzieścia lat wcześniej było piękniejsze niż gdy ma się lat czterdzieści. Szczęśliwym można być w każdym wieku, a sporym problemem jest, jeśli ktoś obsesyjnie myśli o upływającym czasie i notorycznie tropi na sobie oznaki upływającego czasu. 

Ktoś, kto przeżył czterdzieści lat, na pewno ma na swym koncie nie tylko sukcesy, ale również porażki. Do moich sukcesów zaliczam to, że mam udaną rodzinę, wykonuję pracę, którą lubię, oraz to, że po wielu latach ćwiczeń moje książki zaistniały na rynku wydawniczym. A porażki? Owszem, przeżyłam takowe, ale głośno o nich mówić nie będę. Złe zdarzenia z mojego życia są dla mnie lekcjami na przyszłość.

 

Najpierw trzydziestoletnia Kobieta z pazurem, potem Sabat czterdziestek. Zwykle bohaterki prozy kierowanej do kobiet mają jednak mniej niż czterdzieści lat… 

 Przeżywanie miłosnych uniesień lub szalonych przygód nie jest jedynie domeną młodych kobiet. Chciałam pokazać, że życie w każdym wieku może przynieść takie zmiany, że trudne jest zachowanie rozwagi i uparte trzymanie sztywnych schematów. Zabawnie może być zawsze. Powaga jest nudna.

 

Teraz czas na Wakacje pięćdziesiątek?

 Kto wie, może sięgnę dalej i będzie coś o emerytkach?


Czy to Pani szuka tematów, czy raczej tematy szukają Pani?

 Z tym bywa różnie. Czasem pomysł do głowy wpadnie mi nagle - na przykład w formie jednego zdania, a innym muszę się sporo nakombinować, aby wymyślić coś, co mogłoby być osnową książki.

 

Czytelnicy zawsze chcą wiedzieć, ile inspiracji z życia, prawdziwych historii, zdarzeń, rzeczywistych postaci tworzy historie opisywane w Pani książkach? Czy zastanawiając się nad treścią układa Pani najpierw kilka rzeczywistych, życiowych wątków i dodając inną historię tworzy całość, czy jednak treść powstaje krok po kroku, strona po stronie i nie jest z góry zaplanowana?

Inspiracje z życia? Do tej pory trochę czerpałam z ogrodniczego doświadczenia, ale zasadniczo wolę wymyślać nowe rzeczy. Co do bohaterów, to również są wykreowani tylko przeze mnie, wystrzegam się opisywania kogokolwiek, kogo znam lub znałam. Jeśli chodzi o treść, ona powstaje stopniowo. Pisząc książkę, wiem tylko tyle, że na pewno skończy się dobrze. A co będzie dalej - tego dowiaduję się dopiero z każdą napisaną stroną.


Co pisanie ma wspólnego z ogrodnictwem? Pytam, bo jest pani z wykształcenia doktorem nauk rolniczych w zakresie ogrodnictwa właśnie. 

Zdarza się, że odnoszę się do ogrodnictwa, ale moje wykształcenie zbyt mocno nie rzutuje na to co piszę. 

 

Czy pisarstwo jest dla Pani pracą? Czy wykonywanie na co dzień pracy nie związanej z pisarstwem ma wpływ na to, że kobieta jest bardziej twórcza, czy raczej odwrotnie - bardzo intensywna aktywność zawodowa ma działanie zniechęcające do pisania? 

Czy pisarstwo jest moją pracą? Nie, nie jest. Jest jedynie przyjemnym hobby. Drugie pytanie jest trudniejsze, ponieważ nie mogę odpowiedzieć na nie w sposób jednoznaczny. Z pewnością wykonywanie na co dzień pracy nie związanej z pisarstwem w jakiś sposób zniechęca do pisania jako takiego, ponieważ po całym dniu po prostu jestem zmęczona i nie zawsze mam siłę na włączenie komputera. Ale w moim przypadku wykonywanie innych obowiązków wyzwala kreatywność, bo czasem wystarczy czyjeś słowo, gest czy na pozór nic nie znaczące zdarzenie, a w mojej głowie pojawia się nowy pomysł. Niekoniecznie od razu na książkę, ale na przykład na kolejny jej rozdział.

