Ostatni dobry człowiek

Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2011-11-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-241-4060-2
Liczba stron: 512
Dodał/a recenzje: Justyna Gul

Ocena: 5 (8 głosów)

Cadykim

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że do ocalenia Sodomy konieczna było obecność dziesięciu sprawiedliwych. Ponieważ ich zabrakło – Sodoma musiała zostać zniszczona. Sama idea istnienia ludzi, którzy są w stanie uratować świat pojawia się również w tradycji talmudycznej. Mowa w niej o obecności trzydziestu sześciu cadykim, czyli sprawiedliwych. Są oni również nazywani Cadykim Nistarim, czyli „Sprawiedliwi Ukryci” bądź „Sprawiedliwi Utajeni”), a każdy z nich sprawuje ponoć pieczę nad dziesięcioma stopniami szerokości geograficznej.  Żyją oni w każdym pokoleniu, niosąc na swych barkach wszystkie grzechy ludzkości,. Są „dobrymi” wysłannikami Boga na ziemi i to dzięki nim mamy szansę na przetrwanie – biada zatem, jeśli zaczynają ginąć.

Duński duet Jacoba Weinreicha i Andersa Rønnowa Klarlunda stawia nas przed koniecznością oswojenia się z myślą, że Apokalipsa może nadejść w każdej chwili. W swojej porywającej powieści „Ostatni dobry człowiek”, opublikowanej nakładem wydawnictwa AMBER, zmusza nas do konfrontacji z brutalną rzeczywistością – ktoś (lub coś) pozbywa się owych dobrych ludzi, którzy są gwarantem naszego przetrwania. Ten porywający thriller filozoficzny nigdy zapewnie nie zajmie miejsca pomiędzy „Danem Brownem a Stiegem Larssonem”, jak głosi slogan na okładce, ale bez wątpienia jest lekturą interesującą i skłaniającą do pochylenia się nie tylko nad aspektem teologicznym, ale i moralnym fabuły.

Skąd wiadomo, że cadykim są systematycznie likwidowani, skoro pozostają oni w ukryciu? Rozwiązanie tej zagadki to zajęcie dla duńskiego negocjatora policyjnego, Nielsa Bentzona oraz wybitnej astrofizyczki, genialnego dziecka nauki, Hannah Lund. I chociaż mogłoby się wydawać, że cierpiący na liczne fobie (w tym awiatofobię, czyli strach przed lataniem) mężczyzna, i zmagająca się z depresją, porzucona kobieta, na dodatek z wpisem do policyjnej kartoteki, nigdy nie wpadną na trop zbrodni, to nic bardziej mylnego. Dzięki pracy weneckiego policjanta Tommasso Di Barbary, którego zaintrygowały dziwne zgony, para bohaterów dysponuje pokaźną kartoteką przypadków, dla których należy znaleźć tylko „wspólny mianownik”.

Okazuje się, że w różnych miejscach na świecie, miedzy innymi w Chinach, Indiach, Rosji, Stanach Zjednoczonych, doszło do zagadkowych morderstw. Ofiarami byli tzw. „dobrzy ludzie”, czyli te osoby, które były zaangażowane w bezinteresowną pomoc dla innych – lekarze, prawnicy, osoby niosące pomoc krajom rozwijającym się. Morderstwa łączy występowanie tajemniczego znaku na plecach ofiar, sięgającego od łopatki do łopatki, i w dół do połowy pleców. Wygląda on jak tatuaż bądź wypalony znak – kolejne liczby.

Lund odkrywa także pewną prawidłowość geograficzną zgonów. Połączone ze sobą liniami miejsca morderstw, tworzą kręgi, leżące na dwunastym, dwudziestym czwartym, trzydziestym szóstym i czterdziestym ósmym stopniu szerokości geograficznej. Co więcej, tworzą one schemat budowy pierwiastka oznaczonego w tabeli pierwiastków numerem 36 – kryptonu. Dotychczas Lund i Bentzon maja zidentyfikowanych dwadzieścia jeden ofiar, ale  znając miejsca zbrodni nie trudno będzie znaleźć kolejne, dotychczas nie zgłoszone bądź nie wyjaśnione zgony. Ważniejsze jest jednak to, że do pozbycia się wszystkich trzydziestu sześciu dobrych ludzi, wystarczą jeszcze dwa ciała – jedna śmierć nastąpić ma w Wenecji, druga zaś w Kopenhadze.

Czy bohaterom uda się odnaleźć mordercę, bądź też morderców? Czy uda im się zapobiec ostatnim zgonom i, kto wie, być może w ten sposób ocalić świat? Przekonamy się o tym podczas lektury thrillera „Ostatni dobry człowiek”. Porywające, podszyte filozoficzna nutką dialogi, bohaterowie obdarzeni bagażem doświadczeń z przeszłości i tykający zegar, przybliżający nad do dni, w których mają mieć miejsce kolejne zbrodnie – wszystko to tworzy niepowtarzalną atmosferę napięcia. To zmaganie z czasem i teologiczną zagadką to propozycja wielce interesująca i to nie tylko na nadchodzące długie zimowe wieczory. To również doskonały pomysł na wieczór z przyjaciółmi, spędzony na dyskusji o tym, co tak naprawdę znaczy określenie „dobry człowiek” oraz bodziec do autorefleksji – „Czy JA, jestem dobrym człowiekiem?”.

 

 

 

Kup książkę Ostatni dobry człowiek

Zobacz opinie o książce Ostatni dobry człowiek
Reklamy