Brutalna, szokująca, naprawdę nietuzinkowa – Prawo zła to powieść, która zabiera czytelnika do świata przemocy. Dla części bohaterów staje się ona sposobem myślenia, rozrywką i przewagą nad innymi. Autor pokazuje, jak mroczna może być ludzka natura i jak niszczycielską siłą jest trauma.

Książka stanowi kontynuację Prawa braci, ale tym razem na pierwszy plan wysuwa się Konrad. Marcin i Igor zmusili go do opuszczenia miasta, dlatego chłopak musi od początku budować swoją pozycję w przestępczym środowisku. Nie zamierza jednak zapomnieć o porażce. Planuje odwet na bliźniakach oraz osobach z ich otoczenia. Jedną z ofiar jego nienawiści staje się Karolina.
Konrad jest interesującym bohaterem właśnie dlatego, że trudno znaleźć w nim cokolwiek, co mogłoby budzić sympatię.
Czuł, że nie byli dobrzy, ale jeśli zło miało zostać pokonane przez większe zło, to chciał być jak oni. Zauważył też, że w grupie ma się ogromną przewagę, dlatego chciał stworzyć taką samą.
Autor buduje obraz psychologiczny Konrada, więc dowiadujemy się, co go ukształtowało. Jako dziecko dorastał w domu pełnym narkotyków, brudu i przemocy. Nikt go nie chronił. Spotkanie z opanowanymi przestępcami podsunęło mu wzór człowieka, którym chciał zostać: pozbawionego lęku, twardego i niebezpiecznego.
Zastanawiał się, czy wolałby ich zabić od razu, czy zniszczyć im życia na tyle, by sami chcieli przestać oddychać. Podniecały go różne sposoby zakończenia tej znajomości.
Ta przeszłość wyjaśnia część jego zachowań, ale ich nie usprawiedliwia, a Konrad nie jest już bezbronnym chłopcem. Podejmuje decyzje, planuje krzywdę i cieszy się cierpieniem innych. Poczucie siły buduje kosztem słabszych, a ludzi traktuje jak narzędzia. Widać to na przykład w relacji z Prosiakiem. Konrad potrafi najpierw poniżyć kolegę, a później użyć ciepłych słów i zapewnień o braterstwie, by odzyskać jego posłuszeństwo. Nie chodzi mu o przyjaźń. Potrzebuje człowieka, którym może sterować. Bohater bywa skuteczny i potrafi manipulować ludźmi, ale jednocześnie jest niewolnikiem własnego gniewu. Nie potrafi odpuścić, przewidzieć konsekwencji ani przyjąć, że ktoś może mieć nad nim przewagę.
Na drodze Konrada pojawia się Daria. Łączy ich agresja, bezwzględność i upodobanie do zadawania bólu. Nie tworzą relacji, która mogłaby którekolwiek z nich ocalić. Przeciwnie, zachęcają się do kolejnych okrucieństw. Wspólne planowanie przemocy daje im przyjemność, a cierpienie obcych osób traktują jak źródło emocji.
Daria nie jest jednak kopią Konrada. Z czasem zaczyna myśleć o zwyczajnym życiu. Ona potrafi jeszcze wyobrazić sobie inną codzienność. Konrad pozostaje skupiony na zemście. Jego nienawiść do bliźniaków determinuje każdą kolejną decyzję i obejmuje także osoby, które znalazły się blisko nich.
Książka stawia ważne pytanie: czy krzywda doznana w dzieciństwie może tłumaczyć późniejsze okrucieństwo? Konrad wyrasta w środowisku, które uczy go, że słaby człowiek zawsze przegra. Nie spotyka nikogo, kto pokazałby mu inną drogę. Jako dorosły sam wybiera jednak rolę oprawcy. Zamiast zatrzymać przemoc, przekazuje ją dalej i poszerza krąg ofiar.
Prawo zła wali między oczy, nie daje chwili na oddech. Dzięki temu łatwiej zrozumieć skalę zepsucia Konrada. Radosław Paszko skupia się na człowieku, który przestał odróżniać siłę od okrucieństwa. Pokazuje również, że zemsta nie daje Konradowi spokoju. Każdy plan prowadzi do następnego, a każda wyrządzona krzywda poszerza konflikt. Bohater chce zniszczyć przeciwników, lecz obsesja odbiera mu zdolność dostrzegania zagrożeń i podejmowania rozsądnych decyzji.
Prawo zła polecam czytelnikom szukającym bezkompromisowej historii o polskim półświatku, manipulacji i przemocy. To mocna opowieść o człowieku, który kiedyś był ofiarą, a później sam postanowił budzić strach.
Zło jest jak choroba, która zaraża nawet ludzi o dobrych intencjach. Czy to możliwe, żeby bliźniaków, łączył tylko kolor włosów i oczu? Marcin jest wrażliwym...