wiadomości z granice.plhttps://www.granice.plKanał RSS z wortalu granice.plpl-plCopyright (C) 2018 granice.plDodek kolaborantem? Zachwycali i szokowali, wzruszali i bawili. Wielkie gwiazdy kabaretu i kina czasów dwudziestolecia międzywojennego. Ich losy w czasach II wojny światowej opisuje Iwona Kienzler w publikacjiWojenne losy przedwojennych gwiazd. Jednym z bohaterów książki jest Adolf Dymsza, którego historię prezentujemy Wam w kolejnych odcinkach. Dziś czas na trzecią, ostatnią już jej odsłonę. Czy Dodek rzeczywiście kolaborował z Niemcami? Wszyscy zarejestrowani artyści, a więc nie tylko aktorzy, ale i literaci, fotografowie oraz dziennikarze, którzy zdaniem okupanta także parali się sztuką, otrzymywali w Wydziale Propagandy Dystryktu Warszawskiego tzw. Erlaubniskarte zezwolenie na pracę. Posiadanie tego dokumentu pozwalało na pracę w jawnych teatrzykach, jednakże zdaniem władz PaństwaPodziemnego Erlaubniskarte była swego rodzaju piętnem hańby i niemal wszyscy jej posiadacze zasługiwali na potępienie. Otrzymanie tego dokumentu traktowane było zatem jako przejaw co najmniej ugodowej postawy wobec okupanta, a często wręcz uznawane za dowód kolaboracji. Wróciwszy do domu, Dodek, podobnie jak większość aktorskiej braci, pracował jako kelner. Ale zarobki w gastronomii nie pozwalały mu na utrzymanie rodziny, tym bardziej że jego dzieci miały poważne problemy ze zdrowiem. Najstarsza córka zmarła zaraz po urodzeniu, następna, Zosia, imienniczka matki, chowała się dość dobrze, w przeciwieństwie do młodszych od niej bliźniaków, chłopca i dziewczynki, którzy w niemowlęctwie zarazili się od niani grypą. Stan bliźniąt był na tyle poważny, że zostały zabrane do szpitala, a Dymsza regularnie jeździł do nich, nierzadko w przerwach spektaklu, w kostiumie i pełnej charakteryzacji, by oddawać krew. Niestety, mimo wysiłków zrozpaczonego ojca i lekarzy, dzieci zmarły. Nic dziwnego, że potem drżał o zdrowie pozostałych czterech córek. Trzeba przyznać, że mimo wielu romansów zawsze potulnie wracał na łono rodziny, w czym niemały udział miała parasolka pani Zofii, a swoje córki bardzo kochał i doskonale sprawdzał się w roli ojca. W środowisku wiedziano, że Dymsza, mając do wyboru suto zakrapianą imprezę z kolegami z teatru i wieczór w towarzystwie żony i dzieci, wybierze to ostatnie. Jako zapalony fotograf robił swoim córkom wiele zdjęć, uczył je jeździć na rowerze i na łyżwach, a nawet szył buciki. Ponieważzarabiał przed wojną bardzo dobrze, jego rodzina żyła w dobrobycie, stać go więc było na uwielbiane samochody, wyjazdy na wakacje oraz nianie opiekujące się dziećmi, kiedy ich rodzice chcieli mieć czas dla siebie. Jednak owa beztroska skończyła się wraz z wybuchem wojny, kiedy na Dodka spadł obowiązek utrzymania nie tylko swojej rodziny, ale także teściów, w tym cierpiącej na załamanie psychiczne teściowej, która wkrótce popełniła samobójstwo. Na domiar złego nie mógł liczyć, że Zofia w jakikolwiek sposób wspomoże go finansowo w utrzymaniu domu, ponieważ zmagała się z ciężką depresją, na którą zapadła po samobójczej śmierci matki. W 1944 roku rodzina Dymszów powiększyła się o kolejną córkę Anitę. W 1940 roku Dymsza złamał obowiązujący w środowisku nakaz i zdecydował się występować w jawnych teatrach. Kierowały nim tylko i wyłącznie względy finansowe i strach o córki. Wciąż prześladowało go wspomnienie zmarłych przed wojną trojga dzieci i dojmująca świadomość, że w razie choroby którejś z dziewczynek nie będzie miał środków, by zapewnić jej odpowiednią opiekę medyczną, o drogich lekach nie wspominając. Wszak aktor w Teatrze Komedia zarabiał aż 250 złotych dziennie, co dawało 7 tysięcy miesięcznie, a reżyser Roman Niewiarowicz otrzymywał pensję w wysokości 50 tysięcy złotych miesięcznie. Pracując w kawiarni jako kelner, żaden artysta nie był w stanie tyle zarobić, a aktorzy występujący na scenie w lokalach gastronomicznych, np. U Aktorek, mogli liczyć na honorarium rzędu 500700 zł. A przecież Dymszaprzed wojną miał status gwiazdy, w legalnym teatrze mógł więc otrzymać dużą gażę, bo jego nazwisko na afiszu przyciągało tłumy. Popularnego Dodka w latach 19401944 można więc było zobaczyć kolejno w teatrach: Komedia, Niebieski Motyl, Nowości, Maski, Jar oraz Miniatura. Aktor robił to, co umiał najlepiej rozśmieszał ludzi, a śmiech w ciężkiej okupacyjnej rzeczywistości był towarem na wagę złota. Uczciwie trzeba przyznać, że nigdy nie wystąpił w żadnej sztuce o zabarwieniu antysemickim ani antypolskim, skutecznie też wykręcał się od udziału w antypolskich filmach propagandowych. Odmówił nawet Igo Symowi, który, spotkawszy Dodka przypadkiem w kawiarni kina Palladium, usiłował namówić go do udziału w farsie Papa coś nabroił. Jednocześnie przyrzekł kolaborującemu z okupantem znajomemu: Ale obiecuję ci, Igo, że jak się ta cała farsa w Stadttheater skończy, to ja z ochotą zagram w Polskim Teatrze . Mało tego, poważył się nawet otwarcie żartować z okupanta, a nawet z samego Fhrera. Ja jestem Adolf mówił w trakcie jednego z występów po klęsce Niemców pod Stalingradem. Noszę najmodniejszą marynarkę z klapami! Z jednej strony klapa i z drugiej strony klapa!. Innym razem, wyciągając rękę w charakterystycznym pozdrowieniu Heil Hitler!, opowiadał o tym, jak wysoko skacze jego pies. Trzeba przyznać, że aktor wykazał się wówczas niemałą odwagą, przecież za te niewinne żarty mógł zapłacić straszną cenę. Warto dodać, że dyrektor Teatru Komedia, wspomniany Roman Niewiarowicz, sprawujący funkcję głównego reżysera tego przybytku, był jednocześnie szefem jednej z komórek kontrwywiadu ZWZ-AK. To właśnie za jego sprawą wspomniany teatr był nie tylko bodaj najambitniejszą sceną koncesjonowanych teatrów, ale przede wszystkim zakonspirowaną siedzibą Związku Walki Zbrojnej, a potem Armii Krajowej. Niestety, w 1943 roku Niemcy wpadli na trop prowadzonej przez niego działalności konspiracyjnej i Niewiarowicz został osadzony na Pawiaku, otrzymał nawet wyrok śmierci, który ostatecznie został zmieniony na pobyt w obozie koncentracyjnym w Gross-Rosen. Dymsza, poza przemycaniem w trakcie swoich występów antyniemieckich aluzji ku uciesze obecnych na widowni Polaków, także w inny sposób walczył z okupantem, przyczynił się bowiem do uwolnienia kilku rodaków z Pawiaka. I to nie uciekając się do wręczania łapówek, wystarczyły jego talent i sympatia, którą wzbudzał. Osobiście odwiedzał oficerów niemieckich w ich siedzibie i prosząc o uwolnienie przyjaciół, z reguły dawał popis swojej gry aktorskiej. Rozbawieni funkcjonariusze zgadzali się spełnić każdą prośbę dowcipnego aktora. Dzięki zabiegom Dymszy z rąk gestapo udało się uwolnić nie tylko Mirę Zimińską, ale także Czesława Skoniecznego oraz Marię Chmurkowską, a nawet, co już było nie lada wyczynem, Józefa Porębskiego, oskarżanego o żydowskie pochodzenie. Oczywiście akcje te ze zrozumiałych względów owiane były tajemnicą,ale wizyt komika w ponurym gmachu KdS Warschau nie udało się jednak utrzymać w sekrecie, dlatego niemal cała Warszawa huczała od plotek o Dymszy wygłupiającym się ku uciesze gestapowców. Aktor zdawał sobie z tego sprawę, ale uważał, że życie jego przyjaciół jest warte takiej niesławy. Ponoć, kiedy wrócił z wizyty na Szucha w sprawie uwolnienia Skoniecznego, był zrozpaczony. Jestem skończony wyznał ze łzami w oczach swojemu koledze z teatru. Jak ja się tam wygłupiałem! Dowcipkowałem,tańczyłem! Dla nich! Dla gestapowców! Wracającego z trzeciego piętra widziało mnie moc osób, widziało, jak odprowadzają mnie umundurowani gestapowcy, przeważnie Ślązacy, roześmiani, żartujący ze mną. Co pomyślą o mnie ludzie, przecież mnie tyle osób zna. Ale to nie wszystkie zasługi popularnego Dodka, który pamiętał też o swoich kolegach uwięzionych w getcie, organizując dla nich paczki żywnościowe, które przenosiła na drugą stronę muru aktorka Zofia Grabińska. Nie bacząc na to, że za pomoc Żydom groziła śmierć nie tylko jemu, ale i całej rodzinie, włącznie z dziećmi, udzielił w swoim domu w Otwocku schronienia Mieczysławowi L. Kittayowi. Panowie znali się ze wspólnych występów na estradzie, kolega Dodka był iluzjonistą i prestidigitatorem. Z zeznań złożonych po wojnie przez ocalałego Kittaya wynika, że z gościnności Dymszy korzystał dość długo, bo sześć miesięcy, traktowany przez gospodarza domu i jego najbliższych jak członek rodziny. Ale warszawiacy tych faktów z życia popularnego aktora nie znali. Widzieli za to, jak na środku ulicy został wyściskany przez Niemca, dyrektora koncernu filmowego UFA, który znał Dodka i jego dokonania jeszcze sprzed wojny, a poza tym bardzo go lubił i cenił. Tak samo na widok Dymszy zareagował niegdysiejszy mistrz świata w boksie Max Schmeling, czy pewien niemiecki żołnierz, który zagadał do niego po śląsku: Dodek! Pierona! Dodek! Jak się mosz!, a następnie objął go serdecznie i, nie zważając na protesty artysty, serdecznie ucałował w policzki. Później cała Warszawa plotkowała, że komik publicznie obściskuje się z Niemcami, a Dodkowi przypięto łatkę kolaboranta. Mało tego, jeden ze znanych działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, Delegat Rządu na Kraj Stefan Korboński z uporem godnym lepszej sprawy opowiadał, jakoby Dymszę łączyły jakieś podejrzane stosunki z władzami okupacyjnymi, a w jego mieszkaniu często odbywały się suto zakrapiane libacje z udziałem niemieckich oficerów, w czym nie było nawet krzty prawdy. Faktem natomiast jest, że popularny komik chętnie korzystał z pomocy pewnego Niemca, który miał wobec niego dług wdzięczności jeszcze sprzed wybuchu wojny. Mowa o Jakubie Millerze, kierowniku hotelu Polonia, który, chcąc się odwdzięczyć aktorowi za niegdysiejszą przysługę, dostarczał mu pełnowartościową żywność, kiedy dwie córki Dymszy poważnie zachorowały, a jednym z warunków ich powrotu do zdrowia było przejście na wysokokaloryczną dietę. Dziś wiadomo, że Dymsza nigdy nie splamił się kolaboracją, wręcz przeciwnie, współpracował z podziemiem, a nawet kolportował gazetki konspiracyjne. A mimo to niemal cała Warszawa, a za sprawą Korbońskiego także rząd w Londynie, uznali go za kolaboranta i sprzedawczyka, naiwnego błazna pijącego wódkę z niemieckimi oficerami. O jego związkach z podziemiem może świadczyć to, że uniknął kary za złamanie zakazu gry w jawnych teatrach. Co prawda śmiercią karano wyłącznie zdrajców, ludzi przymuszającychPolaków do gry w antypolskich produkcjach oraz donosicieli, ale ci, którzy łamali wspomniany zakaz, nie mogli liczyć na wyrozumiałość. Karą za występy w koncesjonowanych teatrzykach były chłosta bądź ogolenie głowy. Bohdan Korzeniewski w udzielonym po latach wywiadzie opowiadał, jak wyglądało wykonanie takiego wyroku: Dobrze to pamiętam. Byłem przebrany za odźwiernego i stałem w drzwiach, gdy przyszli wykonawcy wyroku. Sala była pełna. Kiedy Grodnicki witał publiczność, chłopcy wyjęli broń. Kazano Grodnickiemu stanąć na baczność i odczytano sentencję. Fryzjer Oddziału Karnego przejechał mu maszynką po głowie na krzyż. Potem wlepiono Grodnickiemu dwadzieścia kijów. Wyciągnięto zza sceny Zdzitowieckiego, który krzyknął: panowie, szanujcie moje siwe włosy i zaczął szlochać. Tego tylko ogolono relacjonował dziennikarce przeprowadzającej z nim wywiad. Dymszy na szczęście nie wychłostano ani nie ogolono mu głowy, ale i tak za występy w koncesjonowanych teatrzykach przyszło mu słono zapłacić, jednak dopiero po wojnie. W 1945 roku ZASP wydał mu zakaz występowania na scenie do 1946 roku, a w przypadku scen warszawskich aż do 1951 roku, dlatego aktor na pięć lat zakotwiczył w Łodzi, z powodzeniem występując w tamtejszych teatrach. W 1948 roku powrócił także na plan filmowy, dając popis swojego talentu w roli imitatora dźwięków Alfreda Ziółko, pracownika Polskiego Radia, w pierwszej powojennej komedii Skarb, a w 1953 roku widzowie mogli go oglądać na wielkim ekranie aż w ośmiu różnych rolach w filmie Sprawa do załatwienia. Potem był niereformowalnym mężem kobiety marzącej o niezależności finansowej w filmie Irena do domu! oraz niezapomnianym Maniusiem Kitajcem w ekranizacji powieści Wiecha Cafe Pod Minogą, w 1959 roku Dymsza zagrał wręcz wymarzoną dla siebie rolę Nikodema Dyzmy w ekranizacji powieści Dołęgi-Mostowicza. Co ciekawe, Ludwik Starski scenariusz do tego filmu w reżyserii Jana Rybkowskiego napisał specjalnie dla Dodka. Ostatnią wielką kreacją filmową bohatera naszej opowieści była rola Dodka w Panu Dodku z 1970 roku, na którego planie po raz pierwszy i zarazem ostatni spotkał się ze swoją najmłodszą córką, Anitą, która jako jedyna z jego dzieci poszła w ślady ojca i została aktorką. Kiedy zgodnie z decyzją ZASP-u Dymsza mógł wreszcie wrócić na sceny stołeczne, związał się z teatrem Syrena, w którym występował aż do emerytury. Niestety, po odejściu z zawodu nie czekała go pogodna starość: aktor miał poważne problemy ze słuchem, zgodnie z relacją najbliższych zapewne chorował na alzheimera i dlatego wymagał stałej opieki, której nie mogła mu zapewnić chorująca na kręgosłup żona ani zapracowane córki. Ostatecznie schorowany aktor trafił do domu opieki w Górze Kalwarii, gdzie zmarł 21 stycznia 1975 roku. Zarzut kolaboracji, niesłusznie postawiony Dodkowi w czasach okupacji, ciążył na nim nawet po śmierci: kiedy dwadzieścia dziewięć lat po jego zgonie powstał pomysł, by jego imieniem nazwać jedną z warszawskich ulic, nie zgodzilisię na to ówcześni radni. Jeden z nich, udzielając wyjaśnień mediom, powiedział, że Dymsza nie zasługuje na takie wyróżnienie, bo był kolaborantem. Książkę Iwony KienzlerWojenne losy przedwojennych gwiazd możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/dodek-kolaborantem/8384Tue, 21 May 2019 12:22:23 +0200Rodzeństwo, czyli kto? Fragment książki „Niesforni bracia i samolubne siostry. O rywalizacji rodzeństwa"Dobrze mieć siostrę czy brata? To zależy! Od dnia, od humoru, od tego, kto dostał lepszą ocenę w szkole i kogo rodzice pochwalili, a do kogo mieli pretensje do ciebie czy do rodzeństwa. Krótko mówiąc: bywa różnie! Czasem rodzeństwo to najlepsi przyjaciele, a czasem szkoda gadać... No to jak zrozumieć samolubną siostrę i niesfornego brata zamiast z nimi rywalizować? Z dobrymi podpowiedziami przybywają jak zawsze pomocne elfy. Do lektury książkiNiesforni bracia i samolubne siostry. O rywalizacji rodzeństwa zapraszaWydawnictwo Promic. Dziś w naszym serwisie znajdziecie jejpremierowy fragment: Rodzeństwo, czyli kto? Jeśli masz rodzeństwo, to znaczy, że masz brata albo siostrę. Może więcej niż jednego brata lub więcej niż jedną siostrę. A może nie masz braci, a tylko siostrę albo siostry. Kombinacji jest bardzo wiele, ale na pewno zrozumiałeś, w czym rzecz. Posiadanie rodzeństwa oznacza też, że niemal zawsze jest jakieś inne dziecko w domu. To trochę tak, jakbyś miał zawsze przy sobie towarzysza: kogoś, kto bawi się lub gra z tobą; kogoś, kto dzieli się z tobą sekretami; kogoś, kto poczęstuje cię popcornem podczas oglądania filmów. Czy to znaczy, że rodzeństwo to najlepsi przyjaciele? Nie zawsze.https://www.granice.pl/news/rodzenstwo-czyli-kto-fragment-ksiazki-niesforni-bracia-i-samolubne-siostry-o-rywalizacji-rodzenstwa/8383Tue, 21 May 2019 12:04:16 +0200W Bieszczadach powstanie kraina Kajka i KokoszaKomiksy Janusza Christy o Kajku i Kokoszu przeniesione do prawdziwego świata? To możliwe! Fundacja Kreska im. Janusza Christy nawiązała właśnie umowę wstępną z inwestorem, na mocy której powstanie oryginalny park rozrywki. O przeniesienie świata z komiksów Janusza Christy do rzeczywistości od dwóch lat stara się Paulina Christa, prezeska fundacji i spadkobierczyni dziedzictwa dziadka. W biznesplanie fundacji uwzględnione zostało utworzenie kompleksowego parku rozrywki, stylizowanego na miejsca ze świata Kajka i Kokosza. Park nazywać się miałby właśnie Kraina Kajka i Kokosza. Jako miejsce wybrano Stężnicę bieszczadzką miejscowość koło Baligrodu i teren obejmujący 500 hektarów, a także dwuhektarową przestrzeń w Rajskiem, gdzie wybudowane zostałyby między innymi Warownie Zbójcerzy czy Gród Mirmiła oraz park zwierząt. To jednak nie jedyne atrakcje, jakie planuje Christa. W wizji parku rozrywki uwzględnione zostały także nowoczesne rozwiązania technologiczne odwiedzających przywitać ma wirtualny prezenter, pojawi się kapsuła kinowa 9D i urządzenie do wyświetlania obrazów w powietrzu. W Krainie Kajka i Kokosza planowana jest również arena do animacji, gdzie będzie można wejść w interakcję z komiksowymi postaciami. Wartość inwestycji to około 30 milionów złotych, z czego 30% pokryte zostanie przez Konsorcjum Inwestorów. Reszta pieniędzy pochodzić miałaby ze środków projektowych Unii Europejskiej. Projekt zrealizowany miałby zostać m.in. na miejscu istniejącego już Kompleksu Rekreacyjno-Wypoczynkowego Natura Park w Bieszczadach. Co o tym sądzicie? Jeździcie do parków rozrywki?https://www.granice.pl/news/w-bieszczadach-powstanie-kraina-kajka-i-kokosza/8382Tue, 21 May 2019 08:12:38 +0200Nominacje do XIV Nagrody Literackiej GDYNIANominacje do XIV Nagrody Literackiej GDYNIA Kapituła 14. edycji Nagrody Literackiej GDYNIA wskazała nominowanych w czterech kategoriach: eseistyka, poezja, proza, przekład na język polski. Do gdyńskich Kostek Literackich zgłoszono 435 tytułów, co jest wynikiem zbliżonym do ubiegłorocznego. Nominacje ogłoszone zostały w Pałacu Prymasowskim (Hotel Bellotto) podczas wspólnej konferencji prasowej 10. Warszawskich Targów Książki i Nagrody Literackiej GDYNIA. Kapitule Nagrody Literackiej GDYNIA przewodniczy prof. Agata Bielik-Robson. Do konkursu zgłoszono 435 tytułówwpisujących się w poszczególne kategorie: eseistyka - 66, poezja 161, proza - 129, przekład - 79. Spośród nadesłanych zgłoszeń członkowie Kapituły wybrali dwadzieścia najlepszych książek wydanych w 2018 roku, po pięć w każdej z czterech kategorii. -W tym roku obradowaliśmy w nieco zmienionym składzie. Małgorzatę Łukasiewicz, Marka Bieńczyka oraz Jacka Gutorowa zastąpili nowi członkowie kapituły: Eliza Kącka, Adam Lipszyc i Tomasz Swoboda. Zanim wyłoniliśmy dwudziestkę nominowanych, odbyło się kilka intensywnych spotkań, w trakcie których ze szczegółami omówiliśmy tegoroczną ofertę literacką - komentuje przewodnicząca Kapituły prof. Agata Bielik-Robson. - W kategorii esej postawiliśmy na piątkę autorów i autorek, dającą szeroką panoramę polskiej twórczości eseistycznej: od pracy akademickiej, przez rozprawy krytyczne, po reportaż. W tej pierwszej podkategorii wyróżniliśmy Mikołaja Wiśniewskiego za wybitną i świetnie napisaną analizę jednej z głównych postaci Szkoły Nowojorskiej: Nowy Jork i okolice. O twórczości Jamesa Schuylera. Wśród rozpraw krytycznych znaleźli się: Olga Drenda,Wyroby. Pomysłowość wokół nas, kapitalne studium o PRL-u pokazanym przez pryzmat drobnej twórczości wyrobniczo-rzemieślniczej; Rafał Księżyk, którego Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach i mutantachto świeży powiew w poważnym pisaniu o kontr- i popkulturze, oraz Tomasz Bocheński z cyklem wartkich i obrazoburczych esejów o literaturze pt. Tango bez Edka. Ostatnią z nominowanych książek w tej kategorii jest znakomita i dobrze udokumentowana książkę Beaty Chomątowskiej o polskiej architekturze betonowej Betonia. Dom dla każdego. W kategorii przekład na język polski mieliśmy, jak co roku, do czynienia z bardzo wieloma wybitnymi pozycjami z różnych języków. W końcu wyłoniliśmy ostateczną piątkę: Bogusławę Sochańską za piękny przekład konceptualnego poematu duńskiej pisarki Inger Christensen pt. Alfabet; Magdalenę Pytlak, która spolszczyła Fizykę smutku, bułgarską powieść Georgiego Gospodinowa, opowiadającą losy Europy Wschodniej przez metaforę mitycznego labiryntu; Marcina Szustra za twórcze, a zarazem językowo nienaganne tłumaczenie Ostępów nocy, bohemiczno-awangardowego dzieła Djuny Barnes; Filipa Łobodzińskiego za Tarantulę, wybitny rezultat translatorski jego życiowej pasji, czyli umiłowania twórczości Boba Dylana; oraz Macieja Świerkockiego za znakomity nowy przekład Tajnego AgentaJosepha Conrada, który w opinii naszych translatologów z kapituły zasłużył na pochwałę: bezbłędny. W kategorii proza entuzjazmu było najmniej, ale to też nic nowego: od kiedy pamiętam (a jestem już w NLG od dobrych kilku lat) proza polska zachwyca słabiej niż tradycyjnie silne kategorie eseju i przekładu. Po burzliwych dyskusjach wyłoniliśmy wreszcie piątkę, na którą składają się pozycje: Życie AdelkiAdelajdy Truścińskiej, debiut narodzony z ducha fejsbukowego bloga; Psy ras drobnychOlgi Hund, literacki raport z pobytu w szpitalu psychiatrycznym w podkrakowskim Kobierzynie; Krótka wymiana ogniaZyty Rudzkiej, autorki zwanej polską Elfriede Jelinek; Turysta polski w ZSRRJuliusza Strachoty, o którym jeden z recenzentów dowcipnie się wyraził, że to powieść w poszukiwaniu przećpanego czasu; oraz Fikcja Dariusza Bitnera, gęsta i piętrowa proza w stylu starej dobrej polskiej postmoderny. W kategorii poezjanominowaliśmy następujące tomiki: Sny uckermrkerówMałgorzaty Lebdy za frazę jednocześnie czułą i brutalną; Dni powszednie i świętaJulii Szychowiak za rzadko spotykaną lakoniczność i powściągliwość; IkonoklazmJana Rojewskiego za poetycki eksperyment wpisania swojego życia w słowo teraz oraz nieco inaczej zaangażowane w rytm codzienności wiersze Tomasza Bąka pt. Utylizacja. Pęta miast. Na końcu zaś wymieniam CeleAdama Kaczanowskiego, bo to tomik opowiadający o końcu, kresie i wyczerpaniu, ale zakończony wspaniałym triumfem miłości mówi Bielik-Robson. Tegorocznych laureatów Nagrody poznamy 30 sierpnia.Uroczysta gala będzie miała miejsce w niezwykłej przestrzeni Muzeum Emigracji w Gdyni. Galę Nagrody poprzedzi kolejna edycja festiwalu Miasto Słowa, któryrozpocznie się 26 sierpnia i potrwa do 1 września 2019. Nagroda Literacka Gdynia to niewątpliwie jedna z najważniejszych nagród literackich w Polsce. Przez wielu czytelników uważana jest za najważniejszy probierz tego, co w literaturze polskiej najciekawsze takie głosy do mnie docierają z całej Polski mówi Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.- Za rok świętować będziemy piętnastolecie Nagrody, tymczasem przed nami emocje, związane z wyborem najlepszych książek w czterech kategoriach. Uważam, że właśnie w tym tkwi największa siła tej Nagrody - nie wybieramy jednej książki, ale honorujemy dokonania aż w czterech tak różnych kategoriach. Tym samym Kapituła Nagrody ma nieco ułatwione zadanie, co nie znaczy, że jest to zadanie proste. Chylę czoła przed trudem oceny 435 książek. Gdynia konsekwentnie stawia na rozwój czytelnictwa.Szczególną rolę odgrywa Mediateka, otwarta niedawno w samym śródmieściu, która jest najlepszym przykładem biblioteki nowoczesnej, zapraszającej każdego do aktywnego uczestnictwa w kulturze. Już dzisiaj serdecznie zapraszam na Festiwal Miasto Słowa, który będzie miał miejsce w dniach 26.08-1.09 i zapewniam, że kryzys czytelnictwa z pewnością nie dotyczy Gdyni, o czym świadczą tłumy podczas Nadmorskiego Pleneru Czytelniczego i wszelkich spotkań z autorami książek, których w naszym mieście nie brakuje dodaje prezydent. NOMINACJE DO NAGRODY LITERACKIEJ GDYNIA 2019: ESEJ: Tomasz Bocheński, Tango bez Edka. Eseje o literaturze współczesnej, Wydawnictwo Kusiński, Łódź 2018 Beata Chomątowska, Betonia. Dom dla każdego, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018 Olga Drenda, Wyroby. Pomysłowość wokół nas, Karakter, Kraków 2018 Rafał Księżyk, Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach i mutantach, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018 (współwydawca: dwutygodnik.com) Mikołaj Wiśniewski, Nowy Jork i okolice. O twórczości Jamesa Schuylera, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2018 POEZJA: Tomasz Bąk, Utylizacja. Pęta miast, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2018 Adam Kaczanowski, Cele, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2018 Małgorzata Lebda, Sny uckermrkerów, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2018 Jan Rojewski, Ikonoklazm, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 201 Julia Szychowiak, Dni powszednie i święta, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2018 PROZA: Dariusz Bitner, Fikcja, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2018 Olga Hund, Psy ras drobnych, Korporacja Ha!art, Kraków 2018 Zyta Rudzka, Krótka wymiana ognia, W.A.B., Warszawa 2018 Juliusz Strachota, Turysta polski w ZSRR, Korporacja Ha!art, Kraków 2018 Adelajda Truścińska, Życie Adelki, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2018 PRZEKŁAD NA JĘZYK POLSKI Filip Łobodziński, autor oryginału Bob Dylan,Tarantula, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2018 Magdalena Pytlak, autor oryginału Georgi Gospodinow, Fizyka smutku, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018 Bogusława Sochańska, autorka oryginału Inger Christensen, Alfabet, Lokator, Kraków 2018 Marcin Szuster, autorka oryginału Djuna Barnes, Ostępy nocy, Ossolineum, Wrocław 2018 Maciej Świerkocki, autor oryginału Joseph Conrad, Tajny agent. Prosta historia, Officyna, Łódź 2018 KALENDARIUM NLG 2019: Ogłoszenie nominacji 16 maja 2019, godz. 12.00, Warszawa Pałac Prymasowski /Hotel Bellotto/, ul. Senatorska 13/15 Nadmorski Plener Czytelniczy 1921 lipca 2019, Bulwar Nadmorski w Gdyni Festiwal Miasto Słowa 26 sierpnia 1 września 2019 Gala Finałowa ogłoszenie laureatów 30 sierpnia 2019, Muzeum Emigracji fot. Wojtek Rojekhttps://www.granice.pl/news/nominacje-do-xiv-nagrody-literackiej-gdynia/8381Mon, 20 May 2019 14:52:56 +0200Czytać to bardziej żyć. Wielkie odliczanie do 23. Międzynarodowych Targów Książki w KrakowieCzas szybko mija, dlatego już dziś warto wpisać datę 24-27 października do kalendarza. To właśnie wtedy odbędą się 23. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, które sprawią, że do Krakowa przybędą fani literatury z całego świata. Hasłem przewodnim tegorocznej edycji są słowa Carlosa Ruiza Zafóna Czytać to bardziej żyć. Dla organizatorów Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie zdanie to ma szczególne znaczenie. - Z całą pewnością oznacza życie intensywne, w którym jest jednak czas na refleksję. Codzienny bieg skutkuje tym, że często nie znajdujemy chwili na zastanowienie się nad otaczającym nas światem, naszymi relacjami z ludźmi. Spiesząc się, nie doświadczamy wyraźnie smaków, zapachów, które niesie ze sobą każdy dzień. Literatura sprawia, że czytane fragmenty możemy odnieść do naszego życia. To właśnie ona zmusza nas do myślenia, analizy i szukania rozwiązań. Budzi w nas ciekowość świata i ludzi. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie wyrosły właśnie z potrzeby spotykania się i rozmowy w kręgu osób kochających literaturę. Czytanie, jak każda pasja, zbliża i skłania do dzielenia się nią. Krakowskie wydarzenie stwarza przestrzeń do wymiany myśli i słowa. mówi Zuzanna Oettingen, Komisarz Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie. Pięć miesięcy przed targami organizatorzy zdradzają obecność wyjątkowego gościa. Będą nim Niemcy, którzy zaprezentują się pod hasłem German stories. Których niemieckojęzycznych autorów spotkamy i jakie atrakcje będą czekać na nas na stoisku naszych sąsiadów? Tego dowiemy się już niebawem, śledząc stronę www.ksiazka.krakow.pl Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie to nie tylko stoiska Wystawców, których z każdym dniem przybywa. To również miejsce licznych edukacyjnych warsztatów, spotkań z wyjątkowymi gośćmi oraz bogaty program towarzyszący przygotowany z myślą o najmłodszych czytelnikach. W tym roku organizatorzy chcą docenić polskich ilustratorów, którzy podbijają świat. Podkreślają, że pamiętają o nich i będą chcieli podkreślić ich rolę w tworzeniu polskiej literatury. Bardzo ciekawie zapowiada się konferencja Szkoły Gospodarki Cyfrowej dla księgarzy Jak budować biznes w Internecie poprzez komunikację z omnichannelowym konsumentem. Program w podziale na marketing i sprzedaż. Podczas spotkania zostaną poruszone takie tematy jak: reklama w Google Ads i content marketing w branży księgarskiej, czy jak sprostać wysokim wymaganiom konsumentów w zakresie dostawy towaru, jednocześnie optymalizując koszty. W programie nadchodzącej edycji nie zabraknie stałych elementów wydarzenia tj.: Dziecięcej Strefy Warsztatowej, Saloniku Literackiego i Salonu Komiksu. Również w tym roku targi odwiedzi Małopolskie Forum Bibliotek, którego obecność jest ważnym punktem w programie branżowym targów. Bywalcy krakowskiego literackiego wydarzenia jak co roku mogą liczyć na spotkania z ulubionymi autorami. Program zostanie tak przygotowany, aby każdy - bez względu na wiek - poczuł przyjemność z obcowania z literaturą. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 24-27 października 2019 EXPO Krakówhttps://www.granice.pl/news/czytac-to-bardziej-zyc-wielkie-odliczanie-do-23-miedzynarodowych-targow-ksiazki-w-krakowie/8380Mon, 20 May 2019 14:18:41 +0200Czy sztuczna inteligencja może pomóc w rozwoju czytelnictwa?Zespół specjalistów od uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji opracował algorytmy, które czytają książki i potrafią ich treść połączyć z cechami fabuły, do tej pory możliwymi do uchwycenia wyłącznie przez człowieka czy książka bawi, zasmuca, porusza, przeraża. System ułatwiający czytelnikom wybór książki spośród tysięcy dostępnych tytułów jest już po pierwszych testach. Na Warszawskich Targach Książki po raz pierwszy zostaną zaprezentowane efekty wspólnej pracy technologicznego startupu, Instytutu Książki i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ponadto zespół badawczy ujawni tytuł pierwszej powieści ocenionej przez polską sztuczną inteligencję. Prelegenci: dr Krzysztof Sopyła specjalista uczenia maszynowego, dr Elżbieta Sobczak dyrektor wydawnictwa UKSW, Dariusz Kawa specjalista ds. programowych w Instytucie Książki, Urszula Witkowska praktyk handlu książką i marketingu. Spotkanie odbędzie się w czwartek,23.05 o 13:00 w sali Barcelona podczas Warszawskich Targów Książki. informacja nadesłanahttps://www.granice.pl/news/czy-sztuczna-inteligencja-moze-pomoc-w-rozwoju-czytelnictwa/8379Mon, 20 May 2019 13:55:53 +0200Co da się zrobić w klasie? Już 30. maja bezpłatne seminarium dla bibliotekarzy i nauczycieliOd cyfrowych podręczników po wycieczki do odległych muzeów - FINA zaprasza na seminarium Reuse w edukacji! Nauczyciele, bibliotekarze, pracownicy instytucji kultury i osoby zajmujące się edukacją medialną i cyfrową mogą wziąć udział w bezpłatnym seminarium poświęconym temu, jak aplikacje mobilne oraz technologiie VR i AR rozszerzają granice tego, co możliwe jest w klasie. Wydarzenie odbędzie się 30 maja w siedzibie Filmoteki Narodowej Instytutu Audiowizualnego w Warszawie. Trwają zapisy. Reuse w edukacji to przestrzeń do dyskusji o tym, jak nauczyciele i nauczycielki mogą wykorzystać możliwości wynikające z ponownego wykorzystania zasobów cyfrowychw edukacji oraz tym, jak rozwój technologicznyoraz rosnące napięcie pomiędzy zapotrzebowaniem rynku, a edukacją opartą o uniwersalne wartości, wpłynie na rolę nauczyciela? Zasoby cyfrowe muzeów, bibliotek i archiwów to tylko niektóre z materiałów wykorzystywanych w edukacji - jednak dostępność i sposób ich wykorzystania przechodzi podobną transformację do tej, która dotyka szkołę w zakresie uczenia samodzielnego, krytycznego myślenia i kreatywności. Jak nauczyciele i nauczycielki mogą wykorzystać ten niezwykły moment zmiany, oraz jakie korzyści płyną z wykorzystania zasobów cyfrowych w edukacji? Odpowiedzi na te między innymi pytania padną podczas warsztatów, wystąpień i panelu dyskusyjnego. Będzie można dowiedzieć się m.in. jak legalnie wykorzystywać materiały audiowizualne w pracy nauczyciela, jak nie dać się zwieść YouTubowi, Netflixowi czy Instagramowiczy jak montować wideo na smartfonie. W programie m.in.: Wystąpienia i case studies: Jolanta Okuniewska (finalistka konkursu Nauczyciel roku 2013, Finalistka Global Teacher Prize) - Z muzeum do klasy - galeria żywych obrazów jako projekt szkolny Monika Schmeichel-Zarzeczna (Miejska Biblioteka im. H. Łopacińskiego w Lublinie, Stowarzyszenie LaBiB) - Laboratorium wspomnień: szukam, rozmawiam, dokumentuję - jak zachęcić dzieci i młodzież do tworzenia archiwów rodzinnych Karol Jachymek (Uniwersytet Humanistycznospołeczny SWPS - Szanuję! O popkulturze w edukacji Anna Równy (trenerka edukacji filmowej, metodyczka) - Współczesna edukacja filmowa - na nowo i (od)nowa Panel dyskusyjny | Transformacja cyfrowa w edukacji: Prelegenci wyjdą poza analizę dzisiejszych uwarunkowań zawodu nauczyciela i zmierzą się z wyzwaniami jakie będą pojawiać się w najbliższych latach postępem automatyzacji i sztucznej inteligencji w kontekście rynku pracy, ale również rozwoju technologii edukacyjnych (np. personalized learning i wykorzystania big data). Prelegenci: Sebastian Szymański(Artes Liberales UW), Karolina Żelazowska(Superbelferka RP, koordynatorka "ADE w chmurze"), Oktawia Gorzeńska(Dyrektorka 17 LO w Gdyni), Agata Łuczyńska(Prezeska Fundacji Szkoła z Klasą). Prowadzenie: Ewa Korzeniowska i Kamil Śliwowski. Warsztaty: Jolanta Okuniewska Jak przygotować dobry projekt i udokumentować pracę wykorzystując narzędzia TIK - zasady oraz etapy pracy nad projektem edukacyjnym z uczniami w młodszym wieku szkolnym, narzędzia TIK przydatne do gromadzenia materiałów do wykorzystania w pracy oraz dokumentowania kolejnych etapów Ksenia Kakareko Prawo autorskie w szkole -jak długo materiały filmowe są chronione przez prawo autorskie w Polsce, jak można wykorzystywać materiały audiowizualne w działalności nauczycieli i bibliotekarzy, dozwolone użytki ustawowe, licencje Creative Commons, materiały udostępniane na zasadzie Open Access i możliwości, jakie stworzy nowo przyjęta dyrektywa o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym. Kamil Śliwowski Aplikacje edukacyjne jak ustawienia YouTube, Netflixa, Instagramu i w grach mobilnych są celowo projektowane by wydłużać czas spędzany przed ekranem oraz w jaki sposób je zmieniać Alicja Szulc Warsztat montażu wideo na smartfonie- uczestnicy poznają krótkie zasady nagrywania, montażu, poznają legalne źródła pobierania muzyki czy materiałów wizualnych, dowiedzą się jak szybko nagrać i zmontować filmik promocyjny, tak by w kilka minut zamieścić go na Facebooku czy Instagramie; co "wrzucać" do internetu, żeby było to zgodne z prawem i bezpieczne (czyli krótki fragment o RODO) Seminarium odbędzie się w czwartek, 30 maja w godzinach 9.30-16.30 w siedzibie FINA przy ul. Wałbrzyskiej 3/5 w Warszawie. Obowiązują zapisy: https://forms.nina.gov.pl/seminarium-reuse-w-edukacji/ Więcej na www.nina.gov.pl http://nina.gov.pl/wydarzenia/reuse-w-edukacji-05-19/ informacja nadesłanahttps://www.granice.pl/news/co-da-sie-zrobic-w-klasie-juz-30-maja-bezplatne-seminarium-dla-bibliotekarzy-i-nauczycieli/8378Mon, 20 May 2019 13:50:01 +0200Znamy laureatów tegorocznego Silesiusa! W sobotę, 18 maja, odbyła się uroczysta gala tegorocznej edycji Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Silesius jest jednym z najważniejszych polskich wyróżnień poetyckich, przyznawany od wielu lat w trzech kategoriach. Wrocławska Nagroda Poetycka Silesius wręczana jest od 2008 roku. W ramach konkursu, wyróżnia się najważniejsze utwory rodzimej poezji. Każdego roku wybierana jest trójka laureatów, po jednym z każdej kategorii: nagroda za całokształt twórczości, nagroda za książkę roku oraz nagroda za debiut roku. Jako pierwsi statuetki Angelusa otrzymali Tadeusz Różewicz, Andrzej Sosnowski i Julia Szychowiak. Oprócz nich na podium stanęli m.in. Stanisław Barańczak, Marcin Świetlicki czy Urszula Kozioł. Laureaci konkursu otrzymują nie tylko prestiżowe statuetki, ale również nagrody pieniężne ufundowane przez miasto Wrocław. Laureat w kategorii całokształt twórczości otrzymuje 100 tysięcy złotych, zwycięzca kategorii książka roku 50 tysięcy, a debiut roku 20 tysięcy złotych. Tegoroczna gala odbyła się 18 maja we Wrocławiu. Wśród nominowanych w finale tegorocznej edycji znaleźli się m.in. Tomasz Bąk, Kamila Janiak, Adam Kaczanowski, Aldona Kopkiewicz, Małgorzata Lebda, Jacek Łukasiewicz, Krzysztof Siwczyk, Maciej Bobula, Michał Domagalski i Jan Rojewski. Ostatecznie, decyzją jury, statuetki Angelusa 2019 otrzymali Adam Kaczanowski w kategorii książka roku za Cele oraz w kategorii debiutu Maciej Bobula za Wsie, animalia, miscellanea. Za całokształt swojej pracy twórczej w tym roku uhonorowana została Ewa Lipska urodzona w 1945 roku polska poetka, wielokrotnie nagradzana prestiżowymi, polskimi nagrodami. Co ciekawe, podczas wręczania tegorocznych nagród, Maciej Bobula na scenę tuż po odebraniu statuetki zaprosił także pozostałych nominowanych w swojej kategorii artystów. Mężczyzna oznajmił, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami finalistów, nagroda finansowa podzielona zostanie na trzy równe części. Tym samym, każdy z finalistów w kategorii debiut roku otrzyma pieniądze na rozwój i dalszą pracę twórczą. Uroczystą galę poprowadził Błażej Wójcik. Fot. mat. prasowe organizatora / Rafal Komorowskihttps://www.granice.pl/news/znamy-laureatow-tegorocznego-silesiusa/8377Mon, 20 May 2019 13:19:59 +0200Pierwszy dzień w szkole. Fragment książki "Bezu-bezu i spółka"Prawie każdy ma swoim domu wehikuł czasu - choć nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Bo też niełatwo go rozpoznać. Czasami jest to album ze zdjęciami, czasami pudło ze szpargałami, bywa, że i kolekcja zakurzonych kasztanów, muszelek i żołędzi. Ja sięgnąłem po czarno-białe fotografie sprzed prawie czterdziestu lat i przeniosłem się do swego dzieciństwa. Rany boskie, jacy my, dzisiejsi dorośli, byliśmy wtedy niemądrzy! - wspomina Grzegorz Kasdepke. Jego książkaBezu-bezu i spółka to zbiór prześmiesznych opowiadań, w których Kasdepke wspomina swoje pierwsze lata w szkole podstawowej. Ta książka aż kipi od absurdalnych pomysłów małych chłopców, przesycona jest ich niewymuszonym poczuciem humoru i swoistym dla ich wieku sposobem widzenia świata. Znajdziecie tu także kilka fotek z młodości autora, które bardzo uwiarygadniają tę opowieść... Kasdepke wspominał także swoje lata szkolnew naszym wywiadzie. A dziś możecie zajrzeć do wnętrza książkiBezu-bezu i spółka: Jeśli zainteresowała Was nowa książka Grzegorza Kasdepke, Bezu-bezu i spółkę kupicie już w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/pierwszy-dzien-w-szkole-fragment-ksiazki-bezu-bezu-i-spolka/8376Mon, 20 May 2019 12:03:36 +0200Byłam wtedy bardzo młoda... Fragment "Wyspy" Żanny SłoniowskiejNa wyspie na północy Europy mężczyzna spotyka kobietę. I zaczyna się dziać coś niezwykłego. Bo na tej wyspie można przeżyć rzeczy, które nie mogłyby przydarzyć się nigdzie indziej. Dawid, czterdziestoletni pisarz, myśli o sobie z czymś w rodzaju politowania. Wie, że żyje, ale od dawna niewiele czuje. Właśnie przyjechał na wyspę. Chce skończyć powieść. Domem pracy twórczej opiekuje się Muriel. Początkowo Dawid nie widzi w niej nic więcej niż w tych, od których chce uciec. Na wyspie jest jednak trochę jak w sanatorium Berghof czuje się mocniej, widzi się wyraźniej, rzeczywistość jest intensywniejsza. Ale lato i stypendium się kończą. A w domu czekają żona i córka. Wyspa Żanny Słoniowskiej to opowiedziane czterema porami roku zaskakujące literackie love story o powrotach i rozstaniach bez pożegnań. Do lektury zapraszaWydawnictwo Znak. Dziś w naszym serwisie możecie zapoznać się z premierowymi fragmentami książki: Muriel zatrzymała się pod wielkim rozłożystym drzewem i zaczęła zrywać owoce z jego gałęzi. To była morwa. Dawid też zerwał jedną, zupełnie zieloną jagodę, spróbował i od razu wyrzucił, wtedy podała mu na dłoni inną dojrzałą i słodką. Już lepiej? zapytała, jakby był chory i właśnie dostał od niej lekarstwo. Zdał sobie sprawę, że po raz pierwszy widzi ją z umalowanymi rzęsami. Miała oczy o nieziemskim, bo zbyt jasnym, odcieniu, jak niebo w górach w bardzo mroźny dzień. O wiele lepiej odparł, a potem przez chwilę patrzył na nią w oprawie drzewa: sylwetka Muriel wydawała się trwale nałożona na pień, gałęzie zaczynały się na wysokości jej ramion, a korona mieściła w sobie słoneczny krąg, tworzący nad jej głową wielką, odwróconą do góry nogami aureolę, której promienie schodziły w dół i ozłacały całą jej postać, w tym czarny płaszcz i dłonie pełne owoców, w okolicy stóp tworząc coś w rodzaju półokrągłej huśtawki albo łodzi. Twarz z opuszczonym wzrokiem pozostawała w cieniu. Wyciągnął aparat, zrobił zdjęcie, pokazał jej, po czym odszedł kilka kroków. Myślał o kanonie pracy nad prawosławnymi ikonami: dobieraniu deski, gruntowaniu, naklejaniu na nią tkaniny, wielokrotnym polerowaniu, szkicowaniu rysunku, złoceniu, nakładaniu farb, których spoiwem jest wino, ocet lub woda zmieszana z kurzym żółtkiem, i wreszcie impregnowaniu ikony woskiem lub lakierem na bazie oleju. W trakcie pracy malarz musi modlić się i pościć przypomniał sobie. Zgłębiał ten temat całkiem niedawno, przy okazji pisania o Łemkach imaginarium Kościoła wschodniego zrobiło na nim wielkie wrażenie. Na dodatek odkrył, że stoi teraz pod cedrem libańskim, świętym drzewem, z którego w ciągu stuleci robiono deski do pisania ikon. Co słowo głosi przez słuch, to ikona milcząco pokazuje przez obraz postanowiono w pierwszych wiekach chrześcijaństwa na którymś soborze powszechnym. Ikona niczego nie obrazuje, ona ujawnia uściślił potem jeden z wczesnych arcybiskupów. Muriel, w swoim czarnym płaszczu może nosić tylko taki, żaden inny, myślał Dawid poprowadziła ich do drewnianej altanki, gdzie rozsiedli się wygodnie, i zarządziła czytanie fragmentów utworów, przygotowanych do publicznej prezentacji. Głos miała przyjemny, chrupki, trochę dziecinny, sposób czytania płynny, bez śladów nerwowości, usta pełne. Dawid patrząc na nie, myślał o wielkich statkach, nieodparcie pokonujących morze. Czytanie przyciągnęło trójkę młodzieńców, którzy weszli do altanki i zaczęli słuchać. Okazało się, że są studentami prawa. Moja córka również skończyła prawo. Kilka lat temu powiedziała Muriel, gdy później szli w kierunku restauracji. Musiałaś być dzieckiem, kiedy ją urodziłaś skomentował Dawid. Słońce zniknęło za chmurami, ale czuł, że coś nienazwanego, co otworzyło się pod drzewem morwy, nadal pozostawało otwarte. Zresztą nadal nim jesteś. Tak, byłam wtedy bardzo młoda wyznała z prostotą. W tym zwyczajnym dialogu wyczuwał jakieś podwójne albo potrójne dno wydawało mu się, że każde wypowiedziane przez nich słowo ma wiele znaczeń, do których na pewno dotrze po czasie. Jeśli zainteresowała Was Wyspa, książkę Żanny Słoniowskiej kupicie już w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/bylam-wtedy-bardzo-mloda-fragment-wyspy-zanny-sloniowskiej/8375Mon, 20 May 2019 11:03:22 +0200W październiku zobaczymy kontynuację "Był sobie pies" Był sobie pies to wydana w Polsce w 2017 roku urocza familijna powieść autorstwa W. Brucea Camerona. Wówczas na ekranach kin pojawił się także film na podstawie tej książki. Już w październiku będziemy mogli zobaczyć jego kontynuację. Był sobie pies zachwycił zarówno małych, jak i dużych odbiorców. Wszystko za sprawą uroczej, ale także wzruszającej historii o kundelku, którego życie nie kończy się na jednym ciele. Piękna, poruszająca historia, która stała się także kinowym hitem, stała się bestsellerem wśród czytelników. 4 października do kin wejdzie kontynuacja filmowego hitu, który w Polsce zobaczony został przez prawie 650 tysięcy widzów. Widzowie i tym razem spotkają się z kundelkiem poznanym w pierwszej części. Teraz Bailey musi opiekować się CJ wnuczką ukochanego Ethana. Choć początkowo wydaje się, że jest to zadanie dość łatwe, dziewczynka szybko dorasta. A wraz z nią, pojawiają się coraz trudniejsze wyzwania dla kundelka. W sieci zobaczyć można już także polski zwiastun filmu. W naszej wersji językowej kundelkowi głosu użycza Marcin Dorociński, który w ostatnim czasie grał jedną z najważniejszych postaci w ekranizacji książki Joanny Bator Ciemno, prawie noc. Książka Był sobie pies wydana została w 2017 roku przez Wydawnictwo Kobiece. Oprócz tej książki, W. Bruce Cameron opublikował także parę innych psich powieści m.in. O psie, który wrócił do domu, Był sobie szczeniak: Ellie, czy Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta. Znacie tę historię? Co o niej sądzicie? Fot. Joe Lederer / Universal Pictures and Amblin Entertainment / mat. prasowe Monoltih Filmshttps://www.granice.pl/news/w-pazdzierniku-zobaczymy-kontynuacje-byl-sobie-pies/8374Sun, 19 May 2019 08:41:05 +0200Sprzedano 3 tysiące książek. Kiermasz w biblioteceKiermasze w bibliotece często bywają kuszące dla tych, którzy w niskiej cenie szukają interesujących, choć niekoniecznie nowych tytułów. Około 3 tysiące książek sprzedanych zostało podczas takiego wydarzenia organizowanego przez Bibliotekę Elbląską. Kiermasz w Elblągu jak podaje lokalny serwis portEl.pl to cykliczna inicjatywa biblioteki, podczas której wszyscy zainteresowani czytelnicy mogą kupić książki za symboliczne dwa złote. W tak niskiej cenie trudno zdobyć książki nawet w popularnych dyskontach czy outletach książkowych, a choć kiermasz biblioteczny nie oferuje bestsellerów ostatnich miesięcy, to i tak cieszy się wielką popularnością. Ta inicjatywa organizowana jest w elbląskiej bibliotece od czterech lat i za każdym razem pracownicy nie narzekają na brak chętnych. Podobnie było i tym razem ponad 3 tysiące tytułów, które z jakiegoś powodu nie były już potrzebne w bibliotece (były zaczytane, czytelnicy nie wyrażali nimi zainteresowania lub biblioteka miała ich zwyczajnie zbyt wiele), przekazane zostały na kiermasz z nadzieją, na danie im drugiego życia. Jak podaje portEl.pl, uczestnicy kiermaszu mieli szansę znaleźć dla siebie literaturę popularnonaukową, ale także beletrystykę. Czytelnicy kupili między innymi popularną sagę o wampirach Zmierzch Stephanie Meyer oraz powieści Katarzyny Grocholi. Czytaj także: Grochola z nową powieścią. To kryminał. Po akcji biblioteka zarobiła około 6 tysięcy złotych. Pieniądze te spożytkowane zostaną na dalszy rozwój elbląskiej książnicy. Co sądzicie o takich akcjach? Bierzecie w nich udział?https://www.granice.pl/news/sprzedano-3-tysiace-ksiazek-kiermasz-w-bibliotece/8373Sat, 18 May 2019 09:24:23 +0200Wakacje wiszą w powietrzu... Fragment książki "Dlaczego mamusia przeklina"Mija miesiąc za miesiącem, zmieniają się pory roku, ale życie Ellen utknęło w martwym punkcie. Jej małżeństwo przechodzi kolejny kryzys, a dom pogrąża się w chaosie. Syn Peter jest połączony z iPadem jak pępowiną, córka Jane planuje zostać influencerką na Instagramie, a mąż podejrzanie często odwiedza w interesach egzotyczne kraje. Ellen jednak nie poddaje się beznadziei, podejmuje pracę i jako świetna programistka szybko robi karierę. Już nie martwi się, jak wygląda w spodniach do jogi oraz czy zdoła zgrabnie się podnieść z pufy sako, ma o wiele poważniejszy problem. Nikt nie może odkryć, że wcale nie jest czterdziestoletnią bezdzietną singielką, a matką dwojga nieletnich potworów i żoną faceta, który żyje, by pracować. Jeśli po lekturze pierwszej części nie porzuciliście myśli o 500+, na pewno stanie się to po przeczytaniu książki Dlaczego mamusia przeklina. Dziś w naszym serwisie prezentujemy jej fragmenty: PONIEDZIAŁEK, 18 LIPCA Do wakacji jeszcze tydzień. Zazdroszczę rodzicom słynnej Piątki Detektywów z powieści Enid Blyton. Nie dość, że rodzice Juliana, Dicka i Anne bez żadnych skrupułów wysłali dzieci na wakacje do cioci Fanny i wujka Quentina, to jeszcze ciocia Fanny puszczała ich na wyspy, wrzosowiska i do jaskiń pełnych przestępców, rabusiów i przemytników, byleby tylko nie przeszkadzały wujkowi w myśleniu i pisaniu. Niejeden raz zastanawiałam się, czy nie zrobić czegoś podobnego. Przecież kiedyś wymyśliłam fantastyczną aplikację, na której przez jakiś czas zarabiałam mnóstwo pieniędzy. To nie moja wina, że świat aplikacji jest kapryśny, moje dzieło odeszło w zapomnienie i nikt już go nie kupuje. Jestem przekonana, że byłabym zdolna powtórzyć ten sukces, gdybym tylko mogła wysłać dzieci na wakacje daleko stąd (i gdybym przestała się obijać i objadać ciasteczkami). O ile dobrze pamiętam, wujek Quentin niewiele zarabiał na swoich wynalazkach, dlatego byli biedni i musieli opiekować się nieznośnymi kuzynami. To niesprawiedliwe, że w dzisiejszych czasach nie można już wcisnąć dziecku śniadaniówki z kanapkami i wysłać je na rower z zastrzeżeniem, żeby nie wracało, dopóki wakacje się nie skończą. Jane ma już jedenaście lat, więc jest w idealnym wieku, żeby pobawić się w detektywa. Zasugerowałam jej to podczas jednej z naszych regularnych kłótni o to, dlaczego nie pozwalam jej założyć konta na Instagramie. W odpowiedzi wypunktowała wszystkie wiążące się z realizacją tego planu wykroczenia i zagroziła, że jeśli jeszcze raz o tym wspomnę, zadzwoni do opieki społecznej. Perspektywa związanych z wakacjami wydatków jest o wiele bardziej przygnębiająca niż w przygodach Piątki Detektywów. Czytam tę książę Peterowi, chociaż obawiam się, że robię to wbrew jego woli, bo co wieczór mówi, że wolałby oglądać gameplaye Minecrafta na YouTubie, niż znosić kolejny rozdział przygód, żartów, zabaw i unieszkodliwiania złoczyńców w blytonowskim stylu. Jane oczywiście odmówiła udziału w tak dziecinnej rozrywce, jaką jest czytanie z mamusią do poduszki, więc musiałyśmy pójść na kompromis. Zwolniłam ją z tego obowiązku, ale pod warunkiem, że będzie czytać sama. Myślałam, że to dobry pomysł, ale po dwóch rozdziałach dowiedziałam się, że Ania z Zielonego Wzgórza jest głupia, nudna i cały czas ględzi o jakiejś wyobraźni. Przekazałam więc Jane, że nie ma duszy i musiała zostać podmieniona w szpitalu, bo MOJE dziecko w życiu nie powiedziałoby czegoś takiego o Ani Shirley. Teraz udaję, że nie wiem, że Jane ogląda na YouTubie filmiki o tym, jak zrobić makijaż, zamiast wędrować urokliwymi alejkami Avonlea z Gilbertem Blytheem (ja dalej uwielbiam Gilberta). Peterowi nie uda się mnie zniechęcić, więc wytrwale zmuszam go do wspólnych literackich wycieczek na wyspę Kirrin, chociaż mam nieśmiałe przypuszczenia, że poszedł ze mną na utajnioną wojnę gazową, bo kiedy tylko zasiadamy do czytania, puszcza jeszcze więcej bąków niż zwykle (a mówi to osoba, której dziecko z dumą kiedyś obwieściło, że nauczycielkę zemdliło od jego gazów). Kilka razy musiałam przerwać przed końcem rozdziału, bo łzawiły mi oczy. Teoretycznie te wakacje powinny być dla mnie mniej stresujące niż poprzednie w związku z podjętą przeze mnie trzy miesiące temu wątpliwie rozsądną decyzją o dobrowolnym odejściu z pracy. Zaczęłam snuć wielkie plany, że zostanę projektantką gier i aplikacji, bo dwa lata wcześniej napisałam apkę Dlaczego mamusia pije?. Myślałam, że odprawa będzie dobrym zabezpieczeniem finansowym, dopóki nie wymyślę kolejnego sprzedażowego hitu. Kiedy odchodziłam z pracy, miałam mnóstwo świetnych pomysłów, które zamierzałam błyskawicznie zmienić w żyłę złota. Niestety, gdy tylko zaczęłam przekładać swoje pomysły na język gier, szybko okazało się, że są cóż, do dupy. Nie pomogło też to, że kiepsko mi wychodzi pracowanie z domu i nie umiem odpowiednio zarządzać czasem. Latami marzyłam, żeby uciec z biura, a teraz uświadomiłam sobie, że kiedy siedzę sama w domu i nie mam się do kogo odezwać, czuję się samotna. Zaczęłam nawet tęsknić za Jean z działu dostaw, której ulubionym zajęciem było snucie długich i szczegółowych opowieści o stanie swojego pęcherzyka żółciowego. Co gorsza, okazało się, że samotne siedzenie w domu jest równoznaczne z pochłanianiem olbrzymiej ilości ciasteczek, przez co nie dość, że nie stworzyłam wiekopomnego dzieła, to