Wywiad z Grzegorzem Gortatem: Nie wszystkich to samo uszczęśliwia.

Autor: iankark
Okładka publicystyki dla Wywiad z Grzegorzem Gortatem: Nie wszystkich to samo uszczęśliwia. z kategorii Brak kategorii

Z Grzegorzem Gortatem, autorem powieści dla młodych czytelników, ale też nie całkiem fantastycznej powieści Mur, rozmawia Janina Koźbiel.

W wielu Pana książkach ważnym bohaterem jest pies. Poczynając od opowiadań w zbiorach, których tytuły...

...o psie, który uczył malować? Czy może ma pani na myśli opowiadanie o chłopcu, który dzięki psu przejrzał na oczy, zmienił się na lepsze, trafiwszy - we śnie czy może na jawie - do takiego trochę Panakleksowego świata, gdzie mu dano lekcję dobrego wychowania? W opowiadaniu o psie, który uczył malować, na początku ma się wrażenie, że to człowiek przygarnął psa, a jest odwrotnie, to pies - pytanie, czy nie był czymś więcej niż psem - zaopiekował się człowiekiem, niezbyt dobrym malarzem, jak się później okazuje. To znaczy malarz może był z niego nie najgorszy, tylko nie miał szczęścia; i pies - taki trochę z Bułhakowa, ale nie demoniczny, raczej stojący po jasnej stronie - popchnął go „we właściwym kierunku”.

W Szczurach i wilkach jest również pies, nazwany przewrotnie Mensch, który nie tylko czuje i myśli, ale i pod innymi względami okazuje się bardziej ludzki od ludzi - w Auschwitz, będąc psem esesmana, ratuje od śmierci żydowskie dziecko.

Tak, pies o imieniu Mensch (znów pytanie, czy tylko pies), to ważna „postać” tej powieści. W mojej rodzinie psy towarzyszą nam od ponad dwudziestu lat. Czasem mam wrażenie, że one również w jakiejś mierze nas wychowują, czynią nas ludźmi pełniejszymi, może nawet lepszymi.

W powieści Mur, która nas najbardziej interesuje, pies odgrywa również ważną rolę; ratuje głównego bohatera, sam zresztą, żyjąc w enklawie, jest zagrożony. Dlaczego ci, którzy rządzą światem przedstawionym w Murze, skazują psy na zagładę?

Musiałem sobie ten świat od początku do końca wymyślić. Świat fizyczny oraz świat prawd i wartości. Jest to futurologiczna - mam nadzieję, że tylko futurologiczna - wizja, która pokazuje, jak szczytne idee mogą prowadzić na manowce; rzeczywistość staje się zaprzeczeniem haseł, które ulegają wypaczeniu, przybierają groteskową formę. Jedną z nadrzędnych reguł tego świata jest zakaz przelewania krwi, również krwi zwierząt. Stąd m.in. programowy wegetarianizm. Z czasem zwierzęta stają się symbolem tradycji, z którą ten świat chce zerwać, bo uznaje tę tradycję za niezgodną z duchem czasu. Owo hasło „nie będziesz przelewał krwi” przybiera makabryczną wręcz formę, zmusza bowiem rządzących do wymyślania takich sposobów egzekucji, aby krew rzeczywiście się nie polała. Myślę, że Mur to podsunięta czytelnikowi sposobność przyjrzenia się z bezpiecznego oddalenia pewnym mechanizmom, przestroga przed ich uruchamianiem.

Człowiek generuje słuszne idee, a potem postępuje tak, że one obracają się przeciwko niemu. Dlaczego tak się dzieje?

Ja nie daję w powieści jednoznacznych i prostych odpowiedzi, nie taka jest moja rola; przyczyn jest wiele. Nadgorliwość, z jaką ludzie realizują idee. Natura człowieka, która jest nie do ogarnięcia jak kosmos. I interesy różnych grup - polityczne oraz biznesowe. I zrządzenia historii, które sprawiają, że ważne jednostki - w kluczowych sytuacjach - dokonują niewłaściwych wyborów. Pisząc, wykorzystywałem własne doświadczenia. U ich podstawy legło to, w czym dorastałem, Polska PRL-owska. Ideologia jakże często nie miała nic wspólnego z praktyką - mówię o tych najbardziej szczytnych hasłach, jak choćby to, że człowiek jest najważniejszy. Z kolei pielęgnowaliśmy wizję wymarzonego świata, który za tym naszym ideologicznym i fizycznym murem PRL-owskiej rzeczywistości istniał jako forma wyidealizowana; ku niej kierowaliśmy myśli i tęsknoty. W Murze namiastką takiego mitu jest Miasto.

Do tej mitycznej krainy wzdycha bohater, a w końcu częściowo ją poznaje. Wyraźnie nie pokazuje Pan jego rozczarowania?

Miasto jest punktem odniesienia dla wszystkich ludzi żyjących w obrębie Muru, Muru, który sami budują i który zdaje się spełniać ich aspiracje; są to jednak aspiracje podsuwane przez nadzorców. Tak jak dla nas punktem odniesienia jest myślenie o przyszłości, rozumianej jako perspektywa, w której mieści się i awans zawodowy, i zdobycie dóbr materialnych, i awans kulturowy, tak dla nich takim punktem odniesienia jest właśnie Miasto. Znamienne, że ci, co Miasto widzieli, wracali z opowieściami, którymi niechętnie się dzielili. Dlaczego? Chcących poznać odpowiedź odsyłam do powieści.

System, który Pan wymyślił, hasłami podkreśla wartość jednostki, wybiera jednostkę, a jednocześnie istoty mieszkające w obrębie Muru są odindywidualizowane, są numerami bez imienia, o czym mówi już początek powieści. Snuć można refleksję o tożsamości w świecie, w którym brak właściwie kontaktów międzyludzkich, a - paradoksalnie - umożliwia to technologia. Chce Pan powiedzieć, że każdy los jest samotniczy, wyizolowany?

To ciekawy punkt widzenia. Bo rzeczywiście, choćby w naszej rzeczywistości, nie tak bardzo jeszcze zepsutej przez technologię, mamy skłonność myśleć, że jesteśmy światem sami dla siebie. Zdajemy się sądzić - pozostając w obrębie tego świata, korzystając z tego, co nam oferują gadżety, media społecznościowe - że jesteśmy spełnieni. Może dotyczy to na razie raczej jednostek niż grup, ale jednak ulegają one tej mamiącej fałszywej wizji, że możemy być w pełni ludźmi, jeśli nie otaczamy się ludźmi prawdziwymi, a nawiązujemy jedynie kontakty wirtualne. Czy mamy tych przyjaciół, tych znajomych naprawdę? To jest kontakt na tej samej zasadzie jak wpatrywanie się w okna wysokościowca: widzimy jakieś zarysy życia, światło w oknach, sylwetki ludzi, ale tych ludzi nie znamy. W świecie powieści ideologia jest jednym z trybów mechanizmu, który reguluje życie „numerów”, mieszkańców żyjących w obrębie Muru. W myśl tej ideologii najważniejszą formą szczęścia jest szczęście jednostkowe, które zasadza się na założeniu, że sam sobie wystarczam; z czasem myśl ta przybiera formę zakazu kontaktów z innymi ludźmi.

Z perspektywy czytelnika śmieszne wydają się złudzenia, że tam można być szczęśliwym. Przecież ten nasz bohater jest całkowicie pozbawiony wszystkiego, co ważne. Cóż z tego, że dostarczane mu są codziennie świeże ubrania i jedzenie. Pozbawiony jest nawet pamięci...

Nie bez przyczyny. Amnezja głównego bohatera ma podłoże nie tylko natury psychicznej czy emocjonalnej.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy