Bieguni

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2007-10-11
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308039861
Liczba stron: 450
Dodał/a recenzje: Sławomir Krempa

Ocena: 4.46 (13 głosów)

Najnowszą powieść Olgi Tokarczuk czyta się doskonale. Tyle, że kiedy zachwycony warsztatem pisarskim autorki czytelnik przewróci ostatnią stronę, zmuszony będzie stanąć wobec fundamentalnego pytania: „Doskonałe, ale – po co to wszystko?” A tu satysfakcjonującą odpowiedź trudno będzie znaleźć nawet największym miłośnikom twórczości polskiej pisarki.

 

Krytyki skostniałego mieszczaństwa stały się ostatnio na powrót w literaturze ogromnie modne, są wręcz kolejnym przejawem wszechobecnej „poprawności politycznej”. Podejmują ten problem pisarze wielkiej miary, zajmowali się nim również autorzy „papierowych” bestsellerów pokroju Paulo Coelho. Do tego mniej lub bardziej zacnego grona dołączyć postanowiła i Olga Tokarczuk. Pisarka, której poprzednią książkę „Anna In w grobowcach świata” literaturoznawcy wręcz zmieszali z błotem za pretensjonalny styl, uleganie literackim modom oraz zbytnie zaufanie pokładanie w podręcznikach antropologii kultury. Tokarczuk musiała się w jakiś sposób zrehabilitować, jednak zadeklarowała również (vide: nota na okładce), że niektóre wady „Anny In” są integralną częścią jej własnej twórczości, że błędów unikać nie będzie, bo niektóre z nich wydają się jej nieodzowne... Rzeczywiście – wiele spośród zarzutów stawianych powieści wydanej w serii „Mity” wydawnictwa Znak można postawić również „Biegunom”.

 

Powstała bowiem książka bardzo nierówna – miejscami zachwycająca głębią, językiem,sposobem prowadzenia narracji, miejscami popadająca w tanią publicystykę, dziwaczna, przypominająca brednie wypisywane przez autora „Alchemika”. Trudno właściwie „Biegunów” nazwać klasyczną powieścią. W warstwie formalnej książka ta przypomina raczej „Prawiek i inne czasy” lub „Dom dzienny, dom nocny”. „Bieguni” to bowiem zbiór ponad stu chyba opowieści połączonych jednym tematem: podróże. Poszczególne historie są ze sobą powiązane, choćby bohaterów rozdzielały dziesiątki lat historii czy setki kilometrów drogi. Można więc powiedzieć, że ta literacka hybryda to powieść złożona z opowiadań. Choć taka definicja chyba niewielu osobom wystarczy. Przybliżmy więc może kilka spośród opowieści zawartych w „Biegunach”.

 

Tokarczuk opisuje historię pewnego Polaka, któremu podczas wakacji w Chorwacji zaginęła żona. Jest tu też opowieść o australijskiej badaczce polskiego pochodzenia, która po wielu latach powraca do kraju by pomóc przyjacielowi uciec od choroby i bólu poprzez eutanazję, jest historia opiekującej się niepełnosprawnym synem Rosjanki, która pewnego dnia opuszcza dom i – zainspirowana myślą sekty biegunów – wyrusza w szaloną podróż po współczesnej Moskwie. Obok siebie znajdziemy tu opowieść o kolekcjach zakonserwowanych organów oraz poetycką historię ostatniej podróży morskiej pewnego badacza kultur starożytnych. A wszystko to przeplatane perypetiami narratorki, tułającej się po lotniskach świata. Miejscami opowieści te czyta się jak doskonały thriller, miejscami – jak cudowną opowieść podróżniczą, a czasem – jak znakomitą powieść psychologiczną.

 

Problem jednak polega na tym, że w pewnym momencie zaczynamy się zastanawiać, po co to wszystko, dlaczego pisarka opowiada nam te wszystkie historie i z jakiej racji my mamy je czytać, skoro poza najbardziej ogólnie rozumianą tematyką, nie mają one ze sobą nic wspólnego i nie prowadzą do żadnych konkretnych wniosków? Sama Tokarczuk zresztą chyba również nie była pewna, czy sens, interpretacja powieści są wystarczająco jasne, dlatego wprowadziła motyw wędrownych „psychologów podróżnych” – naukowców wygłaszających na różnych lotniskach otwarte wykłady. Podczas ich małych seminariów wyjawiona zostaje również swoista filozofia narratorki, a – być może – i samej Olgi Tokarczuk. Filozofia ta jest wyjątkowo prosta, sprowadza się bowiem do jednej zasadniczej myśli: bezruch jest zły. Podobnie jak członkowie prawosławnej sekty, narratorka zdaje się twierdzić, że osiadły tryb życia ułatwia „złemu” ataki na nas. Człowiek pozostający długo w jednym miejscu, przywiązujący się do budynków czy przedmiotów, okazuje się słaby. Skostnieniu ulegają jego obyczaje, utrwalają przyzwyczajenia. Nie szuka już szczęścia, tylko – spokoju i akceptacji otoczenia.

 

„Kto się zatrzyma – skamienieje, kto przystanie, zostanie przyszpilony”. Wypisz wymaluj – typowy mieszczuch. Jedynym ratunkiem ma być więc „życie w drodze”, ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce bądź też próby ucieczki od codzienności poprzez niecodzienne zachowania. Próbuje tego sposobu matka niepełnosprawnego chłopca, która, doznawszy pewnego dnia swoistego objawienia w jednej z moskiewskich cerkwi, postanawia nie wracać do domu. Tokarczuk w sposób poruszający opisuje jej dramat, ale mimo tego zachowanie kobiety odczytuje się raczej jako próbę ucieczki od odpowiedzialności niż jako walkę o wolność. Podobnie matka, która wraz z dzieckiem opuszcza mężą, by – jak deklaruje – przypomniał on sobie o istnieniu własnej rodziny. Zamiast zwyczajnie porozmawiać, znika bez śladu w obcym kraju, stawiając na nogi połowę miejscowej policji. Jej zachowanie przyniesie tylko stopniowy rozpad rodziny. Owszem, nastąpi on także z powodu chorobliwej podejrzliwości męża. Kobieta odzyska pewnie wolność, co jednak z jej poczuciem odpowiedzialności? O ile historie zawarte w książce mogą poruszać, o tyle prezentacje „filozoficzne” przypominają raczej tanią ideologię Paulo Coelho (vide: „Zahir”). Spisane są stylem pretensjonalnym lub hermetycznym, sztucznym, nieprzystającym do rzeczywistości językiem skryptów dla studentów kulturoznawstwa czy też poradników parapsychologicznych. Zamiast wzbogacać książkę, odrzucają czytelnika. I w najmniejszym nawet stopniu nie przekonują. Zdaniem Tokarczuk zresztą w pewnym stopniu biegunem jest każdy z nas – odbywając podróż życia nieustannie zmierzającą do śmierci. Tyle, że taki przekaz wydaje się chyba zbyt banalny, dlatego czytelnik nie ustaje w swoich poszukiwaniach, wciąż usiłując znaleźć coś więcej.

 

Niewiele lepiej jest, gdy autorka zabiera go z sobą w „podróż w głąb ciała” Tokarczuk twierdzi, jakoby dla współczesnych ważniejsza była nieśmiertelność ciała niż duszy. I przytacza historie fascynujących kolekcji zakonserwowanych organów ludzkich powstałych na przestrzeni wieków. Niektóre z nich – choć w istocie odrażające – opisane są w sposób, który nie może nie wzbudzić podziwu. Szczegółowe, rzetelne, miejscami reporterskie, ale nade wszystko – niesamowicie wciągające. Ale i tu po wstępnej lekturze powraca pytanie: „O co autorce tak naprawdę chodzi?” Bo przecież nawet najbardziej rozmiłowanych w operacjach plastycznych amerykańskich aktorów nie zadowoliłoby przetrwanie w postaci martwych organów lub części ciała. W „Biegunach” – tu kolejny błąd autorki powtarzany przez nią do znudzenia – znalazło się również miejsce na historyjki podejmujące tematy modne. Ot, trochę reinterpretacji mitów, nieco nieśmiertelnej ideologii feministycznej, kilka dopisanych ręką autorki epizodów dotyczących znanych twórców czy naukowców – jak na przykład historia obsesji trawiącej człowieka, który odkrył istnienie ścięgna Achillesa czy opowieść o przetransportowaniu na ziemie polskie serca Fryderyka Chopina. Są tu dziwki, emigranci do Irlandii, z ironią opisani kreacjoniści, jest temat eutanazji, troska o niewłaściwe traktowanie zwierząt... Wszystko to idealne dla czytelników „Gazety Wyborczej” i wydaje się, że Tokarczuk Nagrodę Nike ma niemal pewną. Tylko czy to coś znaczy? Zdawać by się mogło – niewiele, bo żadna nagroda nie zastąpi napisania dobrej książki. Ale to byłaby konkluzja niewystarczająca.

 

Momentami bowiem Tokarczuk powraca do tego, co najbardziej lubi i najlepiej potrafi, a zarazem tego, za co się ją najbardziej ceni. Mitologizuje. W poetycki, naprawdę przejmujący sposób opisuje zwyczajnych ludzi, ich uczucia, emocje, przeżycia, dramaty, stany wewnętrzne... Tworzy lapidarne, aforystyczne zdania, dotykające istoty rzeczy. Pisze o prawdziwych ludziach, tworzy literaturę pogranicza, znakomicie pointuje, w gruncie rzeczy w swojej książce sprawnie oddając chaos współczesnego świata ogarniętego wszechobecnym szumem informacyjnym. I dla tych fragmentów oraz dla znakomitego warsztatu pisarskiego Olgi Tokarczuk może jednak warto po „Biegunów” sięgnąć. A z całą pewnością trzeba oczekiwać kolejnej książki tej autorki. Kiedy zamiast tematów popularnych zacznie podejmować wątki, które najbardziej lubi, może powróci do swej szczytowej formy i rzeczywiście stanie się „jedną z największych współczesnych powieściopisarek”. Sławomir Krempa

Kup książkę Bieguni

Zobacz opinie o książce Bieguni
Inne książki autora
Lalka i perła
Olga Tokarczuk0
Okładka ksiązki - Lalka i perła

Wydanie drugie. "To prawda, że sprawdziłam krok po kroku wędrówki Wokulskiego po Paryżu. Studiowałam też mapę, żeby ujrzeć to, co on na niej zobaczył...

Prawiek i inne czasy
Olga Tokarczuk0
Okładka ksiązki - Prawiek i inne czasy

Nowe wydanie. "Prawiek jest jedną z najambitniejszych powieści, jakie powstały w ciągu ostatnich lat. Gdyby więc zasługi mierzyć ambicjami, byłaby...

Reklamy