Recenzja książki: Club Kaprys

Recenzuje: Danuta Awolusi

Lata 70. Kolorowe światła, zachodnie przeboje, dolary krążące z ręki do ręki, tłum na parkiecie. Za drzwiami lokalu kolejki, puste półki, kartki i rzeczywistość PRL, którą wielu Polaków wciąż tak żywo pamięta. Club Kaprys Georga Kynasta to barwna powieść, pulsująca życiem, nostalgiczna, ale absolutnie nie przesłodzona. Autor pokazuje świat, w którym zaradność bywa ważniejsza od przepisów, znajomości otwierają więcej drzwi niż oficjalne dokumenty, a spełnienie marzeń potrafi kosztować. W książce autor wykorzystuje własne wspomnienia z dawnych lat.

Jest rok 1977. Arkadiusz Obrocki pracuje jako księgowy w administracji Huty Lenina. Etat daje mu stabilizację, ale nie satysfakcję. Ma licencję prezentera dyskotekowego, kocha muzykę i znacznie lepiej czuje się przy gramofonach niż nad kolejnymi tabelami. Nagle pojawia się szansa! Uruchomienie dyskoteki w Kaprysie przy Floriańskiej. Razem z Maksem Bystroniem, elektronikiem i konstruktorem sprzętu nagłaśniającego, Arek zaczyna tworzyć miejsce inne niż inne krakowskie dancingi.

Georg Kynast świetnie pokazuje narodziny kultury dyskotekowej pod koniec lat 70, kiedy większość rzeczy była po prostu niedostępna. Nie można było tak po prostu kupić odpowiednich głośników, świateł czy płyt. Maks konstruuje sprzęt, zachodnie single trzeba zdobywać, a obrotowa kula lustrzana staje się niemal symbolem nowoczesności.

Kaprys to ważne miejsce. Przewijają się przez niego cinkciarze, turyści, ludzie interesu, prostytutki, milicjanci i stali bywalcy. Jedni chcą potańczyć, inni zarobić, coś sprzedać, kupić albo załatwić. To prawdziwa esencja czasów, kiedy trzeba było kombinować, łapać każdą szansę i liczyć na trochę szczęścia. W sklepach brakuje podstawowych produktów, po towary ustawia się w kolejkach, dolar znaczy więcej niż oficjalna waluta, a produkty dostępne na Zachodzie w Polsce stają się obiektem pożądania. Bohaterowie nieustannie coś organizują, wymieniają, zdobywają i załatwiają.

Ta scena mówi bardzo wiele. A podobne obrazy znam także z opowieści moich rodziców:

Zmierzając do Kaprysu pierwszego grudnia rano, mimowolnie obserwował kolejki przed sklepami. Długie, po kilkadziesiąt metrów. W większości kobiety, nawet ciężarne, dużo starców, również dzieci. Przeważnie milczący, niektórzy coś czytali, wszyscy przemarznięci tuptali w miejscu dla rozgrzewki.

Autor unika idealizowania starych, dobrych czasów. Arek bardzo szybko przekonuje się, że wejście do branży rozrywkowej oznacza także spotkanie z korupcją i nieformalnymi układami.

Ta powieść ma w sobie mnóstwo energii. I, oczywiście, muzyki: ABBA, Boney M., Donna Summer, The Eagles czy Bee Gees budują rytm historii. Humoru również jest sporo. A to ważne, w czasach PRL humor był wręcz niezbędny, by przetrwać.

Club Kaprys opowiada o potrzebie wolności, spełnienia i normalnego życia w rzeczywistości pełnej ograniczeń. Bohaterowie próbują znaleźć własną drogę mimo PRL-owskich absurdów, braków, układów i presji otoczenia. Powieść pokazuje też, że ambicja i sukces mają swoją cenę, a pogoń za pieniędzmi i nocnym życiem może wystawić na próbę relacje z najbliższymi. To po prostu życie, czyli ryzyko…

Piękna, ciekawa i nieszablonowa historia, która każe wrócić do wspomnień. Naprawdę polecam! Dla tych, którzy pamiętają koniec lat 70., lektura będzie wielką frajdą.

Tagi: na faktach obyczajowe

Kup książkę Club Kaprys

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Club Kaprys
Autor
Książka
Club Kaprys
Greg Kynast
Reklamy