Prawie jutro Iwony Klimczak to ciepła, emocjonalna opowieść o tym, że nowe życie można zacząć dopiero po rozliczeniu się z przeszłością. Autorka łączy historię miłosną z rodzinnymi sekretami oraz ciekawym wątkiem sensacyjnym. A więc to prostu samo życie! Łatwo wsiąknąć w ten świat.

Amelia wraca do Ustronia, do domu, który dostała od babci w spadku. To miejsce daje jej poczucie przynależności, którego wcześniej brakowało. Bohaterka zajmuje się fotografią i dobrze radzi sobie zawodowo, ale w życiu prywatnym nie jest już taka pewna siebie. Zbliża się do Patryka, który pracuje w pogotowiu lotniczym. On także nosi w sobie wiele obaw. Oboje próbują nauczyć się ufać sobie nawzajem.
Spokój nie trwa jednak długo. Niespodziewanie wraca Monika, dawna narzeczona Patryka, która szybko zaczyna manipulować otoczeniem. Jej obecność uruchamia stare lęki mężczyzny, ale też wystawia na próbę uczucie łączące go z Amelią.
Amelia ma też inne problemy. Musi zmierzyć się z historią swojej rodziny, a przez lata była przekonana, że ojciec ją odrzucił. Kiedy zaczyna poznawać nowe fakty, musi nad wszystkim zastanowić się jeszcze raz. Muszę przyznać, że wątek ojca Amelii jest bardzo poruszający. Autorka pokazuje, jak bolesne konsekwencje mogą mieć decyzje podejmowane wiele lat wcześniej. Ich skutki przechodzą z rodziców na dzieci, wpływają na ich poczucie wartości, relacje i sposób patrzenia na rodzinę. Amelia musi nie tylko odkryć prawdę, ale także zdecydować, co z nią zrobi. Czy zrozumienie cudzych motywów wystarczy, by przebaczyć? Czy można uwolnić się od żalu, jeśli przeszłości nie da się już naprawić?
Z kolei Patryk budzi sympatię, choć popełnia błędy. Chce chronić Amelię i ich relację, ale nie zawsze wybiera właściwy sposób. Czasem, chcąc dobrze, wybiera milczenie. Jednak milczeniem trudno chronić innych. Co nie zmienia faktu, że szczerze go polubiłam i kibicowałam mu.
Prawie jutro to opowieść o rodzinie. Bliscy pomagają, ale czasem także przekraczają granice. Nie zawsze spełniają oczekiwania, a dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, prawda? Mimo to, rodzina pozostaje naszą tożsamością.
Ustronie – niewielka wieś pod Łodzią – daje bohaterom poczucie bliskości i bezpieczeństwa, ale oznacza też brak anonimowości. To miejsce dobrze pasuje do tej historii. Ludzie mieszają się w cudze sprawy, komentują i łatwo poddają innych ocenie. Pozornie spokojna mieścina skrywa rodzinne tajemnice, dawne urazy oraz interesy, które budzą pewne wątpliwości. Jak widać, tu ciężko się nudzić!
Autorka uzupełnia fabułę wątkiem związanym ze zleceniodawcami Amelii. Mocno podejrzane interesy i sekrety klientów wprowadzają element sensacyjny. Nie dominuje on nad relacją głównych bohaterów, ale daje powieści ciekawy smaczek, którego się nie spodziewałam. Historia Amelii i Patryka nadal pozostaje najważniejsza, jednak czytelnik otrzymuje coś więcej.
Prawie jutro mówi o potrzebie domu, bliskości i przebaczenia. Pokazuje też, że sama miłość nie pokonuje lęku, nieufności ani nie leczy ran. Amelia i Patryk muszą nauczyć się rozmawiać ze sobą, przyjmować prawdę oraz ponosić konsekwencje własnych decyzji. A potem może już być tylko lepiej.
Iwona Klimczak stworzyła historię ciepłą, ale nie pozbawioną napięć. Pokazuje, że przeszłość będzie wpływać na człowieka, ale nie musi decydować o całej jego przyszłości. Wystarczy znaleźć w sobie trochę odwagi i wiary. Polecam, podczas lektury można się wzruszyć i uśmiechnąć!
Gdy Amelia odwiedza nieznaną babcię w podłódzkiej wsi, nie spodziewa się, jak wiele ta wizyta zmieni w jej życiu. Rodzinne tajemnice, romans sprzed wieku...
Gdy Michał, uznany dziennikarz telewizyjny, wpada na Weronikę w drzwiach galerii handlowej tuż przed świętami, od razu wie, że się zakochał. Ona, zamknięta...
Może w życiu nie ma przypadków i wszystko jest po coś? Tylko nie zawsze umiemy odkryć ten plan i popełniamy błędy? W sumie i tak najważniejsze jest to, co przed nami, prawda?
Więcej