Prawdopodobnie: Expose yourself

Autor: diar
Okładka publicystyki dla Prawdopodobnie: Expose yourself z kategorii Brak kategorii

W dniu wczorajszym popełniliśmy mały wypad na poetycki slam.

Takie oto wydarzenie nie mogło pozostawić typowego, szarego czytelnika poezji obojętnym i błyskawicznie – niestety- zmusiło do krótkiej refleksji nad stanem poezji na dzień dzisiejszy- dzień tonący  gdzieś w przepastnym październiku 2006.

 

Poezja, sztuka aktorska, kostiumy, elementy performance, plastyki i public relations jednoczą się w slamie i w barwnym korowodzie pod banderą pseudonimu artystycznego uczestnika podążają po najwyższy laur. W rękach widowni decyzje o życiu lub śmierci. Biorąc udział w takim konkursie spodziewamy się ujrzeć i poczuć poetycką magmę – kipiącą i tańczącą na scenie kankana. Czekamy na to zwłaszcza w świecie, w którym jak ciekawie napisał w jednym ze swoich wierszy Piotr Macierzyński -prowadzący ów slam-  „podobno 20% Polaków nie rozumie tego co czyta. Chuj z nimi”.

 

Tymczasem opalenie twarzy blaskiem magmy nie następuje; nawet jeśli sami uczestnicy oceniają poziom konkursu jako wysoki. (sic!)

Niby jest nowy Świetlicki, Pani Wojaczek, Leśmian- nawet wygląd jakiś taki i świeżutka Konopnicka z charakterystycznym ciepłem w swej relacji do dzieci. Pojawia się  Nowa Fala Zbereźników- starszych raczej niż młodszych, chyba Bogu dzięki! Mój kandydat obdarzony porządnym stylem soundsystemowym odpada niestety w II rundzie. Gdzie sprawiedliwość?

 

Kto zwycięża- nie wiem, zmykamy przed końcem. Ogólnie wieczór zaliczyć można prawdopodobnie do udanych. Było bardzo wesoło- Panowie i Panie z kręgu sztuki w końcu potrafią się bawić. Kilka świetnych metafor, kilka niezłych dowcipów, wiele dobrych pomysłów. Właściwie wszystko. Wszystko poza magią, magnetyzmem, dreszczem i wzruszeniem. Wystarczy? Może powinno...

 Wracam do domu, układam się do snu i przypadkowo zerkam na czarno-białą pocztówkę, którą lubię i dlatego postawiłam na komodzie. Pustkowia, prawdopodobnie irlandzkie, bo prawdopodobnie zielone, stojący tyłem mężczyzna w czapeczce z rozchylonym płaszczem w geście wiadomym (prawdopodobnie nosiciel cech klasycznego ekshibicjonisty), a przed nim stadko gapiących się nań łaciatych krów. „Expose yourself” głosi napis.

Hmmm... klejnoty Pana w końcu i tak zahipnotyzują jeszcze zdezorientowane krowy. Niby na co innego miałyby patrzeć na pustkowiu? W końcu liczy się TERAZ!

 

Niestety historia pisze jednak sagi, nie nowelo-satyry na jedno pokolenie. Co w takiej sytuacji zostaje  dla potomnych? Przesłanie „Expose yourself” wraz z marketingowym hasłem “Nobel dla Masłowskiej”.

 

A na uczelni podobno wkrótce sesje o Różewiczu i Herbercie. Pięknie i bezpiecznie.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
Recenzje miesiąca
Sankofa. Nie zmarnuj życia
Tomasz Gaj OP, Magdalena Pajkowska
Okładka książki - Sankofa. Nie zmarnuj życia
Elementarz dla rodziców
Jacek Mycielski
Okładka książki - Elementarz dla rodziców
Pensjonat pod Świerkiem
praca zbiorowa
Okładka książki - Pensjonat pod Świerkiem
Powstanie film narodowy
Jacek Świdziński
Okładka książki - Powstanie  film narodowy
Frida Kahlo prywatnie
Suzanne Barbezat
Okładka książki - Frida Kahlo prywatnie
Pokaż wszystkie recenzje