SYLVIA PLATH. JESTEM ROSĄ W SAMOBÓJCZYM LOCIE

Autor: Dawid Klachacz
Okładka publicystyki dla SYLVIA PLATH. JESTEM ROSĄ W SAMOBÓJCZYM LOCIE z kategorii Brak kategorii

Na kanwie biografii pisarki powstało wiele legend i mitów, a zainteresowanie samą postacią Sylvii Plath spowodowało, że jej twórczość istnieje jakby w cieniu. Wybitni amerykańscy krytycy uważają, że gdyby nie samobójstwo poetki to miałaby ona szansę stać się pisarką na miarę najwybitniejszych – współczesnych.

Wiersze Plath są chyba najautentyczniejsze i najbardziej przejmujące w całej dwudziestowiecznej konfesji. Ciągła interioryzacja psychiki oraz katastrofy życiowe nie przysłoniły artyzmu poetki. Twórczość Sylvii Plath wyrasta z tradycji romantycznej zarówno w tematyce, obrazowaniu jak i strukturze formalnej. Styl poetki przypomina romantyczne dzieła Emily Dickinson. Podobieństwo to polega na zespoleniu w jedną organiczną całość stanów i uczuć tak krańcowo odmiennych jak lęk przed nicością śmierci i erotyczne zafascynowanie jej pięknem. Zespolenie to następuje w wyjątkowo plastycznych, konkretnych obrazach poetyckich i metaforach rozbudowanych najczęściej w formie dramatycznych, a przez to obiektywnych sytuacji lub wydarzeń. W poezji Sylvii Plath mocno zarysowane zostało „ja”, które przenika przez wszystkie strofy. Nie ma wątpliwości, że jest to twórczość autobiograficzna.

Najważniejszym motywem podejmowanym przez Plath była śmierć. Cała jej działalność poetycka i życie to jakby studium śmierci, chęci jej poznania, wniknięcia w jej tajemnice. To ciągłe, bliskie przyglądanie się momentowi umierania, agonii, to studium wybitnie głębokiego psychologizmu a nie refleksji filozoficznej. Tutaj nie chodzi o perspektywę życia po śmierci, czy przejścia w inną bytowość, lecz o doświadczenie niemalże psychiatryczne, doświadczenie własnej tożsamości w optyce umierania. Głównym impulsem twórczym dla Plath, zwłaszcza w ostatnim roku życia poetki, była chęć, wewnętrzny nakaz poznania istoty śmierci, rozumianej nie jako przejście do innego stanu bytu lub niebytu, lecz jako głębokie wieloplanowe doświadczenie samej siebie.[2] Egzemplifikacją tego niech stanie się wiersz pt.: Krawędź:

Kobieta osiągnęła doskonałość
 Jej martwe
Ciało ma uśmiech dokonania,
Złuda greckiego determinizmu
Płynie w zwojach jej togi,
Jej bose
Stopy zdają się mówić;
Doszłyśmy dotąd, to już kres.
Zmarłe dzieci skręcone jak białe węże,
Każde przy małym
Dzbanie mleka już próżnym.
Ona zwija je
Z powrotem w swe ciało jak
Róża swe płatki, gdy ogród
Tężeje i zapachy uchodzą
Z głębokich świeżych krtani kwiatu nocy.
Księżyc nie musi się smucić
Patrząc z kościanego kaptura.
On przywykł do tych spraw.
Jego żałobna szata powiewa.[3]
 
Śmierć jest tutaj ukazana w pryzmacie cielesności – martwe ciało kobiety ma „uśmiech dokonania”. Umieranie jako „osiągnięcie doskonałości”, zamierzonego celu ma wydźwięk patetyczny – „żałobna szata” księżyca „powiewa” Z biografii wiadomo, że w ostatnich miesiącach życia Plath była w trudnej sytuacji materialnej – mieszkała z dwójką dzieci w nędznej i nie ogrzewanej kamienicy. Pozbawiona oparcia psychicznego (problemy między nią a mężem – słynnym poetą Tedem Hughesem) doprowadziły do sytuacji, w której wybrała samobójstwo trując się gazem z kuchenki. Kilka godzin wcześniej natomiast zostawiła mleko i śniadanie dla swych dzieci – ten motyw widoczny jest w wierszu:
Zmarłe dzieci skręcone jak białe węże,
Każde przy małym
 Dzbanie mleka już próżnym[4]
Można sobie wyobrazić jak w trudnych warunkach życiowych (nędza, chłód etc) odczuwa się własną cielesność wystawioną na próbę hartu. Ciało ukazane w sposób dynamiczny zwija się powraca jakby do pierwotnego stanu zabierając ze sobą pokrewne ciała – dzieci. 
Dyskurs przedstawiony w tym wierszu jest niepowtarzalny – mocno ugruntowany w charakterze konfesyjnym a zarazem dynamicznym obrazem budowanym przez metafory związane z ciałem – „bose stopy”, „zmarłe dzieci skręcone jak białe węże”, „głębokie świeże kratnie”. Sylvia Plath w tym wierszu przedstawia anatomię a nawet fizjologię śmierci ten, że demoniczny obraz widziany w optyce „kościanego kaptura” szokuje emocjonalnością i zadziwia dobitną metaforyką. Krawędź to ostatni wiersz poetki napisany prawdopodobnie na krótko przed samobójstwem emanuje niepokojem, lękiem, który staje się nieuchronny jak śmierć. Wyczuwa się tutaj nerw duszy i jaźni ludzkiej wyrażony w somatycznym „skręcaniu” drżeniu ludzkiego ciała. Ta genialna forma konfesji to umiejętność zwierzenia, które zostało zawarte w formie poetyckiej pozwalającej na głębokie obrazowanie. Dzieje się to za sprawą mistrzowskiego panowania nad językiem oraz umiejętnością eksplikowania stanów emocjonalnych, które tworzą nić porozumienia z odbiorcą targając wręcz na strunach jego żył i nerwów.
Ważnym elementem emocjonalności utworów Plath jest patologiczne nagromadzenie skrajnych uczuć i nastrojów w przestrzeni jednego wiersza. 
Silny jest także ładunek nienawiści do życia, mężczyzn, innych ludzi, a nawet do siebie. Tak też się dzieje w wierszu pt. Lady Lazarus (Pani Łazarz) rozpoczynający się autoironicznych uwag na temat prób samobójstwa. Poetka opiewa historyczny triumf twórczej wyobraźni, która z tej właśnie nienawiści wysnuwa wizje samounicestwienia się, a następnie w upiornej argumentacji popartej zapowiedzią i groźbą odrodzenia snuje dalszą wizję demonicznego powrotu w celu zniszczenia ludzkości:
(…)
Wkrótce, wkrótce

Ciało, które żarła czarna jama

Poczuje się na mnie jak w domu,

Uśmiechnę się jak dama.

Mam niespełna trzydzieści lat.

I jak kot muszę umrzeć dziewięć razy.

To był Trzeci Raz.

Co za bezsens

Unicestwiać tak każdą dekadę.[5]
Poetycka osobowość występuje tutaj jako kobieta, która posiada wielki i przerażający dar powrotu do życia. Kłopot polega na tym, że najpierw musi umrzeć. Jest feniksem albo duchem wolności. Jest również tylko zwykłą kobietą. Jest to więc postaćkobiety łagodnej i wampirzycy, niewinnej i doświadczonej, młodej i starej, siły jednocześnie twórczej i niszczycielskiej. Widać tu wyraźnie zatomizowanie i złożoność poetyckiego „ja”, tak charakterystyczny dla dojrzałego okresu poezji Plath. Inną znamienną cechą postaci „Lady Lazarus” jest to, że w doznaniach swych wykracza ona poza granicę indywidualnego przeżycia dzięki sugestywnej identyfikacji z konkretnym faktami, symbolami śmierci:
Żywy cud, skóra lśni się

Jak hitlerowski abażur,

Prawa stopa

Przycisk,

Twarz bez rysów, żydowskie

Cienkie płótno.
 
Owe aluzje do nazizmu, męczeństwa Żydów, eksperymentów przeprowadzanych na ludziach w hitlerowskich obozach koncentracyjnych wyzyskują atmosferę trwogi, lęku i emocjonalnego zaangażowania. 
Twórczość Sylvii Plath podobnie jak poezja Emily Dickinson jest fenomenem amerykańskiej literatury. Artystyczne zwierzenie mające swe źródło w aberracjach psychicznych udowadnia jak wielkie znaczenie ma dla każdego człowieka jego własne „ja”. Bogata metaforyka, symbole, odwołania mityczne w połączeniu ze zwierzeniem daje w efekcie kontrowersyjną i pociągającą formę poetycką. Sylvia Plath jako poetka ceniła szczególnie twórczość Emily Dickinson daje temu wyraz między innym w swoich dziennikach z lat 1950 – 1962. Można powiedzieć, że płaszczyzną połączenia obydwu indywidualności była chęć poznawania tajemnicy śmierci poprzez własne życie, a szczególnie poezję. Potwierdzeniem tego są słowa Sylvii Plath pochodzących z jej wiersza Lady Lazarus:
Umieranie
Jest sztuką tak jak wszystko.
Jestem w niej mistrzem.[6]
 
 

Dawid Klachacz

student polonistyki i kulturoznawstwa, redaktor działu publicystyki w portalu „granice rzeczywistości”, feminista; lubi słuchać spowiedzi nieżyjących pisarek i pisarzy, szczególnie tych„zboczonych” z drogi przez społeczeństwopublikuje w „swoim” portalu, Nowym Gwoździu Programu,brulionie literackim „Ślad” największe wyzwanie – nie zwariować.

 



[1] Historia literatury amerykańskiej XX wieku, Pod red. A. Salskiej, Universitas, Kraków, 2003, s. 407.

[2] zob. A. Kopcewicz, M. Sienicka, Historia Literatury Stanów Zjednoczonych w zarysie. Wiek XX,

PAN, Warszawa 1983, s. 149.

[3] Sylvia Plath, Wiersze wybrane, przeł. J.Hartwig, J.Rostworowski, T. Truszkowska;

posł. G. Borkowska, Wyd. Literackie, Kraków 2004.

 

[4] ibidem

 

[5] Sylvia Plath, Wiersze wybrane, przeł. J.Hartwig, J.Rostworowski, T. Truszkowska;

posł. G. Borkowska, Wyd. Literackie, Kraków 2004.

 

[6] Sylvia Plath, Wiersze wybrane, przeł. J.Hartwig, J.Rostworowski, T. Truszkowska;

posł. G. Borkowska, Wyd. Literackie, Kraków 2004.

 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Pokaż wszystkie recenzje