Talk to szok i nie tylko. Politycy w programach rozrywkowych

Autor: Anna Pach-Nowicka
Okładka publicystyki dla Talk to szok i nie tylko. Politycy w programach rozrywkowych z kategorii Brak kategorii

Jan Maria Rokita w programie Kuby Wojewódzkiego wyznaje: Śnią mi się piękne kobiety, szafa Lesiaka nigdy mi się nie śni. Dzisiejsi politycy to gracze, który swój udział w rządzeniu traktują jako zabawę i grę. Wielu współczesnych polityków stało się showmanami, którzy obok sprawowania funkcji politycznych przystępują do inicjatyw o charakterze rozrywkowym.

 

 

 

Wiadomym jest, że najchętniej słuchani są politycy wyraziści, którzy posługują się językiem w sposób szczególnie sprawny bądź wypowiadają się wyjątkowo charakterystycznie, budząc kontrowersje (Bralczyk, 2003). Równie ważne dla polityka jest to, aby zostać zapamiętanym, a ta sztuka udaje się tylko nielicznym. Skuteczne sprawowanie władzy, której osiągnięcie jest głównym celem działań polityków, możliwe jest tylko po uzyskaniu odpowiednio dużego poparcia społecznego. Stwarza to potrzebę, a zarazem konieczność dotarcia do jak największej liczby odbiorców, przekonania ich do siebie i do linii programowej swojej partii.

 

Podkreśla się, że w polskiej polityce brakuje profesjonalnego marketingu politycznego i znajomości reguł public relations, a kreowanie wizerunku własnego polityka odbywa się doraźnie, z wyraźnym nasileniem w okresie kampanii wyborczej. Chcąc dotrzeć do jak najszerszego grona obywateli lub do konkretnego elektoratu, który zapewnić ma zwycięstwo, politycy mówią i zachowują się w specyficzny, często niekonwencjonalny sposób. Sprzymierzeńcem w tych staraniach są niewątpliwie media elektroniczne, będące łatwiejszą i bardziej atrakcyjną drogą dotarcia do tysięcy i milionów odbiorców niż bezpośrednie formy kontaktu – wiece przedwyborcze czy manifestacje poparcia. To również w jakiś sposób determinuje jakość politycznej mowy - część dyskursu polityki przekazywana jest przez mass media. Świadomość tego faktu, (np. gdy obrady parlamentu są częściowo lub w całości transmitowane przez radio lub telewizję), lub też świadomość tego rodzaju potencjalnej możliwości (np. gdy polityk liczy na to, że jego wypowiedź lub też jej część trafi do mediów, bądź o to zabiega) wpływa bez wątpienia na zachowania komunikacyjne – stwierdzają autorzy książki będącej studium publicznego porozumiewania się (Czyżewski, Kowalski, Piotrowski, 1997). Pomimo toczącej się bezustannie wojny pomiędzy politykami i dziennikarzami, atmosfery wzajemnych oskarżeń oraz podejrzeń środki masowego przekazu są potrzebne politykom do zdobywania władzy, a dla mass mediów relacjonowanie i komentowanie politycznych wydarzeń są jednymi z fundamentalnych obszarów działania – w przypadku niektórych stacji np. TVN24, TVP3 - jedynym.

 

Wraz ze zmianami ustrojowymi nastąpiło zerwanie z dotychczas kreowanym wizerunkiem polityka – posępnego i surowego bojownika. Dzisiejsi politycy to gracze, który swój udział w rządzeniu traktują bardziej jako zabawę i grę (Kamińska-Szmaj, 2002), przy czym tylko dla niektórych gra ta ma znaczenie większe niż kolejna kadencja w parlamencie, co wpływa na poziom merytoryczny debaty politycznej.        Przemiany, jakie dokonują się w mediach, nowy sposób prezentowania faktów i innowacje w formułach programów publicystycznych oraz informacyjnych, również nie pozostają bez wpływu na sposób, w jaki politycy się zachowują i przemawiają. Wielu współczesnych polityków stało się showmanami, którzy obok sprawowania funkcji politycznych przystępują do inicjatyw o charakterze rozrywkowym. Znany oryginał sceny politycznej - Janusz Korwin-Mikke – nagrał z zespołem Big Cyc piosenkę pt. Podatki, o dramatycznym refrenie: Podatki, podatki, podatki, jak nie zapłacisz, pójdziesz za kratki; wystąpił również w teledysku, ubrany w swoją nieodłączną muszkę. W branży rozrywkowej sprawdziła się wielokrotnie Renata Beger, która m.in. wzięła udział w programie kontrowersyjnej piosenkarki Mandaryny i zatańczyła do dźwięków piosnki Let’s Dance, a także wystąpiła w programie Szymon Majewski Show, parodiując samą siebie. Z drugiej strony do polityki trafiają ludzie, którzy wcześniej związani byli z show-biznesem i w ten sposób zyskali popularność – w 2002 roku posłem z ramienia SLD został Sebastian Florek, uczestnik pierwszej edycji Big Brothera w Polsce. Posłami i senatorami zostają również aktorzy (Bronisław Cieślak) i piosenkarze (Krzysztof Cugowski). Niektórzy zostają mimowolnymi idolami, można zaryzykować stwierdzenie – ze społecznego nadania; Adam Lipiński nie przewidział chyba, że zrobi karierę jako tekściarz. Słowa, które padły z jego ust podczas słynnej rozmowy z Renata Beger na temat poparcia dla PiS, stały się tekstem „Piosenki o negocjacjach”, nagranej przez artystów Piwnicy pod Baranami. Klip do utworu można obejrzeć w serwisie YouTube.com i zrobiło to już 30 tyś. Osób. Jeszcze większe audytorium zyskała piosenka „Film Renaty” zespołu Superpuder – odnotowują autorki artykułu Drugi obieg IV RP („Wprost” nr 42/2006). Pokazuje to także kampania wyborcza Krzysztofa Kononowicza, który ubiegał się o fotel prezydenta Białegostoku. Prosty i niewykształcony człowiek, który swoje racje wyrażał w naturalnym mu języku, szybko stał się gwiazdą mediów, jego osoba cieszyła się niebywałą, acz krótką, popularnością. „Showmaństwo” polityków poza wymiarem dosłownym ma również inny, który widoczny jest w jakości wystąpień, zarówno tych sejmowych, jak i tych związanych z coraz częstszą obecnością w telewizji.

 

Oryginalne słowa polityków w dużym natężeniu relacjonowane są w mediach i wzbudzają zainteresowanie i odzew ze strony opinii publicznej. Nie dotyczy to wyłącznie wypowiedzi związanych z pełnionymi funkcjami i zajmowanymi stanowiskami. Dzieje się tak również z wystąpieniami polityków poza kontekstem sprawowania władzy – w programach rozrywkowych czy talk-showach.

Można uznać, że obecność polityka w programach rozrywkowych typu talk-show, podobnie jak w kolorowych gazetach, jest miarą jego popularności. Do swojego programu Kuba Wojewódzki zaprasza znane polskie osobistości, zwykle aktorów, piosenkarzy, sportowców, dziennikarzy, modelki, kabareciarzy itp. Od 2002 roku, czyli od początku pojawienia się na antenie programu Kuba Wojewódzki, „politycznymi” gośćmi kontrowersyjnego showmana byli: Jerzy Dziewulski, Sebastian Florek, Marek Borowski, Piotr Ikonowicz, Jarosław Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Henryka Bochniarz, Donald Tusk z synem, Bronisław Cieślak, Joanna Senyszyn, Wojciech Olejniczak, Andrzej Lepper, Jacek Kurski, Marcin Bosak, Ryszard Kalisz i - jako jeden z nielicznych gości dwukrotnie – Jan Maria Rokita. Konwencja programu polega na swobodnej rozmowie gospodarza z gościem (gośćmi) na temat aktualnych wydarzeń krajowych, faktów i plotek dotyczących życia prywatnego oraz zawodowego zaproszonych gwiazd. Od samego początku istnienia, show jest specyficzny i kontrowersyjny, ponieważ jego autor największy nacisk kładzie na lansowanie siebie i swojego stylu zachowania; znaczna część programu poświecona jest rozmaitym gagom, wygłupom i żartom z rozmówców w wykonaniu Wojewódzkiego. Autor dysponuje sporą, acz ograniczoną do kilku interesujących go sfer, wiedzą dotyczącą zaproszonych, a w zadawaniu pytań posiłkuje się informacjami uzyskanymi od bliskich swojego gościa oraz z tabloidów i kolorowych gazet; powołuje się również na treści pochodzące z Internetu, m.in. fora dyskusyjne. Dziennikarz popisuje się dużą znajomością branży rozrywkowej i nie tylko, ze wszystkimi zaproszonymi jest na „ty”, albo bardzo szybko przechodzi. Oto jak Jakub Wojewódzki przełamuje pierwsze lody – początek rozmowy z ekscentryczną posłanką, Joanną Senyszyn:

Kuba Wojewódzki: Z Jankiem Rokitą byłem na „ty”, i chciałbym pani zaproponować, jako że jesteśmy prawie w tym samym wieku...

Joanna Senyszyn: Eee, to miłe...

K. W.: Joaśka, co? Zgadasz się?

J. S.: Dobrze, tak.        

K. W.: Buzi??                                                                            

J. S.: Kubusiu (podają sobie ręce, pierwsze cmoknięcie) bądź (drugie cmoknięcie) bądź moim Puchatkiem, będę twoim Krzysiem.

Zachowanie i język Wojewódzkiego są bardzo swobodne, a wygłaszane poglądy – obrazoburcze i niepoprawne politycznie. Atmosfera luzactwa udziela się zwykle zaproszonym gościom, którzy starają się dotrzymać kroku prowadzącemu.

         Nie wiadomo, którzy z polityków znajdują się w sferze zainteresowań Wojewódzkiego i kogo próbował ściągnąć do programu. Nazwiska dotychczas zaproszonych są jednak wymowne – poseł Florek, który do sejmu trafił niemal wprost z Big Brothera, Cieślak - eks-aktor, posłanka Senyszyn o specyficznym głosie i w porównywalnie specyficzny sposób wyrażanych poglądach, Andrzej Lepper i Jacek Kurski, których przedstawiać nie potrzeba.. Jan Maria Rokita to jedna z niewielu osób, które u Wojewódzkiego były więcej niż raz. Pierwszy – w Polsacie, we wrześniu 2003 roku, na fali popularności posła w komisji śledczej. Opowiadał wówczas m.in. o swoich występach w komisji, o nadwadze, o tym, jak radził sobie w szkole podstawowej i w stanie wojennym. Po raz drugi wystąpił w październiku 2006 roku, już w TVN-ie, tym razem bez „uwarunkowań politycznych”. Zadecydować musiały osobiste walory posła, które sprawdziły się za pierwszym razem -  poczucie humoru, dystans wobec siebie przy jednoczesnym ogromnym poczuciu własnej wartości, giętki i ostry język…                                                                                 Rokita wchodzi do studia przy muzyce znanej z filmu pt. Różowa pantera, co zapewne ma być aluzją do jego niezapomnianych, mimo upływu czasu, śledczych dokonań w komisji ds. Rywina. Po krótkim wstępie zawiązuje się rozmowa:

Kuba Wojewódzki: A śni ci się czasem szafa Lesiaka?

Jan Maria Rokita: Nie, nie. Śnią mi się piękne kobiety, szafa Lesiaka nigdy mi się nie śni.

K. W.: Piękne kobiety? A masz jakieś nazwiska?

J. M. R.: Słuchaj różne, ale najczęściej taka piękna blondynka, cudowna zupełnie, z Pierwszego miliona. Jak ona się nazywała...

K. W.: Z pierwszego miliona? Warchulska Agnieszka?                                                                                                          

J. M. R. Nie…

K. W.: Agnieszka Włodarczyk?

J. M. R.: Oooooooooo, uuuuuu, ta, właśnie.

K. W.: Ooooo, Jan , uuuuuu [Kuba udaje małpę].

J. M. R.: [Głośny, niekontrolowany śmiech].

K. W.: Naprawdę ci się śni Agniecha??

J. M. R. Czasem…

K. W.: Jan, kurde, zobacz co ja mam!!! [wyciąga „Playboya” z Agnieszką Włodarczyk na okładce].

J. M. R.: [z rozmarzeniem] Kiedyś chciałbym ją spotkać…

[…]

J. M. R.: Słuchaj, polityk nie ogląda „Playboya”.

K. W.: Nie no, nie zaglądasz? Nigdy?

J. M. R.: Nie no, żartuję. Natomiast polityka jest poważnym zajęciem i w związku z tym trzeba oddzielać media rozrywkowe od poważnej polityki, to jest trudna granica.

K. W.: Jan, ale tak naprawdę nasze spotkanie 3 lata temu pokazało, że ty…

J. M. R. …bardzo dobrze pamiętam, to było dla mnie bardzo ciężkie.

K. W.: No co ty? Naprawdę? Ale co się stało, no to, że…

J. M. R.: No tak, już wolę rozmawiać z Siekielskim i Morozowskim. To z nimi jest łatwiej niż z tobą, słuchaj, naprawdę…

K. W.: Wolisz Siekielskiego i Morozowskiego ode mnie?!!!

J. M. R.: No tak, bo z nimi jest łatwiej można porozmawiać, a ty jesteś strasznie trudny.

K. W.: No ja mówiłem, że jestem trudna młodzież.

[…]

 J. M. R. Mogę sobie trochę wody nalać?

K. W.: Tak od razu?

J. M. R. Tak.

K. W. No dobrze.

J. M. R.: Tobie też?

K. W.: Dawno nie piłem z Krakusem, polewoj Borys! Zobaczymy jak podzieli... i sobie więcej [nalał – A. N.]]! po krakowsku.

J. M. R.: Po krakowsku.

K. W.: [Podnosi szklankę z wodą, wznosi toast] Janek, za wolność, za wolną Polskę!!!

J. M. R.: [Odsuwa swoją szklankę od szklanki Kuby] Nie, nie bez szyderstw z wolnej Polski. Twoje zdrowie!

K. W.: Za demokrację!

J. M. R.: [Nie chce trąci się z Kubą szklanką] Twoje zdrowie.

K. W.: Za Agniechę Włodarczyk ze mną się nie napijesz?!

J. M. R.: [trącając się z Kubą szklaneczką] Ooo, tak… [zbliża szklankę do ust].

K. W.: Janek, Janek, poczekaj! Za twoją córkę Kasię!

J. M. R. Ooo, tak! [trącają się, piją].

K. W.: A wysłałbyś ją do Tańca z gwiazdami?

J. M. R.: Wyjechała na studia do Hiszpanii teraz.

K. W.: No co ty…

J. M. R. Tak. Zaprosisz ją?

K. W.: Naprawdę?

J. M. R.: No to dobrz...

K. W.: A zaprosiłbyś ją do tańca z gwiazdami?

J. M. R.: Z przyjemnością!

K. W.: Prezesie załatwiłem! Twoje zdrowie! Janek Rokita! Wielkie brawa!!!

[zapis na podstawie fragmentu programu zamieszczonego na www.yuotube.com]

Zaledwie trzy minuty rozmowy przynoszą mnogość nawiązań do wydarzeń politycznych, postaci ze świata rozrywki, znanych programów telewizyjnych oraz prywatnego życia Rokity. Poruszane kolejno tematy to: szafa Lesiaka, sny Rokity, Agnieszka Włodarczyk (notabene dołączy później do rozmowy), „Playboy” jako lektura dla polityka, krótka uwaga o mediach „na serio” i tych rozrywkowych, Teraz my Siekielskiego i Mrozowskiego, częsta w przypadku Rokity, aluzja do krakowskiego pochodzenia, Taniec z gwiazdami, córka Kasia i jej wyjazd na studia... Obaj adwersarze na swój sposób „błyszczą”, przerzucają się wzajemnie nazwiskami i faktami. Atmosfera rozmowy jest bardzo swobodna, Rokita wyraźnie rozluźniony, często się śmieje/uśmiecha, daje się wieść Kubie na manowce, chociaż potrafi mu się przeciwstawić (nie chce wznieść toastu za wolną Polskę, ponieważ uważa to za niestosowne). Podsumowaniem dla tej „scenki”, jak też komentarzem do tego, w jaki sposób mówią i zachowują się politycy w różnych programach i audycjach, nie tylko rozrywkowych, niech będą słowa Jerzego Bralczyka, który w wywiadzie dla „Gazety” (17. 02. 2006) zwierza się: (…) nigdy do końca nie panujemy nad językiem. Kiedy jestem zapraszany przez telewizję czy radio, włączam po prostu język charakterystyczny dla danej stacji i po chwili tracę nad nim kontrolę. Bardzo tego nie lubię, ale tak jest. Politycy działają podobnie – wyczuwają klimat panujący w danym medium i dają się łatwo wciągnąć samym sobie. Sytuacja talk-showu niejako determinuje sposób zachowania i język. Dochodzi do tego pokusa „polepszenia” swojego wizerunku, mentalnego zbliżenia się do wyborców poprzez zademonstrowanie: spójrzcie, jaki jestem wyluzowany, śmieję, opowiadam o swoich namiętnościach i wadach, jestem taki sam jak wy.                                                                   

We wstępie do niedawno wydanej książki pt. Humor i karnawalizacja we współczesnej komunikacji językowej (Mazur, Rumińska, 2007) redaktorzy tomu zauważają: Współczesna rzeczywistość dostarcza przykładów z wielu sfer życia społecznego i politycznego, do których doskonale dają się odnieść Bachtinowskie kategorie karnawału. Nie ulega wątpliwości, że karnawalizacji życia sprzyjał przełom 1989/1990, nadający społeczeństwu nowe prawa i swobody. Można odnieść wrażenie, że wraz z upływem lat w wielu dziedzinach życia i w relacjach międzyludzkich zostały przekroczone pewne granice. Dziś owocuje to zjawiskami obserwowanymi niemal na każdym kroku: brakiem trwałych i spójnych reguł działania, praw i zasad nowego porządku, chęcią burzenia tego, co ustalone i zhierarchizowane, słowem: kreacją rzeczywistości „na opak”, w której wszystkie chwyty są dozwolone. Po roku 1989 radykalnie zmieniły się zwyczaje językowe polityków. Język stał się głównym narzędziem sprawowania władzy (organizowania nowej rzeczywistości politycznej), a także jej zdobywania. Powyżej nakreślone zjawiska, dotyczące szeroko rozumianej sfery komunikacji politycznej (a raczej komunikowania się polityków, często w sytuacjach niezwiązanych z ich pracą parlamentarną), wpisują się w kategorie „świata na opak”. Karnawalizacja zachowań w dyskursie politycznym objawia się – jak pisze Agata Matyska, analizująca sejmowe przemówienia -  manifestacyjnym odrzuceniem wartości i dokonań poprzedniej epoki, burzeniem dotychczas uświęconej hierarchii uczestników, mieszaniem oficjalnego i nieoficjalnego kodu mówienia, odrzucaniem obowiązującego uprzednio formalizmu (Mazur, Rumińska, 2007). Rumińska, analizując teorię karnawalizacji Bachtina, dodaje również, że dzisiejsza kultura polityczna, traktowana jako jeden z elementów kultury współczesnej, naznaczona jest swoistym hedonizmem i spektakularnością, nasycona pogonią za „szaleństwem”, luzem, maskaradą, ustawiczną grą i zabawą, przekraczaniem norm reguł i zakazów […], wydaje się być  nieustannym spektaklem, show odgrywanym na publicznym rynku i poddanym prawom rynku, co najlepiej widać w mass mediach […] Wystarczy wyjrzeć za okno czy włączyć telewizor by zobaczyć […] nieustannie trwający festiwal i nieustanne „Święto głupców” […]. W przededniu występów „wybrańców narodu” - posłanki Lewandowskiej (Samoobrona) i posła Bosaka (LPR) w kolejnej edycji Tańca z gwiazdami trudno o bardziej trafny komentarz.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy