O prawości człowieka

Autor: Prof. Włodzimierz Wójcik
Okładka publicystyki dla O prawości człowieka z kategorii Brak kategorii

O człowieku uczciwym dość często mówi się z lekceważeniem. Człowiek uczciwy dla pewnej kategorii ludzi jest symbolem słabości, nieporadności, braku inicjatywy, inwencji i sprytu. To, że sumiennie pracuje, nie oszukuje i nie kradnie, to, że innego nie obmawia i nie oczernia, to, że świadczy prawdę i tylko prawdę, w oczach tak zwanego cwaniaka nie zasługuje na jakiekolwiek uznanie. Tego rodzaju cnoty i przymioty charakteru cwaniak wyszydza i depce, deprecjonuje i na wszelkie sposoby obśmiewa. Do człowieka żyjącego z pracy własnych rąk czy też umysłu zwraca się z sarkazmem i pogardą: „Jesteś mięczak, jesteś frajer! Do niczego nigdy nie dojdziesz!”

 

                Człowiek uczciwy w zasadzie żyje dosyć skromnie. Pracuje, czyta książki, hoduje kwiaty, wyjeżdża na wakacje za żmudnie uzbierane w ciągu roku pieniądze; zamiast zaglądać drugiemu do kieszeni lub też do garnka, pilnuje własnego nosa i własnych spraw. Nieszczęścia innych nie są mu wcale obojętne. Gdy zachodzi potrzeba, służy pomocą. Jest uczynny i jednocześnie w tej uczynności taktowny. Swoją uczynnością nie poniża ludzi potrzebujących pomocy. Życie uczciwego człowieka można uznać za spokojne i – niekiedy – nudne. Ale to się jednak opłaci. Nie ma on obaw, że zostanie zdemaskowany, osądzony, że straci, co zgromadził jako własne dobro materialne. Cwaniak buduje na lodzie lub też na lotnym piasku, człowiek uczciwy na dobrym, twardym gruncie.

 

                Zbliżonym do pojęcia uczciwości jest pojęcie prawości. Znaczy prawie to samo, ale nie jest tym samym. Każdy może na przykład określić się: „Jestem uczciwym człowiekiem”. Trudno jednak człowiekowi godnemu rzec o sobie: „Jestem prawy. Cechuje mnie prawość”. Brzmiałoby to bowiem w jakimś sensie mało skromnie, kłóciłoby się z istotą sprawy. Byłoby zasadniczym zgrzytem semantycznym.

 

                Mówiąc nieco metaforycznie prawość jest swoistym dyplomem moralności nadawanym uczciwemu człowiekowi przez znające go z wielu przymiotów otoczenie, w którym żyje. Wiadomo, że dyplomów nie przydziela się sobie samemu. Czynią to inni powołani do tego celu. Spośród wielu przyznawanych dyplomów, dyplom „prawości” należy do najcenniejszych. Niestety, stosunkowo rzadko funkcjonuje w naszym życiu, bo i samo pojęcie w codziennej mowie do rzadkości należy. Nieco inaczej rzecz się miała dawniej. Jan Kochanowski lubił stosować to pojęcie. I tak w wierszu „Zgoda” pisał:

 

A wy tymczasem bądźcie, Polacy, cierpliwi,

Aż się jawnie pokaże, gdzie prawi, gdzie krzywi,

Ogrodziwszy sumienie, ostatka czekajcie,

A nazbyt tych wolności swych nie wyciągajcie.

 

                Łukasz Górnicki w „Dworzaninie polskim” akcentował, że godne życie, zakończone godną śmiercią opromienia nazwisko i imię każdego człowieka, czyni go właściwie nieśmiertelnym wśród potomnych:

„Albowiem to jest dopiero prawe życie, kiedy kto sławnie umrze, bo co śmierć wszystko z ciałem poźrześć chciała, to w ten czas (...) wszytki tego człowieka poczciwe sprawy ożywą i znaczniejsze, więtsze i chwalebniejsze będą niż za żywota”.

 

                W XVIII wieku Tomasz Kajetan Węgierski w utworze „Obywatel prawy” z wielką goryczą stwierdził, że zostały podeptane wówczas obywatelskie zasługi prawdziwych patriotów. Pisał:

 

Czas nieszczęścia i hańby przez podłość i zdrady

Pomnożonych wyrodków prawie zgładził ślady

Cnych miłośników twoich Polsko! W schyłku sławy

Zbyt zapomniałaś, co jest obywatel prawy

 

                W dziewiętnastowiecznej poezji o charakterze tyrtejskim, w poezji wzywającej do walki narodowo-wyzwoleńczej, wielokrotnie określano bój za ojczystą ziemię jako wyraz prawości i szlachetności. W „Marszu żuawów” Włodzimierza Wolskiego mamy bardzo charakterystyczny i wymowny refren:

 

Marsz, marsz żuawy!

Na bój, na krwawy,

Święty a prawy – marsz!

 

                W naszym wieku dwudziestym omawiane tu pojęcie lubił stosować – co jest rzeczą zrozumiałą – Stefan Żeromski. Wielki polski pisarz, nazywany wielekroć sumieniem narodu, cierpiał obserwując, jak w naszym życiu prawość i godność bywają deptane przez podłość i małość możnych. W szkicu „Wszystko i nic” dawał wyraz swoim goryczom:

 

„... wola duszy prawej targa się w Polsce bez ustanku tam i sam, niby serce dzwonu bijące wiekuiście w śpiż przeszkody”.

 

                Tak o prawości mówiono dawniej. Tak to pojęcie rozumiano. Dzisiaj to piękne słowo nie jest częstym zjawiskiem, chociaż nie można mówić, że problem prawości nie istnieje. Przeciwnie. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte, aby dostrzegać – stale i systematycznie, na co dzień – owe zjawiska godnej postawy człowieka, który w kłębowisku trudności i komplikacji życia respektuje normy moralne i walczy o ich rację bytu. Nie można przystawać na tezę, że czasy nie sprzyjają prawości. Jest zupełnie inaczej. Właśnie trudne czasy, właśnie przeciwności rodzą warunki, w których prawość może jaśnieć pełnym blaskiem. Prawość jednak nie jest rozgadana i samochwalcza, nie goni za sławą i za nagrodą. Sama jest wartością najwyższą. I nie przemija…

 

WŁODZIMIERZ WÓJCIK

 

 

============================================

 WŁODZIMIERZ WÓJCIK ur. 29 maja 1932 r. w Będzinie-Łagiszy, historyk literatury, krytyk, eseista, edytor. Obecnie mieszka w Sosnowcu.  Absolwent polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Em. profesor zwyczajny Uniwersytetu Śląskiego. Współtwórca i Dziekan Wydziału Filologicznego UŚl., twórca Zakładu Literatury Współczesnej. Autor książek: O „Granicy” Zofii Nałkowskiej (1971), Opowiadania Tadeusza Borowskiego (1972), Zofia Nałkowska (1973), Nadzieje i złudzenia (1978, wyd. rozsz. Legenda Piłsudskiego w polskiej literaturze międzywojennej, 1987), Estetyzm, realizm, polityka (1981), Skamandryci i inni nad Sekwaną (1995), Pisarz i Komendant (1996), Józef Piłsudski w legendzie literackiej (1999), Staff i Różewicz (1999), W Polsce i na obczyźnie. Szkice o Zofii Romanowiczowej (2000), Powrót do Nałkowskiej (2004), Spotkania Zagłębiowskie (2006), Zagłębiowskie impresje (2006).

Członek wielu towarzystw naukowych, literackich  i społeczno-kulturalnych. Wypromował  980 magistrów i 18 doktorów nauk. Opiniował wiele habilitacji oraz wniosków na tytuły profesorskie.  Promotor doktoratu honoris causa przyznanego Tadeuszowi Różewiczowi przez Senat UŚl.  Nagrody:  Ministra Nauki (trzykrotnie),   Rektora UJ i  UŚl. (wielokrotnie), katowicka Nagroda Wojewódzka (dwukrotnie), nagroda Miasta Sosnowca za rok 2002.  Odznaczenia: m. inn. Medal Komisji Edukacji Narodowej, Krzyż Kawalerski,  Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski i Order Świętego Stanisława.

 

 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy