Na fejsie z moim synem

Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 2012-02-08
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788363387013
Liczba stron: 448
Dodał/a recenzje: Kasiek

Ocena: 4.4 (5 głosów)

Czyżby Wiśniewski pozazdrościł Szymonowi Hołowni i postanowił napisać zwykłym, potocznym językiem książkę o sprawach ostatecznych, okraszoną informacjami z dziedziny popkultury? Oraz, jak to u tego pisarza bywa, zasypać czytelnika lawiną informacji z genetyki, fizyki, chemii i innych nauk – przede wszystkim ścisłych? Jeśli taki był jego zamysł, niestety. Nie udało się. 


A nieco to dziwne, bo intrygująca jest już choćby konwencja tekstu. Książka miała być utrzymana w konwencji rozmowy z matką, tymczasem do czytelnika trafia swego rodzaju monolog. Irena Wiśniewska postanawia napisać do ukochanego syna i powiedzieć mu to, czego za życia nie zdążyła (bo - jak większość ludzi - wierzyła, że będzie żyć wiecznie i czasu na takie rozmowy zostało jej jeszcze wiele) oraz opowiedzieć, co widziała już po zejściu z tego świata i zakwaterowaniu w piekle. 

Nie można odmówić autorowi umiejętności tworzenia niezłych, rozczulających, wzruszających momentów, które poruszają serca czytelników. Jednak tak naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że Wiśniewski spisuje swoje historie przede wszystkim po to, by "błysnąć" wiedzą i zasypać czytelnika dziesiątkami ciekawostek czy anegdot z zakresu nauk ścisłych. Mamy tu więc wiele historii podobnych do tych, o których czytaliśmy już w S@motności w sieci, nieco tylko przerobionych. W książce znajdą się też wizje życia pozagrobowego postaci, które Wiśniewski ceni, lubi, podziwia, a które wplatał również w fabułę swoich pozostałych powieści.

Autor stworzył mieszankę, jak się okazuje, wybuchową. W tej książce jest wszystko: historia, teologia, podręcznik do nauk, którymi autor się zajmuje, biografie ludzi znanych, losy ludzi, którzy po śmierci trafili do piekła (losy ziemskie i "piekielne"). Gdyby autor chociaż minimalnie się ograniczył, być może jego książka mogłaby być nieco bardziej udana. W tej formie wydaje się, że to pozycja o wszystkim, ale tak naprawdę o niczym.

W dodatku Wiśniewski - o zgrozo - postanawia rozprawić się ze swymi krytykami. Jeżeli ktoś śmie krytykować to, co pisze, to znaczy, że nie dorósł, nie zna się, jest frustratem, który sam chce napisać i wydać książkę, ale mu się nie udaje. Mamy tu też masę absurdalnych historii, dziwnych, nierzeczywistych. Autor sprawia wrażenie, jakby w ekstazę wprawiało go to, jak genialną prozę właśnie stworzył. A spora część czytelników pewnie tej opinii przyklaśnie, bo choć nie będą wiedzieli, o co pisarzowi chodzi, to aby nie wyjść na niedouczonych ignorantów, postanowią pochwalić go za nowatorstwo.

Czy przeniesienie zasad rządzących współczesnym światem, Europą, Polską do nieba czy piekła jest pomysłem nowym? Zdecydowanie nie. Również uwypuklenie absurdów, z którymi stykamy się na co dzień, nie jest niczym nowym.

Oczywiście, z nowej książki Wiśniewskiego wprost bije ogromna miłość łącząca syna i matkę, co uczuciem jest szczególnym, świętym i nienaruszalnym. Tak naprawdę jednak chyba Wiśniewski posłużył się postacią Matki tylko po to, aby móc przedstawić swoje poglądy i teorie. Dlatego kobieta bez matury, która przez całe życie pracowała fizycznie, posiada wiedzę profesora chemii.

Niestety, Na fejsie z moim synem jest jedną z tych książek, wobec których większość czytelników ma ogromne oczekiwania, a które tym bardziej zawodzą. Lektura to kiepska, niezbyt dobrze napisana, z powtarzanymi po wielekroć historiami i anegdotami. To pozycja po prostu do bólu wtórna. 


Kup książkę Na fejsie z moim synem

Zobacz opinie o książce Na fejsie z moim synem
Reklamy