„Domowość” i uniwersalizm w twórczości Tadeusza Różewicza - cz. 1

Autor: Prof. Włodzimierz Wójcik
Okładka publicystyki dla  „Domowość” i uniwersalizm w twórczości Tadeusza Różewicza - cz. 1 z kategorii Brak kategorii

Różewicz – poeta tworzący „po Auschwitzu”, po czasach pogardy – zgodnie z deklaracją wyrażoną w Ocalonym ze słynnego tomu Niepokój, odrzuca świat, w którym człowiek człowiekowi wilkiem. Wbrew sądom niektórych krytyków nie jest wyłącznie desperacko zanurzony w pookupacyjnym koszmarze i w traumatycznych wizjach rozbestwionego nazizmu i totalitaryzmu. Poszukując „nauczyciela i mistrza”, który powinien „oddzielić światło od ciemności”, programowo tworzy,  artystycznie kreuje, literackie wizje świata możliwego  do zaakceptowania, świata prawdziwie ludzkiego. Jest to świat, w którym własnie  jednostka okazuje się  miarą rzeczy; jednostka a nie narzucona przez autokratów bezduszna doktryna. Jest to świat miłości,  rozumianej na sposób Norwidowski. Miłości uważanej za „najważniejszą  ze wszystkich  rzeczy świata tego”. Świat, który Rółżęwicz jako artysta-moralista proponuje, ma charakter uprywatniony, intymny. Jest  „udomowiony” a nie umasowiony. Pisarz nie godzi się na taką rzeczywistość, w której  bezustannie odbywają się igrce możnych tego świata,  igrce w rodzaju  parademarsch…

W roku 1966 poeta  napisał wiersz o wiele mówiącym tytule -  Drzwi:

 

W ciemnym pokoju

na stole stoi kieliszek

czerwonego wina

przez otwarte drzwi

widzę krajobraz dzieciństwa

kuchnię z niebieskim czajnikiem

serce Jezusa w cierniowej koronie

przeźroczysty cień matki

 

w okrągłej ciszy

pianie koguta [1]

 

Jak widać, w tych fragmentach wyraźnie manifestuje się leksyka wskazująca na istnienie obszarów spokoju, ciszy, bezpieczeństwa w świecie przedstawionym w tej poetyckiej rzeczywistości.

Wagę i smak „domowości”, doskonale motywuje wiersz Niebo dzieciństwa z tomu Czerwona rękawiczka:

 

Niebo

o słodkie podniebienie

smak migdałów miodu

maku i wanilii

 

Ja któremu dano poznać

smak krwi gwałtu i ognia

rozcieram na podniebieniu opłatek

kruchego aniołka

z nikłą białą twarzą [UZ VII 97][2]

 

Swoistą geografię „domowości” określa wiersz Różewicza – wyjątkowo sugestywnie  recytowany przez autora w kasetowym zapisie fonograficznym  – pod znaczącym tytyłem Oblicze Ojczyzny. Tutaj małą ojczyznę” wyznaczają: kraj dzieciństwa, miejsce urodzenia, miasto, miasteczko, wieś, ulica, dom,  podwórko, las na horyzoncie, wreszcie groby – to w sferze topografii. W sferze przyrody – kwiaty, zioła, zboża, zwierzęta, pola, łąki, owoce. W sferze duchowej:  pierwsza miłość i słowa powtarzane za bliskimi od najwcześniejszej fazy życia.

Tak rzecz  wygląda w tym wierszu. A w wielu innych? Jakie wyznaczniki kreują, konstruują kategorie domowości? Są to zazwyczaj: dworek, ewentualnie, dworzyszcze, chata, strzecha, „cztery ściany”, progi (na przykład progi domowe), ganek, poddasze, okno, drzwi. W centrum domostwa znajdują się przede wszystkim ludzie: głównie matka, ojciec, dziadkowie, dzieci („dzieciństwo”); także wujowie, stryjowie, wnuczęta. Jako akcesoria domowości jawią się: słoiki, konfitury, garnuszek z gorącą kawą, „kolorowe łańcuchy”, anielskie włosy, gwiazdy itp. Ważne są rekwizyty ze sfery przyrody: kasztan, lipa, wierzba, grab, jawor, kalina (jarzębina), „szare buki”, zielone drzewko, czyli świerk na Boże Narodzenie, grusze, lawenda, rezeda. Domowość mieści się także w pojęciach topograficznych: strumień, strumyk, ruczaj, źródełko, ścieżka, miedza.

 

 

II

Wypadnie teraz zadać pytanie, czy Różewicz uważa budowany przez siebie w wizjach literackich „domowy”, swojski, uprywatniony świat za bezwzględnie bezpieczny?  Aby w części odpowiedzieć na to pytanie przeczytajmy jego wiersz z tomu Czerwona rękawiczka pod tytułem W lesie:

 

Jak dobrze Mogę zbierać

jagody w lesie

myślałem

nie ma lasu i jagód.

 

Jak dobrze Mogę leżeć

w cieniu drzewa

myślałem drzewa

już nie dają cienia.

 

Jak dobrze Jestem z  tobą

tak mi serce bije

myślałem człowiek

nie ma serca. [UZ VII 113]

 

Widać tu wyraźnie, że w budowaniu spokojnego klimatu bezpiecznej domowości raz po raz przeszkadza wkradający się „niepokój”, pamięć traumatycznych przeżyć „czasów pogardy”.

Budowaniu szczęśliwego, ludzkiego świata wedle Różewicza bezustannie przeszkadza HISTORIA. To właśnie ona wdziera się bezustannie w naturalny porządek antropologiczny. Wskazuje na to dowodnie wiersz Drzewo z tomu Srebrny kłos:

 

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

Świat był jak drzewo

A oni jak dzieci

 

Cóż ci powieszę

na gałęzi drzewa

na które spadła

żelazna ulewa

 

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

dokoła drzewa

tańczyli jak dzieci

 

Cóż ci powieszę

na gałęzi drzewa

które spłonęło

które nie zaśpiewa

 

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

pod liściem dębu

śpiewali jak dzieci

 

A nasze drzewo

w nocy zaskrzypiało

I zwisło na nim

pogardzone ciało [UZ VII 377]

 

Świat jak drzewo” przywodzi na myśl wizję Raju, czegoś pierwotnego i najbardziej naturalnego. Wedle Biblii szczęśliwy człowiek opuścił szczęśliwą krainę tytułem kary za nieposłuszeństwo. A jak jest u Różewicza?  Jak się zdaje nie ma u niego relacji Bóg – Człowiek, lecz człowiek i  drugi człowiek, wielekroć ujmowany jako SPOŁECZEŃSTWO ze wszystkimi jego nakazami i zakazami, prawami, doktrynami, wreszcie „zbawczymi” mitologiami, które w istocie nie zbawiają, lecz unieszczęśliwiaja.. To właśnie ten świat niesie „żelazną ulewę” a szczęśliwe drzewo zamienia w szubienicę.



[1] T. Różewicz: Poezje wybrane. Kraków 1977, s. 144.

[2] Przy częstszych cytacjach tekstów z Utworów zebranych  T. Różewicza (Wydawnictwo Dolnośląskie - Wrocław) zastosowano  skróty = UZ. Cyfra rzymska po skrócie (I-XII) oznacza numer tomu, arabska – numer strony.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy