Poezja życia codziennego: Białoszewski z dala od rupieci.

Autor: Mateusz Węgrzyn
Okładka publicystyki dla Poezja życia codziennego: Białoszewski z dala od rupieci. z kategorii Brak kategorii
„Jego poezja, uważana przez nieprzyzwyczajonych czytelników za dziwactwo, da się wytłumaczyć na tle szeroko podjętych eksperymentów i poszukiwań językowych” - Pisze Stanisław Burkot. „Warto jednak pamiętać, że zabawa ze słowem, jaką uprawia Białoszewski, kryje w sobie ciekawe treści światopoglądowe, rejestruje sporo trudnych do nazwania przeżyć psychicznych. Doskonali, więc poeta język nie tylko przez wprowadzanie nowych słów, lecz także przez demaskowanie, parafrazowanie, a niekiedy parodiowanie jego ułomności.”

W debiucie poetyckim Mirona Białoszewskiego występuje kilka najbardziej zasadniczych uzdolnień poetyckich, zakorzenionych w polskiej kulturze, jak pisze Wyka: „w polskiej glebie kulturalnej, glebie przedmieść, miasteczek, zapadłych kątów, ginących formuł obyczajowych”. Wyobraźnia poetycka Białoszewskiego jest wyobraźnią malarską, w sensie najbardziej nieoczekiwanych połączeń, skojarzeń wizualnych, które służą sugestii określonych wniosków intelektualno-filozoficznych oraz, obyczajowo-cywilizacyjnych.
W „obrotach rzeczy” występuje oprócz słuszności kształtów, kolorów i linii, trudniejsza do osiągnięcia w słowie, słuszność brył w ruchu. Obrazuje to doskonale wiersz

Do N***,
nagle
wycinasz się
z pomieszanych form ulicy
wypukłością nóg
twarzy

zbliżasz się - pół
mijam cię - pół

jakże mi szkoda
tej zawsze jednej strony nie widzianej!
odchodzisz - pół
ruch innych
kroi cię
w coraz drobniejsze
kawałki

niec mi z ciebie nie zostało
nagle

Ten utwór to pochód brył w ruchu. Jak opisuje to Wyka, futuryści malując psa w ruchu malowali mu kilkanaście nóg, wiedzieli, że cztery nawet najwierniej odwzorowane pokazują tylko jeden moment a nie pełną dynamikę ruchu. Poeta, doskonale odwzorowuje, pokazuje to co naprawdę widzimy z brył i ich ruchów, notuje to co wprawne oko może dostrzec, pod warunkiem, że nie jest mu obca ta problematyka. Jak komentuje Kazimierz Nycz w utworze tym realizuje się charakterystyczny dla Białoszewskiego sposób przedstawiania i główna zasada organizacji semantycznej, autor wprowadził tutaj epifanijną strategię w celu dokonania pewnego odkrycia. Z jednej strony występują hymniczno – modlitewne parafrazy i stylizacjie, a z drugiej proklamacje autotematyczne tj [ dziwię się, i komentuję wciąż]. Odkrywa sposób uświęcenia pospolitości, tym co podlega sakralizacji jest „ciało niebieskie” – jedno z tych które mamy pod ręką.
Wyobraźni poetyckiej Białoszewskiego nie można zamknąć w ramach sztuki ornamentu i zdobnictwa. Poeta tworzy lirykę refleksyjno filozoficzną. „Po stopniach dowodu, bez użycia obrazu zmierza do uogólnienia i aluzji”. Dobrym przykładem jest utwór: Autoportret odczuwany.

Autoportret odczuwany"
Patrzą na mnie,
więc pewnie mam twarz.

Ze wszystkich znajomych twarzy
najmniej pamiętam własną.

Nieraz mi ręce
żyją zupełnie osobno.
Może ich wtedy nie doliczać do siebie?
- - -
Gdzie są moje granice?
- - -
Porośnięty przecież jestem
ruchem albo półżyciem.

Zawsze jednak
pełza we mnie
pełne czy też niepełne,
ale istnienie.

Noszę sobą
jakieś swoje własne
miejsce.

Kiedy je stracę,
to znaczy, że mnie nie ma.
- - -
Nie ma mnie,
więc nie wątpię.

[Autoportrety, Obroty rzeczy]


Wiersz kartezjański i przy tym egzystencjalistyczny [ o filozofii będę mówił w dalszej części tekstu]. Według doktryny filozoficznej egzystencjonalizmu, w jakiej byt – egzystencja stanowią fundament rzeczy ukształtowany jest ów portret. Dopiero ścisłe współistnienie konstrukcji malarskiej z sylogistyczną, traktowanie skojarzeń plastycznych jako budulca sylogistycznego, wynikającego z koniecznością przesłanki i wniosku – „to jest smak i odrębność poezji Białoszewskiego”
Jak już wcześniej wspomniałem elementy doktryny egzystencjalnej pojawiają się w poezji Mirona Białoszewskiego. Jego bohater zna obsesje, problemy i uczulenia rówieśników, doświadcza także stanów depresyjnych, broni się przed samobójczymi natręctwami jak to ma miejsce w wierszu Autobiografia:
Autobiografia[fragment]
Trzymam się
kurczowym dramacikiem ręki
słojów okna,
które rozkręcają się jak żydowski świecznik,
i czuję w głębi siebie
mosiężny chłód.

Piętno śmierci – rozpoznaje w krajobrazach, w przedmiotach, w architekturze. Białoszewskiemu nieobce są nieobce są także turpistyczne wędrówki w głąb ciała, opisy anatomii, dobrym przykładem jest wiersz Akty [z tomu Rachunek zachciankowy 1959]

"Akty"
Akt rozkrojonego boku.
Akt serca.
Akt kości.
Rzeźnik drąży
w nagości nagość
z nagości nagość
wciąż jeszcze nie to
aż do szpiku?
czym jesteś szpiku?
gołe zwierzę?
Co jemu i tobie?

Jak pisze o wyżej przytoczonym wierszu Jacek Łukaszewicz – Żaden z tych obrazów nie jest prawdziwszy od poprzedniego. >Co jemu i tobie

O własnej tożsamości Białoszewski mówi niewiele, w tej oszczędności jest niezwykła dążność do skupienia, ześrodkowania obrazu, tego co przeżywa i przedstawia swe emocje. Ja – to zindywidualizowany akt istnienia.

"Autoportret radosny"

Nie myślcie, że jestem nieszczęśliwy.
Cieszę się, że myślę.
Myślcie, że się cieszę.

Świadomość jest tańcem radości.
Moja świadomość tańczy
przed lampą deszczu
przed łupiną ściany
przed sklepem spożywczym z wiecami kapusty
przed ustami mówiących przyjaciół
przed własną ręką nieoczekiwaną
przed niewydrążoną rzeźbą rzeczywistości -
w przepychu najlepszej zabawy
i najwznioślejszego nabożeństwa
nieoddzielnie
moja świadomość tańczy.

A kiedy porwie się taniec,
zwyczajem każdego kłębka,
pójdę do nieba -
gdzie się nic nie czuje,
gdzie od początku byłem, zanim byłem,
gdzie już do końca będę, gdy nie będę,
tam - radość nie do opisania.
. . . . .
To wszystko.

Zakończenie wiersza to jednocześnie epilog wątku tożsamości Ja, istnienia w ujęcia Białoszewskiego. Podmiot liryczny widzi przed początkiem i po kresie swej egzystencji: „niebo”, „gdzie się nic nie czuje”, czyli nicość. Ważny jest początek wiersza, wiąże się z kolejnym ze wspomnianych wątków: ze wskazaniem miejsca z którego Ja patrzy i doświadcza tego co jest poza nim. „ Moja świadomość tańczy[…] przed niewydrążoną rzeźbą rzeczywistości” - w tym zdaniu tkwi schemat rozwiązania problemu, mianowicie Ja, którego istotą jest istnienie, trwa – przed, wobec rzeczywistości. Ja Białoszewskiego jest ekstrawertycznym samotnikiem. Podmiot ujawnia poznawczą aktywność, Autoportrecie jej metaforycznym wykładnikiem jest „taniec samotności” – stan bliski euforii, ekstazy, wiąże się z intensywną obserwacją najbliższego otoczenia. Przyboś nazwał to „widzeniem rozświetlającym”
Obok pytania: „Gdzie są granice „ja” w poezji Białoszewskiego nasuwa się pytanie o metafizyczność, czy Białoszewski był poetą metafizycznym ?
W swoich notatkach autor Rachunku zachciankowego pisze:

"W dzieciństwie ludzie wydają się ustaleni. W młodszości ludzie się przesuwają, ale przedmioty wydają się ustalone. Ustalone cywilizacji, kultury. Z wiekiem i to się rozlatuje. I bez podróży międzygwiezdnej mamy przeżycia coraz szybciej kawalonego czasu. W miarę upływu lat widzimy, że pół wieku to jest nic, potem, że pięć razy tyle to jest nic."

Wyraża tym samym przekonanie o niestabilności obrazu świata, który w konkretnej sytuacji dany jest każdemu człowiekowi. Spostrzeżenie to należy do wciąż powracających myśli obecnych w poezji Białoszewskiego. Myśl ta przejawia się w utworze O obrotach rzeczy:


O obrotach rzeczy

A one krążą

I krążą.

Przebijają nas mgławicami.

Spróbuj schwycić
ciało niebieskie
któreś z nich
zwanych "pod ręką"...

A czyj język
najadał się całym smakiem
Mlecznej kropli przedmiotu?

A kto wymyślił,
że gwiazdy głupsze
krążą dokoła mądrzejszych?
A kto wymyślił
gwiazdy głupsze?


Według ukształtowanego w latach pięćdziesiątych sposobu interpretacji Białoszewskiego, wiersz O obrotach.., należy do „długiej serii wypowiedzi o rzeczach powszednich i przyziemnych, pokazanych z czułością, rozświetlonych widzeniem poety, stających się przedmiotami szczególnego, indywidualnego kultu… Ten kanon wymaga dzisiaj istotnych dopowiedzeń.” Nie ulega wątpliwości, że wiersz ten może uchodzić za programowy wstęp do innych utworów znajdujących się w tomie. Jednak w bezpośredni sposób nawiązuje do dzieła Kopernika [ o obrotach ciał niebieskich] i do „Mlecznej drogi przedmiotu”. Buduje tym analogię pomiędzy przewrotem kopernikańskim w widzeniu kosmosu a samą twórczością Białoszewskiego i ich konsekwencjami natury antropologicznej. W wiersz wpisane jest „fundamentalne doznanie współmierności, nieprzylegania codziennego, utrwalonego przez przyzwyczajnie, przekazywanego z zewnątrz obrazu świata – z tym odczuciem rzeczywistości, które dane jest poecie w jego własnym, cielesnym i wyobrażeniowym doświadczeniu…” Jedną z głównych funkcji organizujących dzieło Białoszewskiego jest przekroczenie istniejącego, przyjmowanego sposobu rozumienia i ujmowania rzeczywistości, można temu przypisać wiele interpretacji, kieruje on jednak w stronę wrażliwości metafizycznej w pisanych w dzieło. To doświadczenie rodzi z jednej strony chęć negacji i odrzucenia, z drugiej wyzwala energię potrzebną do poszukiwania nowego, alternatywnego horyzontu widzenia. Wynika z tego, że głównym celem dokonań Białoszewskiego jest wytyczanie granic i porządku nowej wizji świata. Jak pisze Sandauer: [Białoszewski]”… w odpowiedzi na awanse świata kultury deklaruje swą inność, pisząc Mylne wzruszenia. Jest to w gruncie rzeczy postawa satanisty.”
Kwestionowanie i sprawdzanie zastanych relacji i hierarchii wartości czasem dokonywane jest w bezpośredni sposób przez poetę jak to ma miejsce w jednym z wierszy z cyklu Leżenia:

Otworzyć okno na odpowiedzialność
poziomu zgody o co mi chodzeń
z wyjściem mi
co ważne
?
że żne
że wypadnięcie z nadzoru
że zacier się znaczeń
że wynikanie spod pierzyny

- wiesz co?
- a bo ja wiem


Tak ten wiersz komentuje Sandauer : Całe szczęście, pokraczność formy maskuje tu treść obyczajową, gdyby odpowiedź na pytanie „co ważne” [że żne] była bardziej ortograficzna, nie wiem czy uszłaby uwagi cenzury wydawniczej”
Białoszewski pokazuje że w sposób inny niż większość by tego oczekiwała pojmuje nie tylko kwestię ważności i nieważności lecz także odpowiedzialności i nieodpowiedzialności, powagi i niepowagi. Kwestionuje nawet sens wyżej wymienionych pojęć, wskazuje ich niejasność bawi się dwuznacznością słów. Jawne polemizowanie i sprawdzanie istniejących hierarchii wartości zdarza się rzadko w twórczości Białoszewskiego, natomiast kwestionowanie pośrednie, w zakresie jego twórczości jest zjawiskiem częstym zauważalnym na gruncie pojedynczych utworów jak i całych książek, np. „obroty rzeczy” badają związki pomiędzy kulturą niską a kulturą wysoką, „Mylne wzruszenia” badają napięcie pomiędzy sensem działania a niedziałania, natomiast tom „Było i było” wydobywa względność podziału na zdarzenia istotne i nieistotne, konieczne i przypadkowe.

Nie sposób nie wspomnieć o praktykach słowotwórczych Białoszewskiego. Dobrym przykładem oddającym charakter kształtowania języka jest tekst „Ballada od rymu”. Narrator kojarzy słowa, zestawia je, poddając się inercyjnie ich automatyzmowi. Gdy wzajemnie nie pasują do siebie, tworzy formy neologiczne, odpowiedniki form znanych i powszechnie stosowanych. Narzędziem pozwalającym na zestawianie słów jest ich fałszywa analogia. Narrator naśladuje rozwiązania prawidłowe z zakresu słowotwórstwa, np. opiera się na zasadzie tworzenia nazw wykonawców pewnych czynności na podatnie wykonywanej pracy, przykładowym nadużyciem owej zasady jest „Witacz”. „Witacze” natomiast odnajdują swoje odbrzmienie rymowe na wyrazie „nadziewacze” – w celu osiągnięcia rymu gramatycznego narrator uogólnia zasadę pozwalającą tworzyć dowolne konfiguracje. Neologizmy pojawiają się głównie w pozycjach rymowych, przywołanych koniecznością wypełnienia klauzuli wersowej. W utworach Białoszewskiego słowo jest ustawicznie zagrożone w swej tożsamości. Ulega rozpadowi na cząstki składowe, które odrębnie uzyskują inne znaczenie lub wieloznaczność, innym zagrożeniem dla słowa może być wchłonięcie przez inne. Słowa zastane ulegają rozkładowi a słowa-neologizmy nie potrafią się ukonstytuować.

W późnej twórczości fascynacja tym, co materialne, namacalne ustępuje miejsca refleksji dotyczącej nicości. W miejsce teatru egzystencji pojawia się teatr niebycia. Istnienie otoczone jest nieistnieniem. Jednym z ciekawszych tekstów późniejszego okresu twórczości Białoszewskiego jest jak to określa Stala notatka wspaniała choć sprawiająca wrażenie fragmentaryczności, niespodziewanego zawieszenia głosu „Otwieram jej drzwi”[oho].


otwieram jej drzwi, skrzypią
i szept: "ta szafa to wejście do piekła"
patrzę: między wieszakami
czerwona suknia i czarne skarpetki
Dantego

Słowa te można przypisać nieokreślonemu podmiotowi lirycznemu, pojawiającemu się w czasoprzestrzeni kreowanej przez samą wypowiedź. Wiersz można odczytać również jako monolog konkretnej postaci, sytuacji scenicznej. Tym, który wcielił się w rolę bohatera, aktora, inscenizatora i autora monologu jest Miron Białoszewski. Osią na której opiera się konstrukcja opowieści jest trzykrotne odwołanie do świadectwa zmysłów: aktor mówi o tym czego dotknął – „otwieram jej drzwi”, co usłyszał – „skrzypiał ,szept”, oraz o tym co zobaczył – „patrzę”. Triada dotyku, słuchu i wzroku potwierdza i wzmacnia siłę kolejnych doznań, stwarza wrażenie, że ich następstwo jest czymś koniecznym, stara się zasugerować, iż świat, który widzi jest światem rzeczywistym. Jest jednak inaczej, granica pomiędzy tym co dosłowne a metaforyczne, zmysłowe a pozazmysłowe jest dokładnie i świadomie zatarta. Miejsce w którym następuje ten zabieg to słowa : „ta szafa to wejście do piekła”. Te słowa mogą być ulokowane w dowolnym kontekście: mitu, bajki, baśni, anegdocie, mogą być traktowane poważnie lub mniej poważnie ale niezależnie od przestrzeni, w której są umieszczone stanowią punkt gdzie świat zaczynał krystalizować się od nowa.
Drzwi do piekła pozostaną zamknięte, szafa nie przestanie być szafą, w jej wnętrzu pojawią się rekwizyty które mogą posłużyć każdemu, kto pomyli o innej stronie rzeczywistości.

 

Trudno stwierdzić jednoznacznie, czy Białoszewski wierzył czy nie wierzył w piekło, ogólnie wiadomo było, że był człowiekiem niewierzącym, dalekim od „wyznaniowej ortodoksji” przy tym obdarzonym metafizyczną wrażliwością poetą próbującym postawić pewne pytania w języku swej indywidualnej wyobraźni o to co sam nazywał rzeczywistością albo faktycznością. 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy