Nie tylko „Wiek niewinności". Proza Edith Wharton i jej ekranizacje

Autor: Artur Borowiecki
Okładka publicystyki dla Nie tylko „Wiek niewinności

       Edith Wharton w swych powieściach opisywała życie uprzywilejowanych sfer amerykańskiego społeczeństwa, które pomimo pozornej, luksusowej beztroski, podlegało skomplikowanym konwenansom. Pisarka odważnie wyrażała pogardę dla tych fałszywych norm etycznych. Prosty styl, precyzja w opisie stanów emocjonalnych i doprowadzona do perfekcji ironia to znaki charakterystyczne jej języka pisarskiego. W tym ostatnim widać wyraźnie inspirację prozą Henry'ego Jamesa. Wharton bardzo często główną oś dramaturgiczną budowała na miłości niespełnionej, jednocześnie w tle swych powieści poruszając wiele problemów społecznych. Jej proza była inspiracją dla reżyserów zarówno w Ameryce, jak i na starym kontynencie.

Jako pierwszy filmowego przekładu jej powieści dokonał w okresie kina niemego francuski reżyser Albert Capellani, ekranizując w 1918 roku House of Mirth Świat zabawy. To historia z życia wyższych sfer nowojorskiej socjety na przełomie XIX i XX wieku. Bohaterka, Lily Bart (podobieństwo do Daisy Miller Henry'ego Jamesa), „charakterna” dziewczyna z podupadłego arystokratycznego rodu, stara się uratować swój status społeczny przez odpowiednie zamążpójście. Jej życiowe wybory skutkują jednak ostracyzmem społecznym, pod wpływem, którego przechodzi przemianę od lekkoducha do postaci pełnej pokory. Niestety, film Alberta Capellaniego uważany jest za zagubiony.

Po ten tytuł reżyserzy sięgnęli jeszcze dwa razy: w 1981 adaptacji telewizyjnej dokonał Adrian Hall i w 2000 roku Terence Davies.

Telewizyjna adaptacja Adriana Halla spotkała się z pozytywnym odbiorem. Reżyser nakręcił film z dbałością o szczegóły i spotkał się z pozytywnym odbiorem ze strony krytyki. W rolę Lily wcieliła się Geraldine Chaplin (jak zwykle grająca swoją „zimną twarzą”).



Tarence Davies, znany z filmów, w których podejmował tematy niełatwe, dotykając kwestii wiary czy homoseksualizmu i nadawał swym postaciom na wpół autobiograficzny wymiar, sięgnął po prozę Wharton, gdyż jak sam twierdzi – to jedna z najważniejszych książek, jakie przeczytał. Dokonując adaptacji, stanął przed odwiecznym dylematem w historii kinematografii: czy starać się o filmowy ekwiwalent dzieła literackiego, czy raczej nadać mu własny styl. O ile Martin Scorsese, ekranizując Wiek niewinności w 1993 roku postawił na wierność oryginałowi, stawiając na wizualny przepych inspirowany Viscontim, o tyle Davies wybrał skromną i realistyczną stylistykę filmową.



W postać głównej bohaterki wcieliła się znana z serialu „Archiwum X” Gillian Anderson (dużo mówiło się o możliwej nominacji do Oskara za tę rolę.) Odgrywając rolę Lily Barton udowodniła, iż jest godna wcielenia się w bohaterkę prozy Wharton, którą charakteryzuje dużo szczegółowych opisów, drobnych gestów, zachowań. Jej gra aktorska, wyrażona poprzez delikatne ruchy, wręcz ledwo dające się zarejestrować „drżenia”, tłumaczy psychologię sytuacji w sposób niemal doskonały. Już w pierwszych minutach filmu, gdy Lawrence Selden stwierdza, iż nie podejrzewa Lily o „chęć wyjścia za mąż”, jej reakcję (za która kryje się zdziwienie) zauważamy jedynie zakłóconym ruchem ręki z filiżanką herbaty. Sekundowe, drobne przerwanie płynności. Niby nic, a jednak znakomicie ukazana jest tu typowa dla Wharton sytuacja. W innej scenie opanowana Lily reaguje zdziwieniem na niespodziewaną wizytę Lawrenca Seldena. Swoje „buzujące” emocje ukrywa za maską obojętności, jednak zdradza ją ledwo dostrzegalny nerwowy oddech przypominający o cielesnym wymiarze jej udręki. To właśnie te ulotne wahania, tąpnięcia ruchu są kluczem do całej roli.



Ważnym czynnikiem, o którym należy wspomnieć w przypadku tej ekranizacji, są dialogi. Rola dialogu w filmie jest tak istotna dzięki zabiegom inscenizacyjnym Daviesa, służącym wysunięciu słowa mówionego na pierwszy plan opowieści. Wharton opisywała swoją bohaterkę jako mistrzynię konwersacji, biegłą manipulatorkę, potrafiącą sprawić, aby rozmówca czuł się doceniony, ważny i zrozumiany. Davis znacznie poszerza tę specyfikę Lily własnymi dialogami, jednocześnie nie dając odczuć odbiorcy, iż wprowadził własny tekst.



Czy ekranizacja ta jest lepsza od powieści? Davis nie pozostał wierny oryginałowi, przedstawił własną wizję Lily Barton. Przywiązanie Lily do luksusu to nie kaprys, to jej codzienność. Od najmłodszych lat pieniądze były dla niej rzeczą, którą się „posiadało”, nie trzeba się było o nią martwić. Davis nie pokazuje Lily jako kapryśnej panny z bogatego domu. Unika uszczypliwej ironii, jakiej w książce nie szczędzi Wharton swojej bohaterce, ukazując jej narcyzm. Davies pomija Lily, która nie znając wartości pieniądza, trwoni je na zakup zbytecznych przedmiotów. Filmowa Lily potrzebuje pieniędzy, żeby utrzymać status społeczny, do którego została przyzwyczajona. Czyż takie problemy nie nękają większość zachodniego społeczeństwa? Zgodnie z prawami ekonomii – człowiek współczesny w czasie kryzysu zadłuży się i zrobi wszystko, by tylko nie utracić swojego wypracowanego statusu społecznego.



Lily na początku wypowiada słowa „życie jest drogie”, kończy słowami „życie jest trudne”. Nie pada ofiarą własnych namiętności, jednak nie dostrzegając własnej wartości, traktuje upadek jako dowód własnej bezużyteczności.

Pierwsze adaptacje



Cofnijmy się w czasie do wcześniejszych ekranizacji prozy Edith Wharton. W epoce kina niemego w 1923 roku Allan Dwan przeniósł na ekran powieść „The Glimpses of the Moon” (polskie wydanie - Lśnienie księżyca - ukazało się marcu 2017 roku). Współtwórcą scenariusza filmu był F. Scott Fitzgerald).

Rok później powstała pierwsza ekranizacja najsłynniejszego dzieła pisarki (za które Wharton otrzymała nagrodę Pulitzera) - Age of Innocence (Wiek niewinności) w reżyserii Wesleya Rugglesa (jeden z dwóch filmów, które Ruggles wyreżyserował w swojej karierze).

Prawnik Newland Archer ma poślubić młodziutką, „nieskomplikowaną” May Welland, przez co mają połączyć się dwie wpływowe, arystokratyczne, nowojorskie rodziny. Sprawę komplikuje przyjazd z Europy rozwiedzionej hrabiny Ellen Olenskiej, która swym nonkonformistycznym podejściem do życia budzi zgorszenie wśród elit Nowego Jorku, a jednocześnie intryguje swym zachowaniem Newlanda Archera. Poza ciekawą intrygą miłosną Wiek niewinności to przed wszystkim doskonała zbeletryzowana kronika lat osiemdziesiątych XIX wieku – obraz wyższych sfer, ich zakłamania i hipokryzji.



Kolejnej adaptacji „Wieku niewinności” dokonał w 1934 Philip Moeller. Jego film to wytwór amerykańskiego kina klasycznego (produkcja RKO Radio Picture), czyli wyraziście nakreślony konflikt, jasno zarysowane postacie bohaterów, rosnące napięcie, zorientowanie widza w przestrzeni, obiektywna narracja, przedstawienie świata wewnętrznie spójnego, zachowana chronologia itd. Ciekawą postać stworzyła w filmie hollywoodzka gwiazda tamtych lat, Irene Dunne (pięciokrotnie nominowana do Oskara), wcielając się w rolę hrabiny Olenskiej. Sam reżyser, specjalizujący się w spektaklach teatralnych, postawił na dużą teatralizację filmu, co widać w nadekspresyjnym zachowaniu aktorów.



Ostatni człowiek do takiej roboty

W 1993 po Wiek niewinności sięgnął specjalista od mafii i ciemnych stron Nowego Jorku – Martin Scorsese, będący – jak mogłoby się wydawać – jest ostatnim reżyserem, który powinien ekranizować tego typu historię. Za namową przyjaciela i zarazem scenarzysty filmu, Jaya Cocksa (nominowanego za ten scenariusz do Oskara) Scorsese starał się jak najdokładniej przenieść na ekran powieść. Jak sam podkreślał w wywiadach: - Byłem przekonany, że książka jest bardzo dobra, więc czemu ją zmieniać.



Jedyną zmianą jest portret głównego bohatera. Książkowy Archer to bardziej egoistyczny dyletant (Edith Wharton zawsze swoich protagonistów ukazywała z lekką kpiną), w filmie to bojownik próbujący przełamać panujące zasady, przez co dotyka go ledwo zauważalny ostracyzm hierarchiczny.



Krytycy ekranizację Scorsese porównywali do filmów autorskiej spółki Merchant-Ivory, takich jak „Pokój z widokiem“, „Okruchy dnia“ czy „Powrót do Howard's End“, które zachwycały dbałością o szczegóły, maestrią w odtwarzaniu nie tylko materii, lecz także ducha historycznej epoki. Na ostateczny kształt filmu wpłynęły też takie filmy Viscontiego jak „Lampart” z 1963 roku oraz „Zmysły” z 1954 roku. Podkreślał to sam reżyser, mówiąc podczas jednego z wywiadów: - Lubię jak Visconti melodramatycznie wznosi się z nimi (bohaterami) na sam szczyt, a potem ściąga ich na dół



Filmowy świat, podobnie jak w powieści, został przedstawiony z punktu widzenia Archera. Jednocześnie reżyser nie zrezygnował z wszechwiedzącego, komentującego z off’u narratora (niezmienione fragmenty prozy Edith Wharton).



Reżyser rozpoczyna film sceną opery ”Faust”. Ukradkowe spojrzenia widzów, potajemne zbieranie informacji o zawiązujących się romansach, by w kolejnych scenach, na kolacji u rodziny Beaufortów podzielić się swymi sekretami. Już na samym początku filmu reżyser pokazuje whartonowski świat ustalonych norm, zasad, „nieskalaną powłokę elity”, za którą kryje się świat konwenansów i plotek. Scorsese buduje narrację filmową – „na półtonach”, niedopowiedzeniach, z jednej strony obnażając zakłamanie tamtego świata, ale też delikatnie ukazując głębokie, skrywane uczucia i dramaty bohaterów. Nie ma tu wybuchów namiętności, nie ma wielkich miłosnych wyznań, ogromnych wzruszeń. Są dialogi, małe gesty, sugestie.  



W powieści Wiek niewinności uczta to dokładna dokumentacja serwowanych dań obiadowych, używanej zastawy, rodzaju pijanego rumu i innych alkoholi. Scorsese nie pomija tych opisów, stara się jak najwięcej z nich przenieść na ekran (scena kolacji, w której pojawia się pięć dań czy scena, gdy pani Mingott dokładnie wybiera srebrną zastawę). Można by się zastanawiać nad zasadnością tych opóźniających akcję filmu ujęć. Jednak gdy zrozumiemy ich funkcję, zrozumiemy też tę mnogość. Każdy drobiazg ukazuje nawyki, sposoby zachowań nowojorskiej kasty. To drobiazgi, które nie pozwalają jednostce zmienić swojego statusu społecznego. To jeden z kluczy do odpowiedzi na pytanie, dlaczego Archer nie porzucił swojego świata i nie związał się z hrabiną Oleńską. "Dla Newlanda Archera jedną z najokropniejszych rzeczy był występek przeciwko dobremu smakowi, temu dalekiemu bóstwu, którego zwyczajnym i widomym zastępcą i przedstawicielem była forma."



Filmowy „Wiek niewinności” to doskonałe kreacje aktorskie, gdzie trójce grającej główne role: Michelle Pfeiffer, Daniel Day-Lewis i Winona Ryder (nominacja do Oskara) udało się przenieść widza w świat pełen niedomówień, subtelnych intryg, w którym każdy gest, spojrzenie czy grymas twarzy mają swoje znaczenie i głębszy sens. Warto nadmienić, że reżyser - kompletując obsadę aktorską - w większości oparł ją na angielskich aktorach. Dzięki temu Michelle Pfeiffer ze swym amerykańskim akcentem była wyalienowaną bohaterką (oczywiście powinno być odwrotnie - to aktorzy wini być Amerykanami, a hrabina Olenska - Europejką). Winona Ryder doskonale wcieliła się w postać głupiutkiej, niewinnej May. Jednak za jej niewinną twarzą kryło się więcej spostrzegawczości niż Archer podejrzewał. Może to nie tyle rozum, co kobieca intuicja pozwalała jej wyczuć zagrożenie swojego narzeczeństwa, a później - małżeństwa. Za niewinnymi zdaniami czy mówiłam ci, że pokazałam twojej kuzynce pierścionek, który mi kupiłeś kryła się sytuacyjna gra psychologiczna. May pod koniec aktu drugiego - wyczuwając, iż jej mąż pragnie wyjechać i dokonać rozrachunku swojego życia - nie zawahała się poinformować kuzynkę Oleńską o swojej domniemanej ciąży. W scenie, gdy dzieli się tą informacją ze swoim mężem, Scorsese sfilmował May w trzech ujęciach. To celowy zabieg, by pokazać, iż Archer tej chwili nigdy nie zapomni. To przełomowy moment, który uśmierca świat jego ukrytych pragnień. Scena ta mogłaby zakończyć dramat, gdyby jednak tak się stało, historia straciłaby swój dramatyczny „wdzięk”, ukazany w epilogu. Wiele lat później wdowiec Newland Archer wraz z synem Tedem w przededniu jego ślubu podróżują po Europie. Syn informuje go, iż pragnie odwiedzić hrabinę Olenski, o której słyszał dużo plotek. Wywiązuje się rozmowa, podczas której Ted wyznaje ojcu, iż jego matka, May, wiedziała, że dla rodziny Archer poświęcił swoje „największe” marzenie. To uderzenie, grom, pewnego rodzaju katharsis - Newland dowiaduje się, że nie był osamotniony ze swym „dręczącym” sekretem.



Mężczyźni dochodzą pod kamienicę, w której mieszka hrabina, jednak Newland siada na ławce, wysyłając w odwiedziny Teda. Syn tłumaczy ojca powiem, że jesteś staroświecki i wolisz wejść schodami zamiast windą Ojciec po chwili zamyślenia odpowiada: Wystarczy, że jestem staroświecki. Ted odchodzi, a Newland dostrzega, jak lokaj zamyka okna w mieszkaniu hrabiny. Archer unosi twarz do światła, odbite promienie słońca i nagle – inwencja twórcza, majstersztyk Scorsese - z powrotem jest na molo podczas zachodu słońca. Ellen odwraca się do niego, jej twarz pełna jest światła, nadziei i tęsknoty. To wspomnienie człowieka, któremu w kilku sekundach pojawia się mglista impresja przełomowego momentu. Chwila życiowego wyboru, która decyduje o całym późniejszym życiu. Całość sceny skąpana w molowych tonacjach muzyki Elmera Bernsteina, który skomponował ścieżkę dźwiękową z emocjonalnym i na długo zapadającym w pamięć motywem przewodnim. Cięcie. Pozostajemy przed szklanym ekranem emocjonalnie poruszeni z pytaniem czy Archer mógł dokonać innego wyboru? Czy w skostniałym świecie sztywnych norm, wzorów zachowań jednostka o większej od przeciętnej wrażliwości miała jakiekolwiek szanse wyboru. Miał do stracenia nie tylko swoją pozycję, ale i honor całej rodziny.



Po twórczość Wharton sięgano jeszcze kilkakrotnie. W 1939 roku zekranizowano (Edmund Goulding) sztukę „Stara panna” (nagrodzoną Pulitzerem), której pierwowzorem była powieść Wharton pod tym samym tytułem. Film zasłynął dzięki jednej z niezapomnianych ról gwiazdy klasycznego kina hollywoodzkiego Bette Davis (dwukrotna zdobywczyni Oskara, gwiazda wytwórni Warner Bros) .



W latach osiemdziesiątych zekranizowano jej trzy opowiadania grozy. W 1983 roku „Afterward” w reżyserii Simona Langtona, „Bewitched” w reżyserii Johna Gorrie, oraz w 1985 „The Lady's Maid's Bell".



W roku 1990 Tony Palmer nakręcił „Dzieci“ (1990) z udziałem takich gwiazd jak Karen Black czy Ben Kingsley. To opowieść o mężczyźnie, który po kilku latach spędzonych w Brazylii wraca do Europy, gdzie w małym miasteczku w Alpach razem z przyjaciółką chce spędzić w spokoju resztę życia. Po drodze zatrzymuje się w Wenecji, gdzie zaprzyjaźnia się z dziećmi swych przyjaciół, zstępując im rodziców.



W tym samym roku John Madden (rozsławiony filmem „Zakochany Szekspir” - siedem Oskarów) zekranizował powieść Ethan Frome. To historia dramatycznej miłości, a raczej jej namiastki, rozgrywającej się między tytułowym Ethanem Fromem (Liam Neeson) a kuzynką jego żony młodziutką Mattie (Patricia Arquette). Choć film nie porywa, to jednak Maddenowi udało się utrzymać pewnego rodzaju tajemnicę dramatu miłosnego - zwłaszcza dzięki Neeson’owi, który wypada bardzo wiarygodnie w roli udręczonego, skazanego na klęskę mężczyzny przypominającego tragiczną postać Quasimodo.



W 1995 na podstawie prozy Wharton nakręcono mini serial pięcioodcinkowy „Zdobywcy”.Należy jeszcze wymienić powieść Rafa (The Reef lub inny tytuł - Passion's Way), zekranizowaną w 1999 przez Roberta Ackermana.

Jak do tej pory po prozę Edith Wharton sięgnięto kilkanaście razy. Po raz pierwszy, jeszcze w epoce kina niemego, w 1918 roku. Powieści te ekranizowano przez cały okres rozwoju kinematografii i z pewnością jeszcze wielu kolejnych reżyserów opowie nam o współczesnym wymiarze prozy Wharton. Jak do tej pory z największym rozmachem uczynił to Scorsese, przenosząc na ekran w 1993 roku Wiek niewinności. Pomimo niewygórowanego budżetu (34 mln USD) film zrealizowany jest z niezwykłą dbałością o szczegóły scenografii i olśniewa przepychem. Z pewnością to ten film doskonale przybliża nam sposób postrzegania świata przez Edith Wharton i to z nim przeciętny kinoman kojarzyć będzie nazwisko pisarki.

Sam też rozpocząłem przygodę z Wharton od tego filmu, by następnie sięgnąć po jej książkowy pierwowzór i pozostałe powieści oraz opowiadania w polskich wydaniach. To, co mnie w nich intryguje, to dramatyczne historie, w których nie wyczuwam pietyzmu czy harlekinowego kiczu. Zawierają niepokojąca dramaturgię, coś, co nie pozwala o nich zapomnieć, dręczy pytaniami. Nie są to romanse z szczęśliwym zakończeniem, brak w nich też nadziei na takowe. To opowieści o toksycznych związkach (Ethan Frome), życiu w cieniu własnych marzeń (Wiek Niewinności, Stara panna) , dramatycznej walce o pozycję i miłości prowadzącej do samobójstwa (Świat zabawy). Mogłoby się wydawać, że w świecie ludzi, dla których praca nie jest koniecznością, a jedynie dodatkiem, egzystencja jest łatwiejsza. Wharton potrafi jednak tak poprowadzić narrację, iż udowadnia, że o szczęściu w życiu nie decyduje status społeczny.

Pomimo dramatów jakie przeżywają główni bohaterowie Edith Wharton nigdy nie szczędzi w opisach charakterów uszczypliwości, ukazując ich narcyzm, dyletanctwo czy cwaniactwo. Co ciekawe, w ekranizacjach filmowych zarówno Terrence Davis, jak i Martin Scorsese pozbawili tych negatywnych cech swoich bohaterów, czyniąc z nich postacie stricte tragiczne.

 


Źródła:

Sławomir Bobowski – Między świętością a potępieniem

Michał Oleszczyk – Gorycz wygnania. Kino Terence'a Daviesa.

Pasja i bluźnierstwo / Martin Scorsese - przeł. Barbara Kosecka.

Jerzy Płażewski Historia filmu 1895-2005


Internet:

- IMDB.com - http://www.imdb.com/name/nm0923585/

- http://public.wsu.edu/~campbelld/wharton/marshalls.pdf

- http://www.edithwharton.org/

1

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy
Recenzje miesiąca
Drogowskazy
Wiktor Osiatyński
Okładka książki - Drogowskazy
Zadry
Dominik Rutkowski
Okładka książki - Zadry
Świat kupek
Terry Pratchett
Okładka książki - Świat kupek
Ekoświrek. Bajka ekologiczna
Katarzyna Terechowicz
Okładka książki - Ekoświrek. Bajka ekologiczna
Pokaż wszystkie recenzje