Nic nie może usprawiedliwić przemocy. Wywiad z Justyną Rosiak

Data: 2026-07-27 15:39:26 Autor: Danuta Awolusi
udostępnij Tweet
Okładka publicystyki dla Nic nie może usprawiedliwić przemocy. Wywiad z Justyną Rosiak z kategorii Wywiad

– Najbardziej fascynowała mnie psychologia sprawcy – mówi Justyna Rosiak, autorka książki Tropem mordercy. Ad patres. Pisarka pokazuje, że każdy czyn zbrodniarza może mieć znaczenie i być formą komunikatu. Justyna Rosiak opowiada także o budowaniu postaci TNT, pracy nad policyjnym śledztwem i o tym, dlaczego jest przekonana, że nic nie może usprawiedliwić przemocy. 

Powieść zaczyna się od potężnej eksplozji w warszawskiej kamienicy. Skąd pomysł na bombiarza, który będzie ścigał się z policją?

Chciałam rozpocząć drugi tom od sceny, która natychmiast wrzuca czytelnika w sam środek akcji i zagrożenia. Ta eksplozja nie jest wyłącznie elementem sensacyjnym, ale przede wszystkim staje się początkiem dość ciekawego i skomplikowanego śledztwa. Zależało mi na tym, by od pierwszych stron czytelnicy wiedzieli, że do schwytania przestępcy potrzebne będzie zrozumienie jego motywacji i zagłębienie się w jego psychikę. A dlaczego bombiarz? Z prostego powodu – to jest ciekawe i widowiskowe.

Sprawca nazywa siebie TNT i traktuje kolejne eksplozje jak komunikaty. Co fascynowało Panią bardziej podczas budowania tej postaci: jego motywacja, potrzeba zwrócenia na siebie uwagi czy gra prowadzona z policją?

Najbardziej fascynowała mnie psychologia sprawcy. TNT nie działa przypadkowo. Każdy jego czyn ma znaczenie i jest formą komunikatu. Pisząc tę książkę, zadawałam sobie pytanie, co może się dziać z człowiekiem, który przestaje wierzyć, że może zostać wysłuchany i zrozumiany i dlatego zaczyna stosować mowę przemocy i nienawiści. Nie chciałam również, żeby postać TNT była potworem. Zależało mi na tym, żeby pokazać, z jakimi emocjami i demonami musiał się mierzyć człowiek, który posuwa się do takiego okrucieństwa.

Pierwszą ofiarą jest Wiesław Bednarek, emerytowany policjant, który pracował kiedyś z ojcem Zofii Zawadzkiej. Jak zmienia się śledztwo, gdy sprawa zawodowa zaczyna dotykać rodzinnej historii policjantki?

W momencie, gdy śledztwo zaczyna dotykać ludzi związanych z przeszłością rodziny Zofii, sprawa przestaje być wyłącznie zawodowa. To był dla mnie sposób na zwiększenie emocjonalnej stawki. Zosia musi zmierzyć się z pytaniem, czy potrafi zachować obiektywizm, gdy śledztwo zaczyna ocierać się o jej własną przeszłość i przeszłość jej bliskich. Jest to też doskonała okazja do pokazania innej twarzy nadkomisarz Zawadzkiej – to już nie tylko twarda policjantka, ale również delikatna i wrażliwa kobieta.

Sprawca sięga do wydarzeń sprzed lat i zmusza śledczych do przeglądania dawnych spraw. Czy przeszłość w Pani powieści jest czymś, co można zamknąć w archiwum, czy raczej długiem, który wcześniej lub później ktoś będzie próbował rozliczyć?

Bardzo lubię w kryminałach moment, w którym teraźniejszość zaczyna rozmawiać z przeszłością. W Ad patres stare sprawy nie są jedynie tłem — mają realny wpływ na to, co dzieje się obecnie. Tutaj przeszłość zdecydowanie wraca do bohaterów, co pokazuje, że o niektórych wydarzeniach z naszego życia nie da się ot, tak zapomnieć.

Zofia Zawadzka jest chłodna, zdecydowana i bardzo skupiona na pracy, ale nie jest nieomylną policjantką. Jak zachować równowagę między siłą bohaterki a jej zmęczeniem, błędami i emocjami?

Nie chciałam tworzyć bohaterki, która zawsze ma rację i nigdy się nie myli. Zofia jest skuteczna, ale płaci za to wysoką cenę psychiczną. Myślę, że czytelnicy łatwiej uwierzą bohaterce, która potrafi popełniać błędy, wątpić i odczuwać zmęczenie, niż postaci idealnej, pozbawionej wad. Czy jest to trudne? Nie, kiedy traktuje się bohatera jak prawdziwą, żywą osobę i daje się jej cechy, jakie ma każdy z nas.

Od wydarzeń z poprzedniego tomu minął rok, a Zofia nadal mierzy się z konsekwencjami starcia z seryjnym mordercą. Jak takie doświadczenie zmienia człowieka, który zawodowo powinien zachować spokój i mieć poczucie kontroli?

Rok, który minął od wydarzeń z pierwszego tomu, nie oznacza, że wszystko zostało zamknięte. Zosia nadal nosi w sobie skutki tamtych doświadczeń. Zależało mi na tym, by pokazać, że nawet zawodowiec nie wychodzi z takich sytuacji całkowicie niezmieniony. Każde trudne wydarzenie w naszym życiu zostawia pewną rysę na naszej psychice. Niestety, taka jest prawda.

Tylko przy Robercie Walterze Zofia pozwala sobie zrezygnować z roli twardej policjantki. Dlaczego ich relacja pozostaje ukryta przed współpracownikami i co ta tajemnica odsłania w charakterze Zofii?

Ich relacja jest jednym z niewielu miejsc, w których Zofia może zdjąć zawodową zbroję. Początkowe ukrywanie związku wynika nie tylko z obawy przed komentarzami współpracowników, ale przede wszystkim z potrzeby oddzielenia życia prywatnego od pracy. To pokazuje, jak trudno funkcjonować policjantowi, gdy granice między tymi światami zaczynają się zacierać. Jednak ostatecznie bohaterowie ujawniają swoją tajemnicę.

W książce pokazuje Pani nie tylko pracę śledczych, ale też techników, informatyków, antropologów i lekarza medycyny sądowej. Jak przygotowywała się Pani do opisania zaplecza policyjnego śledztwa?

Z wykształcenia jestem antropologiem fizycznym i sądowym, więc sporo z opisanych w książce czynności wykonuję na co dzień (np. analizy antropologiczne szczątków ludzkich, sporządzanie opinii dotyczących oceny wieku biologicznego i identyfikacji osób żywych). Z innymi miałam do czynienia w trakcie studiów. Wtedy między innymi uczestniczyłam w sekcjach zwłok, miałam zajęcia z medycy sądowej, daktyloskopii czy uczyłam się, jak prawidłowo zabezpieczać dowody i pobierać materiał do analiz. Dużo również rozmawiam z różnymi specjalistami, żeby spojrzeć na sprawę z innej perspektywy. Przy pisaniu Ad patres konsultowałam się między innymi z psychologiem.

Zespół Zawadzkiej ściga człowieka, który prawdopodobnie uważa swoje działania za formę zemsty lub rozliczenia. Gdzie kończy się w takim przypadku poczucie krzywdy, a zaczyna próba usprawiedliwienia przemocy?

To jedno z najważniejszych pytań tej książki. Starałam się pokazać, że poczucie krzywdy może stać się bardzo silnym motorem działania, ale nie oznacza to automatycznie moralnego usprawiedliwienia przemocy. Interesuje mnie moment, w którym człowiek przekracza granicę i zaczyna wierzyć, że cel daje mu prawo do wszystkiego. Wydarzenia z książki pokazują również, że czasami złość i chęć zemsty mogą człowieka tak bardzo zaślepić, że zaczyna popełniać on takie błędy, które go pogrążają. Myślę więc, że w książce wyraźnie widać, że nic nie jest w stanie usprawiedliwić przemocy.

Czy pisząc drugi tom serii, czuła Pani większą swobodę, bo bohaterowie byli już stworzeni, czy większą odpowiedzialność, ponieważ należało rozwinąć ich historie i jednocześnie zbudować nowe śledztwo?

Drugi tom daje autorowi większą swobodę, bo bohaterowie są już znani czytelnikom. Jednocześnie rośnie odpowiedzialność — trzeba rozwijać ich historie, nie tracąc dynamiki nowego śledztwa. Dla mnie największym wyzwaniem było połączenie obu tych elementów. Mogę jednak powiedzieć, że tom drugi pisało mi się łatwiej niż pierwszy. Może to też wynikać z tego, że te tomy dzieli spora odległość czasu – około 3 lata. Przez ten czas zyskałam sporo doświadczenia i zawodowego i życiowego, co z pewnością mi pomogło.

Zofia konsultuje się czasem ze swoim ojcem, emerytowanym inspektorem. Jaką rolę w Pani książkach odgrywa motyw dziedziczenia zawodu i czy więzi rodzinne będą dla głównej bohaterki wsparciem, czy raczej obciążeniem w pracy?

Relacja z ojcem jest dla Zofii zarówno wsparciem, jak i pewnym ciężarem. Łączy ich wspólne doświadczenie policyjnej służby, ale właśnie dlatego ojciec doskonale rozumie zagrożenia, z jakimi mierzy się córka. Chciałam pokazać, że dziedziczenie zawodu to nie tylko przekazywanie wiedzy, lecz także emocji i odpowiedzialności. Nie zawsze jest to złe. Czasami wspólny zawód jeszcze bardziej cementuje więź między rodzicem a dzieckiem. Tak z pewnością jest w przypadku Zawadzkich.

Czy będzie tom III? Czego możemy się spodziewać?

Mam nadzieję, że będzie (śmiech). Pomysł już jest. Zdradzę, że nie tylko na tom III. Można się spodziewać kolejnych ciekawych śledztw. No i – przede wszystkim – jeszcze więcej ciekawostek z antropologii i medycyny sądowej.

Książkę Tropem mordercy. Ad patres kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.