Bloga moc i niemoc

Autor: martatrzasi
Okładka publicystyki dla Bloga moc i niemoc z kategorii Brak kategorii

Informatyczna niemoc...

Dwa dni spędziłam w informatycznym chaosie, by dnia drugiego nacisnąć: wyświetl bloga. Duma, ekscytacja i podniecenie - takie uczucia mi towarzyszyły. Dumna byłam niczym paw. Sama zaprojektowałam stronę, tworząc ją kilka razy od nowa, bo jako człowiek mający z komputerem niewiele wspólnego, którego stosunki z tymże urządzeniem ograniczają się do wejścia na GG, odebrania poczty i pisania w Wordzie, nie wiedząc, jak, nagminnie kasowałam tło, treść, zmieniałam kolor czcionki… W końcu - udało się. Jest moje blogowe cudo i pierwszy post. Ekscytacja, bo nie miałam pojęcia, jak zostanę przyjęta przez odbiorców. Postanowiłam pisać o tym, że i Ty możesz sprawić, iż Twoje życie nabierze sensu, zachęcać do badań profilaktycznych i dbania o ciało. Chciałam, by każdy post był przemyślany i dopracowany. Chciałam stworzyć bloga, jaki sama bym z chęcią przeczytała.

 

... i moc bloga

W międzyczasie w tygodniku "Wprost" została zaprezentowana lista najbardziej wpływowych Polaków. Tu ogromne zdziwienie. Na liście Kasia Tusk - blogująca. Z ciekawości zajrzałam. Blog przyjemny. Ładne zdjęcia, cieszące oko, mało tekstu. Część poświęcona modzie, część + gotowaniu. Jednakże o wiele bardziej interesujący wydaje się świat, który narodził się wokół samego bloga.

 

Magia bloga, skierowana w dużej mierze do społeczeństwa konsumpcyjnego. Wolne chwile spędzającego w centrach handlowych. Sprytnie umieszczone między wersami reklamy. Posty przemyślane wcześniej i publikowane w regularnych odstępach czasu. Postać modowej blogerki, rozpoznawalnej i nie mającej czasu odpisywać na komentarze, ale jeśli któraś dziewczyna spyta, gdzie i za ile można kupić prezentowany przedmiot, krasnoludki kryjące się za awatarem Kasi życzliwie udzielają informacji. Stylizacje podobne, bazujące na dopasowanych spodniach, butach na obcasie i koszuli, marynarki. Zimą pojawiają się jesienne trencze, pozbawione rajstop nogi i t-shirt z krótkim rękawkiem. Zosia, współprowadząca, gotuje. Przepisy i wykonanie równie miłe i cieszące oko, a zarazem pewnie podniebienie. Tak przynajmniej twierdzą komentujące dziewczyny. Na marginesie: dowiedziałam się, że każde danie również wymaga odpowiedniej stylizacji.

 

Z drugiej strony ekranu

Kim jest czytelniczka owego modowo-kulinarnego bloga? Po przeczytaniu komentarzy ma się wrażenie, że jest to dziewczyna w przedziale wiekowym 16-30 lat, poszukująca swojego stylu, a w tych poszukiwaniach wspiera ją Kasia. Kasia staje się nie tylko modowym guru, ale i doradcą od wszystkiego. Czytelniczki proszą ją o radę: jakie dodatki do sukienki, czy buty takie pasują do spodni, co można kupić chłopakowi pod choinkę. Aż ciśnie się na usta: lekkie pytania na lekkim blogu. I tu dopiero zaczyna się zabawa. W jednym z ostatnich postów Autorki ujawniły zdjęcia z wypadu na narty do Austrii. Zawrzało! Grono fanek, ukrytych za imiennymi nickami, uradowane zdjęciami, śniegiem, sweterkami zaczęło się rozpisywać. Pięknie, cudownie, zazdrościmy, udanego urlopu! Kilka z nich zadało niepokojące pytanie, czy to oznacza, że nie będzie w tym czasie nowych wpisów? Zupełnie, jakby świat bez Kasi nie istniał. Część zaczęła się zastanawiać, czemu naczelna blogerka RP nie bierze udziału w przygotowaniach do świąt i kto sponsoruje ów ekskluzywny wypad. Mirka prosi autorytet mody o porady żywieniowe dla koleżanki, którą podejrzewa o zaburzenia w odżywianiu, inna dziewczyna pyta, czemu sławy nie wykorzystają pożytecznie swojego bloga, promując zdrowe odżywianie lub pomaganie potrzebującym. I teraz, Panie i Panowie, sceny jak sprzed kilku miesięcy. Momentami ma się wrażenie, że obrońcy krzyża odrodzili się w sieci.

 

Ubierać czy stylizować?

Osoby mające racjonalny stosunek do siebie, otaczającego świata i życia, które się po prostu ubierają, a nie „stylizują” (bo teraz to, jak Cię inni widzą, podlega modowej stylizacji) zostały obrzucone nie austriackim śniegiem, a polskim błotem. „Nie macie prawa jej krytykować ani oceniać!” Jeśli nie stać Cię na wyjazd, to widocznie nie masz dobrego wykształcenia, jesteś „ nieobrotny”, a najlepiej - palnij sobie w głowę, bo i tak nic dobrego Cię nie spotka. Jakbyś ciężko pracował i pomyślał, na pewno znalazłbyś w sieci tanie i ciekawe oferty wyjazdów na narty. Mogłeś też, nieudaczniku, wcześniej wszystko zaplanować, byłoby z pewnością taniej. Polemikę podejmuje kilka osób, broniących się wyższym wykształceniem i brakiem perspektyw, a o takim życiu shoppingowym mogących jedynie marzyć. Rzecz jasna to banda wylewająca swój jad na forum, a było tak wiosennie i słonecznie. Odmieńcom obrońcy Kasi mówią: "Won!" Przerywniki pomiędzy kłócącymi się rodakami wypełniają posty dotyczące ceny sweterka. I tak od kilku zdjęć pozbawionych komentarza osunęła się lawina.

 

Lekki świat w prosty sposób

Na czym polega fenomen bloga Kasi? Oglądasz lekki świat, podany w prosty sposób. Kolorowy, sprawiający wrażenie pozbawionego problemów. Skoro ktoś tak się kreuje, niech inni nie mają pretensji do otoczenia, że w taki sposób jest postrzegany. Jako lekka, bezproblemowa postać. Któż z nas nie chciałby rozmyślać, siedząc przy stoliku, z gorącą kawą przed nosem, w centrum dużego miasta? Uśmiechać się do obiektywu, paradować w kozaczkach zimową porą, bez rajstop, z okularami przeciwsłonecznymi na nosie? Pisać i na tym zarabiać? Mieć sztab osób stojących za Tobą murem, tak, że niepotrzebny byłby Ci w zasadzie moderator? Podglądając jej życie, zaczynasz marzyć i fantazjować. Wierzyć, że może i Ty zostaniesz drugą Kasią, będziesz sławna i lubiana. Wchodzisz w jej życie niczym złodziej i przez chwilę czujesz się jak ona. Musisz uważać, bo jak w końcu zachłyśniesz się kolejną stylizacją made by Kasia i zechcesz przejść na drugą stronę barykady, raz na zawsze zostaniesz wykluczona z blogowej rodziny. Wyklęta.

 

Ważne i ważniejsze

Kasia prezentuje życie nie przeciętnej Kowalskiej, biegającej co dwa dni po markecie, polującej na okazje. A to super płaszczyk, trzecia kurtka i piąta para butów. Owszem, Kowalska biega, ale buszując w zamrażarce z mrożonkami, stojąc w kolejce nie po homara lub inne owoce morza, a po kurczaka lub wątróbkę. Biedne i myślące społeczeństwo kole w oczy beztroska. Przyznać należy, że Kasia ma głowę do interesów. Niby nie wprost, a jednak zarabia na swoim blogowym dziecku. Szkoda, że popularności nie wykorzysta, chociażby namawiając Polki do wzięcia udziału w kampanii przeciwko rakowi szyjki macicy…

 

Po co Ci nowy niebieski płaszczyk, jeśli za rok może już Ci nie być potrzebny? I co Ty na to, Kasiu?

 

Aby wypromować swoją twórczość, musisz być najpierw rozpoznawalny, niestety. Nawet, jeśli masz coś wartościowego do przekazania, zajmie Ci to dużo więcej czasu niż celebrycie. Znacznie więcej niż lekkie pisanie i gonitwa za torebkami czy stylowymi kozaczkami.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy