Czego nie wiedzieliście o Vladzie Palowniku?

Autor: Adrianna Michalewska
Okładka publicystyki dla Czego nie wiedzieliście o Vladzie Palowniku? z kategorii Brak kategorii

Jego legenda wyrasta z prawdziwej historii. Jako jeden z niewielu pojawiał się zarówno w poważnych opracowaniach naukowych, jak i w filmach, komiksach i powieściach grozy. W jego rolę wcielali się najwięksi aktorzy. Przerażał i fascynował. Do dziś jest najbardziej rozpoznawalnym bohaterem kultury rumuńskiej. Jego śladami wyruszały i wyruszają całe pielgrzymki, turyści, złaknieni grozy i straszliwych opowieści. Zapewne ma niemały wpływ na przychody z turystyki w pięknym kraju Daków. Jemu też poświęcona jest wydana właśnie nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego publikacja Matei Cezacu Dracula. Kim naprawdę był i dlaczego pozostała po nim tak ponura legenda?

Opowiadano o nim okropne historie. Podobno lubował się w zadawaniu ludziom cierpień. Swój przydomek uzyskał od tortury, powszechnej w jego czasach. Wbijał ludzi na pal, przy czym zamiast ostrego zakończenia polecał nieszczęśników nawlekać na tępy kij, który wprowadzano ofiarom do odbytu. Przebijał w ten sposób wnętrzności ludzi i wychodził im ustami. Konali przez dwa dni. Podobno na jego żądanie tworzono kilkukilometrowe szpalery takich pali. W ich cieniu Vlad Palownik jadł posiłki, napawając się swoim dziełem.

Żył w Transylwanii, w XV wieku, w czasach niezwykle trudnych, gdzie Wschód ścierał się z Zachodem, Krzyżowcy walczyli z napierającym na Europę imperium osmańskim a przemoc i wojny były codziennością. Współczesnemu światu opowiedział o nim Bram Stoker, irlandzki pisarz, którzy stworzył powieść Dracula, konstruując jednocześnie postać arystokraty-wampira, zabijającego w blasku księżyca. Ten wizerunek wydaje się dosyć trwały i mocno osadzony we współczesnej kulturze popularnej. Ale prawda była zupełnie inna, choć z całą pewnością nie mniej interesująca i przerażająca.

Gdzie leży Transylwania?

Transylwania, najbardziej tajemnicza część Rumunii, była spadkobierczynią królestwa Daków, zajętego w 106 roku naszej ery przez Rzymian. Dacja, bo o tej prowincji tu mowa, zromanizowała się dosyć szybko. Z uwagi na położenie na szlakach handlowych Europy, chętnie przyjmowała ludy wędrowne, szczególnie Słowian, co zaowocowało powstaniem ludu i języka rumuńskiego. Ten bogaty rejon, pełen rzek i zasobny w obfite pastwiska, był terenem spławu węgla, soli, złota i drewna. Terra ultrasilvanakraj za lasem, jak nazywali te ziemie sąsiedzi, stanowił obiekt pożądania i powód do ciągłych walk szczególnie ze strony królów z dynastii Arpadów (896-1301), którzy w końcu podporządkowali sobie Transylwanię, osadzając tam Szeklerów (ludy ugrofińskie) i kolonistów znad Renu, Mozeli i z Luksemburga.

Po 1308 roku nowa dynastia Andegawenów ostatecznie zlikwidowała przywileje tradycyjnej rumuńskiej szlachty. Niepokorni ruszyli na Wołoszczyznę. Siedem rejonów (stąd inna nazwa tego obszaru – Siedmiogród), w skład których weszły Kronstadt, Hermanstadt, Broos, Mulbach, i Schassburg oraz dwa dystrykty (odpowiednio: Braszów, Sybin, Orastie, Sebes i Sighișoara) korzystały z położenia geograficznego, usytuowane były bowiem na przecinających się szlakach handlowych Europy, i posiadały przywilej prawa składu i przymusu drogowego oznaczający tyle, że kupcy udający się na południe musieli na przynajmniej miesiąc zatrzymać się w okolicy i sprzedawać swoje towary saskim mieszczanom. To, a także sprytna polityka, polegająca na deprecjacji waluty bitej na Wołoszczyźnie, wzmacniały miasta Transylwanii.

W takich okolicznościach na początku XV wieku pojawił się na horyzoncie politycznym Vlad Dracul, zwany Diabłem, ojciec późniejszego bohatera powieści Brama Stokera. Do jego zadań należała obrona południowej części Transylwanii przed Turkami Osmańskimi, którzy poczynali sobie coraz śmielej, atakując okolice Orastie i Sibiu. Uprowadzanie w jasyr całych wiosek nie należało do rzadkości. To ludzie księcia Vlada zapewniali tym ziemiom względny spokój, wystawieni na bezwzględność wroga.

Wszelkie działania prowadzono w okresie pomiędzy 26 kwietnia (dniem świętego Jerzego) a 26 października (dniem świętego Dymitra). Do kwietnia i po październiku drogi z Wołoszczyzny do Braszowa były zwyczajnie zalane lub zasypane śniegiem. Były one tak wąskie, że (jak pisali późniejsi kronikarze) mógł się na nich zmieścić jeden koń, a miejscami można je było pokonać jedynie na czworakach.

W 1431 roku Turcy pobili wołoskiego księcia Dana II i weszli na Wołoszczyznę. Następca księcia, Aleksander Aldea, aby zapewnić sobie względny spokój, podpisał porozumienie, umożliwiające Turkom swobodne przekraczanie jego ziem, w celu grabieży Transylwanii. Liczył na to, że cesarz Zygmunt Luksemburski zmontuje wyprawę przeciwko Osmanom. Ten jednak, zajęty sprawami Husytów i wojnami w Europie nie odnowił trzyletniego rozejmu z Muradem II. Dało to pretekst do wojny.

W owych czasach Turcy osmańscy prowadzili bezwzględną politykę podporządkowywania sobie terenów sąsiedzkich. Tych, których jeszcze nie zajęli, nakłaniali do zawarcia odnawialnego regularnie sojuszu. Wydaje się, że w ich rozumieniu trwali w ciągłej wojnie, przerwanej jedynie do chwili, gdy byli gotowi do kolejnego ataku. Cykliczne rozejmy z cesarzem zapewniały Europie względny pokój. W świetle tych zdarzeń, zaniedbanie ze strony cesarza, wydawało się zapowiedzią katastrofy.

W takich okolicznościach umarł Aleksander Aldea i Vlad Dracul sięgnął po tron Wołoszczyzny. Wołoszczyzny plądrowanej przez Turków.

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - emilly26
emilly26
Dodany: 2018-05-15 01:50:27
0 +-

Informacje  godne zapoznania:)

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2018-05-14 16:02:56
0 +-

Co nieco wiedziałam.

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2018-05-14 15:43:23
0 +-

Ale historia!

Warto przeczytać

Reklamy