jeszcze przytyłam sześć kilogramów i za każdym razem, kiedy ukradkiem zobaczę w lustrze swój wielki tyłek, zamieram z przerażenia. Czuję się, jakbym była ilustracją wieloryba z książeczki edukacyjnej dla dzieci. Tak czy inaczej, wakacje wiszą w powietrzu, a ja rezerwuję miejsca w szkółkach sportowych, szukam nianiek i zawieram skomplikowane umowy z przyjaciółmi na wymianę dzieci. A wszystko po to, żeby bez wydawania horrendalnej kasy stworzyć chociaż pozory tego, że mam jakiś plan na dni, podczas których sama będę próbowała pracować. W ostatecznym rozrachunku oczywiście i tak wydamy horrendalną kasę, bo dzieci potrzebują wielu rozrywek i wymagają karmienia w niebezpiecznie małych odstępach czasu. Zawsze mnie zastanawia, jak sobie radzą w szkole, w której nie mogą, niczym stado wygłodzonych szpaków, co pięć minut piszczeć o przekąski z otwartymi dziobami, aż mamusia coś w nie wrzuci. Książkę Dlaczego mamusia przeklina kupicie w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/wakacje-wisza-w-powietrzu-fragment-ksiazki-dlaczego-mamusia-przeklina/8372Fri, 17 May 2019 12:46:42 +020025 V: Ałbena Grabowska na Warszawskich Targach KsiążkiWydawnictwo Jaguar zaprasza na spotkanie z Ałbeną Grabowską na Warszawskich Targach Książki. Autorka bestsellerowej sagi Stulecie Winnych, której serialową adaptację oglądać można na antenie TVP, wydaje właśnie Nowy świat opowieść o przyjaźni trójki nastolatków w czasie apokalipsy. Autorka wykorzystuje w niej swoją naukową wiedzę z zakresu neurologii i fascynująco wplata w fabułę informacje o tajemnicach ludzkiego mózgu. Ałbena Grabowska podpisywać będzie swoje książki podczas Warszawskich Targów Książki w sobotę, 25 maja 2019, o godz. 12:00 na stoisku Wydawnictwa Jaguar (55/D8).https://www.granice.pl/news/25-v-albena-grabowska-na-warszawskich-targach-ksiazki/8371Fri, 17 May 2019 12:27:17 +0200Film o Tolkienie od dziś w kinach. Czego się spodziewać?O J.R.R. Tolkienie głośno jest w ostatnich miesiącach między innymi za sprawą filmu biograficznego przedstawiającego historię popularnego twórcy. Biografii, jak warto zaznaczyć, nieautoryzowanej. A to wszystko w cieniu rodzinnych skandali. Film Tolkien swoją premierę ma w Polsce dziś, 15 maja i już teraz przeczytać możemy pierwsze opinii i recenzje na jego temat. Obraz przedstawia młodość popularnego pisarza, gdy po śmierci własnej matki trafia do szkoły z internatem. Młody Tolkien właśnie w tym miejscu pierwszy raz poznaje, czym jest artyzm, ale również przyjaźń i miłość. Tolkien to także losy twórcy w czasie I wojny światowej, a później wojenne wspomnienia, stanowiące natchnienie dla stworzenia najpopularniejszego dzieła Tolkiena Władcy pierścieni. W rolach głównych w filmie pojawili się Nicholas Hoult i Lily Collins. To aktorzy, którzy z całą pewnością przykuwają uwagę. Houlta znamy już bowiem z nieco innych produkcji. Ten niespełna trzydziestoletni aktor swoją karierę przed kamerą zaczął już od wczesnych lat, a dziś ma na swoim koncie wiele obrazów między innymi rolę w popularnym serialu młodzieżowym Skins (dostępny na polskim Netfliksie) czy niedawno odtwarzanym w kinach Faworycie. Hoult wcielił się także w J.D. Salingera w produkcji Zbuntowany w zbożu. Jak możemy wywnioskować z dostępnych już fragmentów, biograficzny film o Tolkienie zapowiada się naprawdę imponująco. A Wy co sądzicie? Lubicie twórczość tego pisarza? Pójdziecie do kina?https://www.granice.pl/news/film-o-tolkienie-od-dzis-w-kinach-czego-sie-spodziewac/8370Fri, 17 May 2019 08:22:02 +0200Nie może być już gorzej... Fragment książki "Dziewczyna bez makijażu"W niewielkim mieście matka w skrajnej biedzie wychowuje cztery córki. Pewnego dnia najstarsza oznajmia, że wychodzi za mąż. I to już w najbliższą sobotę. Kim okaże się mąż Angeliki? Dlaczego oferuje krocie za nazwisko młodej żony? Dziewczyna bez makijażu to historia o kobietach, które jak lwice walczą o każdy dzień, aby godnie żyć i zapewnić lepszą przyszłość dzieciom. Jaką cenę trzeba za to zapłacić? Co można kupić, a co nie jest na sprzedaż? Matka i córka codziennie zadają sobie te pytania Do lektury zapraszaWydawnictwo Szara Godzina. Dziś w naszym serwisie prezentujemy premierowe fragmenty powieści Zuzanny Arczyńskiej: Mamo, wychodzę za mąż. Albo inaczej: Mamo, postanowiłam wyjść za mąż. A może: Wpadnij w sobotę na mój ślub, mamusiu. Będzie fajnie. Jak ja mam jej to powiedzieć? Cholera! Może nie powiedzieć? Co robić? Co robić?! Schody się kończyły, a Angelika wciąż nie miała pomysłu na to, jak wybrnąć. Musiała zaprosić matkę na własny ślub. Obiecała, że jej rodzina będzie tam na pewno. Oczywiście oprócz starego. Jemu nie powie. Jeszcze czego! Stała na półpiętrze zapyziałej klatki schodowej w cuchnącej kocim moczem kamienicy przed odrapanymi drzwiami, pod którymi hulał wiatr. Co z tego, że były zabytkowe, skoro nieszczelne i nie dało się założyć w nich normalnego zamka? Zresztą po co komu zamek do mieszkania, z którego niczego nie warto kraść? Nic nie ma tam wartości. Nic prócz ludzi. Weszła do środka. Miała nadzieję na koniec smrodu, a nastąpiła jedynie zmiana. Stary znów nalał gdzieś w kącie i pewnie spał oszczany. Nie dziwne, że matka wolała wąskie posłanie Angeliki od leżenia u boku pijanego, cuchnącego wieprza, który dawno temu zapomniał, do czego służy mydło. Cud, że trafił do domu, bo ze trzy noce go nie było. W sumie trzy spokojne noce z rzędu to komfort, który zdarzał się rzadko, a za który nie trzeba było płacić. Matka w kuchni kroiła cebulę. Płakała. Angelika zastanawiała się, dlaczego zdarza się to zawsze właśnie wtedy. Może to metoda, by w biały dzień wylać z siebie smutek i nie być osądzanym? Być może matka miała już tak dość nędzy, że potrzebowała pretekstu, by móc nad swoim życiem jawnie szlochać? Dziewczyna nigdy o to nie zapytała. Nim odłożyła plecak w pokoju, który dzieliła z trzema młodszymi siostrami, wyjęła z niego paczkę fajek jak nigdy: marlboro i poszła do kuchni. Usiadła tuż obok matki, sięgnęła po popielniczkę i postawiła ją przed sobą. Zrób sobie przerwę, mamo. Zapalisz? Rodzicielka spojrzała oczyma czerwonymi od płaczu, wytarła twarz rękawem, pociągnęła nosem i bez ostrzeżenia dała jej w gębę. Angelika chwyciła się za policzek, wstała nerwowo i już miała wyjść, gdy matka sięgnęła po papierosa z jej paczki. Mówiłam, nie puszczaj się! Skąd masz na drogie fajki? Skąd w ogóle bierzesz tę kasę? Piszę wypracowania za pieniądze! Przecież ci sto razy mówiłam! A soboty No to przecież wiesz. To na dupę sobie coś kup, a nie przepalasz! Spodnie dziurawe, a kurtkę czwarty rok nosisz. Już się w niej po praniu ocieplenie zbiło w grudy i rękawy masz jak gołe. Dostałam te fajki. Odpaliła papierosa. Matka rolowała swojego w palcach i czekała na zapalniczkę. Sranie w banie. Ja raczej marlboro nie dostaję od nikogo. Jeśli usłyszę, że się puszczasz, to cię gołymi rękami zatłukę, jasne? Mamo, mam sprawę. Dziewczyna spokojnie wydmuchnęła dym. Tylko mnie posłuchaj, zanim mi znów w gębę przypieprzysz, dobra? I ani słowa staremu, bo wszystko zepsujesz. Co znowu wymyśliłaś? Tylko nie mów, że na studia chcesz iść westchnęła ciężko i zwiesiła głowę. Już rozmawiałyśmy. Nie mam na to pieniędzy i nie będę miała. Przecież to rozumiesz. Za mąż wychodzę. Nastolatka zaciągnęła się głęboko i oparła o krzesło. Matka wybuchła śmiechem, strząsając popiół z papierosa. Usiadła i kręciła głową, nabijając się jak z dobrego kawału. Jasne. Kiedy? zadrwiła, zaciągając się i wypuszczając kółeczka dymu. I co to za książę z bajki zabierze cię złotą karetą do lepszego świata? W sobotę. W tę sobotę, czyli za pięć dni. Świadomie olała drugą, drwiącą część pytania. Matka spoważniała. Angelika, co ty pieprzysz, córuś? Taka mądra, a taka naiwna. No co ty? Mamo, daj sobie opowiedzieć Strząsnęła popiół. Dziś pod szkołą stała taka wypasiona audica. Oparła się łokciami o stół i poprawiła zbyt długą blond grzywkę. Wielki zarośnięty facet zaczepiał dziewczyny. Pytał, czy by któraś nie wyszła za mąż, bo mu żona jest pilnie potrzebna. Proponował typowe papierowe małżeństwo, tylko że on taki starszy No, ze trzydzieści parę lat, maksymalnie cztery dyszki ma. Wszystkie się śmiały. Dobry żart, nie? Właściwie już zeszłam ze schodów i miałam skręcać do domu, ale zaczęłam główkować. Wiesz, przez łeb mi przeleciało, że nie może już być gorzej. Jak się tak zastanowiłam, to wróciłam i spytałam, co ten brodacz konkretnie oferuje. KsiążkęDziewczyna bez makijażu kupicie już w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/nie-moze-byc-juz-gorzej-fragment-ksiazki-dziewczyna-bez-makijazu/8369Thu, 16 May 2019 12:28:09 +0200 Marzec w Polsce potrafi zachwycić... Fragment książki "Zagubiona"Pierwsza miłość, pierwszy pocałunek, pierwszy mężczyzna... Nie tak łatwo zapomnieć, trudno wyleczyć złamane serce, szczególnie jeśli kochałaś pierwszy raz. Weronika - zdradzona, opuszczona, załamana - próbuje odnaleźć się w świecie, gdzie najbliżsi, którzy powinni cię wspierać, wciąż ranią, a pomocną dłoń podają obcy. Przyjaciele. To oni nie pozwalają się poddać i całkiem zrezygnować z walki o odrobinę szczęścia. Wydawałoby się, że nic gorszego niż utrata wielkiej miłości nie może Weroniki spotkać, tymczasem los jej nie oszczędza. Dokonuje ona nowych wyborów, popełnia kolejne błędy, oddaje serce w niegodne ręce i... coraz bardziej traci zaufanie do świata i ludzi. Rozczarowania i porażki zdają się znaczyć życie dziewczyny, która pragnie jedynie poczucia bezpieczeństwa i prawa do miłości. Właśnie ona ta pierwsza, najpiękniejsza - czy raczej jej wspomnienie - jest jasnym światłem w niekończącym się mroku. Czy Weronika i Wiktor odnajdą drogę do siebie, czy też bezpowrotnie utracą to, co ich łączyło? Zagubiona - drugi tom nie-autobiografii Katarzyny Michalak wstrząśnie wami może bardziej niż pierwszy. Dopiero teraz bohaterowie tej opowieści poznają, co to znaczy prawdziwe życie i jak los potrafi być przewrotny... Dziś w naszym serwisie możecie przeczytać premierowe fragmenty powieści: Szła niespiesznie uliczkami warszawskiej Starówki, jak zwykle oczarowana klimatem tego miejsca. Miała swoją ulubioną trasę, która omijała przepełniony turystami Rynek. Tutaj było cicho i spokojnie, a widok na Wisłę i daleką Pragę zapierał dech w piersiach stęsknionej za nim Ewie Kotowskiej. Tak, uwielbiała Australię z jej słońcem i ciepłem. Z pogodnymi ludźmi, którzy uśmiechają się do ciebie, nieznajomej, bo po prostu lubią się uśmiechać. Tam, na dalekich antypodach w pewnym sensie wygnana z ojczyzny poczuła się w końcu bezpiecznie. Swój dom nad oceanem, który nie do końca był jej domem, uwielbiała również. Szukała go długo, bo też trudno było znaleźć miejsce marzeń: z dużymi, jasnymi pokojami, sypialnią i salonem, których okna wychodzą na roziskrzony bezmiar wód, z pełnym kwiatów i kwitnących drzew ogrodem, wreszcie z pawilonem, w którym Ewa będzie marzyła i pisała, pisała i marzyła. Gdy w końcu agent nieruchomości przywiózł ją tam, do VillaRosy, poczuła całym sercem, że znalazła swój azyl. Miejsce, które zastąpi jej utracony po raz kolejny dom daleko stąd. Podpisała umowę na wynajem, wpłaciła kaucję, czynsz za pół roku z góry i odżyła. Nad oceanem, pod rozkosznym australijskim słońcem, z dala od tych, co krzywdzą, po prostu odżyła. Jednak Polskę kochała sercem Polki-patriotki. I za nic tej miłości, a więc tęsknoty, nie mogła wykorzenić z duszy. Nieraz, siedząc na tarasie swego pięknego domu, otulona w ciepło, jasność i ciszę, zastanawiała się, czy nawet zżymała: Co cię gna na drugi koniec świata? Do miejsc, które przywracają bolesne wspomnienia? Do ludzi, którzy nie lubią samych siebie, nie można więc wymagać, by lubili kogoś więcej?. I nie znajdowała odpowiedzi na te pytania. Gdy więc tęsknota stawała się nie do zniesienia, pakowała się w jedną niewielką walizeczkę, wsiadała do pierwszego z czterech samolotów i już trzydzieści parę godzin później lądowała w Warszawie, z uśmiechem słuchając swojskich przekleństw, których rodacy używają zamiast przecinków. Za kilka tygodni Ewa zatęskni do ciszy i spokoju Australii, wsiądzie więc w samolot pierwszy z czterech by po niemal dwóch dobach z westchnieniem ulgi lądować w tropikach, ale teraz szła ulicami Starego Miasta i, po australijsku, bo to zdążyło wejść jej w krew, uśmiechała się do nielicznych przechodniów. A jeśli ich nie było, to po prostu do świata. Marzec w Polsce, szczególnie tak ciepły i słoneczny jak w tym roku, potrafił zachwycić Nową powieść Katarzyny Michalak możecie jużkupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/marzec-w-polsce-potrafi-zachwycic-fragment-ksiazki-zagubiona/8368Thu, 16 May 2019 11:57:52 +0200Katarzyna Grochola napisała... kryminał. O czym jest jej nowa książka?Katarzyny Grocholi chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ta popularna pisarka jest jedną z najpoczytniejszych polskich autorek powieści obyczajowych. Jej najnowsza książka zaskoczy jednak czytelników jest to bowiem kryminał. Grochola na swoim koncie ma kilkanaście książek, w tym popularne Houston, mamy problem czy Nigdy w życiu!. Ta ostatnia została nie tylko przetłumaczona i wydana za granicą (m.in. we Włoszech, w Niemczech czy na Węgrzech), ale także zekranizowany. Filmowa wersja z Danutą Stenką z 2004 roku do dziś jest ulubioną komedią romantyczną wielu polskich telewidzów. 29 maja premierę mieć będzie powieść Zranić marionetkę to pierwszy kryminał w dorobku polskiej pisarki. Ponad pięciusetstronicowa powieść na rynku ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego, a przedpremierowo nabyć będzie ją można podczas Warszawskich Targów Książki. Czytaj także: Znani pisarze na Narodowym. Kogo spotkamy na Targach Książki w Warszawie? Zranić marionetkę będzie powieścią, łączącą historię, miłość i zło. Jak zapewnia wydawca, będzie też jedną z najlepszych książek Katarzyny Grocholi. Poznajemy historię Natana, doświadczonego policjanta, który wezwany zostaje do ekskluzywnego mieszkania wpływowego biznesmena. Początkowo wydaje się, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Szybko jednak okazuje się, że sprawa ta ma drugie dno. Niebawem dochodzi bowiem do następnych tajemniczych śmierci, a sprawa odnalezionego biznesmena ponownie zostaje otwarta. W Warszawie grasować może bowiem morderca. Do pomocy przy sprawie policjant otrzymuje, pomimo osobistej niechęci, Weronikę młodą antropolożkę, pracującą obecnie nad rozprawą doktorską dotyczącą samobójstw. Ta dwójka jest jak ogień i woda, oboje jednak zmagają się z przeszłością i własnymi problemami. Czy będą zatem potrafili odkryć prawdę? Katarzyna Grochola swoją nową książkę podpisywać będzie podczas najbliższych Targów Książki w Warszawie. Co sądzicie o nowej książce autorki? Czytaliście poprzednie? Książkę w przedpremierze kupić możecie tutaj: Fot. Krzysztof Jarczewski / CC-BY-SA-2.5 / Wikimedia Commonshttps://www.granice.pl/news/katarzyna-grochola-napisala-kryminal-o-czym-jest-jej-nowa-ksiazka/8367Thu, 16 May 2019 06:38:30 +0200Powstaje film na podstawie powieści "Eleonora i Park" Wytwórnia Picturestart nabyła prawa do ekranizacji powieści Rainbow Rowell Eleonora i Park. Autorka napisze scenariusz filmu, będzie też jego producentem wykonawczym. Eleonora i Parkto słodko-gorzka historia dwójki nieco nieprzystosowanych do życia nastolatków. Akcja książki toczy się w Nebrasce w 1986 roku. To przejmująca opowieść niełatwych doświadczeniach czasu liceum i cudzie pierwszej miłości, która niemal zawsze sprowadza na głowy zakochanych kłopoty. Powieść przetłumaczono na 41 języków, a sprzedaż osiągnęła poziom ponad miliona egzemplarzy. - Ta książka jest mi bardzo bliska, więc przez długi czas miałam spore obawy przed wyrażeniem zgody na ekranizację - mówi autorka. - Dziś jednak nie mogę się doczekać obejrzenia historii moich bohaterów na ekranie kina. Rowell to bardzo popularna autorka powieści młodzieżowych. Ogromny rozgłos przyniosły jej wydane także w Polsce powieści Fangirl oraz Linia serc. W tym roku ukazać się ma jej powieść graficzna Pumpkinheads(Dyniogłowi) oraz kontynuacja powieści Nie poddawaj się- książka Wayard Son, w której główną rolę odgrywa Simon Snow, ulubiony książkowy bohater znanej z FangirlCathy. Rowell jest też scenarzystką serii komiksowej Runaways. fot.https://www.rainbowrowell.com/abouthttps://www.granice.pl/news/powstaje-film-na-podstawie-powiesci-eleonora-i-park/8366Wed, 15 May 2019 14:50:13 +0200Wyszedłem z Twojej głowy... Fragment książki "Miko, smok i dziewczynka"Miko tęskni. Tęskni za tym, co było dawniej, gdy nie urodziła się jeszcze jego mała siostrzyczka, kiedy mama i tata zawsze mieli dla niego czas. Na szczęście ma przyjaciela - smoka Błyskina. Ten proponuje mu pomoc - jeśli Miko wykona zadania, Emi zniknie i znowu będzie tak, przed jej przyjściem na świat. Tylko czy Miko rzeczywiście tego pragnie? W książceMiko, smok i dziewczynka Magdalena Kiermaszek pomaga dzieciom poradzić sobie z wyzwaniem, jakim są narodziny młodszego rodzeństwa. Do lektury zapraszaWydawnictwo Bis, a dziś możecie zajrzeć do wnętrza tej publikacji: KsiążkęMiko, smok i dziewczynka możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/wyszedlem-z-twojej-glowy-fragment-ksiazki-miko-smok-i-dziewczynka/8365Wed, 15 May 2019 12:48:52 +0200