Kobieta i życie, czyli porady dla piękniejszej połowy świata dawne i dzisiejsze

Autor: Beata Bednarz
Okładka publicystyki dla Kobieta i życie, czyli porady dla piękniejszej połowy świata dawne i dzisiejsze z kategorii Brak kategorii

Otwierający naszą podróż cytat to słowa, jakie o położeniu kobiet na przełomie XIX i XX wieku napisała Aleksandra Piłsudska we Wspomnieniach. W czasach swojej młodości druga żona Marszałka Piłsudskiego mogła tylko marzyć o studiach medycznych. Jak zauważa Iwona Kienzler, autorka interesującej książki Kobiety w życiu Marszałka Piłsudskiego, w tamtym okresie kobiecie łatwiej było powziąć postanowienie o podjęciu w przyszłości pracy zawodowej zapewniającej jej niezależność, niż je zrealizować. […] Ówczesne damy miały przyzwolenie społeczne na zajmowanie się mężem i dziećmi, prowadzenie domu, a w wolnych chwilach mogły robić na drutach lub szydełku, malować abażury i ewentualnie czytać powieści. 

Jako że Aleksandra Piłsudska była urodzoną feministką, często spierała się z późniejszym mężem w kwestii równouprawnienia kobiet. Twórca Legionów uważał, że jeżeli nawet w wolnej Polsce kobiety uzyskają pełne prawa, to nie będą umiały rozsądnie z nich korzystać, gdyż – jak argumentował – mentalność kobiety z natury jest konserwatywna i łatwo na nią wpływać. Nie wiemy, czy później Marszałek Piłsudski zmienił swoje stanowisko. Wiemy natomiast, jakie rady ówcześni mężczyźni kierowali do kobiet.

 

Kobieta powinna czuwać nad ozdobą swèj powierzchowności

Anonimowy autor (niewątpliwie mężczyzna) wydanego w połowie XIX stulecia Przewodnika dla dam zaadresował swoje dziełko, jak to ujął, do wszystkich w ogólności kobiet, lecz że staranne wychowanie, i opininija świata nie dozwalają młodym osobom, zajmować się wyłącznie strojem, przeto poświęca się ten zbiór rozsądnym mężatkom, które z niego dobry zapewne użytek zrobią. Według niego, niewiasty zamężne powinny dbać o swój wygląd, aby tem samem stała się miłą w oczach małżonka, uprzyjemniła mu troski, i była osłodą smutnych lub tęschnych niekiedy chwil jego życia. Jednak wszelkie zabiegi upiększające jej powierzchowność nie powinny przesłaniać najważniejszych ról, czyli świętych powinności Matki i Pani domu. Winą za małżeńskie problemy czy obojętność małżonków obarcza autor przewodnika przede wszystkim żony, które nierzadko zaniedbują się zupełnie, tak że mąż nie znajdując dawnej przyjemności w towarzystwie uwielbianej przez siebie istoty, znudzony jednostajnością idzie szukać przyjemności za obrębem domu. Zatem niewiasta ma być głównie ozdobą swojego męża, któremu winna jest bezwzględne posłuszeństwo. Bo chociaż feministki głoszą co innego, nie ulega wątpliwości, że mężczyźni w pierwszej kolejności doceniają u kobiet urodę. Jakież to rady dla płci pięknej przekazywał w połowie XIX wieku przedstawiciel płci przeciwnej już we wstępie do swojej publikacji? Oto one:

  1. Porzuć te niezgodną mieszaninę nieporządku z wyszukaniem, zamiłuj stałą czystość i skromność te bowiem o tyle są ozdobą mniej nawet powabnych rysów, o ile nieporządek przygasza urocze wdzięki.
  2. Bądź nie tyle czarującą w obliczu świata a staranniejszą o powierzchowność swoię wśród domowego zacisza, podwajaj swe wdzięki lecz tylko dla uszczesliwienia małżonka.
  3. O płci piekna! Czas jest abyś zasmakowała we wszystkim co jest połączone z naturą, i przyjęła tę zasadę że wszelkie skromne i niewinne sposoby podobania się są najtrwalsze i wiecznie wyrytymi zostają w pamięci tych których serca zniewolić potrafisz.

Autor zdaje sobie sprawę, że takim stawianiem sprawy może wywołać u pań irytację, przeto uprzedza czytelniczki, iż nie obawia się sofizmatu: czuję poprzeć zdanie moje, a wiem że i najsurowszy moralista przyzna mi słuszność w tym względzie.

 

Sposoby zachowania płci w czerstwowości i naturalnej piękności

 W dziewiętnastowiecznym Przewodniku dla dam podane są niesamowicie urocze, momentami zabawne z dzisiejszego punktu widzenia i warte uwagi sposoby zachowania płci w czerstwowości i naturalnej piękności. Warto przytoczyć kilka z nich, może bowiem okażą się również dziś godne wypróbowania i skuteczne?

 

  • Użycie żółtka do zachowania włosów od zbytniej tłustości

Bierze się żółtko od jaja surowe, rozbija się, macza się w niem ręką i wycierają się włosy po kilka razy, potem czeszą się mocno grzebieniem.

  • Płókanie mydlanne do utrzymania białości zębów i konserwowania

Zmięszaj dwie części essencyi mydlannej z mydła czyszczonego (nazwanego mydłem toaletowym) z częścią wódki dodaj drachmę korzenia Pirethre czyli tak zwany korzeń Śtej Apolonii w proszku, wlej odrobinę w szklankę, dodaj do tego trochę wody, maczaj szczotkę od zębów wtej mieszaninie i wycieraj nią zęby. Można także prosto rozpuścić mydła pachniącego w wodzie, zmieszanej z wódką prostą, lub wódką kolońską, albo też z Spirytusem Cochlearia.

  • Mleko migdałowe proste dla nadania świeżości płci

Tłucze się w mozdzierzu migdały słodkie obrane w proporcyi 20, lub 30, do kwarty wody; dodaje się kawałek cukru, ażeby się nie oddzielal olejek. Gdy migdały są stłuczone, na massę delikatną, kladą się do kwarty wody częściowo, rozrabiają ciągle: cedzi się wszystko przez flanele, leje się dla zapachu woda z kwiatu pomarańczowego.

  • Sposób łatwy i prosty do uperfumowania bielizny i innych obiektów

Wziąć kilka kawałków korzenia Iris, który przedają w aptekach, włóż go do komód lub szaf, a bielizna nabierze miłego zapachu fijałkowego. Jeżeli kto chcę żeby zapach był przyjemniejszy i milszy, poprzekładać należy temże korzeniem bieliznę, szale i suknie, nie masz zapachu przyjemniejszego  i zdrowszego nad ten. Można także zbierać ponczki od róż, gwoździków, kwiat rezedy, pokłaść do szuflad: gdy te zeschną będzie się rozchodził zapach miły i balsamiczny; ale używanie korzenia Iris zdaje mi się lepszem.

  • Lekarstwo na zmarszczki

 Jeżeli zmarszczki nie są nie powetowaną krzywdą wieku i jeżeli zgryzota lub złe przyzwyczajenie krzywienia śmiejąc się lub mówiąc zrodziły je można mieć nadzieję z mniejszenia ich i zagładzenia pomału, przykładając co noc kompresy batystowe, maczane w tinktórze benjoin z wodą lub rosole cielęcym sporządzonym bez włoszczyzny i soli.

  • Lekarstwo przeciw zbytniey otyłości

Ażeby się pozbyć zbytku tłustości, trzeba […] odbywać długie spacery, trawić nocy bez sennie, jeść mało, mówić wiele, mieć cięgłe poruszenie, i uczyć się bez ustanku. Używać pożywienia lekkiego, kwasów, korzeni cukru, wstrzymywać się od jedzenia mięsa, chleba, jarzyn mączystych, rosołów; mleczywa, jeść owoce suche, konfitury dwa razy na dzień, zatrudniać się zaraz po jedzeniu, jeść pastylki aromatyczne, i często wypluwać ślinę.

 

Niektóre z przytocznych porad żyjącego w XIX wieku autora mogą dziś wzbudzić jedynie śmiech - bo czyż można serio potraktować wskazówkę wypluwania śliny jako jedną z metod pozbycia się otyłości? Jednak większość zaleceń godna jest poważnego rozpatrzenia i może nawet zastosowania. Tym bardziej, że nie są tu konieczne poszukiwania publikacji "zabytkowej" - niedawno pojawił się na rynku reprint Przewodnika dla dam. Warto też może wziąć sobie do serca taką oto sentencję jego anonimowego autora:

Osoba czynna rządna, nieubiegająca się zbytnie za uciechami świata, łatwo pogodzić potrafi dbałość o wdzięki powierzchowne z obowiązkami płci swojej i przymiotami duszy.

 

Kobieta jest kobietą przez swą płeć

Z prasy adresowanej do dam, ukazującej się w latach 1900-1914 na terenach Śląska Austriackiego i Galicji, czytelniczki mogły się dowiedzieć, że kobiety pracujące na poczcie są w całej c.k. Austrii zmuszane do zachowywania celibatu, który tamtejszy parlament zniósł dopiero w 1912 roku. Rok później prasa donosiła, że ministerstwo wojny chce zatrudnić w armii kobiety. Paryskie akademie piękności na początku XX wieku jako metodę przedłużania rzęs zalecały niewiastom ich… wszywanie do powiek za pomocą igieł! Pewna dama pojawiła się na balu w Londynie w sukni, która ozdobiona była… monetami wszystkich krajów, a jej pończochy zrobione były z włoskich banknotów.

W 1911 roku w stolicy Galicji – we Lwowie ubraną w portki niewiastę po wyjściu z kina zaskoczył rozgorączkowany z powodu jej ubioru tłum, przed którym uratował ją policjant, wsadzając ją do dorożki. Inna wielbicielka jupe culotte (tak wtedy nazywano najnowszy krzyk mody, czyli zakładanie przez damy spodni) nie miała tyle szczęścia, gdyż zbiegowisko ją poturbowało i poszarpało jej kostium. Musiała również salwować się ucieczką. Mieszkające we Lwowie damy postanowiły w „honorowy” sposób zawalczyć o mężczyznę. Ukazujące się w Krakowie "Nowości Ilustrowane”  opisywały bowiem w 1907 roku pojedynek, jaki stoczyły ze sobą skłócone przyjaciółki, „śmiertelnie” − dosłownie i w przenośni − zakochane w tym samym kapitanie. Jedną z nich uratował wtedy… stanik. Dużą popularnością cieszyły się publikowane w „babskiej” prasie dekalogi dla zamężnych niewiast. W tych przekazach wizerunek kobiet ogranicza się do roli przykładnych żon i matek. Tymczasem kobiety walczyły wtedy o prawa wybor­cze, a także o pełniejsze prawo do studiowania oraz do pracy, starając się przełamywać ograniczające społeczne wyobrażenia o ich rolach.  

Położenie kobiet wiązało się bowiem z wieloma trudnościami. Na przykład, jak podkreśla Ewa Furgał, autorka tekstu o procesie emancypacji krakowianek zachodzącym w latach 1867-1918, w monarchii habsburskiej, do której należał Kraków, kobiety nie miały praw politycznych, a więc: nie posiadały praw wyborczych do Rady Państwa, do Sejmu Krajowego we Lwowie oraz do władz samorządowych, nie mogły działać w partiach politycznych ani zakładać stowarzyszeń o charakterze politycznym. Za pomocą różnych strategii naciskały na zdominowane przez mężczyzn ośrodki władzy decydujące o najważniejszych sprawach społeczno-politycznych: pisały petycje, organizowały wiece i demonstracje, zgłaszały interpelacje, tworzyły komitety wyborcze. W końcu odniosły sukces, choć tylko połowiczny. W 1912 roku udało się im wywalczyć czynne prawo wyborcze do rady miejskiej Krakowa. Jak zauważa Ewa Furgał, prawo to jednak było ograniczone cenzusem: wieku, osiadłości, majątku i wykształcenia. Głosować mogły więc kobiety, które: ukończyły 24 lata, mieszkały w Krakowie od co najmniej 3 lat, ukończyły szkołę średnią, wyższą lub seminarium nauczycielskie oraz zapłaciły podatek.

Kwestia równouprawnienia powraca co jakiś czas na łamach prasy kierowanej do dam na przełomie XIX i XX stulecia. Zagadnienie to roztrząsano choćby na łamach „Kuriera Lwowskiego” w 1885 roku. Warto przypomnieć, że „Kurier Lwowski” był pismem o charakterze informacyjno-politycznym, związanym z ruchem ludowym. Od 1887 roku jego redaktorem naczelnym był publicysta i współorganizator ruchu ludowego w Galicji, Bolesław Wysłouch. Z pismem współpracowały osobistości życia kulturalnego i społecznego owych czasów, jak Jan Kasprowicz, Bolesław Limanowski, Eliza Orzeszkowa czy Władysław Orkan.

Autor zacytowanego przez Jacka Kachla (w książce Być kobietą. Sto lat temu na Śląsku Austriackim i w Galicji) artykułu opublikowanego na łamach „Kuriera Lwowskiego” zastanawiał się, czy słuszny jest powszechnie wtedy uznawany pogląd, że kobieta jest niższą od mężczyzny z zoologicznego punktu widzenia. Autor dochodzi do wniosku, że mężczyzna i kobieta mogą być równi tylko, gdy utracą swą płciowość oraz że nie mogą być porównywani, bo są odrębnymi bytami, które są sobie nawzajem potrzebne i mogą się uzupełniać. Każda płeć posiada właściwą sobie potęgę, swe cechy specjalne, których brak płci drugiej, a które niezbędne są do życia - stwierdza autor. A jakie to cechy specjalne? Otóż mężczyzna - to walka, kobieta - to miłość. Zatem, jak można się domyślać, przeznaczeniem kobiet jest dla autora życie rodzinne, własny dom, posiadanie dziecka. A mężczyzn? Najlepiej to ujęła, bo ironicznie i prześmiewczo, a nawet w formie protestu, jedna z krakowskich emancypantek, Marcelina Kulikowska, która w 1911 roku tak zapisała w swoim pamiętniku:

 Artyści, twórcy, mężczyźni! Oni we wszystkich dziedzinach nauki, sztuki, oni tylko. Pokolenia kobiet przechodziły tymczasem bez śladu, żądano od nich miłości, one biernie poddawały się uczuciu, rodziły dzieci, szły przez życie jak cienie... milczące, bezbarwne cienie. Czemu tak, czemu?

Ale czy dziś, gdy kobiety mogą studiować, pracować i głosować w wyborach, nie doświadczają żadnych trudności i nie walczą z żadnymi ograniczeniami, choćby mentalnymi?

 

Ciężki los współczesnej kobiety

Ciężki jest los współczesnej kobiety. Musi ubierać się jak chłopak, wyglądać jak dziewczyna, myśleć jak mężczyzna i pracować jak koń.

Któż nie zna tych słów Elizabeth Taylor. Trzeba przyznać jej rację. Dziś określenie „słaba płeć” jest wręcz obraźliwe. Współczesne niewiasty pragną być doskonałe pod każdym względem: być piękne i zadbane, urzeczywistniać ambicje zawodowe, prowadzić dom… Kobieta współczesna to perfekcjonistka w każdym calu: aktywna, dynamiczna, pracowita, świetnie zorganizowana, realizująca się równocześnie w wielu rolach. I w dodatku ma siłę, czas i zdrowie na wszystko. Jak ona to robi?

Same kobiety często zadają sobie to pytanie i nie mogą wyjść z podziwu. Tydzień dzisiejszej kobiety jest szalony, wypełniony masą obowiązków i tysiącem spraw do załatwienia. Zanim dotrze ona do pracy, zdąży przygotować śniadanie dla całej rodziny, wyprawić dziecko do szkoły, ułożyć fryzurę i wykonać makijaż. W biurze skrupulatnie realizuje zawodowe cele, dotrzymując kroku kolegom. Pod koniec dnia biegnie na fitness, następnie na dobrą kolację u boku najbliższych. Ciągle na wysokich obrotach, ale i… obcasach, o krok od przemęczenia. Nic dziwnego. Przy takim tempie życia niełatwo o wypalenie. Nie brakuje w związku z tym w księgarniach różnych poradników na temat metod zwalczania zmęczenia. Ich autorki i autorzy wprost krzyczą: "Kobieto, przystopuj!" I radzą:

Zdejmij buty w parku i dotknij bosymi stopami trawy. Zmoknij czasami w ciepłym letnim deszczu.

Idź na zakupy w dobrym towarzystwie, choćby nawet było to towarzystwo przyzwoitej karty kredytowej.

Prasujesz? Trudno. Ale wlej do żelazka lawendową wodę.

Krótko mówiąc: nie dajmy się zwariować, drogie panie!

I choć w różnych okolicznościach często mamy prawo się złościć, lepiej starajmy się zachowywać spokój, jak radziła Kazimiera Iłłakowiczówna. Nie ma bowiem nic śmieszniejszego niż rozgniewana „baba”. Zapisane przez poetkę spostrzeżenia są dziś zdumiewająco aktualne. Oto, co radziła ona pracującym zawodowo kobietom, gdy sama była zatrudniona jako sekretarka Józefa Piłsudskiego na jego wyraźne polecenie:

Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się na jakimś miejscu, danym wam niejako „z góry”, przygotujcie się na trudne współżycie z tymi, których się w tej sprawie nie radzono, a którzy już są na miejscu. Choćby to byli ludzie anielskiego charakteru, zawsze im z wami, a wam z nimi będzie trudno. Kobietom jest specjalnie trudno w tych wypadkach, bo, jeśli są bardzo uprzejme, trafia je zarzut, że chcą otoczenie przekupić swoją kobiecością, a jeśli twarde - że się mądrzą, że chcą rządzić i że przecie to, ostatecznie, tylko baby! Przede wszystkim nie należy złościć się. Kobieta rozzłoszczona jest zawsze śmieszna. Wiem to - niestety - po sobie.

Iłłakowiczówna, która nigdy nie założyła rodziny, miała także osobliwy i ciekawy, a nawet nieco prowokujący pogląd na instytucję małżeństwa:

Nie pojmuję chwilami, dlaczego kobiety chętnie wychodzą za mąż. Obawiałabym się tej chwili, gdy między mężem a żoną może ulotnić się zafascynowanie fizyczne. Co wówczas począć z tak niedawnym jeszcze uczuciem? Kobieta, wchodząc w małżeństwo, wchodzi natychmiast w ginekologię - i to czasem na całe życie. Bardzo rzadko zdoła odzyskać siebie - dla siebie - przed pięćdziesiątką. I jakże można rodzić dzieci, mając świadomość ich śmiertelności!

Może mężatki oburzyć ta opinia. Skłania także do refleksji, bo chyba, jak by na to nie spojrzeć, można w niej dostrzec maleńkie ziarenko prawdy. Niezależnie od tego, jakie poglądy żywimy na role przypisywane kobietom oraz jakich wyborów dokonujemy w swoim życiu, wszystkie zgodzimy się co do jednego: damie ze złością jest nie do twarzy. 

 

Cytaty zaznaczono kursywą.

 


Najważniejsze źródła:

 

Przewodnik dla dam, czyli rady dla płci pięknej, Warszawa 1842: reprint wydany przez Wydawnictwo Volumina. Reprint oprawiony jest w elegancki półskórek z podtłoczeniem i ręcznie wprawioną naklejką tytułową na przedniej części oprawy. Całość uzupełnia dobrana kolorystycznie wstążeczka i kapitałki.


Krakowski szlak kobiet. Przewodniczka po Krakowie emancypantek, red. Ewa Furgał, Fundacja Przestrzeń Kobiet, Kraków 2009.


Jacek Kachel, Być kobietą. Sto lat temu na Śląsku Austriackim i w Galicji, Wydawnictwo Żywia, Żywiec 2012.

 

Iwona Kienzler, Kobiety w życiu Marszałka Piłsudskiego, Bellona, Warszawa 2012.

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy