Magdalena Samozwaniec. Pierwsza dama polskiej satyry
Data: 2026-08-28 13:36:49
Magdalena Samozwaniec, polska pisarka i satyryczka, siostra Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, już jako mała dziewczynka potrafiła rozśmieszyć rodzinę. Później żartowała przy brydżowym stoliku, pisała parodie, grała w pokera, kochała ruletkę i nie zawsze oszczędzała bliskich w swoich książkach. Wspomnienia rodziny, przyjaciół i ludzi kultury pokazują ją w wielu ciekawych sytuacjach. Jedno jest pewnie – to była niezwykła kobieta! Wszystkie przedstawione niżej ciekawostki i anegdoty – a także wiele więcej – znajdziecie w książce Magdalena Samozwaniec. 91 wspomnień o pierwszej damie polskiej satyry.
Babcia próbowała… wymodelować jej nos
Dbanie o urodę Magdaleny zaczęło się bardzo wcześnie. Anna Kruczkiewicz wspominała, że Juliuszowa Kossakowa podczas kąpieli dziewczynki regularnie masowała wnuczce nos. Chciała, by nabrał klasycznego i regularnego kształtu. Zabiegi najwyraźniej uznała za skuteczne, bo babcia była bardzo dumna z jej wyglądu i sporą część zasług przypisywała właśnie sobie.

Jako dziecko urządzała własne występy
Talent do rozśmieszania innych ujawnił się u Magdaleny bardzo wcześnie. Jako dziewczynka odwiedzała babcię we Lwowie. W saloniku przy ulicy Obozowej, wśród akwarel Juliusza Kossaka, recytowała zabawne wiersze i sama wymyślała skecze. Jej występy szczególnie cieszyły babcię. Według Anny Kruczkiewicz wnuczka potrafiła doprowadzić ją śmiechem do łez.
Nie była mistrzynią brydża, ale sprzyjały jej karty
W okresie międzywojennym Magdalena chętnie grała w brydża w warszawskim Bristolu. Przy stoliku spotykała między innymi Wojciecha Kossaka i Ninkę Witkiewiczową. Anna Kruczkiewicz oceniała umiejętności Magdaleny jako przeciętne: Madzia grała średnio, lecz z dzikiem szczęściem i na ogół miała kartę. Sypały się wice i powiedzonka.
Wojciech Kossak - Portret córek w bryczce 1911
Złośliwość mego pióra zawsze mnie ponosi, a potem żałuję
Magdalena Samozwaniec zdawała sobie sprawę, że jej dowcip potrafi zaboleć. Anna Kruczkiewicz przytoczyła fragment jednego z jej listów, w którym pisarka przyznawała, że ponosi ją złośliwość, a później tego żałuje.
Bliscy widzieli w niej przede wszystkim humorystkę
Anna Kruczkiewicz nie uważała Magdaleny za satyryczkę w ścisłym znaczeniu tego słowa. Jej zdaniem Samozwaniec nie pisała z nienawiści do ludzi, interesowała ją raczej ich śmieszność. Obserwowała zachowania, słabości i absurdy, a potem wykorzystywała na swój sposób.

Pożyczyła suknię, która spodobała się aż za bardzo
W 1918 roku Magdalena użyczyła żonie Jarosława Iwaszkiewicza wieczorową suknię na bal w Zakopanem. Kreacja okazała się wyjątkowo szczęśliwa. Kobieta świetnie się bawiła i cieszyła dużym powodzeniem. Suknia spodobała jej się tak bardzo, że później nie chciała jej zwrócić właścicielce. Tak przynajmniej tę historię zapamiętał Jarosław Iwaszkiewicz.
W hotelowym pokoju mieszkała z siostrą i małpką
Pobyt sióstr Kossakównych w warszawskim Bristolu zapisał się Iwaszkiewiczowi w pamięci wyjątkowo barwnie. Magdalena i Lilka trzymały w pokoju zwierzę nazywane lemurem. W rzeczywistości była to niewielka małpka z lisim pyszczkiem i, jak wynika ze wspomnienia, nie należała do najłatwiejszych współlokatorów. Siostry bez przerwy wymyślały też kalambury i dowcipy. Było ich tak dużo, że Iwaszkiewicz żartował, iż gościom robiło się od tego aż smutno.
Wojciech Kossak, artysta malarz, z córką Magdaleną Samozwaniec i z mężem drugiej córki Marii Stefanem Jerzym Jasnorzewskim, w salonie swojej willi w Krakowie; 1936 r.
Maria Iwaszkiewicz zapamiętała przede wszystkim jej osobowość
Córka Jarosława Iwaszkiewicza nie przedstawiała Magdaleny Samozwaniec jako klasycznej piękności: Pucułowata, o dużych, mocno wypukłych oczach, które zwężała w charakterystyczny sposób... Wygląd schodził jednak na dalszy plan, gdy Magdalena pojawiała się w towarzystwie. Maria Iwaszkiewicz wspominała jej ostre, bezlitosne i niezwykle satyryczne wypowiedzi. To one sprawiały, że skupiała na sobie uwagę.
Nie przepadała za Krakowem
Antoni Słonimski zestawiał podejście do pisania obu sióstr Kossak. Lilka miała żyć po to, żeby pisać, natomiast Magdalena pisała, aby żyć pełniej i zabawniej. Słonimski przytaczał także żart Lilki, według którego siostra utrzymywała się z różnicy kursu dowcipów między Krakowem i Warszawą. Sama Magdalena nie przepadała za powrotami do rodzinnego miasta: Wybrzydzały się na Kraków. Madzia mówiła: „Nie znoszę wracać do «Krowa» i gapić się na «wieżę wariacką»”.

Ojciec przerwał jej występ, bo chciał iść na kolację
W 1922 roku Magdalena Samozwaniec i Antoni Słonimski napisali pod pseudonimami parodię Biały Mniszek. Podczas jednego z wieczorów autorskich Magdalena prezentowała tekst publiczności. W pierwszym rzędzie siedział Wojciech Kossak, elegancko ubrany w smoking i z rozetką Legii Honorowej. W pewnym momencie uznał najwyraźniej, że występ trwa już wystarczająco długo. Przerwał córce i zaproponował wyjście na kolację do Krzemińskiego.
O jej złośliwości opowiadano niestworzone historie
Kornel Makuszyński zebrał żarty, które krążyły na temat Magdaleny Samozwaniec i jej ostrego języka. Według tych opowieści miała pić kwas pruski i arsenik, dodawać musztardę do atramentu, a język codziennie ostrzyć na kamieniu młyńskim. Pojawiała się także historia o psie nazwanym Ordynatem Michorowskim, co było odwołaniem do bohatera książki, którą Samozwaniec sparodiowała.
Fotografia grupowa uczestników II-go wieczoru literackiego w Teatrze Starym. Stoją od lewej do prawej: Tadeusz Kudliński, Zygmunt Leśnodorski, Mieczysław Lisiewicz, Magdalena Samozwaniec, Józef Aleksander Gałuszka, Michał Rusinek.
W latach trzydziestych mocno upominała się o niezależność kobiet
Karol Estreicher wspominał, że w latach trzydziestych Magdalena stawała się coraz bardziej zdecydowaną emancypantką i feministką. Łączył tę zmianę z jej życiowymi doświadczeniami oraz nieustannymi problemami finansowymi. W dyskusjach Samozwaniec stanowczo domagała się pełnej niezależności kobiet. Estreicher zwracał też uwagę na zmianę jej wyglądu. Dziewczęca uroda ustąpiła bardziej dojrzałej, o którą pisarka bardzo starannie dbała.
Maria i Magdalena nie zachwyciła całej rodziny
Pisanie o własnych bliskich bywa ryzykowne. Przekonała się o tym również Magdalena Samozwaniec. Jej stryjeczna siostra, Zofia Kossak, przeczytała Marię i Magdalenę i wprawdzie uznała książkę za bardzo zabawną, ale miała do niej poważne zastrzeżenia. Zarzucała autorce cynizm, materializm i bardzo silny egoizm.

Grała w pokera, kochała ruletkę, a kosztowności trafiały do lombardu
Gloria Kossak wspominała o hazardowej pasji Magdaleny. Pisarka namiętnie grała w pokera i lubiła ruletkę. Pieniądze potrzebne do gry zdobywała między innymi dzięki rodzinnym kosztownościom i pamiątkom, które zastawiała w krakowskim lombardzie Zygmunta Niewidowskiego. Według Glorii Kossak Samozwaniec uznała później, że sposobem na odzyskanie klejnotów bez płacenia będzie ślub z właścicielem lombardu. Niewidowski był od niej młodszy o dwadzieścia lat.
W Kossakówce ceniono nie tylko malarstwo i literaturę
Teresa Kossak zachowała wspomnienie dotyczące Marii z Kisielnickich Kossakowej, matki Magdaleny. W rodzinie bardzo ceniono jej umiejętności kulinarne. Specjalnością Marii były flaki. W książce poświęconej Samozwaniec pojawia się również domowy obraz Kossakówki, daleki od literackich salonów i wielkiej sztuki.
Na próbę przyszła z walizką pełną whisky, ginu i rumu
Ludmiła Łączyńska wspominała pracę nad sztuką Samozwaniec Hotel Belle Vue. Autorka rzadko uczestniczyła w próbach, ale po próbie generalnej pojawiła się w towarzystwie męża. Niósł dużą, wypchaną walizkę. Gdy udało się ją otworzyć, aktorzy zobaczyli alkohol: whisky, gin i rum. Magdalena pozwoliła zespołowi wybierać, na co ma ochotę, a sama oznajmiła, że swoją część już wypiła.
Podczas okupacji ostrzegała ludzi kartami
O Magdalenie Samozwaniec zachowały się także wspomnienia znacznie poważniejsze. Stanisław Hubert opowiadał o niemieckim kotle urządzonym podczas okupacji w Kossakówce. Magdalena siedziała na pięterku i udawała, że stawia pasjansa. Kartami dawała znaki osobom zbliżającym się do domu i ostrzegała je przed niebezpieczeństwem. Dzięki temu wielu ludzi uniknęło aresztowania. Pisarka znała też bardzo dobrze niemiecki. Zdołała wyprosić u dowódcy Gestapo jedzenie dla zatrzymanych.
Książkę Magdalena Samozwaniec. 91 wspomnień o pierwszej damie polskiej satyry kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Wszystkie opisane tu anegdoty zaczerpnięto z książki Magdalena Samozwaniec. 91 wspomnień o pierwszej damie polskiej satyry.
Źródła fotografii:
Wojciech Kossak - Portret córek w bryczce 1911
Wojciech Kossak - muzeum.gliwice.pl, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=163664487
Fotografia grupowa uczestników II-go wieczoru literackiego w Teatrze Starym.Unknown author - NAC, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, Sygnatura: 1-P-3687-72, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31592538
Wojciech Kossak, artysta malarz, z córką Magdaleną Samozwaniec i z mężem drugiej córki Marii Stefanem Jerzym Jasnorzewskim, w salonie swojej willi w Krakowie; 1936 r. Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji. Sygnatura: 1-K-3654-2 Unknown author - Narodowe Archiwum Cyfrowe (National Digital Archives Poland), Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=80878294