 

Szkoliła się Pani w zakresie pisania czy warsztat kształtowała Pani raczej samodzielnie? 

Nie, nigdy nigdzie się nie doszkalałam. Co więcej - wątpię w sens udziału w tego typu kursach. Jeśli ktoś lubi pisać, sam się tego nauczy, a wydawanie pieniędzy na takie "douczanie" jest ich marnowaniem. 

 

A Pani literackie ideały, wzorce to? 

Nie mam literackich ideałów. Wieczorami, po dniu pracy, a później najczęściej pisania, czytam przede wszystkim pozycje dzięki którym mogę się odprężyć, a najwspanialej odprężają mnie książki Stephana Kinga. Bywają jednak dni, kiedy sięgam po cięższy kaliber, a książkami, które szczególnie zapadły mi w pamięć są: Miedzianka. Historia znikania Filipa Springera, Jutro przypłynie królowa Macieja Wasielewskiego oraz Minuty. Reportaże o starości Izy Klementowskiej. W tej chwili czytam Polska odwraca oczy Justyny Kopińskiej, jednak ze względu na poruszaną tematykę, muszę sobie tę książkę bardzo powoli dozować, bo każdy rozdział muszę dokładnie przemyśleć. Natomiast na półce czekają na mnie jeszcze Księgi Jakubowe Olgi Tokarczuk - wstyd mi, że jeszcze nie skończyłam tej pozycji.

 

 

W przypadku Pani książek najpierw powstaje fabuła, czy tytuł?

Nie ma reguły. Z Głupią babą miałam wielki problem i tytuł, że się tak kolokwialnie wyrażę „wydusiłam” z siebie dopiero jakiś czas po zakończeniu książki. Tytuł Kobieta z pazurem wpadł mi do głowy gdzieś w połowie pisania, a Sabat Czterdziestek powstał na długo przed zabraniem się do pracy.

 

Połączenie wątków obyczajowych i kryminalnych w Pani powieściach od razu budziskojarzenia z Joanną Chmielewską…

 Chyba rzeczywiście panuje moda na porównywanie utworów łączących obie te konwencje z twórczością Joanny Chmielewskiej. Jeśli ktoś w swym pisaniu celowo naśladuje tę pisarkę, pewnie z faktu takiego porównania jest bardzo zadowolony. Ja tego nie lubię. Wątki romansowy i kryminalny łączę ze sobą tylko dlatego, abym miała o czym pisać, ponieważ nie czuję się na siłach, aby stworzyć kawał porządnego kryminału, a część romansowa ma moje książki wzbogacić i pomóc w tym, abym stworzyła właśnie książkę, a nie dłuższe opowiadanie. Natomiast próba rozbudowania tylko i wyłącznie wątku romansowego wykończyłoby mnie nerwowo.

 

A bohaterki Pani książek? Utożsamia się Pani z nimi? Lubi je Pani? Czy też są one zwyczajne „papierowymi” postaciami, zamkniętymi już historiami?

 Absolutnie nie utożsamiam się z moimi bohaterkami. Książki, które piszę, mają być "czytadełkami" na wakacje lub wolny czas, nie bawię się w psychologiczne pogłębianie postaci, bo ma być lekko, zabawnie i nieskomplikowanie, dlatego moje bohaterki są właśnie takie „papierowe”, a każda historia zamknięta jest w obrębie jednej książki. Chociaż… kiedyś myślałam o napisaniu kontynuacji Głupiej baby i kto to wie…

 

Czy myśli Pani, że w czasach, gdy o naszą uwagę walczy tak wiele różnych mediów, a rynek wydawniczy jest tak bardzo nasycony, warto jeszcze pisać książki? 

Pozwolę sobie na to pytanie odpowiedzieć cytując słowa Władysława Bartoszewskiego: Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej (…) nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte. Ja pisać lubię i dla mnie zawsze będzie warto.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy