Jenzyk Polski

Autor: Triturus
Okładka publicystyki dla Jenzyk Polski z kategorii Brak kategorii
Początki Internetu wiążą się z powstaniem internetu ARPANET i sięgają końca lat 60. XX wieku. W grudniu 1990 roku Tim Berners-Lee stworzył pierwszą na świecie stronę internetową. Wraz z biegiem czasu pojawiają się nowe przeglądarki, system e-mail, pierwsze komunikatory. W dzisiejszych czasach codziennie powstają coraz to nowe serwisy i portale, próbujące się przebić przez ogromną liczbę dotychczas już znanych. Na świecie wielką furorę zrobił serwis YouTube (luty 2005), a w Polsce znany wszystkim chyba internautom portal Nasza-klasa.pl (listopad 2006).
 
 Internet stał się ogromnym udogodnieniem i ułatwił życie wielu osobom. Po pierwsze jest niewyczerpaną kopalnią wiedzy. Teoretycznie nie ma takiej informacji, której nie można w nim znaleźć. Po drugie błyskawiczny kontakt ze światem. Kto dzisiaj korzysta z usług poczty? Wystarczy tylko wejść do Internetu i w jednej sekundzie można przenieść się na zupełnie inny kontynent oddalony o setki tysięcy kilometrów od ojczystego kraju. Zwykłe listy nie są już modne. Dzisiaj korzysta się z listów elektronicznych. Ale co by nie mówić na jego temat, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – Internet ogłupia – w szczególności dzieci i młodzież szkolną. Coraz więcej ludzi ma problemy z ortografią, interpunkcją, fleksją. To wszystko wina komunikatorów, które nierozerwalnie związane są z siecią internetową. Kto używa tam charakterystycznych, polskich znaków? Zamiast „ó” piszemy „o” , zamiast „ą” „a” i analogicznie. Problemy pojawiają się także z końcówkami. Coraz częściej proste zdanie„Idę z dziewczyną” zapisywane jest „Idem z dziewczynom”. Czy to nie wstyd?
 
 Kiedyś poprawna pisownia „wchodziła do głowy” bezpośrednio przez czytanie książek. No cóż, kiedyś nie było Internetu ani komputera. Człowiek widząc te same słowa kilkanaście razy zapamiętuje ich poprawny kształt. Lecz gdy są one mieszane ze zdaniami w sieci, gdzie co drugie zawiera błędy, wtedy rozum już nie nadąża i robi się straszny mętlik. Niemiłym uczuciem (przynajmniej wg mnie) jest czytanie podstawowych słów z błędami. Zrozumieć można dysortografików, którzy mimo znajomości zasad pisowni nie są w stanie zapanować nad poprawnością. Ale ogłupianie siebie na siłę jest dla mnie czymś strasznym i jednocześnie śmiesznym. Jak tak dalej pójdzie, to każdy będzie pisał tak, jak mu się podoba, bez żadnych reguł. Tylko czy wówczas zdołamy się w ogóle porozumieć? Książki, które i tak są coraz mniej popularne wśród młodzieży, w ogóle wyjdą z użycia i zapanuje chaos niczym na początku świata. Nawet Bóg stwarzał Ziemię za pomocą słowa. Myślicie, że robił błędy? 
 
 Taki stan rzeczy jest niedopuszczalny. Wizja społeczeństwa ciemnego i nie znającego swego ojczystego języka jest przerażająca. Na co wtedy zasady ortografii? Komu potrzebne będą lekcje polskiego w szkole? Czy da się wtedy wyodrębnić jakieś ogólne wzorce pisowni, czy zostawi się każdemu wolną rękę? No i najważniejsze pytanie, które mi się nasuwa. Czy da się jeszcze temu zapobiec? Wydaje mi się, że poniekąd tak, ale duża siła tkwi w samym człowieku. Kto nadal będzie chciał się cofać i popełniać błędy, będzie to robił na przekór wszystkim, a kto postanowi żyć w zgodzie z ortografią, po prostu to zrobi. Nie jest niemożliwym połączenie korzystania z Internetu i czytania książek. Po drugie, można przestrzegać zasad w rozmowach na czatach i przy użyciu komunikatora. Czy to zbrodnia?
1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy