wiadomości z granice.plhttps://www.granice.plKanał RSS z wortalu granice.plpl-plCopyright (C) 2018 granice.plPrace nad serialem "Erynie" Krajewskiego już w grudniu? TVP i Netflix rozpoczynają współpracęW kwietniu pisaliśmy o tym, że Telewizja Polska może połączyć siły z Netflixem, by zekranizować powieść Erynie Marka Krajewskiego. Jak dowiedział się serwis wirtualnemedia.pl prace mają rozpocząć się jeszcze w tym roku. Marek Krajewski to mieszkający we Wrocławiu autor kryminałów, który w tym roku obchodził dwudziestolecie pracy twórczej. Od 1999 roku co roku wydaje jedną powieść, większość z nich to kryminały retro. Książki Krajewskiego wydawane są w dwóch głównych cyklach o śledczych Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim. Erynie to druga książka z cyklu o Edwarzie Popielskim. Najnowsza odsłona cyklu,Dziewczyna o czterech palcach, ukazała się w tym rokuWspólnie z Mariuszem Czubajem, Krajewski napisał także dwie książki o Jarosławie Patrze Aleję samobójców iRóże cmentarne. Jak dotąd jedyną ekranową adaptacją prozy Krajewskiego byłMock opowieść o początkach słynnego detektywa, zrealizowana w ramach Teatru Telewizji przez Telewizję Polską. Opis serialu Erynie O czym jest serial Erynie? Potencjalna produkcja na podstawie książek Marka Krajewskiego przeniesie widzów na koniec lat 30. XX wieku. We Lwowie dochodzi do rytualnego mordu małego chłopca, a na potencjalnych sprawców typuje się przebywających na terenie miasta Żydów. Wiadomość o brutalnym zabójstwie szybko obiega miasto, a wśród obywateli pojawia się uczucie strachu i paniki. Wszyscy pokładają nadzieję w cenionym i niezawodnym stróżu prawa Edwardzie Popielskim. Znanemu samotnikowi, komisarzowi działającemu w nocy, nikt nie chce wchodzić w drogę. Ten zaś nie ma ochoty na poprowadzenie trudnej i medialnej sprawy zabójstwa chłopca. Tymczasem mieszkańcy zaczynają zastanawiać się, czy w Lwowie nie dojdzie do kolejnego rozlewu krwi Historia adaptacji Erynie TVP kupiła prawa do ekranizacji Eryni w 2017 roku. Wówczas też pojawiły się pierwsze głosy o tym, że polski nadawca będzie musiał połączyć siły z jedną z platform streamingowych, by zapewnić odpowiednio dobrą jakoś produkcji. Jak powiedział portalowi wirtualnemedia.pl prezes TVP Jacek Kurski, zdjęcia miały ruszyć w grudniu. Nie ma jeszcze podpisanego kontraktu z Netflixem, ale to najbardziej prawdopobna opcja. Czytaj także:Canal+ ekranizuje Listy zza grobu" Remigiusza Mroza Data premiery serialu Erynie Kiedy będziemy mogli zobaczyć tę adaptację? Data premiery serialu nie jest jeszcze znana, ale jesień 2020 lub najdalej wiosna 2021 to najbardziej prawdopodobne opcje. Wiadomo już jednak, że serial wyreżyseruje Borysz Lankosz, scenariusz napiszą Igor Brejdygant (autor książki Szadź, której ekranizacja pojawi się w TVN), Borys Lankosz, Magdalena Lankosz i Władysław Pasikowski. Muzykę skomponuje Michał Lorenc, a za zdjęcia odpowiedzialny będzie Marcin Koszałka. Gdzie będzie można zobaczyć serial? Co prawda Telewizja Polska posiada własną platformę streamingową, ale w sieci z pewnością serial Erynie będzie dostępny także na Netflixie. Nie zabraknie również emisji na kanałach telewizyjnych TVP 1 lub TVP 2. Książka Erynie Książka Erynie pierwszy raz na rynku ukazala się w 2010 roku. Jednak dzięki popularności tytułów Krajewskiego, powieść ta nadal dostępna jest w regularnej sprzedaży. Obecnie książkę kupić możecie w wielu popularnych księgarniach internetowych dostępnych poniżej: [tabela=243118]https://www.granice.pl/news/prace-nad-serialem-erynie-krajewskiego-juz-w-grudniu-tvp-i-netflix-rozpoczynaja-wspolprace/8979Wed, 11 Dec 2019 14:03:15 +0100 Adwokat z telewizora. Fragment książki „Wnuczkowa mafia"3 września 2019 roku Arkadiusz Ł.., pseudonim Hoss, wyrokiem Sądu Okręgowego w Poznaniu został skazany na 7 lat więzienia za wyłudzenie milionów złotych od obywateli Niemiec, Szwajcarii i Luksemburga. Jego przestępcza działalność w Polsce stała się tematem dokumentu Wnuczkowa mafia. Powiedz im, co masz, a zabiorą Ci wszystko, który ukazał się 16 października nakładem Wydawnictwa Harde. Książka jest efektem kilkuletniego dziennikarskiego śledztwa Hanny Dobrowolskiej: lektury kilkuset tomów akt sądowych, rozmów z ofiarami i sprawcami oraz współpracy z policjantami z wydziału kryminalnego. Jak pisze autorka we wstępie, w książce równie istotne jak sensacyjny wątek Hossa i jego kamratów są historie ofiar złodziejskiego procederu. To w większości starsi ludzie, których oszuści - metodą na wnuczka - pozbawiali oszczędności całego życia. Swoim dramatem zdecydowały się podzielić z Hanną Dobrowolską tylko trzy osoby. Ku przestrodze. Większość pokrzywdzonych milczy jednak ze wstydu i poczucia winy, które potęguje jeszcze niezrozumienie rodziny. Niektórzy zmarli wskutek stresu niedługo po przestępstwie. Książkę zamyka rozmowa z prof. dr hab. Beatą Pastwą-Wojciechowską i drem Marcinem Szulcem z Uniwersytetu Gdańskiego, którzy wyjaśniają, dlaczego starsze osoby tak łatwo wykorzystać i dlaczego to przedstawiciele młodszego pokolenia są za to pośrednio odpowiedzialni. Wnuczkowa mafia. Powiedz im, co masz, a zabiorą Ci wszystko- doskonale udokumentowana i świetnie napisana książka spełni oczekiwania zarówno miłośników sensacji i kryminalistyki oraz osób zainteresowanych literaturą faktu, jak i zagadnieniami z pogranicza psychologii i socjologii.. Przedstawia na przykładach metodę na wnuczka i jej ojca chrzestnego Arkadiusza Ł., oraz innych sprawców,. Prowadzi krok po kroku przez działania operacyjne trudne z racji wielopoziomowej struktury wnuczkowych gangów i ich międzynarodowej działalności - prowadzone przez polską i niemiecką policję, Relacjonuje zatrzymania i procesy, zawiera statystyki, fragmenty akt, stenogramy podsłuchów, zeznania, wreszcie bogaty materiał zdjęciowy ilustrujący m.in. niebywałe bogactwo przestępców. Tylko przez pierwsze sześć miesięcy 2019 roku polscy emeryci stracili przez mafię wnuczkową blisko 30 milionów złotych. - wywiad z Hanną Dobrowolską, autorką książki Wnuczkowa mafia. Powiedz im, co masz, a zabiorą Ci wszystkoprzykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej strony, zdumiewa i porusza. Przeczytaj z ciekawości. Przeczytaj dla bezpieczeństwa swojego i bliskich. Ofiarą może stać się Twoja mama, Twój dziadek. Ty? Wydawnictwo Harde oraz Hanna Dobrowolska zapraszają do lektury tej ważnej książki. W naszym serwisie przeczytać możecie premierowy fragment książki Wnuczkowa mafia. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: Adwokat z telewizora Zarówno Adam, jak i Hoss chcieli mieć wszystko, co najlepsze. Samochody, apartamenty, ubrania i zegarki, ale nie ograniczali się wyłącznie do błyskotek. Gdy tylko robiłosię wokół nich gorąco, chcieli mieć pewność, że ich sprawą zajmie się adwokat, który za odpowiednią opłatą przeforsuje w prokuraturze czy sądzie wszystko, czego bracia sobie zażyczą. Dlatego szukali prawników z najwyższej półki. W Wigilię Bożego Narodzenia 2012 roku Hoss zatelefonował ze świątecznymi życzeniami do wujka swojej żony, Babacia. Na początku zwrócił jednak wujkowi uwagę, że za rzadko do niego dzwoni, by zapytać o samopoczucie i zdrowie. Babać tłumaczył, że wszystko wie na bieżąco od innych krewnych. To wystarczyło, by udobruchać Hossa. Pożalił się wujkowi, iż ma problemy z prawem przez swoją żonę, Sylwię musiał zapłacić 5 tysięcy adwokatowi, by zajął się tą sprawą. Wtedy wujek wpadł na pomysł. Ojcze chrzestny, przecież mówiłem ci, że tam u ciebie, w dużym mieście, jest taki jeden! Przysięgam, jak on dla ciebie coś zrobi, to będziesz już na zawsze, całe życie miał spokój! A kto to jest? Nazywa się Schrimmann. I jest adwokatem? Najlepszym! Posłuchaj, co ci powiem! Jak Polański został zatrzymany w Szwajcarii, to na nim ciążył najcięższy przypadek napad na 13-letnią dziewczynkę. I jemu nawet to udało się wyjaśnić! On jest największym ekspertem w całej Polsce i całej Europie. Zbierz dla mnie wszystkie jego dane i daj mi je! zarządził Hoss. Nazywa się Piotr Schirmer. Z Ministerstwa Spraw Zagranicznych? On jest adwokatem. I dobry jest? To specjalista. Jego biuro nazywa się Gessel. Gesler? To już wiem, znajdę go. To wysoko postawiony człowiek, bardzo wysoko. Zawsze go widać w telewizji! Już ja go znajdę. Jak on weźmie sprawę w swoje ręce, to wszystko będzie załatwione. Bo najgorszy prokurator, który się tym zajmuje, chodził z nim do szkoły, był kolegą z ławki! Wychodzi więc na to, że Romowie z grupy Hossa wybierali sobie adwokatów na podstawie częstotliwości pokazywania ich w telewizji, czyli takich, którzy wcześniej bronili klientów w bardzo medialnych sprawach. Mecenas Schrimer, czyli Piotr Schramm, którego nazwisko zostało tu przekręcone, nie reprezentował Hossa. Lecz jego pozostali obrońcy faktycznie mieli albo bardzo znane nazwiska, albo ogromne doświadczenie w trudnych sprawach karnych, nierzadko dotyczących właśnie gangsterów. Moje domysły potwierdza Cygan. To działo się już w latach 80. i 90. Cyganie może nie oglądali wtedy tak namiętnie telewizji, ale dobrze znali nazwisko najsłynniejszego wówczas adwokata De Virion. Gdy któryś bogaty Cygan potrzebował obrony dla swojej żony czy innych członków rodziny, szukał pomocy właśnie u niego mówi mój informator, przypominając postać słynnego mecenasa Tadeusza de Virion. Bracia mogli liczyć na wsparcie niemal z każdej strony. Widziałam kiedyś w Centralnym Biurze Śledczym Policji planszę przygotowaną przez polskich funkcjonariuszy, na której rozrysowali najbliższą rodzinę i współpracowników Hossa. O Arkadiuszu Ł. pisali: Główny lider grupy, organizator oszustw na wnuczka na Europę, posiada liczne powiązania z liderami grup romskich na terenie Niemiec, Austrii, Włoch i Szwajcarii. Pod Hossem byli m.in. jego żona, czyli Sylwia, syn Lolli i siostra Soraya P. Ale najciekawszym elementem tego schematu był wymieniony na równi z Hossem Pika Łakatosz, o którym policja napisała: Lider, odpowiedzialny za podział finansów między szefami grup romskich. Posiada wielki szacunek w środowisku, bez jego zgody nic się nie może wydarzyć. Rozstrzygał spory na zasadzie sądu. Czy tak było naprawdę? Mój informator twierdzi, że to bzdura. Pika nigdy nie był podejrzanym w żadnej sprawie. Nigdy nie zarządzał żadnymi geszeftami. Jego rodzina owszem, ale on nie miał na to wpływu. Był poważany jako Szero Rom. U Cyganów jest przyjęte, że takiemu Cyganowi daje się drogocenne prezenty albo dużo pieniędzy, to działa na zasadzie dobrowolności. Ci, którzy mu się opłacali, wiedzieli, że mogą liczyć na jego przychylność i pomoc w załatwianiu rożnych spraw. Adam i Hoss regularnie dzielili się z nim tym, co zarobili na wnuczkach. A Pika, który miał znajomości w policji, wśród urzędników i adwokatów, potrafił się odwdzięczyć. Przykładem może być to, że chciał za Hossa wpłacić kaucję, gdy ten został pierwszy raz zatrzymany mówi mi Cygan. Czym więc zajmował się Pika? Siedział w Poznaniu, jeździł na wesela, pogrzeby, rozstrzygał cygańskie spory. Był naprawdę najważniejszą postacią dla Romów, traktowano go jak króla i tak też został pochowany. Pika Łakatosz, król Romów, mieszkał w podpoznańskim Swarzędzu. Zmarł w wieku 85 lat. Na jego pogrzeb na cmentarzu Junikowo ściągnęły tłumy poinformował w marcu 2017 roku Głos Wielkopolski, publikując zdjęcia Cyganów idących w kondukcie za karocą ze złotą trumną. Wśród żałobników wypatrzyłam Adama z rodziną i żonę Hossa, Sylwię. Na pogrzeb przyszła sama, bojej ukochany mąż ukrywał się wtedy przed policją, która w nadziei na to, że on również zjawi się, by pożegnać swojego króla, kręciła się po cmentarzu. KsiążkęWnuczkowa mafia możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6092088]https://www.granice.pl/news/adwokat-z-telewizora-fragment-ksiazki-wnuczkowa-mafia/8980Wed, 11 Dec 2019 14:03:09 +010030 punktów bookcrossingowych powstanie w KielcachWymiany książkowe na stałe wpisały się już w polski krajobrazach. Bookcrossingowe regały coraz chętniej pojawiają się w przestrzeni publicznej parkach, domach kultury czy centrach handlowych. Kolejne takie punkty zobaczymy także w Kielcach. Fot. Urząd Miasta Kielce Uwolnić książkę to inicjatywa, która powstała ze współudziałem Urzędu Miasta Kielce. Właśnie na stronie miasta możemy przeczytać o nowej akcji, w ramach której w punktach użyteczności publicznej powstanie około 30 nowych budek, służących do wymiany książek. Czytaj także: Czerwona szafka, a w niej książki tak wygląda bookcrossing w Cieszynie Bookcrossing jako zorganizowana stała akcja pierwszy raz pojawił się w Stanach Zjednoczonych w latach 90. Od tego czasu akcja rozpowszechniła się na całym świecie, dotarła także do Polski, gdzie doceniona została przez czytelników. W ramach akcji Uwolnić książkę w Kielcach powstanie około 30 budek, w których znajdować będą się książki na bezpłatną wymianę. Specjalne regały powstały z myślą o bookcrossingu z wyglądu przypominać będą stare, angielskie budki telefoniczne. Czytaj także: W zielonogórskich autobusach podróżują... książki! Regały z książkami znajdą się między innymi w budynkach użyteczności publicznej, w centrum handlowym Echo oraz na dworcu PKP. Kielce nie są jedynym miastem, w którym istnieją budki z książkami. Do podobnych akcji bookcrossingowych włączyły się gminy z całego kraju. O tym, gdzie znajdziemy miejsca z darmowymi książkami, pisaliśmy w jednym z naszych artykułów. Dodatkowo niektóre organizacje cyklicznie organizują własne wymiany książek. Są to między innymi Krakowskie Biuro Festiwalowe (odpowiedzialne za akcję Drugie Życie Książki) czy Stowarzyszenie Śląscy Blogerzy Książkowi (cykl wymian na terenie Górnego Śląska). A czy podobne inicjatywy organizowane są w Waszej okolicy?https://www.granice.pl/news/30-punktow-bookcrossingowych-powstanie-w-kielcach/8977Tue, 10 Dec 2019 20:19:43 +0100Obejrzyjcie trasmisję z wręczenia Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk i pozostałym laureatom!We wtorek, 10. grudnia 2019 o godzinie 16:30 rozpocznie się transmisja z wręczenia Nagrody Nobla tegorocznym laureatom. Wśród nich znalazła się polska pisarka, Olga Tokarczuk, którą wyróżniono zanarracyjną wyobraźnię, która wraz z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic jako formę życia. Obejrzyjcie wraz z nami transmisję na żywo z tego wyjątkowego wydarzenia: Złote medale i dyplomy jak co roku wręczy laureatom król Szwecji Karol XVI Gustaw. Towarzyszy im nagroda finansowa w wysokości9 mln szwedzkich koron, czyli ok. 3,5 mln złotych. Ceremonia kończy tak zwany tydzień noblowski. W tym roku literacką Nagrodę Nobla otrzyma dwoje pisarzy - za rok 2018 Olga Tokarczuk, a za rok 2019 Peter Handke. W sobotę, 7 grudnia w Sztokholmie tegoroczni laureaci zaprezentowali odczyty noblowskie. W naszym serwisie dostępna jest do przeczytania i obejrzeniamowa noblowska Olgi Tokarczuk esej Czuły narrator.https://www.granice.pl/news/obejrzyjcie-trasmisje-z-wreczenia-nagrody-nobla-oldze-tokarczuk-i-pozostalym-laureatom/8976Tue, 10 Dec 2019 14:47:03 +0100Canal+ ekranizuje „Listy zza grobu" Remigiusza MrozaJak informuje Remigiusz Mróz w swoim profilu na Facebooku, kolejna jego książka zostanie zekranizowana. Listy zza grobuzostaną przeniesione na ekran telewizyjny za sprawą stacji Canal+. Na razie nie wiadomo, czy będzie to film, czy serial. fot. Mikołaj Starzyński Remigiusz Mróz to jeden z najpopularniejszych polskich autorów. Wydał ponad 30 powieści, jeśli chcecie zacząć czytanie książek Mroza, skorzystajcie znaszego przewodnika po twórczości pisarza.W serwisie player.pl obejrzeć możecie dwa sezony serialuChyłka, opartego dwóch książkach z cyklu o mecenas Joannie Chyłce. Produkcja odniosła ogromny sukces. Teraz powstanie kolejna produkcja na podstawie powieści pisarza z Opola. Będą toListy zza grobu. Listy zza grobu opis filmu, serialu Ojciec Kai Burzyńskiej był człowiekiem bardzo przewidującym. Przed śmiercią napisał do niej kolejne listy i zadbał o to, by dostawała je zawsze tego samego dnia. Kobiecie wydawało się, że to piękny prezent rzecz w tym, że pewnego dnia odkryła, że listy mają również ukryte przesłanie. Zobacz także: Chyłka kasacja. Gdzie zobaczyć serial na podstawie książki Remigiusza Mroza? Listy zza grobu to pierwsza opowieść o patomorfologu Sewerynie Zaorskim, który z dziećmi powraca do małego miasteczka, kupiwszy dom rodzinny Kai. Podczas remontu odnajduje materiały, które pozwalają spojrzeć w nowy sposób na kryminalną sprawę sprzed dwudziestu lat. Listy zza grobu aktorzy Nie wiemy na razie, kto zagra w ekranizacjiListów zza grobu Remigiusza Mroza. Fani na profilu pisarza na Facebooku już dywagują, kto byłby idealnym odtwórcą roli Seweryna Zaorskiego. Warto pamiętać, że niedawno Canal + zakończyło dopiero produkcję innego serialowego hitu - ekranizację książki Wojciecha Chmielarza pt. Żmijowisko. O tym, ile odcinków ma Żmijowisko i do kiedy emitowane będzie na Canal +, przeczytacie w naszym artykule. Listy zza grobu kiedy premiera? Na razie nieznana pozostaje data premiery filmu / serialu na podstawie powieści Listy zza grobu. Biorąc pod uwagę fakt, że otrzymaliśmy obecnie informację o sprzedaży praw do ekranizacji, nie zaś o przystąpieniu do produkcji, ekranizację najpewniej zobaczymy dopiero w 2021 roku. Ekranizacje książek Remigiusza Mroza W serwisie player.pl można oglądać ekranizację Chyłki. Remigiusz Mrózzapowiedział, że istnieje szansa, że przed premierą Listów zza grobubędzie można obejrzeć ekranizację innej jego powieści Nieodnalezionej. Powstać ma również ekranizacja cyklu o Wiktorze Forście, którego pierwszy tom to Ekspozycja Zobacz także: Nowe informacje o ekranizacjach powieści Mroza cykli o Forście i W kręgach władzy. Będzie hit prosto z Hollywood? Listy zza grobu książka ScenariuszListów zza grobupowstanie na kanwie powieści Remigiusza Mroza pod tym samym tytułem. Powieść ukazała się w maju 2019 i błyskawicznie uzyskała status bestsellera. Można ją kupić tutaj: [tabela=6068262] Listy zza grobu 2 czy powstanie kontynuacja książki? Listy zza grobu to jedna z nielicznych powieści Remigiusza Mroza, które nie doczekały się jeszcze kontynuacji. W komentarzach do wpisu zapowiadającego ekranizację pisarz zapowiedział jednak, że fani doczekają się ciągu dalszego historii Seweryna Zaorskiego. Nie wiadomo jednak, kiedy kolejna powieść o patomorfologu będzie miała swą premierę.https://www.granice.pl/news/canal-ekranizuje-listy-zza-grobu-remigiusza-mroza/8974Tue, 10 Dec 2019 13:37:07 +0100Śmiejesz się ze mnie cały czas. Fragment książki „Zawsze i na zawsze"Pamiętacie Do wszystkich chłopców, których kochałam? CzytaliścieP.S. Wciąż Cię kocham? Wydawnictwo Kobiece poleca powieśćZawsze i na zawsze. Tofinał bestsellerowej serii, której ekranizacja okazała się hitem Netflixa i podbiła serca nastolatek! Książki Jenny Han to mądre opowieści o tym, że słowa mają wielką moc, jakże inne od modnych obecnie powieści young adult czy new adult. - przeczytajcie nasz artykuł na temat fenomenu serii książek Jenny Han Ostatni rok nauki w liceum Lara Jean zaplanowała co do dnia. Jej idealny, romantyczny związek z Peterem rozwija się dokładnie tak, jak powinien. Wizja wspólnych studiów sprawia, że dziewczyna nie może się doczekać tego kroku w dorosłość. Wszystko jest perfekcyjne! Do czasu. Na Larę Jean i jej rodzinę spada lawina nieoczekiwanych wiadomości. Wszystko, co było zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach, trzeba wyrzucić do kosza. Czy Lara Jean i Peter przetrwają kolejną burzę, która nadciąga nad ich związek? Czy rodzina Song poradzi sobie ze zmianami? I czy każda miłość musi być tak poplątana? Zawsze i na zawsze" to jedna z tych książek, których nie chcemy odkładać na półkę, nie doczytawszy jej do końca. - recenzja książki Zawsze i na zawsze" W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam premierowy fragment książki Zawsze i na zawsze. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 3 Następnego ranka maluję usta krwistoczerwoną szminką, w której lubi mnie Stormy, zbieram pisanki do białego koszyka z wikliny i jadę do Belleview. Zatrzymuję się przy recepcji, żeby zostawić wydmuszki i pogadać przez chwilę z Shanice. Pytam, co słychać, a ona mówi, że mają dwóch nowych wolontariuszy, obu z UW, dzięki czemu czuję znacznie mniejsze wyrzuty sumienia, że nie zaglądam tu tak często. Żegnam się z Shanice, po czym ruszam z pisanką do Stormy. Otwiera mi w kimonie o barwie persymony i pasującej szmince i woła: Lara Jean! Chwyta mnie w ramiona, marudząc: Przyglądasz się moim odrostom, prawda? Wiem, że powinnam zafarbować włosy. Prawie nie widać zapewniam ją. Zachwyca się Marią Antoniną. Mówi, że nie może się doczekać, żeby pokazać ją Alicii Ito, swojej przyjaciółce i rywalce. Dla Alicii też taką przyniosłaś? pyta. Tylko dla ciebie odpowiadam, a jej blade oczy promienieją. Siadamy na kanapie, a ona kiwa na mnie palcem i mówi: Musisz być po uszy zadurzona w tym swoim młodzieńcu, bo nie starcza ci czasu, żeby mnie odwiedzić. Przepraszam. Wysłałam już podania na studia i będę częściej przychodzić mówię ze skruchą. Pff! Kiedy Stormy jest w takim nastroju, najlepiej omamić ją pochlebstwami. Robię tylko to, co mi kazałaś, Stormy. Przechyla głowę. A co ci kazałam? Żebym często chodziła na randki i miała mnóstwo przygód tak jak ty. Zaciska swoje pomarańczowoczerwone usta, próbując pohamować uśmiech. To była bardzo dobra rada. Słuchaj dalej Stormy, a będziesz na właściwej drodze. A teraz opowiedz mi jakieś pikantne kawałki. Śmieję się. Moje życie nie jest pikantne. Cmoka z niezadowoleniem. Nie czekają cię jakieś tańce? Kiedy macie bal? Dopiero w maju. A masz sukienkę? Jeszcze nie. Lepiej się z tym pospiesz. Nie chcesz, kochana, żeby jakaś inna panna włożyła twoją sukienkę. Przygląda się badawczo mojej twarzy. Przy twojej karnacji powinnaś postawić na różową. Potem jej oczy rozbłyskują i pstryka palcami. propos! Mam coś dla ciebie. Podskakuje i idzie do sypialni, skąd wraca z aksamitnym pudełeczkiem na pierścionek. Otwieram je i wydaję z siebie okrzyk. To jej pierścionek z różowym brylantem! Ten od weterana, który stracił na wojnie nogę. Nie mogę tego przyjąć, Stormy. Ależ musisz. Będzie ci z nim do twarzy. Powoli wyjmuję go z pudełka i wkładam na lewą rękę. Jak połyskuje! Jest piękny! Ale naprawdę nie powinnam Należy do ciebie, skarbie. Mruga do mnie. Dam ci radę, Laro Jean. Nigdy nie mów nie, kiedy tak naprawdę chcesz powiedzieć tak. W takim razie: tak! Dziękuję, Stormy! Obiecuję, że będę o niego dbała. Całuje mnie w policzek. Wiem, kochanie. Po powrocie do domu umieszczam go na wszelki wypadek w pudełku z biżuterią. Później tego samego dnia siedzę w kuchni z Kitty i Peterem, czekając, aż ostygną ciasteczka z kawałkami czekolady. Przez ostatnich kilka tygodni podjęłam się misji udoskonalenia przepisu, a Peter i Kitty towarzyszyli mi wiernie w tej podróży. Kitty woli płaskie chrupkieciasteczka, a Peter lubi mieć w co wbić zęby. Mój ideał to kombinacja obydwu powyższych. Pożywne, ale delikatne. Jasnobrązowe, nie mdłe w kolorze czy w smaku. Nieco wyrośnięte, ale bez przesady. Takich ciasteczek właśnie poszukuję. Przeczytałam wszystkie posty na blogach, obejrzałam zdjęcia ciastek z białym cukrem kontra mieszanką białego i brązowego, z sodą oczyszczoną kontra proszkiem do pieczenia, laską wanilii kontra ekstraktem wanilinowym, połamanymi, pociętymi i posiekanymi tabliczkami czekolady. Próbowałam zamrażania w kulkach, rozpłaszczania ciastek denkiem szklanki, żeby powstawał równomierny placuszek. Mroziłam ciasto w wałku, a potem kroiłam na plasterki. Odmierzałam, a potem mroziłam. Mroziłam, a potem odmierzałam. A mimo to ciastka wciąż zbyt mocno rosły. Tym razem użyłam zdecydowanie mniej sody, ale ciastka są nadal lekko puchate, a ja mam ochotę wyrzucić całą partię za to, że nie są doskonałe. Oczywiście tego nie zrobię szkoda dobrych składników. Mówię natomiast do Kitty: Nie wspominałaś przypadkiem, że wpadłaś w zeszłym tygodniu w tarapaty, bo gadałaś podczas czytania po cichu? Kiwa głową. Zanieś je swojej nauczycielce i powiedz, że je upiekłaś i że przepraszasz. Kończą mi się osoby, którym mogę ofiarować swoje ciastka. Dałam już porcję listonoszowi, kierowcy szkolnego autobusu Kitty, pielęgniarkom w szpitalu taty. Co zrobisz, kiedy odkryjesz najlepszy przepis? pyta Kitty z ustami pełnymi ciastek. No, o co w tym wszystkim chodzi? mówi Peter. No wiesz, kogo obchodzi, czy ciastko z czekoladą jest osiem procent lepsze? Ciastko to ciastko. Będę czerpała przyjemność z wiedzy, że posiadam przepis na doskonałe ciasteczka z kawałkami czekolady. Przekażę go następnemu pokoleniu dziewczyn Song. Albo chłopców mówi Kitty. Albo chłopców przytakuję, a potem dodaję: Idź na górę i przynieś mi słój na te ciastka. I wstążkę. Peter pyta: Przyniesiesz parę jutro do szkoły? Zobaczymy mówię, bo chcę zobaczyć, jak robi tę obrażoną minę, którą tak uwielbiam. Robi ją, a ja wyciągam rękę i klepię go po policzku. Dzieciuch z ciebie. I to ci się podoba mówi, podkradając kolejne ciastko. Włączmy film. Obiecałem mamie, że wpadnę do sklepu i pomogę jej poprzestawiać jakieś meble. Mama Petera jest właścicielką sklepu z antykami Linden White i Peter pomaga jej tyle, ile może. Przeczytaj także:Do wszystkich chłopców, których kochałam 2 kiedy premiera, gdzie obejrzeć? Dzisiejszy film z naszej listy to Romeo i Julia, wersja z 1996 roku z Leonardem DiCaprio i Claire Danes. Kitty widziała go już kilkanaście razy, ja oglądałam fragmenty, a Peter nie znał go wcale. Kitty zwleka na dół swoją poduchę do siedzenia i usadawia się obok na podłodze z paczką popcornu z mikrofali. Nasz złocisty terier Jamie Fox-Pickle natychmiast zalega koło niej, niewątpliwie w nadziei na spadające okruchy. Peter i ja siedzimy na kanapie, przytuleni pod kocem z owczej wełny, który Margot przysłała ze Szkocji. Od chwili kiedy Leo pojawia się na ekranie w granatowym garniturze, dostaję palpitacji. Przypomina anioła, pięknego, zranionego anioła. Co on się tak spina? pyta Peter, sięgając w dół, żeby podkraść garść popcornu Kitty. Nie jest jakimś księciem czy kimś? Nie jest księciem mówię. Jest po prostu bogaty. A jego rodzina ma duże wpływy w mieście. To facet moich marzeń mówi Kitty zaborczo. Ale już wyrósł mówię, nie odrywając oczu od ekranu. Jest w zasadzie w wieku taty. Mimo to Chwileczkę, sądziłem, że to ja jestem facetem twoich marzeń mówi Peter. Nie do mnie, do Kitty. Wie, że moim nie jest. Facetem moich marzeń jest Gilbert Blythe z Ani z Zielonego Wzgórza. Przystojny, lojalny, bystry. Fuuj mówi Kitty. Jesteś dla mnie jak starszy brat. Peter wygląda na prawdziwie zranionego, więc klepię go po ramieniu. Nie sądzisz, że trochę z niego chudzielec? Nie daje za wygraną. Uciszam go. Krzyżuje ramiona na piersi. Nie rozumiem, czemu wy możecie gadać w trakcie filmu, a mnie się ucisza. To jest do bani. To nasz dom mówi Kitty. Twoja siostra ucisza mnie również w moim domu! Jednomyślnie go ignorujemy. W sztuce Romeo i Julia mają zaledwie trzynaście lat. W filmie mają raczej siedemnaście czy osiemnaście. Alewciąż są nastolatkami. Skąd wiedzieli, że są sobie pisani? Jedno spojrzenie przez akwarium w łazience wystarczyło? Wiedzieli, że to miłość, dla której warto umrzeć? Bo wiedzieli. Wierzyli w to. Różnica chyba polega na tym, że w tamtych czasach ludzie pobierali się znacznie wcześniej niż teraz. Realnie rzecz biorąc, dopóki śmierć nas nie rozłączy oznaczało pewnie jakieś piętnaściedwadzieścia lat, bo ludzie nie żyli wtedy aż tak długo. Kiedy jednak ich oczy spotykają się przez ściany akwarium kiedy Romeo wspina się na jej balkon i wyznaje miłość Nic na to nie poradzę. Ja też w to wierzę. Chociaż wiem, że prawie się nie znali, że ich historia kończy się, zanim się tak naprawdę zaczęła, a prawdziwa relacja mieści się w codzienności, w wyborze, by ze sobą być mimo wszelkich przeciwności. A jednak myślę, że by im się udało, gdyby tylko przeżyli. Na napisach końcowych łzy płyną mi po policzkach i nawet Peter wygląda na zasmuconego, ale wolna od sentymentów, suchooka Kitty podskakuje tylko i mówi, że zabiera Jamiego Fox-Piklea na zewnątrz, żeby się wysiusiał. Wychodzą, a tymczasem ja wciąż tonę na kanapie w emocjach, ocierając łzy z oczu. Mieli takie fajne słodkanie mówię schrypniętym głosem. Co to jest słodkanie? Peter leży na boku, a głowę ma wspartą na łokciu. Wygląda tak uroczo, że mogłabym wytarmosić go za policzki, ale powstrzymuję się przed powiedzeniem tego na głos. Już i tak ma wielkie ego. Słodkanie to pierwsze spotkanie bohaterów, które zawsze przebiega w czarujący sposób. Dzięki temuwiadomo, że skończą razem. Im bardziej urzekające, tym lepiej. Jak w Terminatorze, kiedy Reese ratuje Sarah Connor przed Terminatorem i mówi: Chodź ze mną, jeśli chcesz żyć. Niesamowity tekst. No, to chyba słodkanie, technicznie rzecz biorąc Ale myślałam raczej o czymś w rodzaju Ich nocy. Musimy go dodać do naszej listy. Kolorowy czy czarno-biały? Czarno-biały. Peter jęczy i opada z powrotem na poduszkę. Trochę szkoda, że my nie mieliśmy słodkania myślę głośno. Wskoczyłaś na mnie na szkolnym korytarzu. Uważam, że to dość słodkie. Ale już się znaliśmy, więc to się właściwie nie liczy. Marszczę brwi. Nawet nie pamiętamy, jak się poznaliśmy. Jakie to smutne. Ja pamiętam, kiedy zobaczyłem cię po raz pierwszy. Nie-e. Kłamczuch! Ej, to, że ty czegoś nie pamiętasz, nie oznacza, że ja też nie. Pamiętam mnóstwo rzeczy. Dobra, to jak się poznaliśmy? Rzucam mu wyzwanie. Jestem pewna, że to, co padnie z jego ust, będzie kłamstwem. Peter otwiera usta, a potem gwałtownie je zamyka. Nie powiem ci. Widzisz! Nie potrafisz niczego wymyślić. Nie, nie zasługujesz, żeby się dowiedzieć, bo mi nie wierzysz. Przewracam oczami. Wciskasz kit. Wyłączam film i idziemy z Peterem posiedzieć na werandzie i wypić mrożoną herbatę, którą przyrządziłam poprzedniego wieczoru. Na dworze jest chłodno. Powietrze jest wciąż na tyle rześkie, żeby było jasne, że wiosna jeszcze w pełni nie nastała, ale wkrótce nadejdzie. Rosnący przed domem dereń właśnie zaczyna kwitnąć. Wieje przyjemny wiaterek. Mogłabym chyba siedzieć tu całe popołudnie i patrzeć, jak gałęzie gną się i kołyszą, a liście tańczą. Mamy jeszcze chwilę, zanim będzie musiał pojechać pomóc mamie. Pojechałabym razem z nim, przypilnowała kasy, w czasie gdy on przestawiałby meble, ale ostatnio kiedy mnie ze sobą zabrał, jego mama nie była zadowolona i powiedziała, że jej sklep to miejsce interesów, nie schadzek nastolatków. Mama Petera nie okazuje mi niechęci i chyba jej do mnie nie czuje ale nadal nie wybaczyła mi, że zerwałam z Peterem w zeszłym roku. Jest dla mnie miła, ale mi nie ufa, jest ostrożna. Coś w stylu: pożyjemy, zobaczymy. Pożyjemy, zobaczymy, kiedy znów zranisz mojego syna. Zawsze sobie wyobrażałam, że z mamą mojego pierwszego chłopaka będzie mnie łączyć wspaniała więź w stylu Iny Garten. Będziemy razem gotować obiady, pić herbatę, czuć do siebie sympatię i grać w scrabble w deszczowe popołudnia. O czym myślisz? pyta Peter. Masz ten wyraz twarzy Przygryzam dolną wargę. Szkoda, że twoja mama nie lubi mnie trochę bardziej. Lubi cię. Peterze. Rzucam mu spojrzenie. Naprawdę! Gdyby cię nie lubiła, to nie zapraszałaby cię na obiad. Zaprasza mnie na obiad, bo chce się zobaczyć z tobą, nie ze mną. Nieprawda. Widzę, że taka myśl nigdy nie przyszła mu do głowy, ale jest w niej ziarnko prawdy i on o tym wie. Chciałaby, żebyśmy zerwali, zanim pójdziemy na studia wypalam. Podobnie jak twoja siostra. Ha! A więc przyznajesz, że twoja mama chce, żebyśmy zerwali. Tryumfuję. Nie wiem, czemu odczuwam zwycięstwo. Ta myśl jest przygnębiająca, nawet jeśli się tego spodziewałam. Uważa, że poważne relacje w młodym wieku to zły pomysł. To nie ma nic wspólnego z tobą. Powiedziałem jej: To, że nie wyszło tobie i tacie, nie znaczy, że z nami będzie tak samo. Nie jestem taki jak mój ojciec. A ty nie przypominasz mojej matki. Rodzice Petera rozwiedli się, kiedy byliśmy w szóstej klasie. Jego tata mieszka jakieś pół godziny stąd ze swoją nową żoną i dwoma małymi synkami. Peter nie mówi zbyt wiele o ojcu. Rzadko w ogóle o nim wspomina, ale w tym roku ni z tego, ni z owego jego tata podjął próbę odzyskania kontaktu zaprosił go na mecz koszykówki, do domu na kolację. Do tej pory Peter był nieugięty. Czy twój tata jest z wyglądu podobny do ciebie? pytam. To znaczy: czy ty jesteś podobny do niego? No. Wszyscy tak zawsze twierdzili mówi ponuro. Kładę mu głowę na ramieniu. W takim razie musi być bardzo przystojny. Pewnie był, swego czasu zgadza się. Przerosłem go już. To coś, co mamy z Peterem wspólnego on ma tylko mamę, ja mam tylko tatę. Peter uważa, że mnie dostała się lepsza wersja historii, bo straciłam mamę, która mnie kochała, a nie tatę, który żyje, tylko jest dupkiem. To jego słowa, nie moje. Po części się z nim zgadzam, bo mam wiele dobrych wspomnień o mamie, a on nie ma prawie żadnych wspomnień o tacie. Uwielbiałam po kąpieli siedzieć przed nią po turecku i oglądać telewizję, podczas gdy ona wyczesywała mi z włosów kołtuny. Pamiętam, że Margot nie znosiła siedzieć nieruchomo, ale mnie to nie przeszkadzało. Ten rodzaj wspomnień lubię najbardziej: raczej odczucie niż konkretne wydarzenie. Ślad wspomnienia, zamazany na brzegach, rozmyty i wcale nie wyjątkowy, zlewający się w jedną chwilę. Inne wspomnienie tego rodzaju mam z czasów, kiedy odwoziłyśmy Margot na lekcje fortepianu, a mama i ja jadłyśmy potajemnie lodowe desery na parkingu McDonalds. Z karmelem i sosem truskawkowym. Przekładała mi swoje orzeszki, żebym miała więcej. Spytałam kiedyś, czemu nie lubi orzeszków w deserze, a ona odparła, że lubi, ale ja je uwielbiam. A ona mnie kocha. Mimo wszystkich dobrych wspomnień, których za nic bym nie oddała, wiem, że nawet gdyby moja mama miała być okropna, wolałabym, żeby była tu ze mną, niż żeby jejnie było. Mam nadzieję, że któregoś dnia Peter poczuje to samo względem swojego taty. A teraz o czym myślisz? pyta Peter. O mamie mówię. Peter odstawia szklankę, przeciąga się i kładzie mi głowę na kolanach. Podnosi na mnie wzrok i mówi: Szkoda, że jej nie poznałem. Bardzo by cię polubiła mówię, głaszcząc jego włosy. Pytam niepewnie: Myślisz, że mogłabym kiedyś poznać twojego tatę? Jego twarz pochmurnieje i żałuję, że poruszyłam ten temat. Nie chcesz go poznawać mówi. Nie jest tego wart. Potem wtula się we mnie jeszcze bardziej. Ej, może w tym roku powinniśmy się przebrać na halloween za Romea i Julię. Ludzie na UW robią megastroje. Opieram się o filar. Zmienia temat, zdaję sobie z tego sprawę, ale dostosowuję się. Przebralibyśmy się za wersję Leo i Claire. No. Ciągnie mnie za warkocz. Będę twoim rycerzem w lśniącej zbroi. Dotykam jego włosów. A rozważyłbyś zapuszczenie trochę dłuższych wło sów? I może przefarbowanie ich na blond? W przeciwnym razie ludzie pomyślą, że jesteś zwykłym rycerzem. Peter śmieje się tak bardzo, że chyba nie słyszy reszty zdania. O matko, Covey. Skąd bierzesz ten swój humor? Żartowałam! W połowie. Ale wiesz, że kostiumy traktuję poważnie. Po co się wysilać, jeśli robi się coś na pół gwizdka? Dobra, mógłbym pewnie włożyć perukę, ale niczego nie obiecuję. To nasze pierwsze halloween na uczelni. Już spędzałam halloween na UW. Pierwszej jesieni, kiedy Margot dostała prawo jazdy, zabrałyśmy Kitty na cukierek albo psikus na trawnikach uczelni. Była tamtego roku przebrana za Batmana. Zastanawiam się, czy chciałaby to powtórzyć. Wreszcie będziemy mogli chodzić na imprezy halloweenowe UW. Pełnoprawnie, bez konieczności wkradania się. W drugiej klasie wywalili nas z Gabeem z imprezy i to była najbardziej upokarzająca chwila w moim życiu. Patrzę na niego z zaskoczeniem. Ty? Ty nigdy nie czujesz się upokorzony. Ale tamtego dnia byłem. Usiłowałem pogadać z jedną dziewczyną przebraną za Kleopatrę, a starsze chłopaki zawołały: Zabieraj stąd swój tyłek, szczeniaku. I wszyscy się roześmiali. Dupki. Pochylam się i całuję go w oba policzki. Ja bym się nigdy nie roześmiała. Ty śmiejesz się ze mnie cały czas mówi. Unosi głowę, przyciąga moją twarz bliżej i całujemy się do góry nogami, w stylu Spidermana. Lubisz, kiedy się z ciebie nabijam mówię, a on z uśmiechem wzrusza ramionami. Nową powieść Jenny Han kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6092465]https://www.granice.pl/news/smiejesz-sie-ze-mnie-caly-czas-fragment-ksiazki-zawsze-i-na-zawsze/8973Tue, 10 Dec 2019 11:19:27 +0100Ostinatio determinare. Fragment książki „Jego portret"Jego portret topierwsza biografia Jonasza Kofty piekielnie inteligentnego ironisty, poety-szydercy zdolnego do wychwycenia każdego paradoksu. Mówił, że jego warsztat twórczy to najtańszy długopis, bo często je gubi, i parę zwiniętych w kieszeni kartek, a najlepsze utwory pisze, kiedy jest czymś zaskoczony. A pisywał dla największych: Hanny Banaszak, Zdzisławy Sośnickiej, Maryli Rodowicz, Ireny Santor, Łucji Prus, Michała Bajora, Czesława Niemena, Jerzego Połomskiego i wielu innych. Był niezwykle oczytany i piekielnie inteligentny. Hojny i serdeczny. Miał niezwykły dar opowiadania, ale potrafił też słuchać, był bardzo uważny na drugiego człowieka. przeczytajcie wywiad z Piotrem Derlatką, autorem biografii Jonasza Kofty Dziś nikt nie chce się przyznać, że był w SPATiF-ie, kiedy Kofta się dusił. Indywidualista, dla którego najważniejsza była twórcza wolność, niezależność i dystans do świata. Dystans na pograniczu nieodpowiedzialności, bo pijał za dużo, nie dbał o zdrowie i często nie dotrzymywał zobowiązań podjętych w euforii życia towarzyskiego. Bywało, że znikał z domu, gdzie zostawiał żonę i syna zmagających się z codziennością i jego zobowiązaniami, a dowód osobisty wyrobił sobie dopiero w dwudziestym ósmym roku życia. Jestem taki człowiek między-między. Między aktorem a estradowcem, między autorem a wierszorobem, między pieśniarzem a grajkiem, między frajerskim moralistą a komentatorem politycznym. I jeszcze coś pośredniego między podbawiaczem, lirykiem i młotem satyry. - mówił Jonasz Kofta Zostawił po sobie ponad sześćset tekstów - piosenek i wierszy, jedenaście sztuk i scenariuszy teatralnych, obrazy, niezliczoną ilość tekstów pisanych do kultowych audycji radiowych. Z jednej strony satyryk, kabareciarz i tekściarz, z drugiej - poeta zaangażowany. Od niedawna jestem starszy od własnego ojca. To bardzo zmienia perspektywę. Przypuszczam, że ta książka także zmieni niektóre wasze wyobrażenia o Jonaszu Kofcie. Dopóki Piotr Derlatka jej nie napisał, samo zadanie zebrania wszelkiej możliwej wiedzy o Jonaszu wydawało mi się niewykonalne, ojciec był bowiem jak duch - silnie naznaczał swoją obecnością ludzkie serca i czułą pamięć, ale niewiele, poza twórczością, pozostawił po sobie materialnych śladów. Tymczasem Derlatka potraktował to nie jako trudną do pokonania przeszkodę, lecz jako wyzwanie - o Jonaszu dowiedziałem się z jego książki mnóstwa rzeczy, o których nie miałem zielonego pojęcia. Każdy człowiek jest zagadką. Jonasz Kofta też był zagadką. Ale teraz, jak się zdaje, już odrobinę mniej skomplikowaną niż wcześniej wspominaPiotr Kofta. Portret ostatniego romantyka to fascynująca lektura. To jak powieść o człowieku, który zdarza się raz na tysiąc lat. Piotr Derlatka napisał ją w jedyny możliwy sposób. Porywająco, fascynująco, szczerze.Bardzo polecam. To lektura, jaka nie zdarza się często. - recenzja książki Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie Do lektury zaprasza Wydawnictwo Prószyński i S-ka. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam premierowy fragment książki Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie. Dziś czas na kolejną odsłonę historii poety: [flipbook=/images_extra/pdf/2019/10/kofta_3.pdf] KsiązkęJego portret kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6093854]https://www.granice.pl/news/ostinatio-determinare-fragment-ksiazki-jego-portret/8972Tue, 10 Dec 2019 10:51:30 +0100Jak zacząć morsować? Fragment książki Ewy ZwierzchowskiejMorsowanie poprawia samopoczucie, dodaje energii do życia oraz przede wszystkim - zwiększa odporność organizmu, poprawia wydolność układu sercowo-naczyniowego, a także przyspiesza regenerację po wysiłki fizycznym. Hartowanie zimnem, jak pisze w książce MorsowanieEwaZwierzchowska, nie jest pomysłem współczesnym. Lodowatych kąpieli zażywali już starożytni Rzymianie. W XVIII stuleciu praktykowano zimne prysznice i okłady, bicze szkockie, bose chodzenie po śniegu czy spacerowanie w górskich potokach. Wielkim orędownikiem zabiegówz wykorzystaniem wody był XIX-wieczny Wodny doktor bawarski ksiądz Sebastian Kneipp. W niektórych krajach pływanie czy zanurzanie się w zimnej wodzie wiązało się z rytuałami religijnymi albo tradycją korzystania z saun lub bani. Poradnik Morsowaniezawiera wskazówki, jak krok po kroku przygotować się do zimowych kąpieli, jak je praktykować i jak korzystać z ich dobrodziejstw. Jeden z rozdziałów traktuje o lodowym pływaniu nowej, dynamicznie się rozwijającej dyscyplinie sportowej spokrewnionej z morsowaniem. Wyjątkową część książki stanowią wywiady z doświadczonymi morsami, którzy dzielą się wiedzą i nawet kilkudziesięcioletnim doświadczeniem na temat organizacji morsowania,diety, rozgrzewki, ubrania, środków bezpieczeństwa. Morsowanie to nie tylko sport to pewien styl życia, zabieg dla ciała i duszy, forma fajnego, wspólnego spędzania czasu. - przeczytajcie wywiad z Ewą Zwierzchowską, autorkąksiążki Morsowanie" Morsowanie, niegdyś rozrywka dla wybranych, staje się coraz bardziej popularne. W Polsce działa już około 100 klubów morsa oraz wiele nieformalnych grup organizujących kąpiele w zimnej wodzie. Odbywają się również festiwale, zloty i cykliczne spotkania gromadzące miłośników tejprzyjemności. Morsują dorośli, nastolatkowie, a nawet dzieci, zwykli obywatele, ale również gwiazdy sportu i celebryci. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam premierowy fragment książki Ewy Zwierzchowskiej Morsowanie, odpowiadający na pytanie: Czy morsowanie jest zdrowe?". Dziś możecie przeczytać kolejny: Jak zacząć morsować? Zanim zdecydujemy się na lodowate kąpiele, warto odwiedzić lekarza i upewnić się, czy nie ma przeciwwskazań do morsowania. Takich przeciwwskazań nie jest wiele i sprowadzają się przede wszystkim do problemów z wydolnością krążeniowo-oddechową lub przebytą chorobą, po której spada tolerancja na zimno (np.borelioza). W takich wypadkach konsultacja z lekarzem jest niezbędna. Przeszkodą nie są nawet przebyte zawały serca, o ile odczekamy po nich kilka miesięcy. Przeciwwskazaniem sąteż problemy z nadczynnością tarczycą czy z pracą nerek. Morsowanie w domowej łazience Pewną formą przygotowania do morsowania mogą być zimne prysznice w domu kilkuminutowe natryskiwanie się wodą o temperaturze około 10C. Zdaniem ekspertów już kilka takich domowych kąpieli zmniejszy prawdopodobieństwo występowania szoku termicznego. By osiągnąć taki efekt, powinno się stosować zimne prysznice jak najczęściej, najlepiej codziennie. Można też zacząć od prysznica w normalnej temperaturze, a dopiero na koniec, już po umyciu się, na ostatnią minutę czy dwie minuty zredukować temperaturę wody do minimum. Ważne, by zimnym strumieniem nie traktować ciała zbyt długo. Nie chodzi o wyziębianie się, ale jedynie przyzwyczajanie do takich warunków. Niektórzy z morsów stosują też inną metodę przygotowania bose spacery po chłodnym podłożu, np.po jesiennej plaży czy brzegu rzeki. Każda z tych metod zimne prysznice czy bose spacery ma jeszcze jeden walor, a mianowicie psychologiczny. Pozwala oswajać się z zimnem i łagodzić naturalne obawy przed późniejszym zanurzeniem się w wodzie. Jeśli lekarz nam nie zabroni morsowania, drugim krokiem powinno być zgłoszenie się do jednego z licznych klubów morsa w Polsce. Zdecydowanie w tej aktywności ważne jest zarówno korzystanie z doświadczeń innych, jak i kąpiele w towarzystwiezapewniającym bezpieczeństwo. Kiedy zacząć sezon morsowania? To, od kiedy w danym sezonie zaczynamy kąpiele, jest sprawą dość indywidualną. Wielu morsów kąpie się cały rok, naturalnie dostosowując się do zmieniającej się aury. Jeśli zaczniemy kąpiele jesienią, organizm stopniowo będzie się przyzwyczajał dolodowatej wody. Ta metoda polecana jest zwłaszcza początkującym morsom. Część morsów twardo czeka jednak z kąpielami do pierwszych mrozów. Preferują bowiem intensywniejsze emocje związane z szokiem w ekstremalnych warunkach. Który ze sposobów jest lepszy i bezpieczniejszy? Nie ma tu zgody. Pewne jest natomiast to, że przegapienie jesiennego oswajania się z zimnym morzem, jeziorem czy rzeką nie przekreśla dołączenia do kąpieli morsów w grudniu czy styczniu. Morsować można niezależnie od wagi ciała. Nawet osoby szczupłe odnajdą się w zimnej wodzie, gdy dobrze się rozgrzeją. Ale osoby posiadające pokaźną warstwętłuszczyku są w stanie dłużej przebywać zimnej wodzie. Wyposażenie potrzebne do morsowania? Ogromnym plusem morsowania wobec większości aktywności fizycznej jest to, że właściwie nie potrzebujemy żadnego specjalnego sprzętu. Prawdziwym morsom zwykle wystarczają kąpielówki lub damski strój kąpielowy, jedno- lub dwuczęściowy. Część osób wchodzących do lodowatej wody używa neoprenowych butów, dostępnych w specjalistycznych sklepach dla nurków, ale i coraz częściej w zwykłych sportowych marketach. Chronią one przede wszystkim przed zimnem. Pamiętajmy bowiem, że najszybciej ochładzają się stopy i dłonie. Dodatkowo,w przypadku kąpieli w miejscach, co do czystości których nie mamy stuprocentowej pewności, mogą nas ochronić przed skaleczeniami potłuczonym szkłem czy innymi niebezpiecznymi przedmiotami. Co ważne, buty takie mogą też uchronić przed zaskakującym dla początkujących morsów zranieniem się ostrymi krawędziami lodu. Redukują też ryzyko poślizgnięcia się na lodzie. Mniej zaawansowani mogą użyć także zwykłych butów kąpielowych, przeznaczonych na letnie wypady na plażę, jezioro czy nad rzekę. Są też i tacy, którzy przy braku specjalnego obuwia korzystają ze zwykłych trampek czy adidasów. Warto wspomnieć o rękawiczkach. Dla tych, którzy planują zanurzanie dłoni, rękawiczki także mogą być neoprenowe. Część morsów, którzy mimo zaleceń doświadczonych kolegów nie zanurza dłoni, może oczywiście użyć zwykłych rękawiczek do codziennego użytku. Ostatnią częścią ewentualnej garderoby morsa jest nakrycie głowy, bo przez nią ucieka dużo ciepła i organizm się wychładza. Część morsów, zanurzających się całkowicie, korzysta czasami z czepków. Ci, którzy pozostawiają podczas całej kąpieli głowę ponad taflą wody, mogą używać jakichkolwiek czapek. Do wyposażenia należy też oczywiście wszystko to, co będzie potrzebne po wyjściu z wody ręcznik (choć ciało po lodowej kąpieli szybko samo wysycha) i ubranie do przebrania. Na wszelki wypadek warto też mieć koc. KsiążkęMorsowanie możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6094146]https://www.granice.pl/news/jak-zaczacmorsowac-fragment-ksiazki-ewy-zwierzchowskiej/8971Tue, 10 Dec 2019 10:24:55 +0100Netflix prezentuje bohaterów serialu „Wiedźmin" – Geralta, Ciri i YenneferSerial Wiedźmin to bez wątpienia jedna z najważniejszych produkcji Netflixa 2019 roku. W sieci pojawia się coraz więcej materiałów promocyjnych tym razem twórcy zdecydowali się zaprezentować nam materiały filmowe poświęcone poszczególnym bohaterom. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z książkami Andrzeja Sapkowskiego oraz grami stworzonymi później przez CD Projekt RED, to ten artykuł jest właśnie dla Was! Geralt, Yennefer oraz Ciri tworzą nietypową rodzinę, która bez wątpienia zapadnie Wam w pamięć. Niezwykły Wiedźmin, potężna czarodziejka oraz wyjątkowa dziewczynka zostają związani Przeznaczeniem i chcąc, nie chcąc stają w centrum wielkich wydarzeń. Każdy z filmów udostępnionych przez Netflixa koncentruje się na innej postaci, pokrótce tłumacząc, kim jest, co ją charakteryzuje oraz czego się możemy po niej spodziewać w nadchodzącym serialu. Każdy z aktorów opisuje charakter postaci, w którą miał przyjemność się wcielić. - Sprawdź: ostatni (drugi) zwiastun serialu Wiedźmin Netflixa! Materiały dostępne są obecnie jedynie w języku angielskim, lecz w tym artykule pod każdym z osadzonych filmów znajdziecie nasze tłumaczenie kwestii wypowiadanych przez aktorów, a czasem i kilka słów komentarza. Kim jest Yennefer z Vengerbergu? To wyjątkowa czarodziejka... "Wiesz, ile osób nawet by nie mrugnęło, gdybyś zginęła? Kłamiesz, skrywasz tajemnice i nie ujawniasz emocji, aby skryć swoją słabość. Otrzymujesz właśnie to, na co zasłużyłaś." Yennefer ciągle walczy sama ze sobą. Miała ciężkie dziecińswo, wypełnione frustracją, gniewem, dezorientacją... Urodziła się z kalectwem i to przez nie ojciec ją sprzedał. Dzięki temu jednak rozpoczęła się cała jej podróż. "To, że jesteś dzieckiem chaosu, nie oznacza, że jesteś uzdolniona w magii. To jej życie. Mimo tego wciąż nie jest usatysfakcjonowana, stale szuka czegoś więcej, napawa swoją seksualnością oraz wykorzystuje ją do manipulowania ludźmi i zdobywania tego, czego pragnie. Mój świat jest okropny, jeżeli nie przetrwasz, to zginiesz. Yennefer udaje niewiniątko, ale to tylko niebezpieczna zabawa. Jej droga jest niewiarygodnie trudna,. Yennefer stale igra z chaosem i magią, które czynią ją niezwykle silną. Epicką. Czego chcesz? Wszystkiego. Mówiąc o kalectwie Yennefer, twórcy nawiązują do opowiadania Ostatnie życzenie", w którym Geralt dostrzegł dzięki swym szczególnie wyostrzonym zmysłom, że czarodziejka była kiedyś garbuską jej wygląd poprawiono magicznie po tym, jak Yennefer próbowała popełnić samobójstwo. W komunikacji w mediach społecznościowych producenci serialu często nawiązują do wspomnianego tu opowiadania o polowaniu na dżinna, nie wiemy jednak, czy jego ekranizację zobaczymy już w pierwszym sezonie serialu. W wywiadach producent Tomasz Bagiński zapowiada, że scenarzyści bardzo mocno rozwinęli historię Yennefer w stosunku do tego, co wiemy o niej z książek Andrzeja Sapkowskiego. Przeczytaj także: serial Wiedźmin od Netflixa. Lista odcinków. Które opowiadania zostaną zekranizowane? Kim jest Ciri, księżniczka Cintry? Oto Cirilla Fiona Elen Riannon, znana lepiej jako Ciri: To jest Twoja pierwsza lekcja. Życie nigdy nie przygoptowuje do walki. Miej swój miecz w pogotowiu i podążaj dalej. Co jest wyjątkowego w tej dziewczynie? Jest lojalna wobec ludzi, których kocha, ale nie ma doświadczenia w radzeniu sobie z problemami istniejącymi w realnym świecie. Znana jest także jako Lwiątko z Cintry, jest księżniczką, dbało o nią wielu ludzi. Jest nieustępliwa, uparta i bardzo naiwna. Stara się nie wpaść w pułapki, jakie zastawia na nią los. Wiodła typowe, wygodne życie księżniczki, ale pragnęła się z niego wyrwać. Niestety, szybko zderzyła się z brutalną rzeczywistością. Ludzie, którzy będą nad nią czuwać, staną się czymś przerażającym. Lekcja numer dwa: nigdy nie możesz się zatrzymać. W ciągu jednej nocy straciła wszystkich, których znała. To właśnie jeden z najważniejszych motywów jej historii: utrata rodziny. Znajdź Geralta z Rivii. To Twoje przeznaczenie! Ostatnie słowa babci wyznaczyły Ciri cel. Początkowo nie znaczyły dla niej wiele, ale z czasem księżniczka lepiej zrozumiała znaczenie tych słów. Bycie księżniczką przestało być dla niej ważne, sama nie wiem jednak, od czego to się zaczęło mówi aktorka wcielająca się w rolę Ciri. Uważaj dziecko... To miejsce nie jest bezpieczne dla samotników. Tak jak wiele innych miejsc. Kim jest wiedźmin Geralt z Rivii, Rzeźnik z Blaviken? "Powiedz mi, Wiedźminie, nie wierzysz w Przeznaczenie lub w mniejsze zło? W co wierzysz? Kim jest ten wiedźmin? To białowłosy samotnik, posiadający dwa przerażające miecze.Wiedźmin to mutant i utalentowany łowca nagród. Rzeźnik z Blaviken! Jest powszechnie znienawidzony przez przedstawicieli wszystkich gatunków na Kontynencie. Niepodobna spotkać pozytywnie nastawionej do niego istoty, ale Geralt zdaje się nie przywiązywać do tego wagi, wydaje się, że jest mu z tym całkiem dobrze. Został starannie przygotowany do robienia złych rzeczy. Geralt nie jest ani rycerzem w lśniącej zbroi, ani łowcą nagród. Wspaniale łączy obie te role. Istnieją plotki sugerujące, że Wiedźmini nie czują żadnych emocji. Wiedźmini rodzą się na nowo podczas Próby Traw. To połączenie chemicznych i magicznych sztuczek, które drastycznie wpływa na ich ciała. Dzięki temu mogą spożywać niezwykłe mikstury, wzmacniające ich na wiele sposób. Posługują się też Znakami Wiedźmińskimi. To bardzo podstawowa magia, jednak w ich wydaniu bardzo, bardzo efektywna. Często widzisz w Geralcie to, co pozostało w nim z człowieka, co nadaje mu nieco uroku. Przeznaczenie to temat przewodni serialu. Kieruje losami Geralta i wpływa na otaczający go świat. Wiedźmin odczuwa wpływ Przeznaczenia, choć tak naprawdę w nie nie wierzy. Ale w niektórych momentach bardziej się skłania ku istnieniu Przeznaczenia. Największą siłą Geralta jest jego miłość do najbliższych. Jak sam twierdzi, wciąż wierzy w dobro w ludziach, co wraz z niezwykłymi umiejętnościami w zakresie posługiwania się bronią, niewiarygodną szybkością oraz zręcznością czyni go wyjątkowym. - Przeczytaj także:Netflix potwierdził drugi sezon serialu Wiedźmin! Co o nim wiemy? Pierwszy sezon serialu Wiedźmin" 20. grudnia 2019 roku pojawi się na platformie Netflix.https://www.granice.pl/news/netflix-prezentuje-bohaterow-serialu-wiedzmin-geralta-ciri-i-yennefer/8969Mon, 09 Dec 2019 22:11:39 +0100McDonald's rozda ponad 500 tysięcy książek dziecięcych w te świętaPopularna sieć restauracji z szybkim jedzeniem rozpoczyna nową akcję promocyjną. Tym razem w ramach świątecznej kampanii rozda dzieciom ponad 500 tysięcy książeczek o świętach. W listopadzie bieżącego roku popularna sieć restauracji typu fast food rozpoczęła nową kampanię reklamową związaną z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia. Czytaj także: McDonalds z książkami w ofercie W wideoklipie opublikowanym na YouTubie i w telewizji przedstawiona została historia dziewczynki, która, w momencie odrzucenia przez starszą siostrę, zaczyna czerpać radość ze świąt dzięki swojemu zwierzakowi. Film można zobaczyć poniżej. Teraz wiadomo już, że oprócz kampanii telewizyjnej, McDonalds rozda także książeczki ze świątecznymi przygodami. W roli głównej pojawi się znany już z filmu renifer i dziewczynka Ellie. Łącznie McDonalds rozda ponad 500 tysięcy książeczek i to całkowicie za darmo. Co jednak ciekawe, żeby otrzymać tytuł, nie trzeba wybierać się na zakupy do którejś z restauracji sieci. Uruchomiono bowiem specjalną stronę internetową reindeerready.co.uk/storybook wypełniając na niej swoje dane teleadresowe, pozwalamy, by McDonalds przysłał nam na swój koszt darmową książkę dla dzieci. Zgłoszenie na stronie można dokonać do końca grudnia, a książka do czytelników dotrze w ciągu miesiąca od momentu zamówienia. Na jeden adres przypada jedynie jedna książka, a ich pula pół miliona jest ograniczona. Gdy przepadnie możliwość otrzymania powieści w wersji papierowej, bezpłatnie można pobrać ebooka na czytnik lub audiobooka w wersji MP3. Niestety, akcja została stworzona przez brytyjski oddział McDonalds i obecnie dostępna jest jedynie dla czytelników z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Czy sądzicie, że podobna akcja sprawdziłaby się też w Polsce?https://www.granice.pl/news/mcdonalds-rozda-ponad-500-tysiecy-ksiazek-dzieciecych-w-te-swieta/8970Mon, 09 Dec 2019 22:07:56 +0100Oto czytelnicy nagrodzeni w plebiscycie „Najlepsza książka na zimę"W piątek, 6 grudnia 2019 podczas Śląskich Targów Książki poznaliśmy nowości wydawnicze, które zdobyły nagrody i wyróżnienia w plebiscycie Najlepsza książka na zimę". Znamy również nagrodzonych czytelników. Przeczytaj także: Oto najlepsze książki na zimę 2019! W plebiscycie Najlepsza książka na zimę nagrody za nadesłanie uzasadnienia dokonanego wyboru otrzymują: Teresa Grzebalska, Gabriela Greń i Klaudia Potoczek. Nagrody za oddanie głosu otrzymują: Renata Linek, Daniel Kiliański, Anna Zygmont, Aleksandra Kawałko, Adelajda Kandzia oraz posiadaczka adresu mailowego gaba91[at]buziaczek.pl. Nagrody za zachęcanie do głosowania otrzymują posiadacze adresów mailowych: ina03[at]o2.pl, zarobwnecie00[at]gmail.com,luizkam[at]gmail.com, andrzej.przyludzki[at]gmail.com oraz użytkowniczka serwisu Granice.pl o loginie eli1605. Zobacz także: Wiedźmin TVP gdzie obejrzeć serial i film? Serdecznie gratulujemy, laureatów prosimy o przesłanie danych adresowych z numerem telefonu dla kuriera na skrempa@granice.pl z informacją o tym, jaką nagrodę Państwo otrzymali, w temacie podając nazwę konkursu.https://www.granice.pl/news/oto-czytelnicy-nagrodzeni-w-plebiscycie-najlepsza-ksiazka-na-zime/8968Mon, 09 Dec 2019 11:42:23 +0100Czekasz na Wiedźmina od Netflixa? Obejrzyj legendarny film i serial Wiedźmin produkcji Telewizji Polskiej!Oryginalny serial i poprzedzający go film Wiedźmin od TVP początkowo mógł się wydawać projektem przynajmniej intrygującym, mógł też okazać się sukcesem. Niestety, ostatecznie widzowie uznali go za kompletnie niestrawny. Czy dziś nadal możemy go obejrzeć? - Przeczytaj także:drugi zwiastun serialu Wiedźmin od Netflixa Wkrótce będziemy mieli przyjemność zobaczyć potencjalny hit Netflixa, serial Wiedźmin", będący adaptacją opowiadań i powieści Andrzeja Sapkowskiego. Pozostało jeszcze trochę czasu, warto więc zastanowić się nad tym, jak sobie czas pozostały do premiery umilić. Świetną propozycją może okazać się... powrócenie do pamiętnego filmu i serialu TVP! Przeczytaj także: serial Wiedźmin od Netflixa. Lista odcinków. Które opowiadania zostaną zekranizowane? Przed laty Heritage Films i Telewizja Polska S.A. stworzyły prawdziwego... potworka, który na swój pokrętny sposób starał się jak najwierniej oddać oryginalne książkowe dzieło. Można by rzec, że miał on swoje momenty Choć całość jest współcześnie praktycznie nie do oglądania nie tylko ze względu na fatalne efekty specjalne. Z racji swojej (nie)sławy dawny serialowy Wiedźmin stał się synonimem wielkiej porażki. Wiele osób jednak doceniło Michała Żebrowskiego w tytułowej roli. Zapewne dlatego w produkcji Netflixa równieżw rolę wiedźmina Geralta wcieli się Michał Żebrowski tyle, że w dubbingu. Wiedźmin TVP gdzie obejrzeć film i serial? W pełni legalnie możecie obejrzeć film i serial TVP Wiedźmin na cyfrowej platformie TVP VOD.https://www.granice.pl/news/czekasz-na-wiedzmina-od-netflixa-obejrzyj-legendarny-film-i-serial-wiedzmin-produkcji-telewizji-polskiej/8967Mon, 09 Dec 2019 10:04:27 +0100Wonder Woman 1984 z nowym zwiastunem! Kiedy premiera?Warner Bros. Zaprezentowało nam pierwszy zwiastun filmu Wonder Woman 1984, czyli drugiej filmowej opowieści o superbohaterce odgrywanej przez Gal Gadot. W sieci w końcu oficjalnie mogliśmy ujrzeć nowy materiał koncentrujący się na wielkim powrocie Diany, która po wydarzeniach z Wonder Woman zdecydowała się zrezygnować z dalszej działalności i zdecydowała się pozostać w cieniu. Historia w 1984 stanowi dla nas wielki powrót oraz kolejne spojrzenie na przeszłość bohaterki. - Przeczytaj także: Czy istnieje książka Na noże? Zwiastun dobrze ukazuje nam atmosferę panującą właśnie w połowie lat 80. ubiegłego wieku, co najwyraźniej dostrzec możemy po muzyce dobranej w muzyce. Powiedzieć sobie jednak wyraźnie musimy, że w gruncie rzeczy praktycznie niczego nie dowiadujemy się z poniższego materiału, pełno jest efektownych scen, ale żadna z nich nie ujawnia nam konkretów. Szczególnie mocno zawodzi kwestia prezentacji nawet zagrożenia. Oczywiście często twórcy decydują się na trzymanie w cieniu swoich głównych złych, ale w tym wypadku wyjątkowo mało uwagi poświęcono na przedstawienie kilku konkretniejszych scen akcji. Obsada Wonder Woman 1984 W obsadzie drugiego filmu o Wonder Woman ujrzymy ponownie Gal Gadot (Diana Prince, czyli Wonder Woman), Chris Pine (Steve Trevora), Pedro Pascal (Max Lord) czy Kristen Wiig (Barbara Minerva, czyli Cheetah). Pierwszy zwiastun Wonder Woman 1984 Data premiery Wonder Woman 1984 Wonder Woman 1984 ma mieć premierę 4 czerwca 2020 roku w polskich kinach.https://www.granice.pl/news/wonder-woman-1984-z-nowym-zwiastunem-kiedy-premiera/8966Sun, 08 Dec 2019 23:58:06 +0100Książki Szymona Hołowni. Jakie poglądy ma kandydat na prezydenta?W niedzielę, 8 grudnia, znany polski dziennikarz i prezenter telewizyjny Szymon Hołownia zapowiedział, że weźmie udział w wyborach prezydenckich. Wiele osób zastanawia się więc, kim jest kandydat na prezydenta. Jego poglądy łatwo zweryfikować można w jego własnych książkach. Sprawdźcie je! Fot. X-News / Mirosław Sosnowski/TVN Szymon Hołownia to 43-letni polski prezenter, dziennikarz i publicysta. Na swoim koncie ma kilka światopoglądowych książek, które cieszą się dużą popularnością. W ostatnim czasie autor publikacji ogłosił na swoich social mediach, że zaprasza na spotkanie w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku. W jakim celu? Tego wówczas nie wyjaśnił. Czytaj także: Donald Tusk wydaje książkę. O czym będzie? Zainteresowanych na Facebooku okazało się ponad 700 osób. Na zorganizowanej przez siebie konferencji Hołownia przedstawił krótki filmik o tematyce społecznej, a następnie ogłosił przełomową dla siebie wiadomość będzie kandydował w wyborach prezydenckich. Kim jest Szymon Hołownia? Szymon Hołownia znany jest ze swoich bezkompromisowych poglądów. Wyraża swoje poparcie wobec swojej wiary, jednak nie pozostaje bezkrytyczny wobec sytuacji Kościoła katolickiego. Widzi też potrzebę zmian istniejącą w obecnym systemie. Jak zapewnia Hołownia, chce być on bezpartyjnym kandydatem, niepowiązanym z żadną obecnie istniejącą partią, a realizujący własne cele. Podczas konferencji mówił wówczas: Chcę Polski, w której wszyscy przestrzegają reguł, ale nikomu, nawet prezydentowi, nie wolno chodzić przez trawnik. Jednocześnie wypunktował on swoje plany, które pragnie zrealizować jako głowa Rzeczypospolitej. Szymon Hołownia poglądy Od 10 lat jeżdżę więcej po kraju niż jakikolwiek polityk czy badacz. Rocznie mam do dwustu spotkań zludźmi mówi Hołownia w rozmowie z Michałem Okońskim, która ukaże się w najbliższym wydaniu Tygodnika Powszechnego". Wyjazdy te związane są ze spotkaniami z czytelnikami, ale także z wystąpieniami w parafiach czy spotkaniami z członkami wspólnot kościelnych. Choć pisze o Bogu, Szymon Hołownia popiera rozdział Kościoła od państwa. Uważa, że w programie uroczystości państwowych nie powinno być miejsca na uroczystości religijne. W wywiadzie, który ukaże się w czwartkowym numerze Tygodnika Powszechnego" publicysta podkreślał, że jeśli zostałby prezydentem, a Sejm przegłosowałby liberalizację ustawy aborcyjnej i dostałby ją do podpisu, zwróciłby ją Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. Nie po to, żeby ją uwalić. Po to, żeby zapytać, czy Sejm jest pewien tego, co robi. Jeśli będzie pewien, jeśli będzie stało za nim poparcie takiej części społeczeństwa, które pozwoli na ponowne uchwalenie ustawy, konstytucja nie zostawi wyboru: prezydent musi ją podpisać. Karierę polityczną Szymon Hołownia zaczyna także przez... książki. Szymon Hołownia i praca w telewizji Efektem jego działalności jako prowadzącego program Mam talent w TVN była książka Bóg, kasa i rock'n'roll, napisana wspólnie z Marcinem Prokopem. Autorzy mówią w niej o pieniądzach i sławie, o religii, kulturze i świecie mediów. Rozmowy Szymona Hołowni z Marcinem Prokopem cieszyły siętak dużą popularnością, że dziennikarze postanowili przygotować ich rozwinięcie. Tak powstały książki Układamy sobie życie, w której wyjaśniają, jak uporządkować własne życie, a także Pół na pół. Rozmowy nie dla dzieci, w której ujawniają wiele ze swojej prywatności, mówią o sobie i o swoim życiu. Szymon Hołownia a religia W książce 36 i 6 sposobów na to, jak uniknąć życiowej gorączki, czyli Katechizm według Szymona Hołowni dokonuje swoistej reinterpretacji Katechizmu Kościoła Katolickiego, szukając w niej recepty na udane życie. Pokazuje, że nie jest to tylko zbiór nakazów i zakazów, lecz raczej rad, które mogą przydać się także osobom niewierzącym. Jeśli kiedykolwiek czytaliście tradycyjne biografie świętych i błogosławionych, koniecznie sięgnijcie po Świętych pierwszego kontaktu i Świętych codziennego użytku. Kandydat na prezydenta prezentuje w niej dużo bardziej interesujące, nietuzinkowe spojrzenie na świętych i ich rolę w życiu osób wierzących. Pokazuje też, że ich historie mogą stać się inspiracją dla ludzi współczesnych i pomóc im rozwiązać codzienne, życiowe problemy. Kandydat na prezydenta napisał również biografię... Boga. Bóg. Życie i twórczość to próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego Bóg w świetle Starego Testamentu wypada zupełnie inaczej niż ten przedstawiany w Nowym Testamencie, wyjaśnia też, czym właściwie jest Trójca Święta i zastanawia się nad własną relacją ze Stwórcą. Poglądy Szymona Hołowni na ekologię i wegetarianizm Szymon Hołownia dużą wagę przykłada do ekologii. W XXI wieku nie znalazłem powodów, aby nadal jeść mięso wyznawał w jednym z wywiadów. W książce Boskie zwierzęta odpowiada na pytanie, czy osoba wierząca może jeść mięso, ale też zastanawia się nad tym, czy zwierzęta mają duszę i czy idą do nieba. Podkreśla, że Bóg nie stworzył zwierząt przez przypadek. I nawet, jeśli zwierzęta w Boga nie wierzą, to z pewnością Bóg wierzy w zwierzęta. Szymon Hołownia o uchodźcach Szymon Hołownia od lat działa na rzecz mieszkańców Afryki. O tym, dlaczego nie wolno pozostawać obojętnym na ich los, pisze w publikacji Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie. O tym, jak możemy im pomóc, Hołownia pisze w publikacji Jak robić dobrze. Szymon Hołownia pisze także, że obowiązkiem każdego chrześcijanina jest okazać pomoc uchodźcom z Afryki i innych krajów. Warto także pamiętać, że Szymon Hołownia jest założycielem fundacji Kasisi pomagającej w prowadzeniu domu dziecka w Zambii, a także fundacji Dobra Fabryka, organizującej pomoc mieszkańcom m.in. Bangladeszu, Mauretanii, Rwandy, Burkiny Faso czy Senegalu. Szymon Hołownia i życie zgodnie z nauką Kościoła? Tym, którzy z usług Kościoła korzystają wyłącznie od święta, ale chcieliby pogłębić własną wiedzę, Hołownia zadedykował książkę Kościół dla średnio zaawansowanych. Mówi w niej o tym, kim właściwie jest proboszcz, jak duchowni przygotowują się do wygłaszania kazań i dlaczego w kościele obowiązuje raczej strój godny niż swobodny. Szymon Hołownia prowadził nie tylko program Mam talent. W religia.tv przeprowadzał wywiady z mniej i bardziej znanymi ludźmi, zadając im pytania o sprawy najważniejsze. Program możemy obejrzeć w sieci, a wywiady przeczytamy w książkach Ludzie na walizkach oraz Ludzie na walizkach. Nowe historie. Jeżeli ktoś ma problem z Bogiem, Kościołem, czyśćcem i końcem świata, Szymon Hołownia ma na to lekarstwo to książka Tabletki z krzyżykiem, w której pisze bez zadęcia i nadmiernej ortodoksji. Szymon Hołownia jest też autorem książki kucharskiej... dla duszy. To publikacja Holyfood, czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe. Wykorzystując mechanizm grywalizacji i czerpiąc z popularnej gry Monopoly, Szymon Hołownia napisał książkę Monopol na zbawienie, gdzie zachęca do gry o własne życie wieczne. Z tą publikacją przestrzeganie przykazań staje się nie tylko łatwiejsze, ale też ciekawsze. Kim jest żona Szymona Hołowni? A kim jest potencjalna pierwsza dama? Żona Szymona Hołowni jest pilotką myśliwca MiG-29 i pracuje w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Poznali się na planie programu Mam Talent! w 2014 roku. Wówczas Hołownia i Prokop udawali pilotów z Top Gun, którzy chodzą w zachodzącym słońcu pasem startowym. Tak spotkali się z późniejszą żoną Hołowni, Urszulą Brzezińską-Hołownią. Co ciekawe, Szymon Hołownia dwukrotnie był w nowicjacie Zakonu Dominikanów. Najnowsza książka Szymona Hołowni 18 grudnia 2019 ma się zaś ukazać najnowsza książka Szymona Hołowni Teraz albo nigdy. Tytuł i fotografia na okładce wskazywały wyraźnie, że zbiór felietonów, publikowanych wcześniej na łamach Tygodnika Powszechnego, będzie stanowił zarazem swoisty program polityczny dziennikarza, który planuje zagrać nie tylko o zbawienie własne i swoich czytelników, ale także o... prezydenturę. Najnowszą książkę publicysty można kupić poniżej: [tabela=6099894]https://www.granice.pl/news/ksiazki-szymona-holowni-jakie-poglady-ma-kandydat-na-prezydenta/8965Sun, 08 Dec 2019 23:16:36 +0100Ujawniono pierwsze informacje na temat ekranizacji „365 dni”. Co wiadomo? 365 dni to pozycja, która wywołuje wśród czytelników skrajne emocje. Część czytelników polubiło historię Blanki Lipińskiej, inni zaś naprawdę odrzucili proponowaną przez autorkę opowieść. Od dawna wiadomo, że planowana jest adaptacja filmowa, a teraz poznaliśmy jej pierwsze szczegóły. Fot. mat. prasowe Next Film Dwa dni przed mikołajkami w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, na której przedstawione zostały pierwsze szczegóły dotyczące nowej produkcji realizowanej przez wytwórnie Next Film 365 dni. Czytaj także: Zrobiliśmy to za Was. Cytaty z 365 dni, które wyjaśniają, o co tak naprawdę chodzi w tej książce. Erotyczny film, który pojawić ma się w kinach w walentynki, już teraz wzbudza wiele emocji. Czego można się spodziewać? 365 dni opis filmu O czym jest film 365 dni? W filmie przedstawione zostaną losy zabójczo przystojnego i śmiertelnie niebezpiecznego szefa sycylijskiej mafii, Massimo Torricelliego, który jest jednym z najgroźniejszych graczy na włoskim czarnym rynku. Niespodziewanie, groźny Włoch zauważa podczas wakacji Laurę Biel, wypoczywającą na Sycylii młodą Polkę. Mężczyzna nie potrafi pokonać swojego pożądania i stosuje niekonwencjonalne metody do zdobycia serca kobiety. Postanawia ją porwać. Po fakcie włoski don przedstawia dziewczynie propozycję jej uwięzienie w luksusowym domu trwać będzie 365 dni. Jeśli w ciągu roku kobieta go nie pokocha, będzie mogła odejść. Czy jednak można pokochać mającego na sumieniu wiele żyć włoskiego gangstera? 365 dni aktorzy Najbardziej emocjonalną częścią spotkania była prezentacja obsady aktorskiej. Do tej pory nie wiadomo było, kto zagra w filmie 365 dni. Te informacje przez długi czas utrzymywane były w tajemnicy, choć na forach plotkarskich i wśród fanów tej historii pojawiały się przypuszczenia dotyczące aktorów. I faktycznie część z pojawiających się w komentarzach w sieci propozycji faktycznie się sprawdziła. A przynajmniej tak jest w przypadku aktorki, która zagra Laurę Biel. W postać głównej bohaterki wcieli się Anna-Maria Sieklucka, do tej pory niezbyt znana szerokiej publiczności. Czytaj także: Blanka Lipińska wydaje czwartą książkę! To poradnik! Sieklucka ma na swoim koncie epizod w znanym już serialu Na dobre i na złe, w którym wystąpiła w 1999 roku. U boku kobiety wystąpi Michele Morrone, nieco bardziej doświadczony włoski aktor. Morrone do tej pory zagrał w 10 innych produkcjach, w tym tylko w jednej dystrybuowanej na terenie Polski serialu Medyceusze: Władcy Florencji, gdzie w jednym z odcinków wcielił się w rolę kapitana statku Obok dwójki najważniejszych postaci, wystąpią Tomasz Stockinger, który zagra ojca Laury, Grażyna Szapołowska, grająca matkę Laury Biel, Magdalena Lamparska wcielająca się w postać Olgi, Natasza Urbańska będąca filmową Anną, Otar Saralidze, wcielający się w brata Massimo - Domenico, Mateusz Łasowski, który zagra Martina i Bronisław Wrocławski, czyli filmowy Mario. Oprócz nich na ekranach zobaczymy też Przemysława Sadowskiego oraz Michała Mikołajczaka. 365 dni kto odpowiada za reżyserię i produkcję? Za reżyserię pierwszego filmu z erotycznego cyklu 365 dni odpowiada Barbara Białowąs, która na swoim koncie ma film Big Love. Producentami filmu są Ewa Lewandowska i Tomasz Mandes oraz firma EKIPA. 365 dni kiedy premiera? Początkowo mówiło się, że film pojawi się w kinach na walentynki 2020 roku. I faktycznie, w podobnym czasie będzie można zobaczyć polską produkcję. Została jednak podana dokładna planowana data premiery 365 dni po raz pierwszy na dużych ekranach można spodziewać się tydzień przed walentynkami, 7 lutego 2020 roku. Czytaj także: 3 część "365 dni" sprzedana w ponad 12 tys. egzemplarzy, a to dopiero początek! Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że film dostępny będzie w większości multipleksów. Można spodziewać się również jednak ograniczeń wiekowych, gdyż jak wskazuje sam producent filmu produkcja jest erotykiem skierowanym do starszych widzów. 365 dni zwiastun i zdjęcia Na ten moment twórcy filmu nie udostępnili oficjalnego zwiastuna produkcji. Next Film zdecydował się jednak przedstawić widzom pierwsze fotosy z filmu. Oto one: Fot. mat. prasowe Next Film Fot. mat. prasowe Next Film Fot. mat. prasowe Next Film 365 dni książka Film 365 dni powstał na podstawie książki Blanki Lipińskiej o tym samym tytule. Po raz pierwszy książka ukazała się w ubiegłym roku i od tego czasu stała się niekwestionowanym bestsellerem. Książkę kupić można tutaj: [tabela=6040142]https://www.granice.pl/news/ujawniono-pierwsze-informacje-na-temat-ekranizacji-365-dni8221-co-wiadomo/8964Sun, 08 Dec 2019 20:36:17 +0100Notatki Hermiony Granger z lekcji transmutacji. Zapiski Emmy Watson z planu „Harryego Pottera"Pamiętacie film Harry Potter i Kamień Filozoficzny", oparty na powieści J.K. Rowling pod tym samym tytułem? Nawet, jeśli pamiętacie, to na pewno nie tak dobrze, jak kilkoro fanów serii, którzy zauważyli, że podczas sceny z lekcji transmutacji z profesor McGonnagal wcielająca się w rolę Hermiony Granger Emma Watson rzeczywiście pilnie notowała coś na kartce. W mediach społecznościowych wybuchła dyskusja na temat tego, co właściwie napisała Watson. Przeczytaj także: egzemplarz Harryego Pottera sprzedany za prawie 300 tysięcy złotych! Najpewniej podczas scen kręconych w salach lekcyjnych Hogwartu dzieci rzeczywiście poproszono o napisanie kilku słów piórem, by nagranie wypadło bardziej wiarygodnie. Dziesięcioletnia wówczas Emma Watson skreśliła przezabawną notatkę o samej sobie. Notatkę udostępniła jedna z użytkowniczek Twittera: EMMA WATSON WAS ACTUALLY WRITING DURING THE SCENES WHERE SHE HAD TO USE A QUILL AND ITS THE CUTEST THING pic.twitter.com/UjnZ47nXVL mar (@lunastonks) November 24, 2019 Oto luźne tłumaczenie notatki na język polski: Nazywam się Emma Charlotte Watson. Mam 10 lat i gram rolę Hermiony Granger. Jestem na lekcji transmutacji. Uwielbiam ten długopis (pióro). Profesor McGonagall (kot) (panna paw) jest piękna [i] jest czarna [i] biała. Chciałabym, żeby moim nauczycielem był kot. Przeczytaj także: złożono skargę na księdza, który zakazał czytania Harryego Pottera w szkole! W ostatnich wywiadach Emma Watson opowiadała, że brzemię sławy, jaka spadła na nią po premierze przygód o przygodach nastoletniego czarodzieja, było bardzo duże musiała nawet skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez Emma Watson (@emmawatson) Lip 31, 2019 o 12:58 PDT Emma Watson (po prawej) z autorką książek o Harry'm Potterze, J.K. Rowling (w środku). Nie da się jednak ukryć, że mająca dziś 29 lat aktorka wykorzystała swoją szansę zagrała od tego czasu mnóstwo świetnych ról, często wybierając filmy oparte na literaturze na przykład kinową adaptację powieściKrąg Dave'a Eggersa. Wkrótce zobaczymy ją w ekranizacji klasycznej powieściMałe kobietki. Zobacz także: zwiastun filmu Małe kobietki A jeśli chcecie zrobić sobie powtórkę z filmowego Harry'ego Pottera", na HBO GO możecie obejrzeć wszystkie filmy o przygodach nastoletniego czarodzieja. Sprawdźcie też innegrudniowe nowości HBO GO.https://www.granice.pl/news/notatki-hermiony-granger-z-lekcji-transmutacji-zapiski-emmy-watson-z-planu-harryego-pottera/8963Sat, 07 Dec 2019 20:39:03 +0100Fikcja straciła zaufanie czytelników. Przeczytaj wykład noblowski Olgi Tokarczuk!W sobotę, 7. grudnia 2019, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2018, Olga Tokarczuk, wygłosiła tradycyjną przemowę noblowską. Zobaczcie nagranie z tego wydarzenia i przeczytajcie tekst wykładu: Wykład noblowski Olgi Tokarczuk THE NOBEL FOUNDATION 2019 Czuły narrator 1. Pierwsze zdjęcie, jakie świadomie przeżyłam, to zdjęcie mojej matki, jeszcze zanim mnie urodziła. Zdjęcie jest niestety czarno-białe, przez co ginie wiele szczegółów, stając się zaledwie szarymi kształtami. Światło jest miękkie i deszczowe, chyba wiosenne i najpewniej sączy się przez okno, utrzymując pokój w ledwie zauważalnym blasku. Mama siedzi przy starym radiu, takim, które miało zielone oko i dwa pokrętła jedno do regulowania głośności, drugie do wyszukiwania stacji. To radio stało się potem towarzyszem mojego dzieciństwa i z niego dowiedziałam się o istnieniu kosmosu. Kręcenie ebonitową gałką przesuwało delikatne czułki anten i w ich zasięg trafiały rozmaite stacje Warszawa, Londyn, Luksemburg albo Paryż. Czasami jednak dźwięk zamierał, jakby pomiędzy Pragą a Nowym Jorkiem, Moskwą a Madrytem czułki anteny natrafiały na czarne dziury. Wtedy przechodził mnie dreszcz. Wierzyłam, że poprzez to radio odzywają się do mnie inne układy słoneczne i galaktyki, które wśród trzasków i szumów wysyłają mi wiadomości, a ja nie umiem ich rozszyfrować. Wpatrując się w to zdjęcie jako kilkuletnia dziewczynka byłam przekonana, że mama szukała mnie, kręcąc gałką radia. Niczym czuły radar penetrowała nieskończone obszary kosmosu próbując dowiedzieć się, kiedy i skąd przybędę. Jej fryzura i ubiór (duży dekolt w łódkę) wskazują, kiedy zrobiono to zdjęcie to początek lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Patrząca gdzieś poza kadr, nieco zgarbiona kobieta, widzi coś, co nie jest dostępne oglądającemu to zdjęcie. Jako dziecko rozumiałam to tak,że ona patrzy w czas. Na tym zdjęciu nic się nie dzieje, to fotografia stanu, nie procesu. Kobieta jest smutna, zamyślona, jakby nieobecna. Kiedy ją potem pytałam o ten smutek a robiłam to wiele razy, żeby zawsze usłyszeć to samo mama odpowiadała, że jest smutna, bo jeszcze się nie urodziłam, a ona już do mnie tęskni. - Jak możesz do mnie tęsknić, skoro mnie jeszcze nie ma? pytałam. Wiedziałam już, że tęskni się za kimś, kogo się utraciło, że tęsknota jest efektem straty. - Ale może też być odwrotnie odpowiadała. Jeżeli się do kogoś tęskni, to on już jest. Ta krótka wymiana zdań gdzieś na zachodniej polskiej prowincji pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku, wymiana zdań między moją mamą i mną, jej małym dzieckiem, utkwiła mi na zawsze w pamięci i dała zapas mocy na całe życie. Wyniosła bowiem moje istnienie poza zwyczajną materialność świata i przypadkowość, poza przyczynę i skutek oraz prawa prawdopodobieństwa. Umieściła je niejako poza czasem, w słodkim pobliżu wieczności. Zrozumiałam moim dziecięcym umysłem, że jest mnie więcej niż sobie do tej pory wyobrażałam. I nawet, jeżeli powiem: Jestem nieobecna, to i tak na pierwszym miejscu znajduje się: Jestem najważniejsze i najdziwniejsze słowo świata. W ten sposób niereligijna młoda kobieta, moja mama, dała mi coś, co kiedyś nazywano duszą, a więc wyposażyła w najlepszego na świecie czułego narratora. 2. Świat jest tkaniną, którą przędziemy codziennie na wielkich krosnach informacji, dyskusji, filmów, książek, plotek, anegdot. Dziś zasięg pracy tych krosien jest ogromny za sprawą Internetu prawie każdy może brać udział w tym procesie, odpowiedzialnie i nieodpowiedzialnie, z miłością i nienawiścią, ku dobru i ku złu, dla życia i dla śmierci. Kiedy zmienia się ta opowieść zmienia się świat. W tym sensie świat jest stworzony ze słów. To, jak myślimy o świecie i co chyba ważniejsze jak o nim opowiadamy, ma więc olbrzymie znaczenie. Coś, co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i umiera. Wiedzą o tym bardzo dobrze nie tylko historycy, ale także (a może przede wszystkim) wszelkiej maści politycy i tyrani. Ten, kto ma i snuje opowieść rządzi. Dziś problem polega zdaje się na tym, że nie mamy jeszcze gotowych narracji nie tylko na przyszłość, ale nawet na konkretne teraz, na ultraszybkie przemiany dzisiejszego świata. Brakuje nam języka, brakuje punktów widzenia, metafor, mitów i nowych baśni. Jesteśmy za to świadkami, jak te nieprzystające, zardzewiałe i anachroniczne stare narracje próbuje się wprzęgnąć do wizji przyszłości, może wychodząc z założenia, że lepsze stare coś niż nowe nic, albo próbując w ten sposób poradzić sobie z ograniczeniem własnych horyzontów. Jednym słowem brakuje nam nowych sposobów opowiadania o świecie. Żyjemy w rzeczywistości wielogłosowych narracji pierwszoosobowych i zewsząd dochodzi nas wielogłosowy szum. Mówiąc pierwszoosobowe mam na myśli ten rodzaj opowieści, który zatacza wąskie kręgi wokół ja twórcy, piszącego mniej lub bardziej wprost tylko o sobie i poprzez siebie. Uznaliśmy, że ten rodzaj zindywidualizowanego punktu widzenia, głos zja, jest najbardziej naturalny, ludzki, uczciwy, nawet jeżeli rezygnuje z szerszej perspektywy. Opowiadać w tak rozumianej pierwszej osobie to tkać absolutnie niepowtarzalny wzór, jedyny w swoim rodzaju, to mieć jako jednostka poczucie autonomii, być świadomym siebie i swojego losu. To jednak znaczy także budować opozycję: ja i świat, a ta bywa alienująca. Myślę, że narracja prowadzona w pierwszej osobie jest bardzo charakterystyczna dla współczesnej optyki, w której jednostka pełni rolę subiektywnego centrum świata. Cywilizacja Zachodu jest w dużej mierze zbudowana i oparta właśnie na owym odkryciu ja, które stanowi jedną z najważniejszych miar rzeczywistości. Człowiek jest tu głównym aktorem, a jego osąd mimo, że jeden z wielu traktowany jest zawsze z uwagą i powagą. Opowieść snuta w pierwszej osobie wydaje się być jednym z największych odkryć cywilizacji ludzkiej, jest czytana z namaszczeniem i darzona zaufaniem. Ten rodzaj opowieści, kiedy widzimy świat oczami jakiegoś ja i słuchamy świata w jego imieniu, buduje więź z narratorem jak żaden inny i każe postawić się w jego niepowtarzalnej pozycji. Nie da się przecenić tego, co pierwszoosobowa narracja zrobiła dla literatury i w ogóle dla ludzkiej cywilizacji przerobiła opowieść o świecie jako miejscu działań herosów czy bóstw, na które nie mamy wpływu, na naszą indywidualną historię i oddała scenę ludziom takim samym jak my. Na dodatek, z takimi samymi jak my łatwo się zidentyfikować, dzięki czemu pomiędzy narratorem opowieści a czytelnikiem czy słuchaczem rodzi się emocjonalne porozumienie, bazujące na empatii. Ta zaś ze swej natury zbliża i niweluje granice bardzo łatwo jest zatrzeć w powieści granice między ja narratora i ja czytelnika, a powieść, która wciąga wręcz liczy na to, że granica ta zostanie zniesiona i unieważniona, i toczytelnik, dzięki empatii, stanie się na jakiś czas narratorem. Literatura stała się więc polem wymiany doświadczeń, agorą, gdzie każdy może opowiedzieć swój własny los albo dać głos swojemu alter ego. Jest to przy tym przestrzeń demokratyczna każdy może się wypowiedzieć, każdy może też dokonać kreacji głosu, który mówi. Chyba jeszcze nigdy w historii człowieka tak wielu ludzi nie zajmowało się pisaniem i opowiadaniem. Wystarczy spojrzeć na pierwsze z brzegu statystyki. Kiedy odwiedzam targi książki, widzę jak wiele wydawanych książek dotyczy właśnie tego autorskiego ja. Instynkt ekspresji może równie silny, jak inne instynkty, które projektują nasze życie najpełniej objawia się w sztuce. Chcemy być zauważeni, chcemy poczuć się wyjątkowi. Narracje typu: Opowiem ci moją historię, Opowiem ci historię mojej rodziny, ewentualnie Opowiem ci, gdzie byłam to dziś najpopularniejsze gatunki literackie. Jest to fenomen na wielką skalę także i dlatego, że dzisiaj powszechnie potrafimy posługiwać się pismem i wielu ludzi osiąga tę kiedyś zastrzeżoną dla nielicznych umiejętność wyrażenia siebie samego w słowie i opowieści. Paradoksalnie jednak wygląda to na chór złożony z samych solistów głosy nakładają się na siebie, rywalizują o uwagę, poruszają po podobnych traktach, ostatecznie wzajemnie się zagłuszając. Wiemy o nich wszystko, jesteśmy w stanie utożsamić się z nimi i przeżyć ich życie jak swoje. Mimo to jednak doświadczenie czytelnicze zaskakująco często jest niekompletne i rozczarowujące, bo okazuje się, że ekspresja autorskiego ja nie daje gwarancji uniwersalności. Czego nam brakuje, to jak się zdaje paraboliczny wymiar opowieści. Bohater paraboli jest bowiem zarazem sobą, człowiekiem żyjącym w określonych warunkach historycznych czy geograficznych, a jednocześnie wykracza daleko poza ten konkret, stając się Każdym i Wszędzie. Kiedy czytelnik śledzi czyjąś historię opisaną wpowieści, może utożsamiać się z losem opisywanej postaci i rozważać jej sytuację jak swoją, w paraboli zaś musi zrezygnować zupełnie ze swojej odrębności i stać się tym Każdym. W tym wymagającym psychologicznie zabiegu parabola, znajdując dla różnych losów wspólny mianownik, uniwersalizuje nasze doświadczenie, a jej niedostateczna obecność jest świadectwem bezradności. Być może, żeby nie utonąć w wielości tytułów i nazwisk zaczęliśmy dzielić ogromne lewiatanowe ciało literatury na gatunki, które traktujemy jak dziedziny w sporcie, a pisarzy i pisarki jak wyspecjalizowanych zawodników. Ogólne skomercjalizowanie rynku literackiego doprowadziło do podziału na branże odtąd odbywają się targi i festiwale literatury takiej czy siakiej, zupełnie osobno, tworząc klientelę czytelników, którzy chętnie zatrzaskują się w kryminale, fantasy czy science-fiction. Cechą szczególną tej sytuacji jest, że to, co miało jedynie pomóc księgarzom i bibliotekarzom w uporządkowaniu na półkach ogromu wydawanych książek, a czytelnikom pomagało zorientować się w wielkości oferty, stało się abstrakcyjnymi kategoriami, w które już nie tylko wrzuca się zaistniałe dzieło, ale według których zaczynają pisać sami pisarze. Coraz częściej gatunkowe dzieło przypomina foremkę do ciasta, która produkuje bardzo podobne rezultaty, ich przewidywalność uważana jest za cnotę, ich banalność za osiągnięcie. Czytelnik wie, czego ma się spodziewać i dostaje dokładnie to, co chciał. Zawsze intuicyjnie byłam przeciwko takim porządkom, ponieważ prowadzą one do ograniczania wolności pisarskiej, do niechęci wobec eksperymentu i transgresji, która jest istotną cechą tworzenia w ogóle. I zupełnie wykluczają z procesu twórczego wszelką ekscentryczność, bez której nie ma sztuki. Dobra książka nie musi się opowiadać za swojągatunkową przynależnością. Podział na gatunki jest wynikiem skomercjalizowania całej literatury i efektem traktowania jej jako produktu do sprzedaży z całą filozofią brandu, targetu i tym podobnych wynalazków współczesnego kapitalizmu. Możemy mieć dziś wielką satysfakcję, że jesteśmy świadkami powstania nowego sposobu opowiadania świata, jaki niesie ze sobą serial filmowy, a którego ukrytym zadaniem jest wprowadzić nas w trans. Oczywiście ten sposób opowiadania istniał już w mitach i opowieściach homeryckich, a Herkules, Achilles czy Odyseusz to bez wątpienia pierwsi serialowi bohaterowie. Jednak nigdy wcześniej nie zagarnął on dla siebie tak dużo przestrzeni i nie wpływał tak istotnie na zbiorową wyobraźnię. Pierwsze dwie dekady XXI wieku z pewnością należą do seriali. Ich wpływ na sposoby opowiadania (i przez to też rozumienia) świata jest rewolucyjny. Serial w dzisiejszej postaci nie tylko rozciągnął uczestniczenie w narracji w obrębie czasu, generując jego różne tempa, odnogi i aspekty, ale wniósł także swoje nowe porządki. Ponieważ w wielu przypadkach jego zadaniem jest utrzymanie uwagi widza jak najdłużej narracja serialowa mnoży wątki, splatając je ze sobą w najbardziej nieprawdopodobny sposób tak bardzo, iż w obliczu bezradności sięga się nawet po stary zabieg narracyjny, skompromitowany kiedyś przez klasyczną operę: deus ex machina. Wymyślając kolejne odcinki często zmienia się całą psychologię postaci ad hoc, żeby lepiej pasowała do pojawiających się wydarzeń. Postać łagodna i pełna rezerwy na początku zmienia się pod koniec w mściwą i gwałtowną, postać drugoplanowa staje się pierwszoplanową, zaś główny bohater, do której zdążyliśmy się już przywiązać, traci znaczenie lub wręcz znika ku naszej największej konsternacji. Potencjalne zaistnienie kolejnego sezonu stwarza konieczność otwartych zakończeń, w których nie ma szans pojawić się i wybrzmieć do końca owo tajemnicze katharsis, które było przeżyciem wewnętrznej przemiany, spełnienia się, satysfakcją z uczestniczenia w akcie opowieści. Taki rodzaj komplikowania i niekończenia, ciągłego odraczania nagrody, jaką jest katharsis, uzależnia i hipnotyzuje. Fabula interrupta wymyślona dawno temu i znana z opowieści Szeherezady powróciła w serialach w wielkim stylu, zmieniając naszą wrażliwość i niosąc przedziwne psychologiczne skutki, odrywając nas od własnego życia i hipnotyzując niczym używka. Jednocześnie serial wpisuje się w nowy, rozwlekły i nieuporządkowany rytm świata, w jego chaotyczną komunikację, jego niestałość i płynność. Ta forma opowieści chyba najbardziej twórczo szuka dziś nowej formuły. W tym sensie odbywa się w serialu poważna praca nad narracjami przyszłości, nad dopasowaniem opowieści do nowej rzeczywistości. Lecz nade wszystko żyjemy w świecie natłoku informacji sprzecznych ze sobą, wzajemnie się wykluczających, walczących na kły i pazury. Nasi przodkowie wierzyli, że dostęp do wiedzy przyniesie ludziom nie tylko szczęście, dobrobyt, zdrowie i bogactwo, ale stworzy społeczeństwo równe i sprawiedliwe. To, czego według nich brakowało światu to była powszechna mądrość, płynąca z wiedzy. Jan Amos Komenski, wielki pedagog XVII wieku, ukuł termin pansofia, w którym zawarł idee możliwej omniscjencji, wiedzy uniwersalnej, która pomieści w sobie wszelkie możliwe poznanie. Było to także i przede wszystkim marzenie o wiedzy dostępnej każdemu. Czyż dostęp do informacji o świecie nie zmieni niepiśmiennego chłopa w refleksyjną jednostkę świadomą siebie i świata? Czy wiedza na wyciągnięcie ręki nie sprawi, że ludzie staną się rozważni i mądrze pokierują swoim życiem? Kiedy powstał Internet wydawało się, że idee te będą wreszcie mogły zrealizować się w sposób totalny. Wikipedia, którą podziwiam i wspieram, mogłaby wydać się Komenskiemu, podobnie jak wielu myślicielom tego nurtu, spełnieniem marzeń ludzkości oto tworzymy i otrzymujemy ogromny zasób wiedzy nieustannie uzupełnianej, odświeżanej i demokratycznie dostępnej, praktycznie z każdego miejsca na Ziemi. Spełnione marzenia często nas rozczarowują. Okazało się, że nie jesteśmy w stanie unieść tego ogromu informacji, która zamiast jednoczyć, uogólniać i uwalniać różnicuje, dzieli, zamyka w bańkach, tworzy wielość opowieści nieprzystających do siebie albo wręcz wrogich sobie, antagonizujących. Na dodatek Internet, poddany zupełnie bez refleksji procesom rynkowym i oddany graczom-monopolistom, steruje gigantycznymi ilościami danych, które wykorzystywane są całkiem nie pansoficznie, ku szerokiemu dostępowi do wiedzy, ale przeciwnie, służąc przede wszystkim programowaniu zachowań użytkowników, czego dowiedzieliśmy się po aferze Cambridge Analytica. Zamiast usłyszeć harmonię świata, usłyszeliśmy kakofonię dźwięków, szum nie do zniesienia, w którym rozpaczliwie próbujemy dosłuchać się jakiejś najcichszej melodii, najsłabszego chociaż rytmu. Parafraza szekspirowskiego cytatu jak nigdy pasuje dzisiaj do tej kakofonicznej rzeczywistości: Internet to coraz częściej opowieść idioty pełna wściekłości i wrzasku. Także badania politologów przeczą niestety intuicjom Jana Amosa Komenskiego, opartych na przekonaniu, że im więcej powszechnie dostępnej wiedzy o świecie, tym politycy bardziej posługują sięrozsądkiem i podejmują rozważne decyzje. Wygląda na to, że wcale nie jest to taka prosta sprawa. Wiedza może przytłaczać, a jej skomplikowanie i niejednoznaczność, powoduje powstawanie rożnego rodzaju mechanizmów obronnych od zaprzeczenia i wyparcia, aż po ucieczkę w proste zasady myślenia upraszczającego, ideologicznego, partyjnego. Kategoria fake newsów i fake upów stawia nowe pytania o to, czym jest fikcja. Czytelnicy, którzy wiele razy dali się oszukać, zdezinformować czy wyprowadzić w pole, nabierają powoli specyficznej nerwicowej idiosynkrazji. Reakcją na takie zmęczenie fikcją może być ogromny sukces literatury non-fiction, która w tym wielkim chaosie informacyjnym krzyczy ponad naszymi głowami: Opowiadam wam prawdę, tylko prawdę. Moja opowieść oparta jest na faktach!. Fikcja straciła zaufanie czytelników, odkąd kłamstwo stało się niebezpieczną bronią masowego rażenia, nawet jeśli wciąż pozostaje prymitywnym narzędziem. Nader często spotykam się z tym pełnym niedowierzania pytaniem: Czy to prawda, co pani napisała? Za każdym razem mam wtedy wrażenie, że wieszczy ono koniec literatury. To niewinne z punktu widzenia czytelnika pytanie, dla pisarskich uszu brzmi naprawdę apokaliptycznie. Cóż mam odpowiedzieć? Jak wytłumaczyć ontologiczny status Hansa Castorpa, Anny Kareniny czy Misia Puchatka? Uważam tego typu czytelniczą ciekawość za cywilizacyjny regres. To upośledzenie umiejętności wielowymiarowego (konkretnego, historycznego, ale i symbolicznego, i mitycznego) uczestniczenia w łańcuchu wydarzeń zwanym naszym życiem. Życie tworzą wydarzenia, lecz dopiero wtedy, gdy potrafimy je zinterpretować, próbować zrozumieć inadać im sens, zamieniają się one w doświadczenie. Wydarzenia są faktami, ale doświadczenie jest czymś niewyrażalnie innym. To ono, nie zaś wydarzenie, jest materią naszego życia. Doświadczenie jest faktem poddanym interpretacji i umieszczonym w pamięci. Odwołuje się także do pewnej podstawy, jaką mamy w umyśle, do głębokiej struktury znaczeń, na której potrafimy rozpiąć nasze własne życie i przyjrzeć mu się dokładnie. Wierzę, że rolę takiej struktury pełni mit. Mit jak wiadomo nigdy się nie wydarzył, ale dzieje się zawsze. Dziś działa już nie tylko poprzez przygody antycznych herosów, ale przenika do wszechobecnych i jak najbardziej popularnych opowieści współczesnego kina, gier, literatury. Życie mieszkańców Olimpu przeniosło się do Dynastii, a heroiczne czyny bohaterów obsługuje Lara Croft. W tym gorącym podziale na prawdę i fałsz opowieść o naszym doświadczeniu, jaką tworzy literatura, ma swój własny wymiar. Nigdy specjalnie nie entuzjazmowałam się prostym rozgraniczeniem na fiction i non-fiction, chyba, że uznamy je tylko za deklaratywne i uznaniowe. W morzu wielu definicji fikcji, najbardziej podoba mi się ta, która jest jednocześnie najstarsza i pochodzi od Arystotelesa. Fikcja jest zawsze jakimś rodzajem prawdy. Do przekonania trafia mi też rozróżnienie relacji wobec fabuły, której dokonał pisarz i eseista Edward Morgan Forster. Pisał on, że kiedy mówimy Umarł mąż, a potem umarła żona to jest to relacja. Kiedy zaś mówimy Umarł mąż, a potem ze smutku umarła żona to mamy fikcję. Każde fabularyzowanie jest przejściem od pytania Co było potem? do próby jego zrozumienia opartym na naszym ludzkim doświadczeniu: Dlaczego tak się stało? Literatura zaczyna się od owego Dlaczego?, nawet jeśli mielibyśmy na to pytanie odpowiadać bez przerwy zwyczajnym: Nie wiem. Literatura stawia więc pytania, na które nie da się odpowiedzieć przy pomocy Wikipedii, wykracza bowiem poza same fakty i wydarzenia, odwołując się bezpośrednio do naszego ich doświadczania. Możliwe jest jednak, że powieść i literatura w ogóle stają się na naszych oczach czymś zgoła marginalnym wobec innych sposobów narracji. Że waga obrazu i nowych form bezpośredniego przekazywania doświadczenia kina, fotografii, virtual reality i augmented reality stanie się poważną alternatywą dla tradycyjnego czytania. Czytanie jest dość skomplikowanym psychologicznym procesem percepcji. Upraszczając: Najpierw najbardziej nieuchwytna treść jest konceptualizowana i werbalizowana, zamieniana w znaki i symbole, a potem następuje jej odkodowanie na powrót z języka na doświadczenie. Wymaga to pewnej kompetencji intelektualnej. A przede wszystkim wymaga uwagi i skupienia, umiejętności coraz rzadszych w dzisiejszym skrajnie rozpraszającym świecie. Ludzkość przeszła długą drogę w sposobach przekazywania i współdzielenia własnego doświadczenia, od oralności, zdanej na żywe słowo i ludzką pamięć, po rewolucję Gutenberga, kiedy opowieść została powszechnie zapośredniczona przez pismo i w ten sposób utrwalona i skodyfikowana oraz możliwa do powielania bez zmian. Największym osiągnięciem tej zmiany był moment, w którym myślenie jako takie utożsamiliśmy z pismem, czyli konkretnym sposobem używania idei, kategorii czy symboli. Dziś to jasne stoimy w obliczu podobnie znamiennej rewolucji, kiedy doświadczenie może być przekazywane bezpośrednio, bez pomocy słowa drukowanego. Nie ma już potrzeby prowadzić dziennika podróży, kiedy można fotografować i wysyłać te fotografie za pomocą portali społecznościowych w świat, zaraz i każdemu. Nie ma potrzeby pisać list, skoro łatwiej jest zadzwonić. Po co czytać grube powieści, skoro można zanurzyć się w serialu? Zamiast wyjść na miasto, żeby rozerwać się przyjaciółmi, lepiej zagrać w grę. Sięgnąć po autobiografię? Nie ma sensu, skoro śledzę życie celebrytów na Instagramie i wiem o nich wszystko. To już nawet nie obraz jest dzisiaj największym przeciwnikiem tekstu, jak myśleliśmy jeszcze w XX wieku, martwiąc się wpływem kina i telewizji. To zupełnie inny wymiar doświadczania świata oddziaływujący bezpośrednio na nasze zmysły. 3. Nie chcę szkicować tu jakiejś całościowej wizji kryzysu opowieści o świecie. Często jednak doskwiera mi poczucie, że światu czegoś brakuje. Że doświadczając go przez szyby ekranów, przez aplikacje, staje się jakiś nierealny, daleki, dwuwymiarowy, dziwnie nieokreślony, mimo że dotarcie do każdej konkretnej informacji jest zdumiewająco łatwe. Męczące ktoś, coś, gdzieś, kiedyś może dziś być bardziej niebezpieczne niż wygłaszane z absolutną pewnością bardzo konkretne i określone idee ziemia jest plaska, szczepionki zabijają, ocieplenie klimatyczne jest bzdurą, a demokracja w wielu krajach nie jest zagrożona. Gdzieś toną jacyś ludzie, próbujący przeprawić się przez morze. Gdzieś od jakiegoś czasu trwa jakaś wojna. W natłoku informacji pojedyncze przekazy tracą kontury, rozwiewają się w naszej pamięci i stają się nierealne, znikają. Zalew obrazów przemocy, głupoty, okrucieństwa, mowy nienawiści, rozpaczliwie równoważone są przez wszelkie dobre wiadomości, ale nie są one w stanie ujarzmić dojmującego wrażenia, które trudno jest nawet zwerbalizować: Coś jest ze światem nie tak. To poczucie, zarezerwowane kiedyś tylko dla neurotycznych poetów, dziś staje się epidemią nieokreśloności, sączącym się zewsząd niepokojem. Literatura jest jedną z niewielu dziedzin, które próbują nas przytrzymać przy konkrecie świata, ponieważ ze swej natury jest zawsze psychologiczna. Skupia się bowiem na wewnętrznych racjach i motywach postaci, ujawnia ich doświadczenie w żaden inny sposób niedostępne dla drugiego człowieka lub zwyczajnie prowokuje Czytelnika do psychologicznej interpretacji ich zachowań. Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie drugiej istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los. Opowieść zawsze zatacza kręgi wokół sensu. Nawet jeżeli nie wyraża tego wprost, nawet kiedy programowo odżegnuje się od poszukiwania znaczenia, skupiając się na formie, na eksperymencie, kiedy dokonuje formalnej rebelii, poszukując nowych środków wyrazu. Czytając nawet najbardziej behawiorystycznie i oszczędnie napisaną opowieść, nie potrafimy powstrzymać się od pytań: Dlaczego tak się dzieje?, Co to znaczy?, Jaki jest tego sens?, Do czego to prowadzi? Możliwe jest nawet, że nasz umysł wyewoluował ku opowieści jako procesowi nadawania sensu milionom bodźców, które nas otaczają i nawet podczas snu wciąż bezustannie i niezmordowanie snuje swoje narracje. Opowieść jest więc porządkowaniem w czasie nieskończonej ilości informacji, ustalając ich związki z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością,odkrywaniem ich powtarzalności i układaniem ich w kategoriach przyczyny i skutku. Biorą w tej pracy udział i rozum, i emocje. Nic dziwnego, że jednym z najwcześniejszych odkryć dokonanych przez opowieści, było fatum, które oprócz tego, że jawiło się zawsze ludziom jako przerażające i nieludzkie, wprowadzało jednak w rzeczywistość porządek i niezmienność. 4. Szanowni Państwo, Kobieta ze zdjęcia, moja mama, która tęskniła do mnie, choć mnie jeszcze było, kilka lat później czytała mi bajki. W jednej z nich, autorstwa Hansa Christiana Andersena, wyrzucony na śmietnik imbryk skarżył się, że okrutnie został potraktowany przez ludzi pozbyli się go, gdy tylko oberwało mu się ucho. A przecież mógłby jeszcze im służyć, gdyby ludzie nie byli tacy perfekcyjni i wymagający. Wtórowały mu inne popsute przedmioty, snując prawdziwie epickie opowieści ze swojego małego przedmiotowego życia. Będąc dzieckiem słuchałam tej bajki z wypiekami na twarzy i ze łzami w oczach, bo wierzyłam głęboko, że przedmioty mają swoje problemy, uczucia i nawet jakieś życie społeczne, całkiem porównywalne do naszego, ludzkiego. Talerze w kredensie mogły ze sobą rozmawiać, sztućce w szufladzie stanowiły coś w rodzaju rodziny. Podobnie zwierzęta były tajemniczymi, mądrymi i samoświadomymi istotami, z którymi łączyła nas od zawsze duchowa więź i głębokie podobieństwo. Ale i rzeki, lasy, drogi także miały swój byt były żywymi istotami, które mapują naszą przestrzeń i budują poczucie przynależności, tajemniczy Raumgeist. Żywybył też krajobraz, który nas otaczał, i Słońce i Księżyc i wszystkie ciała niebieskie. Cały widzialny i niewidzialny świat. Kiedy zaczęłam w to wątpić? Poszukuję w swoim życiu jakiegoś momentu, w którym jak za sprawą jednego kliknięcia, wszystko stało się inne, mniej zniuansowane, prostsze. Szept świata umilkł, zastąpiły go hałasy miasta, szmer komputerów, grzmot przelatujących nad głową samolotów i męczący biały szum oceanów informacji. Od jakiegoś momentu w swoim życiu zaczynamy widzieć świat we fragmentach, wszystko osobno, w kawałkach odległych od siebie niczym galaktyki, a rzeczywistość, w jakiej żyjemy w tym nas upewnia: lekarze leczą nas według specjalności, podatki nie mają związku z odśnieżaniem drogi, którą jeździmy do pracy, obiad nijak się ma do wielkich ferm hodowlanych, a nowa bluzka do obskurnych fabryk gdzieś w Azji. Wszystko jest od siebie oddzielone, żyje osobno, bez związku. Żeby łatwiej nam było to znieść dostajemy numery, identyfikatory, karty, toporne plastikowe tożsamości, które próbują nas zredukować do użytkowania jakiejś jednej cząstki tej całości, którą przestaliśmy już dostrzegać. Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku. Nasza duchowość zanika albo staje się powierzchowna i rytualna. Albo po prostu stajemy się wyznawcami prostych sił fizycznych, społecznych, ekonomicznych, które poruszają nami jakbyśmybyli zombie. I w takim świecie rzeczywiście jesteśmy zombie. Dlatego tęsknię do tamtego świata od imbryka. 5. Całe życie fascynują mnie wzajemne sieci powiązań i wpływów, których najczęściej nie jesteśmy świadomi, lecz odkrywamy je przypadkiem, jako zadziwiające zbiegi okoliczności, zbieżności losu, te wszystkie mosty, śruby, spawy i łączniki, które śledziłam w Biegunach. Fascynuje mnie kojarzenie faktów, szukanie porządków. W gruncie rzeczy jestem o tym przekonana pisarski umysł jest umysłem syntetycznym, który z uporem zbiera wszystkie okruchy, próbując z nich na nowo skleić uniwersum całości. Jak pisać, jak konstruować swoją opowieść, żeby umiała unieść tę wielką konstelacyjną formę świata? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie jest możliwy powrót do takiej opowieści o świecie, jaką znamy z mitów, baśni i legend, kiedy przekazywana sobie z ust do ust utrzymywała świat w istnieniu. Dziś ta opowieść musiałaby być dużo bardziej wielowymiarowa i skomplikowana. Wiemy przecież rzeczywiście o wiele więcej, znamy niesamowite powiązania rzeczy pozornie odległych. Przyjrzyjmy się pewnemu momentowi w historii świata. Jest to dzień, kiedy od nabrzeża portu Palos w Hiszpanii, 3 sierpnia 1492 roku, odbija nieduża karawela o nazwie Santa Maria. Dowodzi nią Krzysztof Kolumb. Świeci słońce, po nabrzeżu kręcą się jeszcze marynarze, a robotnicy portowi ładują na statek ostatnie skrzynie z prowiantem. Jest gorąco, ale wiejący z zachodu lekki wietrzyk, ratujeżegnające rodziny przed zasłabnięciem. Mewy przechadzają się uroczyście po rampie, uważnie śledząc poczynania człowieka. Ten moment, który teraz widzimy poprzez czas, doprowadził do śmierci 56 milionów z blisko 60 milionów rdzennych Amerykanów. Ich populacja stanowiła wtedy około 10 procent całej ludności ziemi. Europejczycy nieświadomie przywieźli ze sobą śmiertelne prezenty choroby i bakterie, na które rodowici mieszkańcy Ameryki nie byli odporni. Do tego doszło bezpardonowe niewolenie i zabijanie. Zagłada trwała lata i zmieniła kraj. Tam, gdzie kiedyś rosła fasola i kukurydza, ziemniaki i pomidory, na nawadnianych w wyrafinowany sposób polach uprawnych, wróciła dzika roślinność. Prawie sześćdziesiąt milionów hektarów uprawnej ziemi z biegiem lat zamieniło się w dżunglę. Roślinność regenerując się, pochłonęła ogromne ilości dwutlenku węgla, przez co osłabł efekt cieplarniany. To zaś obniżyło globalną temperaturę Ziemi. Jest to jedna z wielu naukowych hipotez wyjaśniających nastanie małej epoki lodowej w Europie, która pod koniec XVI wieku przyniosła długotrwałe ochłodzenie klimatu. Mała epoka lodowa odmieniła gospodarkę Europy. W ciągu następnych dekad mroźne i długie zimy, chłodne lata i intensywne opady zmniejszyły wydajność tradycyjnych form rolnictwa. W Europie Zachodniej małe rodzinne gospodarstwa produkujące żywność na własne potrzeby, okazały się niewydajne. Nastąpiły fale głodu i konieczność specjalizacji produkcji. Anglia czy Holandia najbardziej dotknięte ochłodzeniem, nie mogąc wiązać swej gospodarki z rolnictwem, zaczęły rozwijać handel i przemysł. Zagrożenie sztormami skłoniło Holendrów do osuszania polderów iprzekształcania stref podmokłych i płytkich stref morskich w ląd. Przesunięcie na południe zasięgu występowania dorsza, katastrofalne dla Skandynawii, okazało się korzystne dla Anglii i Holandii dzięki temu państwa te zaczęły wyrastać na potęgi morskie i handlowe. Znaczące ochłodzenie szczególnie dotkliwie było odczuwane w krajach skandynawskich. Urwała się łączność z zieloną Grenlandią i Islandią, surowe zimy zmniejszyły zbiory i zapanowały lata głodu i niedostatku. Szwecja zwróciła więc łakomy wzrok na południe wdając się w wojny z Polską (zwłaszcza, że zamarzł Bałtyk, przez co łatwo było się przezeń przeprawić armii) i angażując się w wojnę trzydziestoletnią w Europie. Wysiłki naukowców, próbujących lepiej rozumieć naszą rzeczywistość, ukazują ją jako wzajemnie spójną i gęsto powiązaną sieć wpływów. To już nie tylko słynny efekt motyla, który jak wiemy polega na tym, że minimalne zmiany w warunkach początkowych jakiegoś procesu, mogą dać w przyszłości kolosalne i nieobliczalne rezultaty, ale nieskończona ilość motyli i ich skrzydeł, ciągle w ruchu. Potężna fala życia, która wędruje poprzez czas. Odkrycie efektu motyla kończy według mnie epokę niezachwianej ludzkiej wiary we własną swoją sprawczość, zdolność kontroli, a tym samym poczucie supremacji w świecie. Nie odbiera to człowiekowi jego mocy jako budowniczego, zdobywcy i wynalazcy, uzmysławia jednak, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż kiedykolwiek mogło się człowiekowi wydawać. I że jest on zaledwie małą cząstką tych procesów. Mamy coraz więcej dowodów na istnienie spektakularnych i czasem bardzo zaskakujących zależności w skali całego globu. Jesteśmy wszyscy my, rośliny zwierzęta, przedmioty zanurzeni w jednej przestrzeni, którą rządzą prawa fizyczne. Ta wspólna przestrzeń maswój kształt, a prawa fizyczne rzeźbią w niej niepoliczalną ilość form nieustannie do siebie nawiązujących. Nasz układ krwionośny przypomina systemy dorzeczy rzek, budowa liścia jest podobna do systemów ludzkiej komunikacji, ruch galaktyk wir spływającej wody w naszych umywalkach. Rozwój społeczeństw kolonie bakterii. Mikro i makroskala ukazuje nieskończony system podobieństw. Nasza mowa, myślenie, twórczość nie są czymś abstrakcyjnym i oderwanym od świata, ale kontynuacją na innym poziomie jego nieustannych procesów przemiany. 6. Zastanawiam się tutaj cały czas, czy możliwe jest znalezienie dzisiaj podwalin pod nową opowieść uniwersalną, całościową, niewykluczającą, zakorzenioną w naturze, pełną kontekstów i jednocześnie zrozumiałą. Czy możliwa jest taka opowieść, która wyszłaby poza niekomunikatywne więzienie własnego ja, odsłoniła większy obszar rzeczywistości i ukazała wzajemne związki? Która umiałaby się zdystansować od udeptanego oczywistego i banalnego centrum powszechnie podzielanych opinii i potrafiła spojrzeć na sprawy eks-centrycznie, spoza centrum? Cieszę się, że literatura cudownie zachowała sobie prawo do wszelkich dziwactw, do fantasmagorii, prowokacji, do groteski i wariactwa. Marzą mi się wysokie punkty widzenia i szerokie perspektywy, w których kontekst wykracza daleko poza to, czego moglibyśmy się spodziewać. Marzy mi się język, który potrafi wyrazić najbardziej niejasną intuicję, marzy mi się metafora, która przekracza kulturowe różnice, i w końcu gatunek, który stanie się pojemny i transgresyjny, a jednocześnie ukochają go czytelnicy. Marzy mi się także nowy rodzaj narratora czwartoosobowego, który oczywiście nie sprowadza się tylko do jakiegoś konstruktu gramatycznego, ale potrafi zawrzeć w sobie zarówno perspektywę każdej z postaci, jak i umiejętność wykraczania poza horyzont każdej z nich, który widzi więcej i szerzej, który jest w stanie zignorować czas. O tak, jego istnienie jest możliwe. Czy zastanawialiście się kiedyś, kim jest ten cudowny opowiadacz, który w Biblii woła wielkim głosem: Na początku było słowo? Który opisuje stworzenie świata, jego pierwszy dzień, kiedy chaos został oddzielony od porządku? Który śledzi serial powstawania kosmosu? Który zna myśli Boga, zna jego wątpliwości i bez drżenia ręki stawia na papierze to niebywałe zdanie: I uznał Bóg, że to było dobre. Kim jest to, które wie, co sądził Bóg? Wyjąwszy wszelkie wątpliwości teologiczne możemy uznać tę figurę tajemniczego i czułego narratora za cudowną i znamienną. To punkt, perspektywa, z której widzi się wszystko. Widzieć wszystko to uznać ostateczny fakt wzajemnego powiązania rzeczy istniejących w całość, nawet jeżeli te związki nie są jeszcze przez nas poznane. Widzieć wszystko oznacza też zupełnie inny rodzaj odpowiedzialności za świat, ponieważ staje się oczywiste, że każdy gest tu jest powiązany z gestem tam, że decyzja podjęta w jednej części świata poskutkuje efektem w innej jego części, że rozróżnienie na moje i twoje zaczyna być dyskusyjne. Należałoby więc uczciwie opowiadać tak, żeby uruchomić w umyśle czytelnika zmysł całości, zdolność scalania fragmentów w jeden wzór, odkrywania w drobnicy zdarzeń całych konstelacji. Snuć historię, żeby było jasne, iż wszyscy i wszystko zanurzone jest w jednym wspólnymwyobrażeniu, które za każdym obrotem planety pieczołowicie produkujemy w naszych umysłach. Literatura ma taką moc. Musielibyśmy porzucić te nieskomplikowane kategorie wysokiej i niskiej literatury, popularnej i niszowej, z przymrużeniem oka potraktować podział na gatunki. Zrezygnować z określenia literatury narodowe, wiedząc dobrze, że kosmos literatury jest jeden niczym idea unus mundus, wspólnej rzeczywistości psychicznej, w której jednoczy się nasze ludzkie doświadczenie, zaś Autor i Czytelnik pełnią równoważną rolę, pierwszy przez to, że tworzy, drugi zaś dzięki temu, że dokonuje nieustannej interpretacji. Może powinniśmy zaufać fragmentowi, jako że fragmenty tworzą konstelacje zdolne opisać więcej i w bardziej złożony sposób, wielowymiarowo. Nasze opowieści mogłyby się w nieskończony sposób odnosić do siebie, a ich bohaterowie wchodzić ze sobą w relacje. Myślę, że czeka nas przedefiniowanie tego, co rozumiemy dziś pod pojęciem realizmu, i poszukiwanie takiego, który pozwoliłby nam przekroczyć granice naszego ego i przeniknąć przez ten szybo-ekran, przez który widzimy świat. Potrzeba rzeczywistości jest dziś przecież obsługiwana przez media, portale społecznościowe, bezpośrednie relacje w internecie. Może to, co nieuchronnie nas czeka, to jakiś neosurrealizm, na nowo rozłożone punkty widzenia, które nie będą się bały zmierzyć z paradoksem i pójdą pod prąd wobec prostego porządku przyczynowo skutkowego. O, tak, nasza rzeczywistość już stała się surrealna. Jestem też pewna, że wiele opowieści domaga się przepisania w nowych intelektualnych kontekstach, inspirując się nowymi teoriami naukowymi. Ale równie ważne wydaje mi się ciągłe nawiązywanie do mitu i całego ludzkiego imaginarium. Taki powrót do zwartych struktur mitologii,mógłby przynieść jakieś poczucie stałości w tym niedookreśleniu, w którym dziś żyjemy. Wierzę, że mity stanowią budulec naszej psyche i nie da się ich zignorować (co najwyżej można być nieświadomym ich wpływu). Zapewne wkrótce pojawi się jakiś geniusz, który będzie mógł skonstruować zupełnie inną, niewyobrażalną dziś jeszcze narrację, w której zmieści się wszystko, co istotne. Taki sposób opowiadania z pewnością nas zmieni, porzucimy stare krepujące perspektywy i otworzymy się na nowe, które przecież istniały gdzieś tu zawsze, ale byliśmy na nie ślepi. W Doktorze Faustusie Tomasz Mann pisał o kompozytorze, który wymyślił nowy rodzaj totalnej muzyki będącej w stanie zmienić ludzkie myślenie. Ale Mann nie opisał tego, na czym miałaby polegać ta muzyka, stworzył tylko wyobrażenie, jak mogłaby ona brzmieć. Może właśnie na tym polega rola artystów dać przedsmak tego, co mogłoby istnieć i w ten sposób sprawić, że mogłoby ono stać się wyobrażonym. A to, co wyobrażone, jest pierwszym stadium istnienia. 7. Piszę fikcję, ale nigdy nie jest to coś wyssanego z palca. Kiedy piszę, muszę wszystko czuć wewnątrz mnie samej. Muszę przepuścić przez siebie wszystkie istoty i przedmioty obecne w książce, wszystko, co ludzkie i poza ludzkie, żyjące i nieobdarzone życiem. Każdej rzeczy i osobie muszę przyjrzeć się z bliska, z największą powagą i uosobić je we mnie, spersonalizować. Do tego właśnie służy mi czułość czułość jest bowiem sztuką uosabiania, współodczuwania, a więc nieustannego odnajdowania podobieństw. Tworzenie opowieści jest niekończącym się ożywianiem, nadawaniem istnienia tym wszystkim okruchom świata, jakimi są ludzkie doświadczenia, przeżyte sytuacje, wspomnienia. Czułość personalizuje to wszystko, do czego się odnosi, pozwala dać temu głos, dać przestrzeń i czas do zaistnienia, i ekspresji. To czułość sprawia, że imbryk zaczyna mówić. Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości. Pojawia się tam, gdzie z uwagą i skupieniem zaglądamy w drugi byt, w to, co nie jest ja. Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna, wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Jest raczej świadomym, choć może trochę melancholijnym, współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu. Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący, i od siebie współzależny. Literatura jest właśnie zbudowana na czułości wobec każdego innego od nas bytu. To jest podstawowy psychologiczny mechanizm powieści. Dzięki temu cudownemu narzędziu, najbardziej wyrafinowanemu sposobowi ludzkiej komunikacji, nasze doświadczenie podróżuje poprzez czas i trafia do tych, którzy się jeszcze nie urodzili, a którzy kiedyś sięgną po to, co napisaliśmy, co opowiedzieliśmy o nas samych i o naszym świecie. Nie mam pojęcia, jak będzie wyglądało ich życie, kim będą. Często o nich myślę z poczuciem winy i wstydu. Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu pragniemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd. Często zapominamy, że nie jest to jakieś fatum i zrządzenie losu, ale rezultat bardzo konkretnych posunięć i decyzji ekonomicznych, społecznych i światopoglądowych (w tym religijnych). Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć. Dlatego wierzę, że muszę opowiadać tak, jakby świat był żywą, nieustannie stawającą się na naszych oczach jednością, a my jego jednocześnie małą i potężną częścią.https://www.granice.pl/news/fikcja-stracila-zaufanie-czytelnikow-przeczytaj-wyklad-noblowski-olgi-tokarczuk/8962Sat, 07 Dec 2019 18:09:47 +0100Małe księgarnie mają szansę przetrwać? Pojawiają się dla nich nowe możliwościKiedy w Polsce spada liczba małych, niezależnych księgarń, zagraniczni księgarze odnotowują małe, lecz widoczne wzrosty! Czy oznacza to, że małe księgarnie mają szansę przetrwać? Jak donosi CBS News, w Nowym Jorku widoczny jest rozwój nowych, niezależnych księgarń. Choć w okresie od końca lat 90. aż do 2009 roku coraz więcej stacjonarnych księgarń zamykało swoje podwoje ze względu na wysoką konkurencję sieci księgarskich i sklepów internetowych, teraz trend ten zaczyna się odwracać. Czytaj także: Po ponad 60. latach zamyka się kolejna księgarnia O problemie małych księgarzy wiadomo już od dawna. Mówią o tym badania, a nawet znana komedia romantyczna Masz wiadomość. W przeciwieństwie jednak do bohaterki filmu, mali księgarze z Nowego Jorku znaleźli sposób na utrzymanie się na rynku. Po prawie 10 latach nieobecności na rynku, w Nowym Jorku ponownie zaczynają pojawiać się małe księgarnie. Dane Neller, właściciel nowojorskiej księgarni Shakespeare Co., udowadnia to, otwierając swój trzeci punkt sprzedaży. Księgarze zauważają, że ich największą zaletą jest świetna lokalizacja. Na Manhattanie pojawia się coraz więcej księgarń, gdyż zmienia się potrzeba konsumentów teraz u klientów coraz częściej pojawia się potrzeba wypicia kawy i zastanowienia nad literaturą, a właśnie to zapewniają mniejsze punkty sprzedaży. Czytaj także: Problemy finansowe Bookszpana. Czy czeka ich los księgarń Matras? Co więcej, księgarze z Nowego Jorku przestali traktować sieci i sklepy online jako konkurencję. Właściciele małych księgarń zauważyli bowiem, że pełnią w społeczności czytelników zupełnie inne funkcje są centrami kultury, gdzie czytelnicy szybko kupią tytuł, którym są zainteresowani, gdzie wezmą udział w kameralnym spotkaniu autorskim czy porozmawiają o literaturze z prawdziwymi pasjonatami. A czy w Waszej okolicy istnieją lokalne, małe księgarnie?https://www.granice.pl/news/male-ksiegarnie-maja-szanse-przetrwac-pojawiaja-sie-dla-nich-nowe-mozliwosci/8961Sat, 07 Dec 2019 09:48:53 +0100Pierwszy zwiastun drugiego sezonu You zapowiada wielką zmianę!Netflix opublikował pierwszy zwiastun drugiego sezonu serialu "YOU", który wprowadzi wielką zmianę dotyczącą głównego bohatera!Najnowszy materiał wideo koncentruje się na postaci Joe, który wprowadza nas w atmosferę i klimat drugiego sezonu. Jak się okazuje, główny protagonista zdecyduje się na mocny i nieco zaskakująco krok w postaci zmiany swojej tożsamości. Akcja drugiego sezonu tym razem zabierze nas do Los Angeles, gdzie tajemnica poczynań Joe w Nowy Jorku nie jest znana. Nasz nowy/stary Will będzie dążył ze wszystkich sił, aby nowa dziewczyna nie miała pojęcia w czyje sidła wpadła.Celem na ten sezon jest zapewnienie widzom jeszcze ciekawszej i mocniej wciągającej opowieści łączącej ze sobą zarówno większą dawkę mrozu jak również klimat odnoszący się do słynnego Hollywood, serca całego, światowego przemysłu filmowemu. Premiera drugiego sezonu serialu "YOU" zaplanowana została na 26 grudnia 2019 roku na platformie Netflix. W tym miejscu znajdziecie najważniejszejsze informacje o drugim sezonie "YOU".https://www.granice.pl/news/pierwszy-zwiastun-drugiego-sezonu-you-zapowiada-wielka-zmiane/8959Fri, 06 Dec 2019 23:54:03 +0100Oto najlepsze książki na zimę 2019!Kilkadziesiąt nowości wydawniczych rywalizowało w 13 kategoriach o uznanie jurorów i internautów w konkursie i plebiscycie Najlepsza książka na zimę 2019". W głosowaniu oddano ponad 52 tysiące głosów. Po które książki wydane w ostatnich miesiącach warto więc sięgnąć? - Przeczytaj także: Najlepsze książki na jesień 2019! Od jedenastu lat w plebiscytach organizowanym przez redakcję serwisu Granice.pl wybieramy najciekawsze premiery wydawnicze kolejnych kwartałów mówi Sławomir Krempa, redaktor naczelny portalu. Konkurs Najlepsza książka na zimę" zamyka coroczny cykl plebiscytowy. Trzynaście konkursowych kategorii pozwala na wskazanie najbardziej interesujących premier wydawniczych minionych miesięcy. Wyboru dokonują ludzie zawodowo związani z rynkiem książki a także równolegle czytelnicy, którzy głosują za pośrednictwem strony internetowej www.ksiazkanazime.pl ten sposób w naszym plebiscycie odbija się jak w zwierciadle polski rynek książki, panujące na nim mody i trendy. Tegoroczni zwycięzcy Najważniejszą spośród nagród nagrodę główną jury otrzymała powieść Ałbeny GrabowskiejMatki i córki (Wydawnictwo Marginesy). Powieści takie, jak Matki i córki pozostają gdzieś w przestrzeni pomiędzy literaturą popularną a piękną. Pomiędzy prozą rozrywkową, a więc nieco uproszczoną, a taką, która dotyka głębszej prawdy o człowieku. W przypadku Matek i córeknie ma miejsca na uproszczenia. To powieść atrakcyjna dla czytelnika, ale złożona. Historia, która angażuje, wciąga, budzi emocje, ale niekoniecznie jest przyjemna odbiorze, dotyka bowiem spraw trudnych. Krótko mówiąc: to literatura środka w najlepszym wydaniu. Najwięcej głosów czytelników łącznie w obu etapach i nagrodę główną internautów zdobyła powieść Kasi Bulicz-KasprzakMagiczna podróż (Wydawnictwo Świat Książki). Magiczna podróż to powieść utrzymana w duchu klasycznych komedii romantycznych. Oto trzy zupełnie obce sobie kobiety jednoczą się podczas misji dowiezienia zaginionego psa czteroletniemu chłopcu, który najgoręcej potrzebuje jego towarzystwa. Wyrwane z wiru świątecznych przygotowań, oderwane od codziennych obowiązków, kłopotów, zmartwień i problemów, nauczą się spoglądać na życie z odpowiedniej perspektywy. A kto wie może narodzi się z tego i piękna kobieca przyjaźń? Najlepsze powieści obyczajowe na zimę 2019/2020 W kategorii powieści obyczajowych nagrodę internautów również otrzymałaMagiczna podróż. Również jurorzy postanowili podążyć tropem powieści świątecznych, nagradzając nową powieść Magdaleny KordelNieświęty Mikołaj (Wydawnictwo Znak). To historia Jaśminy, która przeżywa bolesne rozczarowanie za sprawą mężczyzny, któremu zaufała. Jak zwykle w powieściach Magdaleny Kordel, na stronach Nieświętego Mikołajaspotykamy fantastycznych bohaterów od babci Tomisi, przez niezwykłą ciotkę Józefinę i bardzo dojrzałego jak na swój wiek chłopca, który dźwiga na swoich barkach potężny bagażcałkiem dorosłych problemów, aż po fantastyczne przyjaciółki głównej bohaterki czy wielkiego psa, przekonanego, że jest szczeniakiem. Fabuła zmierza do wzruszającego finału, obfitując w momenty smutne, ale i pełne pogody ducha, radosne czy zabawne. Nieświęty Mikołajjest jak dobry świąteczny film krzepi i daje nadzieję. A czy nie tego właśnie poszukujemy w długie, zimowe wieczory? Najlepsze kryminały na długie zimowe wieczory Na tytuł najlepszego kryminału zdaniem jurorów zasłużyłaNiedzielna dziewczyna Pip Drysdale (Wydawnictwo Sonia Draga). Akcja Niedzielnej dziewczyny toczy się błyskawicznie. Napięcie nie opada nawet na moment, Pip Drysdale serwuje też czytelnikom kilka autentycznie zaskakujących zwrotów akcji, opisując sidła, jakie zastawiają na siebie bohaterowie. Kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko? Kto zaliczy spektakularną wpadkę? Te pytania bez wątpienia będą nurtowały co bardziej niecierpliwych czytelników.Niecierpliwych, bo tych 300 stron to materiał na dosłownie kilka godzin lektury. Niemal nie sposób odłożyć Niedzielnej dziewczyny, nie doczytawszy powieści do końca. Do satysfakcjonującego i przede wszystkim wiarygodnego finału, który zamyka tę sprawnie napisaną (i przetłumaczoną to zasługa Ewy Penksyk-Kluczkowskiej) powieść domestic noir. Książka Pip Drysdale to rozrywka na naprawdę dobrym poziomie. Najwięcej głosów czytelników otrzymała z koleiAnonimowa dziewczynaSarah Pekkanen i Greer Hendricks (Zysk i S-ka). WAnonimowej dziewczynieatmosfera niepokoju gęstnieje z każdą stroną. Z czasem poczucie zagrożenia staje się bardzo silne i nietrudno przewidzieć, że musi dojść do wybuchu. Na szczęście, dając swoim bohaterom stosunkowo proste, a dzięki temu wiarygodne i zrozumiałe motywacje, autorki zadbały, by intrygę odpowiednio skomplikować. Jest w Anonimowej dziewczyniemiejsce na zaskoczenie. Są zwroty akcji, niesłuszne podejrzenia, manipulacje, mylenie tropów. Dobrze wypada zderzenie emocjonalności Jess z pozornie zimnym, naukowym podejściem psychiatry. Jasne, nie jest to studium popularnonaukowe, ale znajdziemy w powieści zdecydowanie więcej niż tylko pop-psychologię rodem z przeciętnej literatury rozrywkowej. Najlepsza proza na zimę W kategorii prozy nagrodę jury otrzymała powieśćHannah TintiDwanaście żywotów Samuela Hawleya (Papierowy Księżyc). Książka Hannah Tinti to opowieść o dziewczynie, która dorasta w nieustającym poczuciu zagrożenia. Wraz z ojcem Loo podróżowała między jednym a drugim motelem do czasu, gdy postanowili osiedli się w rodzinnym miasteczku jej matki. Tu Loo stopniowo poznaje historię rodziców, odkrywa kolejne tajemnice z przeszłości. Dowiaduje się też, że dwanaście blizn, które pokrywają ciało jej ojca, to ślady po dwunastu kulach. Z jednej stronyDwanaście żywotór Samuela Hawleya to opowieść o dojrzewaniu, o poświęceniu i rodzicielskiej miłości. Świetnie napisana, poruszająca, choć naznaczona mrokiem. Internauci wyróżnili w tej kategorii powieśćGdzie noc skrzy się lodem Lisy Lueddecke (Wydawnictwo Zielona Sowa). Książkę Lisy Lueddecke można czytać wielokrotnie, za każdym razem odnajdując w powieści wątek czy epizod, który poruszy w nas najdelikatniejsze struny. Nie sposób odnaleźć w historii wszystkich refleksji autorki, czytając Gdzie noc skrzy się lodemzaledwie jeden raz. To książka, do której będzie się wracać jeszcze wielokrotnie, by zasmakować starannej, wyważonej, a jednak za kadym razem trafiającej w punkt narracji i odkryć kolejne spostrzeżenia. By zanurzyć się w nieznanym, chłodnym, ale intrygującym świecie Skane. By zrozumieć, że życie ma sens tylko wtedy, gdy chcemy wykorzystać je i poświęcić wielkim sprawom. Romanse na zimę 2019 Pośród zgłoszonych do plebiscytu Najlepsza książka na zimę 2019" romansów jurorzy docenili powieść Karoliny WiniarskiejNastępnym razem (Szósty Zmysł). Ta książka pokazuje, że w życiu prawdziwa miłość nie kończy się nigdy, nawet mimo odległości i upływających lat. Że czasem potrzeba wiele czasu, abyśmy w końcu mogli dojrzeć prawdę i się do niej przyznać. Nasi bohaterowie różnie wiedli życie, ale szczęście tak naprawdę odnaleźli dopiero przy sobie tak interpretuje na naszych łamach powieść Karoliny Winiarskiej czytelniczka, Grażyna Wróbel. Czytelnicy wybrali w tej kategoriiZbiór miłości niechcianych Edyty Folwarskiej (Burda Książki). Zbiór miłości niechcianychEdyty Folwarskiej to skondensowana opowiastka o miłości w czasach Tindera. Książka o sercowych perypetiach Oliwii, redaktorki w popularnej gazecie, jest lekturą bardzo dynamiczną, szaloną, napisaną wyrazistym, mocnym językiem, przypominającą konwencją popularne seriale o singielkach to trochę chic lit po polsku, trochę książkowa wersja Seksu w wielkim mieście", którego akcja toczy się jednak w Warszawie, nie w Nowym Jorku. To książka, którą czyta się błyskawicznie, to lekka porcyjka rozrywki do połknięcia na raz", w jeden, może dwa wieczory. Najlepsze książki z historią w tle na zimę 2019 Jeśli cenicie publikacje historyczne, powinniście zdaniem jurorów sięgnąć poBrytyjską monarchię od kuchniAdriana Tinniswooda (Bellona). Pracę Tinniswooda czyta się jak porywającą powieść o tym, co w rzeczywistości oznaczało bycie poddanym Tudorów, Stuartów czy Windsorów. Uporządkowany i dostojny świat monarchii był olbrzymim, zarządzanym przez wyszkolonych urzędników przedsiębiorstwem, z nieustającym dopływem funduszy i niekończącymi się wydatkami. Oszczędność, skromność i rozwaga w wydawaniu pieniędzy były pojęciami zupełnie nieznanymi. W zamian poddani otrzymywali poczucie przynależności do narodu wybranego, wyjątkowego, obdarzonego przez Boga władcą. Internauci polecają z kolei publikację Romana BolczykaTemplariusze. Fenomen, który przetrwał (Wydawnictwo Kos). To ciekawa pozycja, wzbogacona o intrygujące, rzadko spotykane ilustracje, napisana rzetelnie, przystępnym językiem, dalekim od sensacji i plotek. Autor odczytuje zapisane dokumenty, przywołuje historię i pokazuje miejsca, w których nawet dzisiaj widać wyraźne ślady zamordowanych rycerzy. To doskonały przewodnik dla tych, którzy pragną zebrać w jeden tom uporządkowane fakty z zakresu historii, literatury i architektury, aby ruszyć tropem największego zakonu wszech czasów. Dodatkowym atutem jest bogata bibliografia, pozwalająca na dalsze badania tym, którzy powtórzą za Danem Brownem: Wszyscy kochamy spiski. A czyż historia templariuszy nie jest największym spiskiem, o jakim świat słyszał? Najlepsze powieści historyczne na zimę 2019 Pozostając w obrębie ksiązek związanych z historią, sięgamy po pozycje historyczne. Na przykład po nagrodzoną przez jurorów powieść Magdaleny Kopeć Trzy zimy (Wydawnictwo Lira). Autorka ukazuje obyczaje i tradycje XIX wieku, a także zasady rządzące życiem na prowincji. Z ogromnym zainteresowaniem śledzimy losy młodziutkiej, dwudziestojednoletniej Marianny, która wkrótce powinna wyjść za mąż. Za radą ojca wybrankiem ma być Andrzej Rohow, pół-Rosjanin, jednak babcia mocno się takiej propozycji sprzeciwia Polska pozostaje przecież pod zaborami, a Rosja jest jednym z zaborców. Na wątki obyczajowe nakładają się tu konwenanse, kwestie dotyczące zamążpójścia, dobrego wychowania i atrakcyjnego posagu. Trzy zimyczyta się z dużym zainteresowaniem zwłaszcza że powieść zabiera czytelnika w czasy dość odległe i słabo znane, mocno wyróżniając się na tle rozgrywających się współcześnie powieści obyczajowych. Polecam mocno, książka intryguje i solidnie wciąga. Najwięcej głosów czytelników przypadło w tej kategorii powieści Michała KubiczaKaligula. Wyznania szaleńca (Książnica). Wszyscy znamy etykiety, które trwale przylgnęły do postaci cesarza Kaliguli (a właściwie Gaiusa Iuliusa Caesara Germanicusa). Tyran. Morderca. Rozpustnik. Szaleniec. Człowiek, który swego wierzchowca uczynił senatorem. W książce Kaligula. Wyznania szaleńca Michał Kubicz ukazuje to, co wiemy o rzymskim cesarzu. Ale stara się nadać znanym (i mniej znanym) faktom nową interpretację, osadzić je w szerszym kontekście, by oddać sprawiedliwość władcy, ukazując go jako nieodrodnego syna czasów, w których żył. Najlepsze biografie na zimę 2019 Najciekawsze biografie, które ukazały się tej zimy? Jedną z nich jest bez wątpienia publikacja Piotra DerlatkiJego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie (Prószyński i S-ka). Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcieto niezwykła, licząca prawie 650 stron, bardzo osobista biografia twórcy. Piotr Derlatka poznał i opisał przodków Kofty, przeprowadził setki rozmów z żyjącymi członkami jego rodziny, przyjaciółmi i bliskimi. Przeczytał i przytoczył dziesiątki dokumentów, wierszy, odnalazł mnóstwo fotografii, które pokazują Jonasza Koftę takiego, jakim był. Zadumanego, uśmiechniętego, zapracowanego. Wiecznie z podkrążonymi oczami, modnie ubranego, z tym nieodłącznym, lekko zakłopotanym uśmiechem i łagodnymi oczami, którymi patrzył na otaczający go świat.Portret ostatniego romantyka to fascynująca lektura. To jak powieść o człowieku, który zdarza się raz na tysiąc lat. Piotr Derlatka napisał ją w jedyny możliwy sposób. Porywająco, fascynująco, szczerze. Nagrodzone przez internautówGorszycielki. Dziewczyny, które łamały tabu i konwenanse Jarosława Molendy (Wydawnictwo Lira) to właściwie kilka biografii w jednej książce. Poznajemy galerię niezwykłych kobiet. Lekarki, producentka kosmetyków, artystki. Matki, żony (w obu rolach niekoniecznie przykładne) i kochanki. Hetero- i homoseksualne. Barwne papugi wśród szarych wróbli. Wyprzedzały swój czas. Niekonwencjonalne i zbuntowane. Wszystkie miały odwagę żyć po swojemu, nie przejmując się konwenansami. Ich zachowanie określano często jako skandaliczne. Były surowo oceniane nie tylko przez mężczyzn, ale i przez inne kobiety. Jednak nie przejmowały się tym przesadnie, choć czasem płaciły wielką cenę za swoją oryginalność. Można im pozazdrościć odwagi.Ta galeria kobiecych portretów malowanych piórem na długo zostaje w pamięci. I może stanowić inspirację dla niejednej czytelniczki. Popularyzacja wiedzy... ...to kategoria, w której rywalizowały publikacje popularnonaukowe, takie, które pozwalają poszerzyć swą wiedzę, pogłębić wiedzę o otaczającym nas świecie. A także o nas, ludziach i tajemnicach naszego ciała, jakBurze w mózgu. Opowieści ze świata neurologii Suzanne O'Sullivan (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego). Burze w mózgu są świetnie napisane. Przystępne słownictwo i wyrazisty styl opowiadania jasny i prosty, acz nie nadmiernie uproszczony pozwalają zrozumieć treść bez większych problemów. O'Sullivan napisała tę książkę dla laików i przeciętny człowiek może ją czytać bez udręki związanej z fachową, specjalistyczną terminologią. To nie praca naukowa, lecz opowieść popularyzująca naukę, pełna empatii i chęci dzielenia się wiedzą. Mamy okazję lepiej zrozumieć nie tylko epilepsję, ale i współczesne techniki diagnostyczne, takie jak przykładowo obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego. Możemy poznać ich zalety, ale też wady (pułapki), których często nie byliśmy świadomi. Wszystko podane zostało bez zbędnych detali, zrozumiale i prosto. Na dodatek mimo optymizmu autorki co do możliwości postępu naukowo-technicznego z dozą myślenia krytycznego. Świetnie wyraża to chociażby zdanie: Lekarz, któremu można zaufać, to lekarz, który ma świadomość, że nigdy nie będzie mu można do końca zaufać. Czytelnicy zapragnęli poznać tajemniceKobiet ze słynnych obrazów, które w opublikowanej nakładem Wydawnictwa Lira książce ujawnia Iwona Kienzler. Iwona Kienzler wzięła na warsztat biografie kobiet, które dzięki uwiecznieniu ich na malarskich płótnach zyskały nieśmiertelność: owe damy ze słynnych obrazów światowej sławy twórców cieszą się niesłabnącą popularnością. Autorka w wyczerpujący i zarazem intrygujący sposób przybliża czytelnikowi szczegóły (często pikantne) związane z codziennym życiem sportretowanych kobiet. Obok faktów historycznych odnoszących się do czasu, miejsc i osób znalazły się hipotezy, interesujące koncepcje, wnioski, ciekawostki, a nawet teorie spiskowe. Najlepsza fantastyka na zimę 2019 W kategorii fantastyki jurorzy postawili na science-fiction, nagradzając powieść Sławomira NieściuraShadow Raptors. Sygnał (Drageus Publishing House). Sporo w powieści opisów detali, gadżetów i rozwiązań technicznych ze świata przyszłości. Aktywność postaci jest ukazana w szczegółach. Poznajemy losy dość zresztą interesujące kilku osób. Ci, którzy lubią wnikanie w wymyślony przez pisarza świat i spokojne zaprzyjaźnianie się z postaciami, będą usatysfakcjonowani. To, co wyróżnia Shadow Raptors, to właśnie owa mocna koncentracja na przygodach i życiu bohaterów. Towarzyszymy im głównie w ich aktywności zawodowej, poznajemy ich sposób myślenia i działania. Sygnał tak jak i Kurs na kolizję czyta się zprzyjemnością, powieść z pewnością nie rozczarowuje. Czytelnicy wybraliDzieci burzy Magdaleny Świerczek-Gryboś (Wydawnictwo Alegoria). Dzieci Burzy to powieść z gatunku science-fantasy. Zaawansowana technika przenika się z magią, współczesność z wiekami średnimi, mitologia z religiami monoteistycznymi; smok króluje na niebie, w ogrodach Czarnobyla kłusują konie niezwykłej rasy: fratres nivis bracia śniegu. Dzieje się tu naprawdę sporo, więc wszyscy miłośnicy fantastyki powinni być lekturą więcej niż usatysfakcjonowani. Najlepsze książki dla najmłodszych Zdaniem jurorów, najlepsza książka dla najmłodszych na zimę 2019 toZimowa przygoda aniołka Marii Przybylskiej (Wydawnictwo Promic). Towarzysząc małemu aniołkowi, młody czytelnik udaje się do zasypanego śniegiem lasu. TOdwołując się do wyobraźni dziecka, Maria Przybylska w pierwszej kolejności koncentruje uwagę na wrażeniach małego aniołka (strach, zimno, bezradność, trwoga, zmęczenie), co ma na celu pobudzenie czytelnika do refleksji oraz wzbudzenie w nim chęci pomocy. Natomiast obecność rudej wiewiórki, której uroku dodaje wielka kita i piękne futro, uświadamia, jak wspaniałym uczuciem może być przywiązanie do drugiej osoby, wzajemne porozumienie i przyjaźń. Wszystkie te cechy stają się udziałem młodego czytelnika, utożsamiającego się z rudą wiewiórką i pragnącego jak ona pokonywać przeszkody, odnosić zwycięstwa w trudnych życiowych sytuacjach, dokonywać dobrych wyborów oraz podejmować trafne decyzje. Internauci najmłodszym czytelnikom polecająPluszowego zajączka Iwonny Buczkowskiej (Wydawnictwo Bis). Pluszowy Zajączek to ciepła mimo zimowej aury panującej w opowieści historia o bezinteresownej przyjaźni, o niesieniu sobie nawzajem pomocy, o wpieraniu się w trudnych (i smutnych) chwilach, po brzegi wypełniona empatią. Opowieść czyta się z dużym zainteresowaniem, maluchy do końca z zapartym tchem czekać będą na zaskakujący finał opowieści. Warto zresztąksiążkę Iwonny Buczkowskiej czytać wspólnie z najmłodszymi dziećmi w czasie przedświątecznym, gdy tylko spadnie pierwszy śnieg lub gdy w kalendarzu zagości grudzień. Z jednej strony by wprawić się w dobry, bożonarodzeniowy nastrój, a z drugiej by pokazać dzieciom, jak ważny jest drugi człowiek. I to, by zawsze o nim pamiętać. Najlepsze książki dla starszych dzieci Zdaniem jurorów na miano to zasłużyłyGieśki Katarzyny Kieleckiej (Wydawnictwo Szara Godzina) orazKtosiek 2.0 Beaty Piliszek-Słowińskiej. Gieśkito nie tylko książka wypełniona po brzegi zabawnymi i niesamowitymi przygodami uczniów trzeciej klasy. To również opowieść o wartościach, jakie powinny przyświecać nam w życiu zarówno jako osobom niepełnoletnim, jak i dorosłym. Autorka z ogromną starannością tłumaczy, że owszem, dzieciństwo rządzi się swoimi prawami, jest w nim miejsce na poznawanie świata i popełnianie błędów, jednak nigdy nie można krzywdzić innych słowem ani gestem. Katarzyna Kielecka po raz kolejny udowodniła, że jest znakomitą obserwatorką ludzkich zachowań, w tym wypadku przede wszystkim dzieci. Relacje, jakie łączą młodych bohaterów, a także ich rodziców, są autentyczne. Nie ma tu miejsca na sztuczność czy przesadę. Opowiedziane historie, choć może delikatnie może podkoloryzowane, są jednak z życia wzięte. Ktosiek 2.0 to trochę poetycka w charakterze powieść obyczajowa dla nastolatków. Dużo jest w książce pogody ducha, mądrości, akceptacji różnych stron życia. Dużo w pewien sposób skondensowanych problemów, takich jak zagubienie współczesnego dziecka, uzależnienie od zabawek technicznych, samotność w wirtualnym tłumie, nieobecność rodziców pochłoniętych pracą. Widzimy więc dzieciaka zamkniętego w klatce technologii, która zniewala, zagubionego w świecie, w którym bliscy dorośli nie mają dla niego zbyt wiele czasu.Opowieść jest chwilami wzruszająca, chwilami lekko zabawna, momentami nostalgiczna, a nawet trochę smutna. Cały czas karmiczytelnika pozbawioną naiwności i taniego optymizmu pogodą ducha, pozytywnym nastawieniem do życia, świata i ludzi. Pokazuje nam, jak ważne są spotkanie z drugim człowiekiem, przyjaźń, relacje z bliskimi. Dlaczego nie należy gnać szaleńczo przez życie, dlaczego warto znaleźć czas na rozglądanie się wokoło siebie i dostrzeganie chociażby piękna dzikiej przyrody. Dlaczego warto być cierpliwym i nie zrażać się porażkami. To mądra książka dla mądrych czytelników. Czytelnicy starszym dzieciom polecają książkęMagdaleny Różczki i Marty Wysockiej-JóźwiakGabi. Możesz wszystko! (Burda Książki). To ciepła, przystępnie napisana i wzruszająca opowieść o licznej rodzinie i rodzicach o wielkich sercach. Nie idealnych, ale najwspanialszych na miarę własnych możliwości. To historia, w której odnajdą się wszystkie dzieci: chłopcy i dziewczynki, jedynacy, dzieci posiadające starsze i młodsze rodzeństwo, maluchy z rodzin adopcyjnych. Codzienne perypetie rodzeństwa i przyjaciół Gabrysi oraz ich opiekunów to sytuacje zaczerpnięte z prawdziwego życia. Autorki, nawiązując do zwyczajnych wydarzeń i problemów dzieci, pokazują, w jaki sposób wspierać swoje pociechy i jak z nimi rozmawiać, by maluchy czuły, że są dla swoich rodziców najważniejsze na świecie. Najlepsze książki dla młodzieży Wśród powieści młodzieżowych jurorzy nagrodziliRatowników czasu Justyny Drzewickiej (Wydawnictwo Jaguar). Za sprawą książki Justyny Drzewickiej wpaść można w czarną dziurę (albo w tunel czasoprzestrzenny) i przenieść się w epokę Mikołaja Kopernika, do Bolonii końca XV wieku. Można odkryć, jak wówczas żyli ludzie, z jakimi problemami musieli się mierzyć, jak myśleli. Można uczestniczyć w arcyciekawych przygodach dwójki współczesnych nastolatków i pewnego niezwykłego kota, będącego wcieleniem chaosu. Ba nawet dorośli czytelnicy mogą na nowo poczuć się jak nastolatki, przypominając sobie, czym jest czysta, zwyczajna przyjemność z lektury. Z lektury powieści przygodowej, bezpretrensjonalnej, bez językowych fajerwerków czy eksperymentów formalnych, ale naprawdę solidnie napisanej. Krótko mówiąc: to świetna zabawa. Więc jeśli szukacie wciągającej powieści dla 12-13 latków (albo po prostu dla siebie) o całkiem sporych walorach edukacyjnych, jeśli nie boicie się podróży w czasie i chcecie odkryć nieznane oblicze Kopernika, a także przeżyć historyczny survival sięgnijcie po Ratowników czasu. Czytelnicy wskazali w tej kategorii naHotel ostatniej szansyNicki Thornton (Wydawnictwo Zielona Sowa). Wśród książek kierowanych do nastoletnich czytelników znaleźć można również takie, które wykorzystują sprawdzone w powieściach kryminalnych dedykowanych dorosłym odbiorcom rozwiązania. Hotel Ostatniej SzansyNicki Thornton to opowieść o prawdziwym morderstwie. Oczywiście nie ma tu brutalnych opisów, krew nie leje się strumieniami, jednak trup pada rzeczywiście. Autorka by jeszcze bardziej podkręcić gęstą atmosferę opowieści gromadzi wszystkich podejrzanych w jednym miejscu i chociaż nie zamyka ich w hotelu na klucz, to jednak żaden z gości, jak i pracowników hotelu oraz otaczającego obiekt terenu opuścić nie mogą. Wiemy z dużą dozą prawdopodobieństwa, że morderca od początku był wśród bohaterów opowieści. Mamy do czynienia z zagadką zamkniętego pokoju rodem z powieści Agathy Christie, ale w wydaniu dla młodych czytelników. Najlepsze książki young adult Wśród powieści kierowanych do młodych dorosłych zatriumfowała nagrodzona przez jurorów książka Mony KastenHope again (Wydawnictwo Jaguar). To kolejna odsłona bestsellerowego cyklu Again. Hope againto powieść lekka, którą czyta się błyskawicznie i która spodoba się wszystkim rozczytującym się w romansach kierowanych do nastoletnich czytelników. Dużym atutem powieści jest rozwinięcie wątków pobocznych, które z uwagi na swoją wymowę i tematykę równoważą słodki, czasami aż przesadnie cukierkowy nastrój towarzyszący młodym, zakochanym bohaterom powieści. Hope againto książka, która pozwala się zrelaksować. To opowieść dość przewidywalna, ale nie zmniejsza to przyjemności płynącej z wertowania kolejnych jej rozdziałów. To literatura popularna, która zaspokoi oczekiwania wszystkichmiłośników pełnych miłosnych wzlotów i upadków historii. Internauci nagrodzili domykającą serięChłopcy powieśćJenny HanZawsze i na zawsze (Wydawnictwo Kobiece) kontynuację bestsellerowej książkiDo wszystkich chłopców, których kochałam. Zawsze i na zawszeczyta się błyskawicznie. To jedna z tych książek, których nie chcemy odkładać na półkę, nie doczytawszy jej do końca. I chociaż wydarzenia mocno już odbiegły od sytuacji z pierwszego tomu związanej z listami Lary Jean, wysłanymi bez jej zgody do chłopców, w których kiedyś była zakochana, to z ogromną przyjemnością czyta się o codziennych perypetiach zwyczajnej amerykańskiej nastolatki. Dziewczyny skromnej, szczerej, mającej marzenia i cele, ale dostrzegającej drugiego człowieka i jego potrzeby. Seria ChłopcyJenny Han to spory zastrzyk pozytywnej energii. To książki, po które powinny sięgnąć wszystkie zarówno młodsze, jak i te nieco starsze dziewczyny. W ten sposób poznaliśmy już wszystkie książki nagrodzone w tegorocznej edycji plebiscytu na najlepszą książkę na zimę. Ze wszystkimi zgłoszonymi tytułami zapoznać się można na stronie www.ksiazkanazime.pl. Recenzje zaś biorących udział w konkursie książek, ich fragmenty, a także obszerne opinie czytelników znajdziecie, oczywiście, w naszym serwisie. https://www.granice.pl/news/oto-najlepsze-ksiazki-na-zime-2019/8957Fri, 06 Dec 2019 22:07:18 +0100