"Papusza". Filmowa podróż do zakazanego świata

Autor: Geronimo26
Okładka publicystyki dla

Kobieta z cygańskiego taboru

Film małżeństwa Krauze jest opowieścią o życiu wybitnej romskiej poetki - Bronisławy Wajs, która jako pierwsza kobieta z "cygańskiego taboru" odważyła się na wydanie swoich wierszy, opiewających cienie i blaski cygańskiego życia. Papusza (gdyż taki przydomek pisarski przybrała) była kobieta na tyle wolną i niezależną, na ile pozwalało surowe romskie prawo. Sama nauczyła się czytać i pisać. Wydana została za Dionizego Wajsa, znacznie starszego od niej mężczyznę, którego nigdy nie pokochała, lecz zawsze była mu posłuszna. Talent pisarski Papuszy odkrył poeta i prozaik Jerzy Ficowski, który spędził blisko dwa lata w cygańskim taborze Dionizego Wajsa, stając się, choć tylko w niewielkim stopniu, częścią tego świata. To właśnie Ficowski poprzez swoją determinację i zaangażowanie, we współpracy z Julianem Tuwimem, doprowadził do publikacji twórczości Papuszy. I choć chwila ta była początkiem kariery wielkiej poetki, to jednocześnie była także końcem jej dawnego życia. Wyklęta przez własny naród, oskarżona o zdradę cygańskich tajemnic, języka i ideałów. Potępiona i skazana na samotność, która była największa ceną za jej miłość do poezji.

 

Świat, którego już nie ma

"Papusza" to piękna opowieść o dawnym, zapomnianym świecie. O świecie cygańskich taborów, pełnym muzyki, magii, mistycyzmu. To także historia o wspólnocie chroniącej swoją tradycję i dziedzictwo przed obcymi, która doprowadziła w ten sposób do postrzegania świata Cyganów przez ludzi, którzy do niego nie należą, poprzez niesprawiedliwy pryzmat niewiedzy, stereotypów, przesądów i oszczerstw.

Ale film ten to także wzruszająca historia o niezwykłej kobiecie, która podążając za głosem serca i pragnieniem pisania, skazała się na piętno wyklętej i szykanowej do końca swojego życia. Obdarowana talentem, który stał się zarazem jej przekleństwem. Nie potrafiąca zrezygnować z pisania i życia wśród swych rodaków, zmuszona do egzystowania na rozdrożu pragnień i marzeń, a przez to doprowadzona do obłędu. To również opowieść o potrzebie zrozumienia, której tak naprawdę nie mogli spełnić ani jej rodacy, ani odbiorcy jej twórczości. Dla jednych była bowiem zbyt "polska", dla drugich zaś - zbyt "cygańska"

 

Poezja w tle

Niezwykle interesujący jest sam sposób opowiedzenia tej historii. Reżyserzy nie skupiają się jedynie na dorobku artystycznym głównej bohaterki. Nie znajdziemy tutaj wielu fragmentów wierszy Papuszy ani też zachwytów nad jej twórczość. Ona po prostu istnieje, jest gdzieś obecna w tle, nie wysnuwa się jednak na pierwszy plan. Czasami bowiem nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wystarczy tylko jedno spojrzenie Papuszy, jeden wyraz jej twarzy, by odczytać z nich więcej niż z twórczości poetki. 

"Papusza" to prawdziwa uczta dla miłośników kunsztu aktorskiego. Niemal wszystkie romskie role zostały powierzone prawdziwym Cyganom, amatorom, którzy brawurowo wcielają się w swoje postacie. Nie znajdujemy tutaj choćby najmniejszej nuty fałszu, zakłamania, sztuczności. Każda wypowiadana przez tych aktorów kwestia wręcz emanuje prawdą i naturalnością.

 

Wybitni zawodowcy

Jeśli chodzi o zawodowych aktorów, to trzeba wspomnieć o znakomitej kreacji Jowity Budnik, wcielającej się w tytułową rolę, która kolejnym swoim filmem udowadnia, iż jest wielka aktorką, idealną w rolach charakterystycznych. Wielkie słowa uznania należą się Antoniemu Pawlickiemu, który rolą Jerzego Ficowskiego udowodnił, iż jego właściwe miejsce to wielkie, artystyczne kino, nie zaś telewizyjne seriale. Jednak największe wrażenie robi kreacja Zbigniewa Walerysia, aktora praktycznie nieznanego szerszego gronu widzów, znanego głownie z występów na deskach teatrów. Aktor ten, wcielając się w postać Dionizego Wajsa, stworzył kreację wybitną. Tak realną, pełną sprzecznych emocji, budzących i odrazę, i współczucie u widza. Z pewnością film ten nie byłby tak udany, gdyby nie kreacja Walerysia. Wypada mieć nadzieję, że rola ta będzie początkiem wielkich dni tego aktora w polskim kinie najbliższych lat.  

 

Atmosfera, atmosfera

"Papusza" jest obrazem niezwykle klimatycznym. Każde ujęcie, każdy kadr stanowi tu istotny element całości. Czarno-białe kadry przywodzą na myśl tchnienie przeszłości, dawno minionego czasu oraz wszechogarniającej pustki. Brak zbliżeń planu, zdjęć twarzy Papuszy i innych bohaterów. Wszystko widzimy z pewnej odległości, jakbyśmy byli gośćmi w tym niezwykłym świecie. I tylko gośćmi, trzymanymi wciąż na dystans, by nie zbliżyć się za bardzo do przedstawianych tu wydarzeń. 

Surowość obrazu i oszczędna, ale piękna i ujmująca zarazem muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza tworzą niezwykłe połączenie obrazu i dźwięku, które pozostaje na długi w pamięci widzów.

 

"Papusza" to film wielki, wybitny. Film, wybijający się spośród szeregu innych obrazów, wznoszący się na wyższy poziom. Oczywiście, nie będzie bił rekordów oglądalności, ale też nie taka jest jego rola. Ten film po prostu pomaga poznać to, czego dotąd nie znaliśmy, czego baliśmy się lub czego nie chcieliśmy poznać. I uświadamia nam przy okazji, że prawdziwe, ambitne polskie kino wciąż życie i ma się całkiem dobrze.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy