Rewolucji nie robi się w tydzień. Czy to koniec "czytania bez limitu"?

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Rewolucji nie robi się w tydzień. Czy to koniec

- 13 listopada Legimi wprowadziło na rynek przełomową w skali międzynarodowej usługę „Czytaj bez limitu” - pisze w liście otwartym Mikołaj Małaczyński, prezes Legimi. - Reakcje czytelników na zaproponowany dostęp do tysięcy tytułów w ramach niskiego, miesięcznego abonamentu były niezwykle entuzjastyczne. W ciągu niespełna doby zarejestrowało się około 1000 osób, które zamówiły usługę, chociaż oferta kierowana była wyłącznie do użytkowników iPada. Aplikacja trafiła na pierwsze miejsce w rankingu najchętniej pobieranych darmowych programów w polskim Apple AppStore. Obrót całej księgarni, przekazywany po potrąceniach rabatów wydawcom, w ciągu pierwszego dnia od startu wyniósł około 20 tys. zł – to wartość trudno osiągalna w standardowym modelu dla dotychczasowych liderów rynku. Oferta jest bezprecedensowa i na podstawie zaledwie jednego dnia od jej uruchomienia można ocenić, że potwierdziła pokładane w niej nadzieje jako alternatywie dla modelu popularyzacji e-książek w oparciu o „wyścig promocyjnych cen”. 

 

Po entuzjastycznym przyjęciu usługi przez czytelników, przyszedł czas na reakcję polskich wydawców. Niestety, tu sygnały były o wiele mniej pozytywne. "Wydawcy przez cały dzień wydzwaniali do głównych graczy: Virtualo i Nexto, by wycofali książki z serwisu Małaczyńskiego - czytamy na wyborcza.biz W przypadku Nexto może chodzić o 1,4 tysiąca tytułów, czyli o jedną trzecią oferty Legimi. Wydawcy grozili również Virtualo - największemu polskiemu dystrybutorowi ebooków - że całkowicie wycofają swoje książki z oferty i tej księgarni. Dlatego właśnie również Virtualo wycofuje swoje książki z oferty Legimi. 

 

Co poszło nie tak? Legimi poinformowało wydawców o swoim pomyśle dopiero tydzień temu, załączając do wiadomości ekspertyzę prawną, wskazującą, że w celu uruchomieniu usługi nie ma potrzeby podpisywania nowych umów. Rzecz w tym, że w branży wydawniczej potrzeba zdecydowanie więcej czasu na oswojenie się z takim pomysłem. Potrzeba dziesiątek godzin rozmów, edukacji rynku - szczególnie w przypadku usługi tak rewolucyjnej. Ograniczenie informacji do wiadomości mailowej sprawić mogło, że wydawcy poczuć się mogli zignorowani. Efekty widzimy dzisiaj. 

 

Gwałtowna reakcja Virtualo i Nexto jest zrozumiała. Po uruchomieniu usługi Legimi zyskałoby niespotykaną dotąd przewagę nad konkurentami. Przypomnijmy, co pisze Małaczyński: W ciągu pierwszego dnia od startu (obrót - przyp S.K.) wyniósł około 20 tys. zł – to wartość trudno osiągalna w standardowym modelu dla dotychczasowych liderów rynku". Zresztą podobna usługa od Virtualo ma ruszyć już w przyszłym roku. Trudno się dziwić, że firma tak gorliwie decyduje się na wycofanie swych ebooków z oferty Legimi. 

 

Legimi wstrzymało na razie sprzedaż abonamentu usługi "Czytaj bez limitu". Właściciele księgarni nie chcą, by klienci mogli wykupić dostęp do ebooków, których zestaw mocno skurczy się w ciągu najbliższych tygodni. Zadeklarowali też zwrot pieniędzy klientom, którzy poczuli się oszukani. Tymczasem prowadzą indywidualne rozmowy z wydawcami, spotkają się też z członkami Polskiej Izby Książki, by wyjaśnić, że usługa "Czytaj bez limitu" nie jest dla nich zagrożeniem. 

 

- Całe ryzyko biznesowe ponosi tu Legimi. Za każdy tytuł przeczytany za pomocą aplikacji Legimi na iPadzie, wydawca otrzymuje (po potrąceniach rabatów) kwotę równą pełnej ustalonej przez siebie detalicznej cenie katalogowej. Wydawca nie otrzymuje wynagrodzenia jedynie podczas gdy użytkownik czyta darmowy fragment książki (standardowo udostępniany przez wydawców wraz płatną licencją na pełną wersję). Dany tytuł uznawany jest za "przeczytany" w chwili, gdy użytkownik przekroczy darmowy fragment ustalany przez wydawcę (uwzględnione zostały różne sposoby określania zakresu darmowego fragmentu). Transakcje raportowane są co minimum 30 dni, przy pierwszym połączeniu aplikacji Legimi na iPadzie z Internetem - wyjaśniają przedstawiciele księgarni. 

- Wydawcy, z którymi rozmawialiśmy, są w większości już przekonani, że nasz model jest dobry, problem w tym, że miało nie zrozumiano sposobu rozliczenia, który przecież jest dla wydawców bardzo korzystny. Niestety, na razie mamy do czynienia z efektem śnieżnej kuli... Ale nie poddajemy się - dodają przedstawiciele Legimi. 

 

Czytelnicy, którzy wykupili usługę "Czytaj bez limitu", potwierdzają, że chcieliby móc z niej korzystać. Skupiają się teraz wokół grupy na Facebooku "Chcemy czytać bez limitu", aby pokazać, jak duże jest zainteresowanie ofertą. 

 

O wszelkich zmianach w sprawie usługi "Czytaj bez limitu" będziemy czytelników na bieżąco informować. 

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy