wiadomości z granice.plhttps://www.granice.plKanał RSS z wortalu granice.plpl-plCopyright (C) 2018 granice.plCo nowego na Netfliksie w kwietniu? Premiery filmów i serialiEpidemia zdezorganizował życie prywatne wielu ludzi na całym świecie. W ramach akcji #zostańwdomu, warto pozostać w domach, a zamiast wychodzenia na zewnątrz poznać kwietniowe nowości popularnej platformy Netflix. [obrazek] Kwiecień to nowy miesiąc, w którym nadal walczymy z pandemią. W tym czasie lepiej nie wychodzić niepotrzebnie z domu, a wolny czas zagospodarować dodatkowymi rozrywkami, na które do tej pory nie było czasu. Oprócz książek, chętnie sięga się także po kolejne odcinki ulubionych seriali. Co więc w kwietniu swoim widzom proponuje Netflix? 365 dni 1 kwietnia 2020 r. Od 1 kwietnia na Netfliksie znaleźć można film 365 dni, będący adaptacją popularnej polskiej powieści erotycznej o tym samym tytule. Produkcja po raz pierwszy w kinach ukazała się 7 lutego br., a niecałe dwa miesiące później trafiła na popularną platformę online. Czytaj także: Od 1 kwietnia "365 dni" na Netflixie! 365 dni to historia Polki, Laury Biel, która w czasie zagranicznych wakacji porwana zostaje przez sycylijskiego mafijnego bossa. Groźny Massimo przedstawia dziewczynie warunek: przez 365 dni będzie wraz z nim, a on zrobi wszystko, by dziewczyna go pokochała. W przeciwnym razie po roku będzie mogła odejść. Dom z papieru sezon 4 3 kwietnia 2020 r. Już w piątek, 3 kwietnia, na Netfliksie pojawi się kolejny, od dawna wyczekiwany sezon popularnego serialu Dom z papieru. To już czwarta transza hiszpańskiego serialu sensacyjnego opowiadające o nietypowej szajce zorganizowanych przestępców napadających na mennicę narodową. W nowym, czwartym sezonie kontynuowane będą losy bohaterów z poprzednich odcinków Profesor jest przekonany, że Lizbona w skutek postrzelenia nie żyje, Tokio oraz Rio dokonali detonacji i wysadzili czołg należący do armii, a Nairobi walczy o przeżycie. Nie wie jednak, że wśród członków gangu znajduje się wróg. Coffee i Kareem to najnowsza komedia kryminalna od Netfliksa. Przedstawia losy stróża prawa, Jamesa Coffee. Po wielu uczuciowych wpadkach policjant wreszcie poznaje osobę, z którą może spędzić resztę życia. Jest nią Vanessa, dziewczyna prawie bez wad, poza jedną ma 12-letniego syna Kareema, który zrobi wszystko, by jak najszybciej zniszczyć związek matki i przyszłego ojczyma. Niebawem Kareem próbuje zlecić pozbycie się przybranego tatusia bandzie kryminalistów, jednak zamiast tego przypadkiem ujawnia grupę przestępczą, która postanawia uciszyć rodzinę chłopca. Pokochaj, poślub, powtórz 10 kwietnia 2020 r. Pokochaj, poślub, powtórz to niezwykła komedia romantyczna, w której w rolę główną Jacka wciela się Sam Claflin (m.in. Igrzyska Śmierci, Love, Rosie czy Zanim się pojawiłeś). Tym razem Claflin odegra rolę starszego brata, który zrobi wszystko, by pomóc siostrze w wyprawieniu idealnego ślubu. Nawet kosztem stworzenia kilku alternatywnych wersji tego wydarzenia! Niespodziewanie dla Jacka, w czasie przygotowań na horyzoncie pojawi się jego była dziewczyna, Dina, do której zdaje się Jack nadal coś czuje. Fot. Riccardo Ghilardi / mat. prasowe Netflix Turniej główny 10 kwietnia 2020 r. Turniej główny to film familijny mówiący o tym, jak wiele można zdziałać, wierząc we własne marzenia. W produkcji przedstawiona zostaje historia Leo, 11-latka, który niespodziewanie odkrywa magiczną maskę. Odnaleziony fantastyczny skarb daje mu niezwykłe możliwości, dzięki którym staje się nadludzko silny. Z pomocą swojej zwariowanej babci, Leo postanawia postawić wszystko na jedną kartę i zostać gwiazdą wrestlingu! Jednak czy ring to dobre miejsce dla małego chłopca? Brews Brothers 10 kwietnia 2020 r. Brews Brothers to produkcja tylko dla dorosłych! A to dlatego, że dużą rolę w nowym serialu odgrywa piwo! A właściwie rzemieślnicy Wilhelm oraz Adam, bracia, którzy wspólnie prowadzą rodzinny browar. Niestety, mężczyźni są różni jak ogień i woda, co prowadzi do nieustannych spięć pomiędzy nimi i co niestety ma wpływa na to, jak pracuje ich przedsiębiorstwo. Czy z firmy prowadzonej przez dwójkę skłóconych szefów może wyjść coś dobrego? Tigertail 10 kwietnia 2020 r. Tigertail to z kolei dramat prosto z Tajwanu. Przedstawia losy młodego Tajwańczyka, Pin-juia, który by zapewnić dobrobyt swojej rodzinie decyduje się na emigrację i wyjeżdża w poszukiwaniu pracy do Ameryki. Po latach ciężkiej pracy dojrzały już mężczyzna dochodzi do smutnych refleksji, że z oddzieloną kilometrami rodziną i ojczyzną nie łączy go już nic. Ma obawy, że na starość pozostała mu jedynie samotność aby to zmienić, musi naprawić swoje błędy z przeszłości. Il Processo 10 kwietnia 2020 r. Il Processo to najnowsza włoska produkcja, będąca serialowym thrillerem prawniczym. Wśród gwiazd w serialu wystąpią Vittoria Puccini, Franceso Scianna, Camilla Filippi oraz bliżej znany polskim widzom - Michele Morrone (Massimo w 365 dniach). W serialu przedstawiona zostaje sprawa 17-latki,Angeliki, która została brutalnie zamordowana. Sprawą zajmuje się prokurator Elena Guerra. Szybko wychodzi jednak na jaw, że pomiędzy nią samą a ofiarą istniały niepokojące związki i zależności. Niebawem w dochodzenie zamieszani zostają Ruggero Barone, pragnący sławy prawnik oraz Linda Monaco, kobieta oskarżona o zabójstwo dziewczyny. Projekt Niewinność 15 kwietnia 2020 r. Projekt Niewinność to znany amerykański program tworzony przez organizacje pozarządowe z grupy The Innocence Network, który zajmuje się obroną osób niesłusznie skazanych na wyroki przez amerykańskie władze. Projekt Niewinność to niezwykły program dokumentalny, który przybliży widzom nowe fakty dotyczące ośmiu historii związanych z niesłusznym skazaniem przez władze. Każdy odcinek serialu podzielony będzie na trzy części: dowody, świadkowie i oskarżenie. Każda z historii udowodni też, jak niesprawiedliwy może być system sprawiedliwości i że nie zawsze udaje się naprawić wszystkie jego błędy. Fot. plakat promocyjny / mat. prasowe Netflix Fauda sezon 3 16 kwietnia 2020 r. 16 kwietnia na Netfliksie pojawi się trzeci sezon serialu Fauda. Nowa transza kontynuuje losy Dorona, który zaprzyjaźnia się z młodym, pełnym ideałów bokserem. Niebawem zyskuje jego przychylność i wciąga go w obławę za liderem Hamasu szczytu listy terrorystów. Betonowe złoto 17 kwietnia 2020 r. Viktor i Gerry szybko dotarli na szczyt, stając się nieprawdopodobnie bogaci. Nie przemyśleli jednak tego, że równie szybko ich kariera może lec w gruzach. Dwójka nieuczciwych agentów nieruchomości wraz z bankierką, Nicole, po chwilowym sukcesie w biznesie, przekonują się, że ich życie uwikłane jest w same kłamstwa. Oderwani od rzeczywistości, będą musieli zdecydować, co jest dla nich najważniejsze. Sergio 17 kwietnia 2020 r. Sergio to nowy film od Netfliksa, który powstał na podstawie prawdziwych wydarzeń. Przedstawia losy jednego z czołowych dyplomatów ONZ, Sergio Vieira de Mello, który przez całe życie pracował na rzecz zachowania pokoju, negocjując z dyktatorami, prezydentami i zbrodniarzami. Pełnił służbę w najtrudniejszych warunkach, otrzymując uznanie swoich zwierzchników. Teraz zaś ma szansę przejść na emeryturę, by wreszcie zacząć wieść zwyczajne życie u boku jedynej kobiety, którą kocha. Niestety, zanim to nastąpi, musi wziąć udział w misji w Bagdadzie, gdzie ponownie zapanowuje chaos. Niebawem w tamtejszej siedzibie ONZ, w której przebywa dyplomata, wybucha bomba Ziemia i krew 17 kwietnia 2020 r. Sad przez całe życie robił wszystko, by zapewnić swojej córce dobrobyt. Teraz, gdy dziewczyna ma 18 lat, mężczyzna postanawia sprzedać rodzinny biznes tartak w głębi lasu, by wspomóc jej wejście w dorosłość. Przedsiębiorca nie zdaje sobie jednak sprawy, że jeden z młodocianych praktykantów na terenie firmy ukrył spore ilości narkotyków! Niebawem na tartak naciera gang, do którego należą środki odurzające. Chociaż przestępcy mają przewagę liczebną, to Sad zna teren tartaku jak własną kieszeń. By uchronić swoją córkę, zamienia go w fortecę i rozpoczyna kontratak na członków lokalnej narkotykowej mafii. The Midnight Gospel 20 kwietnia 2020 r. The Midnight Gospel przedstawia historię Clancyego, bohatera, który opuszcza swój dom przystań na międzygalaktycznym Pasie Chromatycznym, by wyruszyć w podróż w nieznane przez galaktykę za pomocą nie do końca sprawnego symulatora. Jego cel jest jasny pragnie porozmawiać z wszystkim istotami żyjącymi w wymierających światach wewnątrz jego uszkodzonego pojazdu. Rodzeństwo Willoughby 22 kwietnia 2020 r. Do czego może doprowadzić wychowanie w duchu nowoczesności? Jak się przekonują bohaterowie nowej komedii animowanej Netfliksa, do szybkiej niezależności! Kiedy samolubni opiekunowie decydują się opuścić rodzeństwo, czwórka dzieciaków Willoughbych musi nauczyć się sama, jak dostosować swoje staroświeckie przyzwyczajenia i obyczaje do współczesnego świata! Tyler Rake: Ocalenie 24 kwietnia 2020 r. Pod koniec kwietnia na Netfliksie pojawi się także najnowszy thriller z udziałem Chrisa Hemswortha. Nowa produkcja z gwiazdą Hollywood przedstawi losy Tylera Rakea, płatnego najemnika bez skrupułów. Mężczyzna wykona każde zadanie, jakie zostanie mu zlecone przez bogaczy. Kiedy jednak otrzymuje zlecenie odnalezienia i uwolnienia z rąk porywaczy syna pewnego bossa narkotykowej mafii, Tyler nie wie, że podejmuje się ogromnego ryzyka. Jego dotychczasowe zlecenia, w porównaniu z porachunkami narkotykowych karteli, to bowiem pestka. Fot. Jasin Boland / mat prasowe Netflix After Life sezon 2 24 kwietnia 2020 r. 24 kwietnia pojawi się także drugi sezon znanego już widzom serialu After Life. Serial to ciekawy komediodramat, przedstawiający historię Tonyego, lokalnego dziennikarza, którego życie załamuje się po śmierci żony. W drugim sezonie serialu, mężczyzna nadal próbuje ułożyć sobie życie po odejściu ukochanej osoby. Jednocześnie coraz bardziej zbliża się do swoich przyjaciół. Niespodziewanie lokalna gazeta, dla której pisze Tony, zaczyna zmagać się z finansowymi problemami. Zajęcia pozalekcyjne 29 kwietnia 2020 r. Co może robić nastolatek po szkole? Grać w gry wideo, odrabiać lekcje lub stać na czele grupy przestępczej! Nieśmiałego Jisoo nie stać na zapłacenie czesnego w swojej szkole, postanawia więc stanąć na czele bandy, by w nielegalny sposób pozyskiwać fundusze. Niespodziewanie w jego brudny interes wplątują się szkolni koledzy - bogata dziewczyna Gyuri i lekkomyślny Minhee. https://www.granice.pl/news/co-nowego-na-netfliksie-w-kwietniu-premiery-filmow-i-seriali/9290Wed, 01 Apr 2020 08:10:51 +0200"365 dni" na Netflixie! Na tę wiadomość czekało wielu fanów twórczości Blanki Lipińskiej. Kilka tygodni po kinowej premierze, wiemy, kiedy oficjalnie film pojawi się w sieci! [obrazek] Książki Blanki Lipińskiej wzbudzają wśród czytelników skrajne uczucia jedni naprawdę je pokochali, inni zaś znienawidzili. Na początku lutego w kinach pojawiła się adaptacja bestsellerowej powieści erotycznej, a kina pękały w szwach. Czytaj także: Do znużenia. Recenzja filmu "365 dni" Od pewnego czasu nieustannie pojawiały się też pytania odnośnie premiery filmu w serwisach streamingowych. Chociaż jeszcze w 2019 roku Lipińska chwaliła się współpracą z Netfliksem, na późniejszych etapach prac nad filmem nic nie wskazywało na faktyczne powiązania jej produkcji z międzynarodowym gigantem VOD. Dziś wiadomo już, gdzie i kiedy zobaczymy film z Anną Marią Sieklucką oraz Michelem Morrone. 365 dni gdzie zobaczyć w Internecie Od pewnego czasu niektórzy fani produkcji udostępniali w sieci nielegalne, pirackie kopie filmu. Dziś na swoich social mediach dystrybutor filmu Next Film poinformował o tym, kiedy i gdzie w sieci legalnie zobaczyć można będzie 365 dni. Jak się okazuje, już od 1 kwietnia 2020 r. o godzinie 9:00 film dostępny będzie na platformie Netflix! Aby zobaczyć film, należy wykupić abonament lub skorzystać z bezpłatnego miesiąca próbnego. Warto pamiętać, że w ostatnim czasie wielu dystrybutorów zdecydowało się na szybsze udostępnienie filmów w serwisach VOD wszystko za sprawą zamknięcia kin z powodu epidemii koronawirusa. Na początku roku mówiono także, że już niebawem rozpoczną się prace nad kolejną częścią filmowych przygód Laury i Massima. Na ten moment nie wiadomo jednak, czy jakiekolwiek prace już ruszyły wielu filmowców wstrzymało bowiem swoje produkcje do momentu zakończenia epidemii. Michele Morrone z nowym serialem Co ciekawe, odtwórcę głównej roli męskiej w 365 dniach Michelea Morronea już niebawem zobaczyć będziemy mogli nie tylko w erotycznej produkcji. 10 kwietnia na platformie Netfliks pojawi się serial Il Processo włoski thriller prawniczy. Czytaj także: Zrobiliśmy to za Was. Cytaty z 365 dni, które wyjaśniają, o co tak naprawdę chodzi w tej książce. W produkcji przedstawiona zostaje sprawa brutalnie zamordowanej dziewczyny, której historia powiązana zostaje z pewną prokurator. Podejrzana o zabójstwo kobieta nie przyznaje się do winy, a poszukujący sławy prawnik zrobi wszystko, by wygrać proces. Książkę 365 dni w dobrej cenie kupić można poniżej: [tabela=6040142]https://www.granice.pl/news/365-dni-na-netflixie/9289Tue, 31 Mar 2020 13:19:59 +0200Nowa odsłona bestsellerowej serii „Pielęgniarki". „Gwiazdka w Lovely Lane" Nadine DorriesWydawnictwo Prószyński i S-ka zaprasza do lektury powieści Nadine Dorries Gwiazdka w Lovely Lane. Toczwarty tom bestsellerowej serii o wspaniałych, pełnych poświęcenia pielęgniarkach. [obrazek] Wielka Brytania, lata 50. XX wieku. Na oddział dziecięcy trafia zagłodzony niemal na śmierć półroczny chłopczyk, a dzielny personel szpitala walczy o jego życie. To będzie prawdziwy czas próby dla Aniołów ze szpitala St Angelus. Wspaniała i oddana swoim pacjentom siostra oddziałowa samotnie znosi trudy śmiertelnej choroby Okrutna, apodyktyczna matka pragnie za wszelką cenę uniemożliwić córce karierę pielęgniarską i zatrzymać ją przy sobie Zbliżają się święta. Pammy i Beth marzą o wygraniu konkursu na najpiękniejsze szpitalne dekoracje bożonarodzeniowe, ale splot tragicznych okoliczności może im pokrzyżować szyki. W niełatwych i biednych latach pięćdziesiątych tylko poczucie humoru i siła wspólnoty mogą uratować Anioły w tym niezwykle trudnym, ale magicznym przedświątecznym czasie. Dziś w naszym serwisie możecie przeczytać premierowe fragmenty powieści: Rozdział 1 Było już dobrze po północy. Maura Doherty siedziała wkuchni na ławie iprzytulała swoją śpiącą młodszą córkę Angelę. Wokno kuchenne uderzał porywisty wiatr, niosący deszcz ześniegiem. Wiał odMersey ismagał domy, które itak już ztrudem się trzymały. Mąż Maury, Tommy, umieścił na kuchni kolejne dwa garnki iczajnik zwodą, żeby pomieszczenie cały czas wypełniała para.Proszę, kochanie powiedział, ostrożnie stawiając ujej stóp emaliowaną miskę niemal po brzegi wypełnioną wrzącą wodą. Miał już na sobie tylko podkoszulek ispodnie na szelkach, ale czapki jeszcze nie zdążył zdjąć. Zust zwisał mu wilgotny papieros własnej roboty, które ledwo się tlił. Wleję jeszcze pół łyżeczki vicks, tak jak mówiłaś. Maura odwróciła głowę, żeby zerknąć na tłustą plamę, która rozpłynęła się po powierzchni wody wnaczyniu. Zanim spojrzała, poczuła drapiący wgardło zapach mentolu. Wydaje mi się, że to nic nie daje, wiesz? powiedziała zzatroskaną miną. Wcale nie oddycha lżej. Mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Tommy kucnął przy nich iprzytulił policzek do ciała Angeli. Podobnie jak wiele innych rodzin zokolic portu, on iMaura zniepokojem myśleli ozimie. Aż za dobrze wiedzieli, jak ciężko się jej doświadcza wszeregowcach nad brzegiem Mersey. Oboje usłyszeli, jak otwierają się drzwi prowadzące zeschodów do kuchni. Wkałuży bursztynowego światła rzucanego przez gołą żarówkę stała teraz, zkciukiem wustach, ich starsza córka Kitty. Miała na sobie flanelową nocną koszulę. Wolną ręką trzymała starego misia. Angela jest chora? zapytała, wyjmując kciuk iprzy okazji wyciągając zbuzi pasemko śliny. Maura skinęła głową. Spojrzała na zarumienioną twarz Angeli, która drzemała na jej kolanach, ajej oddech był ciężki ichrapliwy. Chodź, królowo. Tommy podszedł do niej iwziął ją na ręce. Angela źle się czuje. Twoja mama znią tu zostanie, ale ty powinnaś iść spać, żebyś jutro rano mogła pomóc. Pracuję na wczesną zmianę. Cotapaxi iNorry mają zacumować oświcie. Tommy, podobnie jak wszyscy okoliczni mieszkańcy, pracował wdokach przy rozładunku statków. Wracaj do łóżka, ja też zaraz przyjdę się położyć. Kitty zezmęczenia oczy same się zamykały. Posłusznie skinęła głową. Ja zawsze pomagam mamusi, tato. Wiem, że pomagasz, kochanie. No chodź, dajmamie buziaka imaszerujemy na górę. Kitty owinęła mu nogi wokół pasa, aręce wokół szyi. Tommy zaniósł ją do Maury. Nachylił się na tyle, żeby Maura mogła wyciągnąć szyję ipocałować ją wpoliczek. Warkoczyki Kitty otarły się otwarz Angeli, awtedy dziewczynka otworzyła oczy ispojrzała na siostrę. Nie dała jednak rady się uśmiechnąć. Próbowała się podnieść, ale wpiersiach coś jej głośno zacharczało ichwilę później znów spała. Tommy wniósł Kitty po schodach. Mauro, wrócę rano, jak będę miał przerwę. Ipowiem Kathleen, kiedy wstąpię po Jerryego wdrodze do pracy. Jeśli rano nie będzie lepiej, zabierzemy ją do lekarza. Maura skinęła głową. Brakowało jej sił, żeby się kłócić, apoza tym Tommy miał rację. Opieka medyczna była teraz za darmo, więc pieniędzmi już się nie musieli przejmować. Tak, zabierzemy wyszeptała, gdy drzwi się zamknęły idobiegły ją ciężkie kroki męża, niosącego córkę po nieokrytych dywanem, ale porządnie wyszorowanych drewnianych schodach. Westchnęła, wciągając do płuc powietrze gęste odpary. Podciągnęła Angelę nieco wyżej ipołożyła się na ławce. Zamknęła oczy. Tommy zniósł jej złóżka kilka poduszek, przyniósł też kilka starych szarych koców wojskowych, którymi dokładnie je obłożył. Maura nie mogła jednak zasnąć.Przez całą noc aż do świtu wsłuchiwała się wkolejne podmuchy wiatru, który uderzał deszczem iśniegiem wjej okno, iwkolejne oddechy córki. Aileen bała się, że spóźni się do pracy. Nie lubiła się spóźniać, adziś akurat szczególnie zależało jej na punktualności. Miała stawić się rano wgabinecie przełożonej pielęgniarek, ale celu spotkania nikt jej nie zdradził. Aileen myślała onim zniepokojem. Jej rodzona matka robiła, co mogła, aby skomplikować jej życie. Raz po raz zmuszała ją, żeby brała wolne. Twierdziła, że jej stan zdrowia wymaga, by córka otoczyła ją wdomu osobistą opieką pielęgniarską. Aileen tak się tym martwiła, że sama prawie się rozchorowała. Teraz miały do pomocy Ginę, ale matka itak często pokazywała, na co ją stać. Wszystko wskazywało na to, że dziś również tak będzie. Przymilanie się inarzekanie, jak zwykle. Aileen podeszła do łóżka iwyłożyła matce ubrania. Czuła narastający ucisk wżołądku. Doskonale pamiętała, że już nie raz próbowała matkę udobruchać iże to zawsze wymagało odniej wielkiego wysiłku emocjonalnego, ajej wymówki wypadały mizernie imało przekonująco. Przecież nie mogę wziąć wolnego, mamo. Jestem teraz etatową pielęgniarką, aoddziałowa, siostra Tapps, jest bardzo wymagająca. Usprawiedliwienie przyjmie jedynie odkogoś, kto przyjdzie do pracy na wpół żywy isam będzie kwalifikował się do przyjęcia na oddział. Pani Paige przeszła wylew ipo powrocie zeszpitala umiejętnie rozgrywała poczucie winy Aileen, która źle się czuła zmyślą, że sama cieszy się doskonałym zdrowiem, podczas gdy jej matka niedomaga. Wykorzystywała dobrotliwą naturę córki ijej gotowość do pomocy, tym bardziej że przez pierwszych kilka miesięcy Aileen jej na to przyzwalała. Jak jednak się okazało, popełniła błąd. Aileen aż za dobrze wiedziała, że gdyby nie siostra Tapps, musiałaby pożegnać się zzawodem. Pewnego dnia, blisko rok temu, po kolejnym poranku pod znakiem usprawiedliwień, siostra Tapps zaprosiła Aileen do saloniku przy swoim oddziale iniemal bezgłośnie zamknęła za sobą drzwi. Proszę usiąść, siostro Paige powiedziała niezwykle łagodnym tonem. Ta łagodność wzmogła niepokój Aileen. Cisnęło jej się na usta, że takim tonem oddziałowa rozmawia zrodzicami zmarłych dzieci. Ich też tu przyprowadza, za nimi też zamyka drzwi. Potem jeszcze prosi Brannę oprzyniesienie herbaty isiada zgośćmi przy kominku, wpogotowiu trzymając czystą chusteczkę. Aileen była przekonana, że siostra Tapps za chwilę wyśle ją do przełożonej pielęgniarek, ata ją zwolni. Na lakierowanym oparciu fotela nie dostrzegła jednak chusteczki. Nie było też szklanki zwodą, która miała studzić skołatane nerwy. Aileen wyjrzała przez szybę wdrewnianych drzwiach, pomalowanych na kremowo przez wzgląd na dzieci idla zapewnienia swobodniejszej atmosfery na oddziale (na wszystkich innych oddziałach St Angelus te szyby miały ciemny, kawowy kolor). Branna czyściła właśnie wazony rozstawione na lakierowanym stole wcentralnej części oddziału, przy okazji zmieniając wnich wodę, raczej nie została więc poproszona ozaparzenie herbaty. Pielęgniarki wyciągały szafki spod ścian, żeby je wyczyścić. Aileen postanowiła odezwać się pierwsza. Przepraszam, siostro Tapps, to ma związek zmoją matką. Źle się czuła inie podobało jej się, że wychodzę. Ja zawsze staram się zjawić na czas. Pani przecież wie, że kocham moją pracę.Tylko tak mi znią ostatnio ciężko i Opadając na fotel, Aileen nie zdawała sobie sprawy, że lada moment jednak będzie potrzebować jednej ztych chusteczek, które siostra Tapps trzyma pod ręką, na wypadek gdyby miała komuś do przekazania złe wieści. Ależ, drogie dziecko! Siostra Tapps poderwała się zmiejsca iprzeszła na drugą stronę pokoju. Aileen nagle spostrzegła, że Tappsy bo tak ją nazywały pielęgniarki wygląda na wychudzoną. Szybko jednak stwierdziła, że wsumie nic wtym dziwnego. Oddziałowa zapewne zbliżała się już do siedemdziesiątki, włosy jej posiwiały izrzedły już dobrych kilka lat temu. Mimo upływu lat wjej mowie nadal pobrzmiewał miękki irlandzki akcent. Wyjechała zGalway przed pięćdziesięciu laty idługo tam nie wracała, dociekliwym tłumacząc, że podróż jest za długa, aona nie chce porzucać swojego szpitala iobowiązków. Mnie pani nie musi przepraszać. Pielęgniarki zoddziału szóstego już mi tłumaczyły, że pani życie bywa teraz nader trudne. Siostra Tapps starała się wypowiadać możliwie oględnie. Matka Aileen zyskała sobie sławę jednego znajbardziej uciążliwych pacjentów St Angelus. Podała podwładnej chusteczkę. Aileen przyjęła ją bez zażenowania, po czym wydmuchała nos. Siostra Tapps usiadła wygodnie wfotelu, który został zrozmysłem ustawiony wtaki sposób, aby wrazie potrzeby można było złatwością dosięgnąć ręki zrozpaczonej matki małego pacjenta. Przepraszam, to impertynencja zmojej strony. Siostra przełożona często odbierała ostatnio telefony zinformacją, że pani matka niedomaga dopowiedziała zuśmiechem siostra Tapps, która starała się, jak tylko mogła, uspokoić Aileen. Aileen doskonale wiedziała, że gdyby chodziło ojakąkolwiek inną pielęgniarkę zSt Angelus, siostra Tapps miałaby sporo przykrych słów do powiedzenia. Na wspomnienie tych telefonów zktórych ostatni miał miejsce tego ranka serce zabiło jej mocniej zniepokoju. Ogarnęło ją poczucie, że rozczarowuje wszystkich wokół. Gdy matka wygrywała, co zdarzało jej się zbyt często, itrzeba było zadzwonić do przełożonej pielęgniarek, Aileen zawsze biegła do budki telefonicznej na skrzyżowaniu zGreen Lane zciężkim sercem. Przełożona pielęgniarek zawsze przyjmowała jej zgłoszenia zżyczliwą stanowczością. Bardzo mi przykro, że pani matka źle się czuje, siostro Paige. Proszę jej powiedzieć, że wkażdej chwili możemy umówić wizytę domową jej konsultanta, pana Stephensa. Czekamy też niecierpliwie na pani przybycie wpóźniejszych godzinach. Siostra przełożona subtelnie dawała Aileen do zrozumienia, że nie wierzy wnader częste napady choroby pani Paige. Dziękuję, siostro. Bardzo dziękuję. Aileen napłynęły do oczu łzy frustracji, gardło się zacisnęło, aserce waliło tak mocno igłośno, że gdy zamykała za sobą drzwi budki telefonicznej, nie słyszała nawet własnych myśli. Gdy po chwili czuła na twarzy zimny wiatr, łykała powietrze iwystawiała palące policzki na jego podmuchy. Nie znosiła budki telefonicznej. Wśrodku zawsze unosiła się ta sama woń stęchłego dymu papierosowego, brudnych szyb izimnego metalu. Często nachodziła ją refleksja, że to doskonale komponuje się zpoczuciem bylejakości, które narastało wniej pod wpływem wszystkich tych wymuszonych kłamstw iwymówek. Proszę posłuchać ciągnęła siostra Tapps. Wraz zprzełożoną pielęgniarek chciałybyśmy dać pani do zrozumienia, że zdajemy sobie sprawę zpani trudnej sytuacji. Przecież sprawuje pani całodobową opiekę nad matką, ajednocześnie stara się być najlepszą siostrą etatową wmojej historii na tym oddziale dodała oddziałowa zuśmiechem. Aileen pociągnęła nosem. To akurat była prawda. Aileen zaiste starała się zapracować na miano najlepszej pielęgniarki etatowej whistorii St Angelus. Za rok lub dwa siostra Carter, oddziałowa zoddziału trzeciego, ulubionego oddziału Aileen, wybierała się na emeryturę. Aileen niczego wżyciu nie pragnęła tak bardzo, jak objąć po niej to stanowisko. Modliła się wduchu, żeby przełożona pielęgniarek przymknęła oko na jej okazjonalne spóźnienia iwzięła pod uwagę kandydaturę Aileen. Chcemy pani pomóc uporać się ztym wszystkim, żeby mogła pani wykonywać swoją ukochaną pracę iprzestać się wiecznie martwić. Zauważyłam, że ostatnio sprawia pani wrażenie podenerwowanej. To oczywiste, że jest pani ciężko. Więc obmyśliłyśmy pewien plan. Tappsy klasnęła wdłonie, wstała iotworzyła drzwi, aby wezwać salową wosobie Branny. Aileen pomyślała sobie, że nadeszła pora na jej herbatkę okraszoną wyrazami współczucia, ale była wbłędzie. Branno, czy spisała pani wszystkie informacje dla swojej córki, jak prosiłam? zapytała oddziałowa. Tak, siostro. Branna McGinty sięgnęła do kieszeni długiego fartucha po jakiś świstek. Udawała, że nie widzi łez woczach Aileen. Podając jej notatki, cały czas wpatrywała się wkartkę. Tu jest mój adres iimię mojej córki: Gina. Oddziałowa zna ją odmałego. Teraz Gina ma piętnaście lat iszuka pracy jako salowa. Branna wręczyła karteczkę Aileen, która odruchowo wyciągnęła po nią rękę, ale zaraz spojrzała pytająco na siostrę Tapps. Okazało się, że przełożona pielęgniarek, Tappsy iBranna znalazły sposób na to, by jej pomóc. Ona wcześniej sama się nad tym zastanawiała, ale nie miała odwagi poważnie tego rozważać, acóż dopiero powiedzieć matce. Teraz jednak przełożone same jej to zasugerowały, przedstawiły jako realną możliwość inagle wydało jej się zupełnie oczywiste. Odpowiedź na jej problemy istniała imiała na imię Gina. Odczasu tamtej rozmowy zsiostrą Tappsy minął blisko rok. Tego ranka, gdy matka uporczywie pluła jadem, Aileen po raz kolejny, jak to czyniła wcześniej wielokrotnie, mogła odetchnąć zulgą. Teraz to Gina, której Aileen płaciła zwłasnej kieszeni, opiekowała się matką wczasie jej nieobecności. Gina była jej wybawieniem, dzięki niej Aileen była wstanie funkcjonować. Matka cały czas jej nie odpuszczała, ale odkąd Ginaznią zostawała, Aileen miała spokojniejsze sumienie. Zeszłego lata udało się jej nawet dołączyć do chóru St Angelus. Bardzo lubiła te spotkania. Wieczorem wybierała się na próbę koncertu kolęd do kościoła St Chads. Wpewnym momencie dobiegł ją głos matki. Nie możesz tak po prostu wyjść do pracy, gdy twoja matka cierpi! nawoływała. Ajeśli przydarzy mi się coś złego? Jeśli dostanę kolejnego wylewu? Mam tu zostać sama, bez córki uboku? Aileen już tyle razy to słyszała, że nie musiała specjalnie się zastanawiać nad odpowiedzią. Udzielała jej automatycznie. Teraz Gina się tobą opiekuje, mamo zapewniła. Po to ją zatrudniłam. Zgodziłaś się, że to dobry pomysł. Nie będziesz sama, bo mamy Ginę, aona przecież doskonale sobie radzi, czyż nie? Ja wcale się nie zgodziłam, anawet jeśli, to cóż ztego? Aty wiesz, że twojej siostrze Josie się to nie podoba? Aileen ito już nie raz słyszała. Niech zatem Josie przychodzi częściej. Tymczasem wpada raz wtygodniu, zresztą na lunch przygotowany przez Ginę. Może ona by się tobą zajęła? Aileen miała ochotę ugryźć się wjęzyk. Matce znów udało się skłonić ją do wypowiedzenia słów, które sobie potem wyrzucała jeszcze przez wiele godzin iprzez które psuła sobie nastrój. Przekażę Josie, że tak powiedziałaś! wybuchnęła matka. Ta dziewczyna ciężko pracuje, musi przecież zajmować się mężem idziećmi. Zupełnie nie rozumiem, jak ty możesz wygadywać takie rzeczy! Przepraszam, mamo, nie powinnam tego mówić. To wszystko przez to, że czeka mnie trudny dzień na oddziale, ado tego jeszcze spotkanie zprzełożoną pielęgniarek. Wkażdym razie jest Gina, więc nie będziesz sama. Naprawdę, Aileen, tylko tyle dla ciebie znaczę? Zostawiasz mnie pod opieką tego chuchra, które ledwo odróżnia jeden koniec termometru oddrugiego? Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym czuć się bezpiecznie pod twoją nieobecność. Czy ty naprawdę tego nie rozumiesz, kochanie? Aileen zniepokojem uniosła wzrok. Matka mówiła do niej kochanie tylko wtedy, gdy coś było na rzeczy. Czasami czuję się dokładnie tak jak tuż przed wylewem. Kręci mi się wgłowie iustać na nogach nie mogę. Aprzecież sama wiesz, że mnie tamten wylew omal nie zabił. Nie chciałabyś, żebym była wdomu sama ztą dziewczyną wtakiej chwili! Sama wiesz, jak było źle poprzednio. Wyobraź sobie, co by pomyślał twój ojciec, gdyby cię teraz widział. Aileen wbiła wzrok wmatkę imiała ochotę odpowiedzieć: Byłby zemnie bardzo dumny. Matka zobaczyła tę myśl wjej spojrzeniu iaż się wzdrygnęła. KsiążkęGwiazdka z Lovely Lane kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6137002]https://www.granice.pl/news/nowa-odslona-bestsellerowej-serii-pielegniarki-gwiazdka-w-lovely-lane-nadine-dorries/9288Tue, 31 Mar 2020 11:58:33 +0200Nie bądź zbyt dobry. Fragment książki „Miłość do rzeczy niedoskonałych"Nikt nie jest doskonały, ale to nie powinno powstrzymywać nikogo od miłości miłości do świata, do siebie nawzajem i nawet do nas samych. W pięknie ilustrowanej książce Miłość do rzeczy niedoskonałychnauczyciel buddyzmu Haemin Sunim (którego imię oznacza ,,spontaniczną mądrość") korzysta z przykładów z własnego życia oraz z wielu lat doświadczenia w pomaganiu innym. Kiedy traktujemy siebie ze współczuciem i empatią oraz staramy się sobie wybaczyć, uczymy się traktować innych w ten sam sposób, dzięki czemu jesteśmy w stanie komunikować się z ludźmi na innym, głębszym poziomie, nie przejmować się porażkami, radzić sobie z bólem i depresją, słuchać innych bardziej uważnie, wyrażać swoje myśli wyraźniej i mieć odwagę do realizacji tego, co nas naprawdę uszczęśliwia, aby czuć się kompletnym. W książce znajdziemy ponad 35 kolorowych ilustracji, które przez zmysł wzroku trafią do serca, a wraz ze słowami Haemina Sunima oferują pocieszenie, zachętę i mądrość, aby każdy mógł nauczyć się kochać siebie, swoje życie i wszystkich w nim obecnych. [obrazek] Do lektury zapraszaWydawnictwo Bellona. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy premierowy fragment książkiMiłość do rzeczy niedoskonałych. Dziś czas na kolejną odsłonę publikacji: Nie bądź zbyt dobry Czy jako dziecko byłeś chwalony za bycie dobrym? Czy później z całych sił starałeś się być dobry, nieustannie zgadzając się z rodzicami, nauczycielami czy starszymi członkami rodziny? Czy choć czasem było ciężko, nauczyłeś się nie skarżyć i znosiłeś to po cichu? A teraz, gdy jesteś dorosły, czy nadal czujesz się w obowiązku zadowalać innych? Czy nieustannie starasz się nie przeszkadzać innym lub nie być dla nich ciężarem? Ale kiedy to Tobie ktoś coś utrudnia, po prostu usiłujesz to ignorować albo się z tym pogodzić, ponieważ w Twoim charakterze nie leży robienie ani mówienie czegoś, co mogłoby kogoś zranić lub sprawić, że poczuje się niezręcznie? Spotkałem wielu dobrych ludzi cierpiących na depresję, ataki paniki i inne zaburzenia emocjonalne w wyniku trudnych stosunków z ludźmi. Takie osoby są zwykle łagodne, dobrze wychowane i troskliwe, a takżezdolne do poświęceń, zazwyczaj dają pierwszeństwo żądaniom innych. Zastanawiałem się, dlaczego tak dobrzy ludzie często są ofiarami cierpień psychicznych i emocjonalnych. Ja także byłem introwertycznym i potulnym dzieckiem, w związku z czym często chwalono mnie za bycie dobrym. Dobrym synem, który nie przysparza problemów rodzicom, dobrym uczniem, który słucha swych nauczycieli. To wszystko nauczyło mnie, że dobrze być dobrym. Ale kiedy poszedłem na studia, stwierdziłem, że bycie dobrym może także stanowić problem. Podczas pracy grupowej ze studentami bardziej inteligentnymi ode mnie, o silniejszych osobowościach, stwierdziłem, że zadania, których wszyscy inni chcieli uniknąć, zawsze przypadały mnie. Powtarzałem sobie, że dobrze czynić dobro, ale z czasem zaczęło to powodować u mnie silny stres. Kiedy otwarłem swe serce przed starszym przyjacielem, który realizował ten sam program, i uczciwie z nim porozmawiałem, otrzymałem następującą radę: Najpierw bądź dobry dla siebie, a potem dla innych. To było jak grom z jasnego nieba. Do tego momentu martwiłem się jedynie, co myślą o mnie inni. Nigdy, przenigdy nie pomyślałem z miłością i troską o sobie samym. Kiedy mówimy, że ktoś jest dobry, często mamy na myśli, że ta osoba spełnia wolę innych i nie jest asertywna. Innymi słowy, dobrymi często nazywa się ludzi, którzy dobrze sobie radzą z tłumieniem własnych pragnień z szacunku dla potrzeb innych. Jeżeli ktoś zawsze mnie słucha i stosuje się do moich rad, oczywiste jest, że go lubię i uważam za dobrą osobę. Wydaje się, że dobry czasami odnosi się do osoby, która zbyt dużo myśli o innych, by być w stanie wyrazić własną wolę. Choć nie zawsze tak jest, istnieje szczególny wzorzec, widoczny w naszych relacjach z osobami, które nas wychowywały. Wiele osób wycofanych w taki właśnie sposób dorastało pod okiem dominującego ojca lub matki o silnym charakterze. Albo było kolejnym, środkowym dzieckiem, które otrzymywało stosunkowo niewiele uwagi rodziców, co spowodowało silne pragnienie zdobycia ich uznania przez nieustanne posłuszeństwo. W niektórych przypadkach, gdy stosunki między rodzicami nie układają się najlepiej lub gdy rodzina ma skomplikowaną dynamikę, niektóre osoby biorą na siebie obowiązek uszczęśliwiania rodziców swoją dobrocią. Problem polega jednak na tym, że żyjąc zgodnie z żądaniami innych, mimowolnie zaniedbujemy własne pragnienia i potrzeby. Jeżeli jako dziecko byłeś obojętny wobec własnych uczuć, wyciszając je lub nie uznając ich za istotne, jako osoba dorosła nie będziesz w stanie stwierdzić, co chcesz robić ani kim właściwie jesteś. A później, kiedy natkniesz się na kogoś, kto traktuje Cię niesprawiedliwie lub coś Ci utrudnia, ponieważ nie umiesz właściwie wyrazić własnych uczuć, gniew, który należałoby skierować w stronę sprawcy, uwięzisz w sobie, co spowoduje atak na samego siebie. Dlaczego jestem takim idiotą, że nie umiem właściwie wyrazić swoich uczuć ani choćby po prostu się odezwać? Przede wszystkim pamiętaj: Twoje uczucia są naprawdę ważne. Nie należy ich ignorować. Tłumienie ani lekceważenie nie spowoduje, że znikną. Wiele problemów psychicznych pojawia się, gdy wyciszanie wchodzi w nawyk, a energia stłumionych emocji nie znajduje zdrowego ujścia. Nasze uczucia przypominają stojącą wodę, która szybko się psuje i staje się trująca. Nie jest jednak zbyt późno. Od tej chwili, zanim zrobisz to, czego żądają inni, wysłuchaj głosu w swoim wnętrzu, który mówi Ci, czego naprawdę chcesz. Nawet kiedy poczujesz się dręczony nieustannymi żądaniami, jeżeli naprawdę nie chcesz czegoś robić, nie staraj się w to brnąć. Nie pozwól, by Cię to wyczerpało tak bardzo, że przestaniesz sobie radzić. Spróbuj natomiast pomóc innym zrozumieć, co czujesz. Wyraź to słowami. Nie martw się, że spowoduje to utratę sympatii drugiej osoby i wywoła między wami napięte stosunki. Gdyby druga osoba wiedziała, co naprawdę czujesz, prawdopodobnie nie stawiałaby Ci takich żądań. Nawet jeśli ktoś mówi: Napijmy się wszyscy kawy, to jeśli masz ochotę na chai latte, możesz się odezwać i stwierdzić: Wolałbym raczej chai latte. Uważamy, że dobrze być dobrym dla innych, ale nie zapominaj, że przede wszystkim masz obowiązek być dobry dla siebie. KsiążkęMiłość do rzeczy niedoskonałych kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6136149]https://www.granice.pl/news/nie-badz-zbyt-dobry-fragment-ksiazki-milosc-do-rzeczy-niedoskonalych/9287Tue, 31 Mar 2020 10:26:56 +0200„Dwie twarze" – nowa książka Niny Majewskiej-Brown już wkrótce!Jak poinformowałoWydawnictwo Bellona, już 20 maja 2020 ukaże się nowa książka Niny Majewskiej-Brown, autorkiAnioła życia z Auschwitz. Będą toDwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz. O czym opowie nowa książka Niny Majewskiej-Brown? Ann, żona esesmana, która właśnie przeprowadziła się z dziećmi do Auschwitz, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jest przerażona, bo jeszcze nigdy nie widziała ukochanego Hansa tak zmęczonego. Nabiera przekonania, że jego praca musi być naprawdę ciężka i wyczerpująca, bo mąż stał się bardzo nerwowy. Najbardziej jednak martwi ją to, że nie chce powiedzieć, czym się zajmuje, co budzi w niej jeszcze większy niepokój. Ann nie ma wątpliwości, że ciągłe przebywanie z tymi kryminalistami w pasiakach odbija się na jego zdrowiu. To, co działo się w obozach koncentracyjnych, przekracza możliwości naszej wyobraźni czy jakąkolwiek literacką fikcję. Nie ma potrzeby ubarwiać tych historii, nie wolno ich przekłamywać - wywiad z Niną Majewską-Brown. Po morderczej pracy w obozie Auschwitz esesmani wracali do swoich domów prosto w ramiona stęsknionych żon i dzieci. Tuż za obozowymi drutami uprawiali róże i hodowali króliki, a w ogródkach radośnie poszczekiwały psy.O ich wygodę dbali więźniowie oraz zmuszona do pracy okoliczna ludność. Pili w pobliskiej kantynie, chodzili do burdelu, wyjeżdżali na urlopy i zakochiwali się w okolicznych dziewczynach. Niektórym życie tutaj tak przypadło do gustu, że nie chcieli opuszczać Auschwitz, a co niektórzy nawet po wojnie tu wracali. KsiążkęDwie twarze możecie kupić w przedsprzedaży w księgarni swiatksiazki.pl Gdy publikacja trafi do sprzedaży w pozostałych księgarniach internetowych, ceny i linki w tabeli poniżej automatycznie zostaną uzupełnione: [tabela=6138977]https://www.granice.pl/news/dwie-twarze-nowa-ksiazka-niny-majewskiej-brown-juz-wkrotce/9286Mon, 30 Mar 2020 13:24:21 +0200Szczodrość natury. „Stella, Pikuś i skarby" Niny LussyCo jest naszym największym skarbem? Czy można dostać na własność cały las? Na czym polega mądrość wody i czy gwiazdy świecą wszędzie tak samo? Odpowiedzi na te pytania szuka Stella wraz ze swoim pieskiem Pikusiem. [obrazek] Nawet teraz, w obecnej sytuacji, las daje nam wytchnienie, daje spokój, pozwala wytrwać w tym trudnym czasie. Ściągamy tam maski i napełniamy płuca nie tylko tlenem, ale i energią. Jeszcze możemy. Mamy las - wywiad z Niną Lussą, autorką książki Stella, Pikuś i skarby" Stella, Pikuś i skarby toopowieść dla maluszków, mówiąca o tym, jak szczodra jest dla nas matka natura i jak łatwo nam o tym zapomnieć. Do lekturyzapraszaWydawnictwo Literatura. Dziś w naszym serwisie możecie zajrzeć do wnętrza książki Niny Lussy: [flipbook=/images_extra/pdf/2020/02/stella-fragment.pdf] Stella, Pikuś i skarby" Niny Lussy to pięknie ilustrowana opowieść o tym, jak wiele daje nam natura. I o tym, że z tych skarbów korzystać należy z umiarem. - recenzja książki książki Stella, Pikuś i skarby" Książkę Stella, Pikuś i skarbymożecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6136789]https://www.granice.pl/news/szczodrosc-natury-stella-pikus-i-skarby-niny-lussy/9285Mon, 30 Mar 2020 12:52:46 +0200Autoportret Aktorki. „Anyżowe dropsy" Aleksandry KoniecznejDziś budzę się i coś szepcze mi w głowie: pisz. Tak intrygująco zaczyna się książka Aleksandry Koniecznej Anyżowe dropsy. Ale nie jest to biografia, jakich wiele na rynku. Tu dzieje się coś magicznego. Efemeryczne sceny, kadry z życia wybitnej polskiej aktorki, która zasłynęła z niezapomnianych kreacji teatralnych i filmowych. Zaprasza nas do swego świata, ale nie pokazuje wszystkiego. Wprowadza za kulisy teatru, życia i duszy. Intrygujący język, niepowtarzalny styl. Sceny opowiedziane przez wrażliwą i nieodgadnioną kobietę. [obrazek] Spotkanie Oli Koniecznej, to dla mnie, zawsze święto. Oglądanie jej w filmach, jest jak obracanie kolorowego kalejdoskopu. W każdym jest zupełnie inna, z ról drugoplanowych, od niechcenia, robi role pierwszoplanowe, bo ma wielki, widoczny z daleka aktorski talent. Hipnotyzuje nim od pierwszej, do ostatniej chwili filmu. W życiu jest wesołą wiewiórką, w pracy, profesjonalnym kameleonem. Bardzo polecam jej pełną zakamarków, szczerą jak autorka, książkę. - Hanna Bakuła. Ola, Oleńka... Kobieta kameleon... Wybitna aktorka, wspaniała kobieta... Radością ma jest poznanie Jej bliżej, zarówno zawodowo, jak i prywatnie... - Aneta Hickinbotham Do lektury zapraszaWydawnictwo Harde. Dziś w naszym serwisie prezentujemy fragment książkiAnyżowe dropsy: Co to za kobieta? Przechyla się przez balkon. Patrzy w dół. Wychyla się. Wręcz wypada. Poręcz balkonu jest tak niska czy kobieta specjalnie wypina tyłek? Czekana kogoś? W czarnej sukni bez ramion. Chyba piękna. Rzecz się dziejewspółcześnie? W Polsce? Raczej nie. Jakieś kraje Beneluksu. W każdym razie czeka. Bardzo czeka. Oby nie stała się czekaniem. * * * Oczy jeszcze zamknięte Czasem budzę się z Porannego snu i słyszę: Nie idź tam, wyjedź, nie mów z nim, nie rób nic, nie zdążysz i takie tam Proste Przekazy. Czasem. Rzadko. Dziś budzę się i coś szepcze mi w głowie: Pisz. Pisz? Ale co pisz? O czym? Do kogo? Maila? Post na FB czy Insta? Gołe ciepłe od snu stopy układam w rytm jodełki na posadzce w swojej kuchni. Stopa za stopą, jak w grze w klasy, od holu do szarego fotela pod oknem. Pisz. Pisz. Żadnej podpowiedzi. Za oknem ściana bez okien. Wielka ceglana ściana. Dziwo ustawione bokiem do mojej kamienicy. Czasem wydaje mi się podobna do ściany z obrazu Uliczka Vermeera, chodzą po niej plamy słońca i cienie. Otwierają się w niej małe sienie i korytarzyki prowadzące w głąb patia, jak zdjęcia z kamery obscury. Zachodzi słońce na obrazie. Ciemnieją ciała starych Normandek w czepkach na głowie, zaklętych w spokój. Moja ściana milczy. Skąpana w porannym słońcu. Dosypia. * * * Pisz. Pisz. Człowiek nie jest, czym jest, ale czymś mającym być. Zdanie filozofa Karla Jaspersa. Czytam co wieczór to zdanie w książce Mindell i Jung.Reedycje i inspiracje Tomasza Teodorczyka. Czymś mającym być Więc nie aktorką po raz drugi nominowaną do Orła? Jeden Orzeł stoi już na stoliku, obok lipowej serwantki. O drugim marzę i dowiem się za kilka dni. Nie tą aktorką? Którą byłam od tak dawna, że nie pamiętam początku tej tożsamości. W ciemnościach pamięci szwendam się po lasach. To były moje lasy pod górami, łamałam gałęzie, zbijałam z nich krzyż, potem plotłam gruby warkocz z białego kordonka, oplatałam nim ten krzyż, coś mamrotałam pod nosem, jakby Leśmiana, coś o wzgórza południowym grzeju siedział razu pewnego Maciej przy Macieju To było tak dawno. Więc nie nią? Porzucić tę aktorkę? * * * Czasem coś mną pisało. Tak trzeba to nazwać. Coś mną jechało, nie ja tym. I wyrzucałam w spazmie na ekran komputera jakieś pliki, dwadzieścia, trzydzieści stron, bez interpunkcji, przerwana tama, bez celu i sensu. Na końcu ulga i długi sen. Jakbym była naczyniem. Gardłem, które się dusiło i któremu ktoś rozpaczliwie zrobił tracheotomię. I krew na ekran chlusnęła. A czasem nie krew. Czasem potoki. Mieniące się, błyskotliwe potoki. Kiedy potem patrzyłam na te pliki i czytałam tytuły Kobieta, która nakuchni upada, Jezu, mój Jezu, czemuś mnie opuścił, Spływ na dniewanny, Sama se spłyń i tym podobne, nie znajdowałam sensu.I powodu. A dziś wyraźnie: Pisz. I pisz. Książkę Aleksandry KoniecznejAnyżowe dropsy kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6137008]https://www.granice.pl/news/autoportret-aktorki-anyzowe-dropsy-aleksandry-koniecznej/9284Mon, 30 Mar 2020 08:57:11 +0200Nowy kryminał Grzegorza Kalinowskiego „Kwarantanna" publikowany w odcinkach i dostępny online – za darmoZałoga jeszcze w nowościach, a ja wpadłem na kolejny pomysł. Nie tylko piszę nową powieść dla Skarpy Warszawskiej ale też pozazdrościłem powieści w odcinkach Wojtkowi Chmielarzowi i Krzysztofowi Zajasowi. Zawsze chciałem to zrobić, ale dodatkowym impulsem, oprócz tego, że zapatrzyłem się na moich Znakomitych Kolegów jest strach. Strach, że ktoś wpadnie na ten sam pomysł. Nie mam wątpliwości, że Remigiusz Mróz pisze już o tym powieść, a może nawet ją kończy, zatem mi nie pozostaje nic innego jak ruszyć z publikacją swojej.Panie i Panowie, oto Dekameron naszych czasów, czyli... KWARANTANNA. Zapraszam do lektury i czekam na Państwa komentarze. napisał na Facebooku autor kryminałów, pisarz Grzegorz Kalinowski. Grzegorz Kalinowski Kwarantanna gdzie przeczytać? Poniżej znajdziecie linki do wszystkich odcinków powieści Grzegorza Kalinowskiego Kwarantanna: Odcinek 1: Odcinek 2: Odcinek 3: Odcinek 4: Odcinek 5: Odcinek 6: Odcinek 7: Odcinek 8: Odcinek 9: Odcinek 10: Odcinek 11: Dzień drugi, odcinek 12 i 13: Dzień drugi, odcinek 14: Dzień drugi, odcinek 15 i 16: Dzień trzeci, odcinek 17: Najnowsza tradycyjna książka Grzegorza Kalinowskiego to Załoga. Możecie ją kupić w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6138948]https://www.granice.pl/news/nowy-kryminal-grzegorza-kalinowskiego-kwarantanna-publikowany-w-odcinkach-i-dostepny-online-za-darmo/9283Sun, 29 Mar 2020 21:19:02 +0200Sprzedaż książek w czasie pandemii gwałtownie rośnieJak podaje brytyjski The Guardian", na Wyspach sprzedaż książek w oprawie miękkiej wzrosła o 35% w zeszłym tygodniu. Dynamicznie rośnie sprzedaż online gdy sieć Waterstones zamknęła swe stacjonarne księgarnie, sprzedaż online wzrosła tydzień do tygodnia czterokrotnie. Dobre wyniki nadchodzą również z polskiego rynku. Firma Nielsen poinformowała właśnie, że panel BookScan Polska odnotował właśnie bardzo dobry wynik: 12,1 % wzrostu sprzedaży egzemplarzowej między 22 a 28 marca w stosunku do tygodnia wcześniejszego, 15-21 marca. Dużym zainteresowaniem cieszy się ambitniejsza klasyka i książki dłuższe. Z kolei we Francji uznanoksięgarnie za niezbędne dla zdrowia nawet w czasie pandemii podobnie jak apteki czy sklepy spożywcze. [obrazek] Co czytająBrytyjczycy? Podobnie jak na całym świecie, znakomicie sprzedaje się Sto lat samotności i Miłość w czasach zarazy Gabriela Garci Mrqueza, Umiłowana Toni Morrison, czy Wielki Gatsby F. Scotta Fitzgeralda. Czytaj także:Slavoj Žižek napisał książkę o pandemii koronawirusa i jej konsekwencjach Ale mieszkańcy Londynu chętnie sięgają również po powieści współczesne na przykład po nową powieść Hilary Mantel The Mirror and the Light, która w Polsce najpewniej ukaże się nakładem Wydawnictwa Sonia Draga, Szczygiłai Tajemną historię Donny Tartt, Infinite JestDavida Fostera i Małe życieHanyi Yanagihary. Dobrze sprzedają się również dystopie, na przykład Opowieść Podręcznej Margaret Atwood, Rok1984 George'a Orwella i Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya. Nielsen BookScan podaje, że wśród czytelników równie wielkim zainteresowaniem cieszy się Wojna i pokój, Władca Pierścieni oraz W stronę Swanna pierwsza część W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta. Czytaj także:Borys Akunin zarażony koronawirusem. Świat książki w czasie pandemii Wygląda na to, że czytelnicy nadrabiają książkowe zaległości, sięgają po te pozycje, które zawsze chcieli przeczytać i po te powieści, które po prostu wypada znać. Nie boją się też, że zabraknie im czasu na lektury niełatwe czy naprawdę długie. To jednak wyniki w jednej tylko sieci księgarskiej a właściwie w obecnej sytuacji tylko w jednej księgarni internetowej. Nielsen podaje, że sprzedaż książek w Wielkiej Brytanii wzrosła sumatycznie o 6% pomiędzy 15 a 21 marca w porównaniu do poprzedniego tygodnia. Najbardziej wzrosła sprzedaż książek z kategorii nauka w domu (212%), podręczniki (77%) i 35% powieści, które czytelnicy kupują w supermarketach. Również książki o robótkach ręcznych i rzemiośle sprzedają się świetnie (wzrost o 38%). Czytaj także:2. sezon Stulecia Winnych już w telewizji! Co wiadomo o produkcji? Jak sytuacja wygląda w Polsce? Zapytaliśmy o to przedstawicieli najpopularniejszych polskich księgarń, jednak na odpowiedź musimy jeszcze poczekać. Wiemy już, żew pierwszych dwóch tygodniach kwarantanny sprzedaż książek wzrosła w księgarni Gandalf.com.pl o niemal 40% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Równie dobre informacje płyną z panelu BookSkan Polska, który zanotował 12,1 % wzrostu sprzedaży egzemplarzowej w tygodniu 13 (22-28 marca) w stosunku do tygodnia 12 (15-21 marca). Panel ten obejmuje 10-15% rynku księgarskiego. Niepokojące głosy dochodzą natomiast ze strony małych księgarzy 40% z nich twierdzi, że jeśli pandemia nie zakończy się w Polsce do połowy kwietnia, to będą musieli zamknąć swoje księgarnie.https://www.granice.pl/news/sprzedaz-ksiazek-w-czasie-pandemii-gwaltownie-rosnie/9282Sun, 29 Mar 2020 12:12:28 +0200Slavoj Žižek napisał książkę o pandemii koronawirusa i jej konsekwencjachSłoweński socjolog, marksista i filozof kultury Slavoj Žižek, autor ponad dwudziestu prac o charakterze socjologicznym, właśnie przygotował kolejną rozprawę, której nadał znamienny tytuł Pandemic! Covid-19 shakes the world (Pandemia. Covid-19 wstrząśnie światem). Czy w obliczu tragedii, która obnażyła nasze całkowite nieprzygotowanie do zagrożenia, jakiego staliśmy się ofiarą, możemy jeszcze mówić o stałości świata, który znamy? Czytaj także:Proroctwo czy fikcja, czyli czy Dean Koontz przewidział koronawirusa ponad 40 lat temu? Kwarantanną objęto całe państwa, a wielu z nas uwięzionych jest we własnych mieszkaniach i oczekuje niepewnej przyszłości (a co z tymi, którzy nie mogą sobie pozwolić nawet na tak minimalne środki bezpieczeństwa?). Nawet jeśli większość z nas przeżyje, to czeka nas ogromny kryzys ekonomiczny - pisze Žižek, cytowany przez Praktykę Teoretyczną" (Przełożył: Bartosz Wójcik). Filozof podkreśla, że czasami wolałby zachorować w ten sposób pozbyłby się nieustającej niepewności. Niepewności dotyczącej przyszłości tej najbliższej, ale też i tej bardziej odległej.Žižek nie ma wątpliwości, że konsekwencje pandemii będą długie i bolesne. Choroba i tysiące umierających ludzi to dopiero początek i pierwszy krok w kierunku, zmuszającym nas do nowego zdefiniowania rzeczywistości. Bardziej niż jawnego barbarzyństwa obawiam się barbarzyństwa z ludzką twarzą bezwzględnych środków przetrwania wcielanych w życie z żalem czy nawet ze współczuciem, uprawomocnionych dodatkowo przez opinie ekspertów. Czytaj także:Darmowa książka o koronawirusie dla dzieci dostępna do pobrania. Co nas czeka? Czy odejdziemy od pojęcia jednostki, uznawanej za wartość nadrzędną i zwrócimy się do grupy, która ma prawo do każdej decyzji, aby przetrwać? Czy będziemy musieli zrezygnować z prób ratowania niektórych grup społecznych (osób starych i chorych), by mogła przetrwać reszta społeczeństwa? Czy czeka nas swoisty nowy komunizm? (...) należy przygotować lekarstwa umożliwiające bezbolesną śmierć dla nieuleczalnie chorych, by oszczędzić im niepotrzebnego cierpienia. Mimo tego, kwestią priorytetową powinna być dla nas nie tyle kalkulacja, co bezwzględna, niezależnie od kosztów, pomoc niesiona tym, którzy potrzebują jej, aby przeżyć. - pisze filozof. Žižek podkreśla, że wprawdzie w obecnej sytuacji bardzo ważna jest indywidualna społeczna odpowiedzialność każdego człowieka, nakazująca stosowanie się do zaleceń władz, ale też dbałość o innych członków społeczności, jednak pandemia zmusza nas również do wprowadzenia reform politycznych i społecznych. Przypomina o dbałości o ekologię, podkreślając, że kolejne epidemie i groźne choroby mogą być ceną tego, że ludzkość wkracza do miejsc dotychczas nieskażonych obecnością naszego gatunku. I podkreśla, że pandemia będzie miała konsekwencje medyczne, ekonomiczne i psychiczne. Mówi się, że podczas kryzysu wszyscy jesteśmy socjalistami nawet administracja Trumpa rozważa formę Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego czek na 1000 dolarów dla każdego dorosłego obywatela. Biliony zostaną wydane, naruszając wszelkie reguły rynkowe ale jak, gdzie i dla kogo? Czy ten narzucony socjalizm będzie socjalizmem dla bogaczy (pamiętajmy o ratowaniu banków w 2008 roku, gdy miliony zwykłych ludzi straciło swoje drobne oszczędności)? Czy epidemia zostanie sprowadzona do kolejnego rozdziału długiej i smutnej historii, którą kanadyjska autorka i aktywistka Naomi Klein nazwała kapitalizmem kataklizmowym, czy też może wyłoni się z niej nowy porządek świata (możliwe, że bardziej skromny, ale lepiej zrównoważony)? - pyta filozof. Już w swojej książce Rok niebezpiecznych marzeń Žižek pisał o koniecznych zmian, które zostaną wymuszone przez upośledzone grupy społeczne. Świat w obecnej formule jest nie do zaakceptowania. Co zatem z nim się stanie? https://www.granice.pl/news/slavoj-zizek-napisal-ksiazke-o-pandemii-koronawirusa-i-jej-konsekwencjach/9281Sat, 28 Mar 2020 21:27:08 +0100Borys Akunin zarażony koronawirusem. Świat książki w czasie pandemiiKoronawirus zbiera coraz większe żniwa. Jest egalitarny, atakuje wszystkich. Nie ma znaczenia, czy jesteś biedny czy bogaty, młody czy stary, sławny czy zupełnie anonimowy. Uchronić się przed nim mogą tylko ludzie przestrzegający określonych zasad, dbający o czystość i swoje zdrowie. To zmienia nasze wyobrażenie o chorobie. Przywykliśmy do myślenia, że chorują ludzie biedni, niedożywieni, słabi. Tymczasem te reguły właśnie przestały działać. [obrazek] Borys Akunin, jeden z najpoczytniejszych i najlepiej rozpoznawanych pisarzy rosyjskich, przyznał że zaraził się koronawirusem. Autor trzydziestu ośmiu powieści kryminalnych, osadzonych głównie w carskiej Rosji, twórca serii o przygodach genialnego detektywa Erasta Fandorina, w tym ostatnio wydanej w Polsce powieści Nie żegnam się, ostrzega jednak swoich fanów, że niepokój towarzyszący nam teraz codziennie jest bardzo niebezpieczny dla zdrowia. Strach przed koronawirusemjest znacznie straszniejszy niż sam koronawirus. Musisz być ostrożny, ale nie ma potrzeby panikować - napisał artysta na swoim profilu na Facebooku. Jak podaje WHO, na świecie jest już przeszło pół miliona chorych na COVID-19. Liczby dotyczące zmarłych także zatrważająco rosną. Wśród ofiar wirusa jest między innymi Marguerite Derrida, żona Jacquesa Derridy. Urodzona w Czechach żona francuskiego filozofa zmarła w domu opieki Fundacji Rothschilda w Paryżu. Miała 87 lat. Czytaj także: Książki o epidemii, pandemii, zarazie. Co warto przeczytać? Dzisiaj nie sposób już nawet policzyć wszystkich osób, które znamy z pierwszych stron gazet, a które zachorowały na koronawirusa. Są wśród nich politycy, jak premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, pisarze, jak Boris Akunin i chilijski pisarz Luis Sepulveda, muzycy, jak argentyński saksofonista Marcelo Peralta, który niestety zmarł i aktorzy, jak Tom Hanks czy jego żona Rita Wilson. Czy epidemia koronawirusa zachwieje światem kultury? Jakie są prognozy na najbliższy rok? Niestety, niepokojące. Premiery nowości wydawniczych coraz częściej są przesuwane na bliższą lub dalszą przyszłość. Mali księgarze alarmują, że jeśli pozostawanie w domach będzie konieczne jeszcze przez miesiąc, ponad 40% z nich zamierza zamknąć swe sklepy. Cieszyć może tylko to, że bardzo mocno rośnie sprzedaż książek w księgarniach internetowych. Księgarnia Gandalf.com.pl poinformowała, że w pierwszych dwóch tygodniach kwarantanny sprzedaż książek wzrosła w niej o niemal 40% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Propozycję bezpłatnej wysyłki do czytelników w ramach pakietu EMPIK Premium złożyła sieć EMPIK, ale i mniejsi sprzedawcy proponują ciekawe rozwiązania, W ramach akcji Książka na telefon" możemy zamówić dowolną książkę, która zostanie nam dostarczona z najbliższej małej księgarni. Taka propozycja jest atrakcyjna, ocalimy małe punkty sprzedaży książek, które są jednocześnie miejscami wydarzeń kulturalnych. Jeśli możecie, skorzystajcie z propozycji zaprezentowanych przez wydawców, małych czy dużych księgarzy i nawet w tym trudnym okresie kupujcie książki. Bez nich nasze życie byłoby uboższe. Pozwalają przetrwać najgorsze chwile. Jak pokazują badania na świecie, książka powinna być zaliczana do listy przedmiotów niezbędnych do codziennego życia.https://www.granice.pl/news/borys-akunin-zarazony-koronawirusem-swiat-ksiazki-w-czasie-pandemii/9280Sat, 28 Mar 2020 10:08:15 +01002. sezon „Stulecia Winnych” już w telewizji! Co wiadomo o produkcji?W ubiegłym roku na ekranach zadebiutowała serialowa adaptacja bestsellerowej powieści Ałbeny Grabowskiej Stulecie Winnych. Od 15 marca na antenie TVP emitowany jest kolejny, drugi sezon serialu. Co o nim wiadomo? [obrazek]Fot. Centrum Informacji TVP W 2019 roku w telewizji wyemitowany został pierwszy sezon serialu na podstawie popularnej serii książek Ałbeny Grabowskiej Stulecie Winnych, wydanych nakładem Wydawnictwa Zwierciadło. Serial okazał się sukcesem, dlatego też już na jesień ubiegłego roku rozpoczęły się prace nad kolejną transzą produkcji. We wrześniu filmowcy pojawili się m.in. w Katowicach, Zabrzu i Gliwicach, gdzie padły jedne z pierwszych klapsów na planie filmowym. Od 15 marca drugi sezon widzowie mogą zobaczyć już na antenie TVP i w Internecie. Co jednak dokładnie wiadomo na temat drugiego sezonu serialu Stulecie Winnych? Stulecie Winnych 2 sezon opis O czym jest drugi sezon serialu Stulecie Winnych? Nowa transza to kontynuacja przygód bohaterów znanych już widzom, ale także wprowadzenie całkiem nowych postaci. Wszystko dlatego, że nowy sezon serialu oparto zwłaszcza na drugim tomie sagi Grabowskiej Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli. W nowej produkcji przedstawiona zostanie historia Polaków po 1939 roku. Siostry Winne, Mania i Anna, są dorosłe, zakładają własne rodziny i próbują żyć normalnie. Mania rodzi swoje własne dzieci kolejne bliźniaczki, Barbarę i Katarzynę. Kolejne, małe dzieci to nowe wyzwania, które stawiane są przed rodziną. Rodzinne wydarzania przeplatają się z wydarzeniami narodowymi rozpoczyna się II wojna światowa, Polacy muszą ponownie walczyć o swoją wolność. Kiedy Mania zajmie się opieką nad córeczkami, niektórzy z rodu Winnych rozpoczną bohaterską walkę na czele wojska. Inni członkowie rodziny zaś muszą zmagać się z niemiecką brutalnością, głodem i ryzykiem wywózki do obozów koncentracyjnych. Gdy zaś uda im się przeżyć wojnę, na tych, którym udało się przeżyć, nie czeka wcale upragniona wolność, a ciche życie pod jarzmem radzieckiego terroru. Stulecie Winnych 2 obsada W drugim sezonie Stulecia Winnych widzowie kolejny raz zobaczą znane już twarze z pierwszego sezonu w role główne wcielą się m.in. Kinga Preis, Weronika Humaj oraz Karolina Bacia. Oprócz nich w produkcji kolejny raz pojawi się także Jan Wieczorkowski. Co ciekawe, w nowym sezonie pojawią się także całkiem nowi bohaterowie. To głównie role męskie wcielą się w nie znani polscy aktorzy: Stefan Pawłowski, Piotr Rogucki, Mateusz Janicki oraz Lesław Żurek. Stulecie Winnych 2 ile odcinków? Gdzie zobaczyć? Drugi sezon serialu emitowany jest na telewizyjnej Jedynce od 15 marca br. w niedziele w godzinach wieczornych. Łącznie Telewizja Polska przygotowała dla widzów sezon, na który składa się siedem nowych odcinków, stanowiących adaptację książki Ałbeny Grabowskiej. Serial oprócz emisji w Telewizji dostępny jest także w sieci. W Internecie udostępniany jest bezpłatnie na platformie vod.tvp.pl. Na serwisie TVP zobaczyć można już cały pierwszy sezon oraz nowe odcinki drugiej transzy, które pojawiają się regularnie, zgodnie z emisją serialu w telewizji. Stulecie Winnych 2 książka Nowy sezon serialu oparty został na książce Ałbeny Grabowskiej Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli. Tytuł po raz pierwszy na rynku pojawił się w 2015 roku i od tego czasu cieszy się niesłabnącą popularnością wśród czytelników. Książkę w dobrej cenie można kupić poniżej: [tabela= 2495126]https://www.granice.pl/news/2-sezon-stulecia-winnych8221-juz-w-telewizji-co-wiadomo-o-produkcji/9279Sat, 28 Mar 2020 09:37:33 +0100Piosenka kryzysowa – czyli bibliotekarze śpiewają w czas kwarantannyPoczytalni zespół muzyczny złożony z pracowników Miejskiej Biblioteki Publicznej w Dąbrowie Górniczej, wspierając akcję #zostanwdomuczytajksiazki nagrał Piosenkę kryzysową", zachęcając wszystkich czytelników do aktywnego udziału w przedsięwzięciu. Piosenka kryzysowa" ma być wspólną naszą i Waszą odpowiedzią na sytuację, w której ostatnio się znaleźliśmy. Ma nam dodać otuchy, ma sprawić, że na wiele sposób zaradzimy samotności i izolacji i przez połączenie sił w śpiewaniu/czytaniu poczujemy energię wspólnoty i ciepło towarzystwa. Dwie pasje na jednym ogniu śpiewająco zachęćmy się do czytania.Otwórz! Ktoś booka wpuśćmy literackich gości, zaśpiewajmy Piosenkę kryzysową i bądźmy razem piszą organizatorzy na stronie internetowej MBP w Dąbrowie Górniczej. I zachęcają, by dopisać i dośpiewać do piosenki kolejne zwrotki: Zasady gry są bardzo proste! 1. Wybierz cztery nazwiska dowolnych autorów-pisarzy, prozaików, poetów lub nazwiska postaci literackich, z których dwa będą się ze sobą rymowały.2. Jeśli uda Ci się skompletować całą czwórkę napisz swoją propozycję w komentarzu pod postem na Facebooku -KLIK! to dla nas sygnał, że wchodzisz do gry i możemy oczekiwać na Twoje nagranie,a dla uczestników informacja, które nazwiska zostały już wybrane.3. Za pośrednictwem słuchawek odtwórz utwór zamieszczony poniżej:4. https://tiny.pl/tzsck5. Nagraj w kadrze poziomym film, na którym widać i słychać jak recytujesz w rytm podkładu muzycznego.6. Taki krótki, kilkusekundowy filmik z Twoim pomysłem wyślij na adres:otworzktosbooka@gmail.com Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej: https://www.biblioteka-dg.pl/aktualnosci/572-dolacz-do-piosenki-kryzysowej-i-otworz-z-nami-booka Podoba Wam się ten pomysł? Wchodzicie do gry?https://www.granice.pl/news/piosenka-kryzysowa-czyli-bibliotekarze-spiewaja-w-czas-kwarantanny/9278Fri, 27 Mar 2020 15:25:15 +0100Słoneczniki Van Gogha poddane kwarantannie z powodu koronawirusaSześćdziesiąt dzieł sztuki, podróżujących z londyńskiej National Gallery do tokijskiego National Museum of Western Art, zostało zatrzymanych i poddanych kwarantannie. Powód? COVID 19, czyli paraliżujący świat koronawirus. Szokujące jest to, że słynne Słoneczniki po raz pierwszy opuściły Europę i od razu, decyzją premiera Japonii, zostały objęte odosobnieniem. [obrazek] Czytaj także:Proroctwo czy fikcja, czyli czy Dean Koontz przewidział koronawirusa ponad 40 lat temu? Całe szczęście, że nie trzeba ich podlewać żartują dziennikarze. Zaplanowane wielkie otwarcie wystawy czasowej musi zostać odłożone. W tym czasie dostęp do arcydzieł będą mieli tylko nieliczni, których zadaniem będzie nadzór nad bezpieczeństwem wypożyczonych obrazów. Czytaj także:Darmowa książka o koronawirusie dla dzieci dostępna do pobrania. Ale czy naprawdę można się zarazić przez kontakt z dziełem sztuki? Rzecz nie w tym, czy przywiezione z Londynu dzieła mogą być nośnikiem wirusa, ale w decyzji premiera Japonii Shinzo Abe, który zarządził, że do końca marca w jego kraju będą zamknięte wszystkie szkoły, a większe uroczystości gromadzące ludzi zostaną odwołane. Tym samym w domach zostanie 13 milionów japońskich uczniów i kolejne miliony Japończyków, których ominie udział w takich wydarzeniach, jak wspomniane już wielkie otwarcie wystawy czasowej, prezentującej sześćdziesiąt największych arcydzieł kultury zachodniej. Czytaj także:Księgarnie niezbędne dla zdrowia nawet w czasie pandemii Choć formalnie decyzja premiera nie jest głośno krytykowana, mówi się o olbrzymich stratach wynikających z całkowicie zablokowanego ruchu turystycznego w Kraju Kwitnącej Wiśni. Ponieważ nie wiadomo, czy zakaz zgromadzeń zostanie zniesiony po 31 marca, nie ma jeszcze nawet wstępnych wyliczeń strat, jakie ponosi rynek turystyczny Japonii. Według przeprowadzonych w 2019 roku badań Mastercard Japończycy są na siódmym miejscu na świecie w zestawieniu najczęściej podróżujących narodów. Obecnie, w wyniku surowych obostrzeń, turystyka na. całym świecie zupełnie zamarła. Czytaj także:Książki o epidemii, pandemii, zarazie. Co warto przeczytać? Wśród przewiezionych do Japonii obrazów są nie tylko prace van Gogha, ale i Williama Turnera czy Rembrandta van Rijna. Ponieważ wstępnie zaplanowano, że wystawa czynna będzie do 14 czerwca 2020 roku, jest jeszcze nadzieja, że tokijczycy zdążą nasycić się pięknem sztuki europejskiej. Cena biletu to 1700 jenów, czyli około 60 złotych całkiem niedrogo, jak na Japonię. Czytaj także: Co czytać dzieciom w czasie epidemii? Miejmy nadzieję, że do czerwca Japończycy zdołają obejrzeć obrazy i kolekcja wróci do Europy.https://www.granice.pl/news/sloneczniki-van-gogha-poddane-kwarantannie-z-powodu-koronawirusa/9277Fri, 27 Mar 2020 11:39:06 +0100Twoja opowieść. Fragment książki „Złodziejka truskawek"Złodziejka truskawek czwarty tom przygód Vianne Rocher w dwudziestolecie Czekolady. Vianne Rocher się ustatkowała. Lansquenet-sous-Tannes, w którego niegościnne progi wiatr przywiał ją przed laty, wreszcie stało się jej domem. Vianne nadal prowadzi chocolaterie i odprawia swoje czary, zaprzyjaźniła się nawet z proboszczem. Mieszka z szesnastoletnią Rosette i tęskni za najstarszą Anouk, która wyprowadziła się do Paryża. [obrazek] Po śmierci kwiaciarza Narcisse'a, który zapisuje Rosette truskawkowy las i zostawia proboszczowi pełen mrocznych sekretów pamiętnik, życie miasteczka ponownie staje na głowie. Krewni Narcisse'a są oburzeni takim obrotem spraw, a w miejscu kwiaciarni powstaje salon tatuażu Morgane Dubois, którego urok działa na wszystkich mieszkańców. Pojawienie się nowej właścicielki wzbudza wiele kontrowersji, a Vianne dręczy niepokojące przeczucie, że zna Morgane od dawna... Złodziejka truskawek to także świat fascynujących opozycji. Jest w nim pożądanie i samotność, rozkosz i powściągliwość, zmysłowy zapach czekolady i ostry zapach wiatru. Strach przed odrzuceniem i ucieczka przed bliskimi, odpowiedzialność za innych i prawo do wyboru własnej drogi. Szukanie przyjemności i zaprzeczanie jej. A wszystko to w maleńkiej francuskiej wiosce. Po prostu przepysznie. Bardzo polecam. - recenzja książki Złodziejka truskawek" Do lektury powieści Joanne Harris zaprasza Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Koniecznie przeczytajcie też tekst przybliżający życie i twórczość Joanne Harris autorkiCzekolady, W ubiegłym tygodniu w naszym serwisie mogliście przeczytać premierowy fragment książkiZłodziejka truskawek. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: Mijał czas. Ksiądz się zestarzał istado go opuściło, zwyjątkiem jednego smutnego chłopca, innego odpozostałych. Starzec nauczył chłopca wszystkiego, co sam wiedział, przelał wniego całą swoją wściekłość inienawiść, by zamienić go wptaka na swe podobieństwo. Agdy Cyganie wrócili, wysłał chłopca pod postacią wrony, by sprowadził na nich nieszczęście, iwduchu się radował. Na chwilę znów otworzyłam oczy. Reynaud trwał bez ruchu, zodwróconą głową. Wzór był prawie wpołowie gotowy, omiękkich zarysach. Ale chłopiec nie stał się jeszcze wroną. Wostatniej chwili ogarnął go strach. Rozpalił niewielkie ognisko na brzegu wpobliżu łodzi, jednak nie został, żeby popatrzeć. Uciekł, aogień zgasł, pozostawiwszy tylko blizny na trawie. Stary mężczyzna go obserwował. Zobaczył przez teleskop, że uczeń nie sprostał zadaniu. Po zapadnięciu zmroku udał się wmiejsce, wktórym chłopiec rozpalił ognisko, sam podłożył ogień ipatrzył zukrycia, jak barki płoną. Akiedy nadszedł ranek ichłopiec przybiegł do niego zwieścią, ksiądz pewnie za karę utwierdził go wpoczuciu rzekomej winy. Poczułam, że Reynaud znów drgnął. Cii mruknęłam. Prawie skończyłam. Imimo że on też stał się wroną, blade pióro odróżniało go odpozostałych. Było jego znakiem szczególnym. Całe życie usiłował być taki, jak życzył sobie jego mentor, ale wciąż zawodził. Ilekroć zjawiali się wędrowcy, nie robił tego, co miał robić, aż wkońcu zrozumiał, że nigdy tak naprawdę nie będzie wroną, właśnie zpowodu tego bladego pióra. Dlatego postanowił je wyrwać ibyć jak inni. Lecz blade pióro uparcie odrastało, aż dostrzegły je pozostałe wrony iodsunęły się odniego, świadome, że nie należy do ich grona. Wrona, która była niegdyś chłopcem, wzięła to za oznakę swojej winy. Aż któregoś dnia zjawiła się dziewczyna jedna zwędrowców. Opowiedziała mu historię ochłopcu, który dorastał wprzekonaniu, że jest wroną, ponieważ stary czarownik rzucił na niego zły urok. Agdy zrozumiał, że nigdy nie był wroną, zrzucił pióra, odsłaniając człowieka, którym zawsze był Otworzyłam oczy. Gotowe. Prawie nie było krwi. Chcesz zobaczyć? Reynaud kiwnął głową. Miał mokre oczy. Jego aura wreszcie zaczęła się zmieniać błotnista szarość iposępne brązy zamieniły się wcoś na kształt zorzy. Twoja opowieść rzucił. Nie moja odpowiedziałam. Twoja. KsiążkęZłodziejka truskawek kupicie w popularnych księgarniach internetowych:[tabela=6134709]https://www.granice.pl/news/twoja-opowiesc-fragment-ksiazki-zlodziejka-truskawek/9276Fri, 27 Mar 2020 10:33:51 +0100Stanisław Moniuszko znany i nieznanyMoniuszko Sławomira Koprato nietypowa biografia Stanisława Moniuszki człowieka, który był znakomitym kompozytorem i uczciwym Polakiem, choć może niekiedy w życiu błądził. Więcej tu informacji o jego życiu prywatnym niż o twórczości. Wizerunek tu zaprezentowany okaże się odległy od podręcznikowych życiorysów. To przede wszystkim opowieść o człowieku i jego słabościach, które odsłaniają nam prawdziwy obraz twórcy. [obrazek] Do lektury zapraszaWydawnictwo Harde. Dziś w naszym serwisie prezentujemy premierowy fragment publikacji: Sprawy rodzinne, długi i cztery kanarki Stanisława Moniuszki Pierwsze dziecko Aleksandry i Stanisława przyszło na świat rok po ich ślubie, była to córka Elżbieta. Po niej pojawiło się jeszcze dziewięcioro potomstwa, trójka z nich zmarła w młodym wieku. Pozostali jednak chowali się zdrowo byli to trzej synowie (Stanisław, Bolesław, Jan) i trzy córki (Jadwiga, Zofia, Cecylia). Wraz z powiększaniem się rodziny rosły też jej potrzeby. Na szczęście kamienica Mullerów rozwiązywała problemy mieszkaniowe, chociaż Stanisław musiał mieć do dyspozycji oddzielny pokój do prowadzenia lekcji i komponowania. Powiększająca się gromadka dzieci wymagała jednak zatrudniania różnego rodzaju pomocy domowych nie były to bowiem czasy, gdy matka zajmowała się osobiście wszystkimi sprawami rodziny. Zresztą przy tak licznym potomstwie było to niemożliwe, tym bardziej że młodzi Moniuszkowie musieli przejść edukację zgodną z wymogami epoki. W domu pojawiali się zatem: prywatni nauczyciele, nianie, mamki, kucharze, służące i guwernantki. Ich liczba dochodziła nawet do 20 (!) osób, co zapewne wyjaśnia stałe problemy finansowe rodziny. Nie zostały one zresztą rozwiązane praktycznie do końca życia kompozytora nawet w latach, gdy zarabiał całkiem dobrze, właściwie wszystkie pieniądze wciąż pochłaniało utrzymanie domu. Tym bardziej że zarówno on, jak i Aleksandra lubili żyć na wysokiej stopie wprawdzie mogli odmawiać sobie wyjazdów w modne miejsca, lecz nie oszczędzali na prowadzeniu domowego gospodarstwa. Problem był tym większy, że Moniuszkowie raczej nie mogli liczyć na specjalną pomoc ze strony rodziny. Ojciec Aleksandry, Xawery, zmarł jeszcze przed ich ślubem i rodzina straciła jego emeryturę wojskową. Natomiast ojciec kompozytora popadał w Ubielu w coraz większe tarapaty finansowe. Nigdy nie uchodził za specjalnie dobrego gospodarza, zadłużenie majątku rosło z roku na rok, czasami finanse rodziców Moniuszki były w tak złym stanie, że nie mogli sobie pozwolić nawet na odwiedziny u wnuków czy wyjazd na koncert syna. W tej sytuacji ich pomoc ograniczała się jedynie do przysyłania produktów żywnościowych. Stanisław i Aleksandra żyli zatem na kredyt, non stop byli zadłużeni, a terminowa spłata należności uchodziła za święto. Kompozytor nieraz prosił wierzycieli o przedłużenie terminów płatności, tłumacząc, że pieniądze dla nich przeznaczone zostały inaczej użyte. Natomiast gdy jesienią 1842 roku powrócił z Petersburga, teściowa natychmiast odesłała go z miasta, tłumacząc, że w Wilnie wierzyciele nie dadzą mu żyć. W grudniu tego samego roku sytuacja stała się tak zła, że matka Aleksandry ostrzegła zięcia, by nie pokazywał się w mieście, gdyż pożyczkodawcy byli bardzo rozdrażnieni. Stałym obrazem w kamienicy Mullerów byli przesiadujący w przedpokoju wierzyciele oczekujący na zwrot pieniędzy. Czasami kompozytor nie miał nawet możliwości kupienia żonie prezentu na imieniny, zastawiano też, a potem utracono fortepian. A przecież było to narzędzie pracy Stanisława zarówno jako kompozytora, jak i nauczyciela Gdy jednak sytuacja finansowa się poprawiała, Moniuszko sumiennie spłacał długi, dbając, by nie zamknąć sobie drogi do kolejnych pożyczek. Nie były to małe sumy, z zachowanej korespondencji wynika, że czasami przekraczały one kilkakrotnie jego średni miesięczny dochód. W październiku 1846 roku zadysponował jednorazową spłatę na kwotę 158 rubli (blisko 4 tysiące euro) Dodatkowe koszty generowało także życie towarzyskie, gdyż Moniuszko, promując swoją osobę, musiał nie tylko składać wizyty, lecz także zapraszać gości do siebie. Z miejscem nie było problemów kamienica Mullerów posiadała odpowiednie pomieszczenia i okazała się modnym punktem spotkań. Większy problem stanowiły finanse, gdyż Moniuszków odwiedzało bardzo wielu gości, w tym także ludzie dobrze urodzeni. Bez nich artysta nie mógł liczyć na jakąkolwiek promocję, były to bowiem osoby majętne i ustosunkowane, chociaż faktycznie często bardzo skąpe. Stanisław sporadycznie dostawał od nich niewielkie dotacje, miał jednak nadzieję, że sytuacja ulegnie zmianie. Inna sprawa, że zapraszanie do prywatnego salonu najwybitniejszych obywateli Wilna i okolic uważał za swój obowiązek wobec miasta i muzyki. Dom Moniuszków wspominał Aleksander Walicki stał się () ogniskiem skupiającym całą inteligencję Wilna: literacką i artystyczną. Nie było tam nigdy czasu na zgromadzenia oznaczone, lecz mimowolnie wszyscy tam dążyli i wzajemnie się spotykali. Salon Moniuszki był zbiornikiem najróżniejszych żywiołów, które gdzie indziej żadnym sposobem złączyć się ze sobą nie mogły. Spotykali się tam księża, hrabiowie, urzędnicy, oficerowie, poeci, rzemieślnicy, artyści, hreczkosieje, młodzież ucząca się. Tam ceniono człowieka według jego umysłu i serca, a na biały krawat lub rękawiczki nawet uwagi nie zwracano. Tam niejeden z biednej młodzieży, któremu brak rekomendacji i garderoby stał na zawadzie do wkroczenia na inne salony, śmiało wchodził. Jednak na bogatych znajomych Moniuszko zazwyczaj nie mógł liczyć i w tej sytuacji znaczne nadzieje wiązał z wydaniem Śpiewnika domowego. Pomysł był genialny w swojej prostocie: pieśni Moniuszki miały wypełnić lukę w polskim repertuarze i zapewnić rozgłos ich autorowi. Równie ważny był aspekt finansowy pan Stanisław spodziewał się, że pozytywne recenzje prasowe znacznie zwiększą sprzedaż publikacji. Edycja musiała się odbyć za pomocą systemu prenumerat i subskrypcji, bowiem żaden wydawca nie zaryzykowałby własnych pieniędzy na tak niepewne przedsięwzięcie. Przecież nawet Ballady i romanse Mickiewicza ukazały się w podobny sposób, a ich popularność wprawiła wydawców w osłupienie. Śpiewnik mógł się zatem ukazać jedynie nakładem autora, który zamierzał sfinansować przedsięwzięcie z przedpłat od zamawiających. Konieczne było nie tylko znalezienie odpowiedniej liczby subskrybentów, lecz także dopilnowanie kontroli przedpłat. Jak zwykle w takich sytuacjach bywa, deklaracja zakupu wydawnictwa oraz uregulowanie zobowiązań czasami okazywały się zupełnie rożnymi sprawami. Moniuszko wraz z żoną i teściową poświęcili wiele czasu na przypominanie klientom o konieczności dokonania wpłaty, zdarzały się również sytuacje, że w ogóle nie doczekali się pieniędzy mimo wysłania odbiorcom gotowego Śpiewnika. Natomiast koszty wydania nie były małe pieśni Moniuszki zostały bowiem efektownie zilustrowane litografiami Antoniego Klukowskiego, do tego dochodził jeszcze koszt druku i papieru. Cena pierwszego zeszytu wynosiła 4 ruble (100 euro), natomiast warszawskie wydanie wyceniono o poł rubla więcej. Stolica uchodziła jednak za miasto znacznie zamożniejsze niż Wilno Część egzemplarzy Moniuszko przeznaczył do wolnej dystrybucji, mając nadzieję, że w ten sposób zwiększy sprzedaż. Liczył na pomoc znajomych i rodziny, ale nie zawsze przynosiło to oczekiwane efekty. Największy zawód sprawił mu własny ojciec, który zamiast przekazać synowi pieniądze ze sprzedaży pierwszych egzemplarzy rozporządził nimi według własnego uznania. Przeznaczył je na zakup czterech kanarków najpiękniejszych dla żony oraz głowy cukru za trzy ruble. Potem było jeszcze gorzej matka Moniuszki musiała uspokajać syna, że osobiście dopilnuje, aby Papa darmo nie rozdawał przysłanych mu egzemplarzy Dochód z przedsięwzięcia nie był zbyt duży, ale stanowił pewne zasilenie domowego budżetu. Kompozytor zresztą wspominał, że ze sprzedaży Śpiewnika opędzał najważniejsze potrzeby. Zaczął też planować kolejne zeszyty wydawnictwa łącznie ukazało się ich 12, z czego część pośmiertnie. Rozwiązaniem części problemów bytowych kompozytora okazało się objęcie przez niego posady dyrektora orkiestry teatralnej w Wilnie. Miało to miejsce jesienią 1846 roku. Moniuszko otrzymał wówczas stałe honorarium w wysokości 50 rubli miesięcznie (1250 euro). Tak mało mam czasu zwierzał się warszawskiemu przyjacielowi, Jozefowi Sikorskiemu aż płacz bierze do moich lekcji przybyło jeszcze nowe, chociaż dość wdzięczne zatrudnienie: powierzono mnie dyrekcję tutejszej orkiestry teatralnej, ktorą na koniec wzięto na stałą gażę. Muszę dwa razy w tygodniu grać z nią rożne rożności, a przy tym dostarczać muzykę różną do melodram i wodewilów (!), za co biorę 50 rubli miesięcznie. Nieźle by to było, gdyby orkiestra była pełniejsza i zdolniejsza6. Kompozytor zdawał sobie sprawę, że w Wilnie nie znajdzie lepszych muzyków, lecz chwilami poziom orkiestry wprowadzał go w stan przygnębienia. KsiążkęMoniuszko kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6137009]https://www.granice.pl/news/stanislaw-moniuszko-znany-i-nieznany/9275Fri, 27 Mar 2020 10:27:20 +0100Nadzieja w trudnych czasach. „Emi i źródło Ekry" Ewy MateryNarodziny dziewczynki z niebieskim pasmem we włosach sprawiają, że ród kalijów ogarnia trwoga. Dziecko takie jest zwiastunem ciężkich czasów. Daje jednak również nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Kalijowie, wsparci mądrością ksiąg, skupiają się właśnie na tej nadziei. Emi wzrasta otoczona miłością siostry i troską kalijskiej starszyzny, każdego dnia przygotowując się do misji, którą wyznaczyło jej życie. Której będzie musiała podjąć się szybciej, niż ktokolwiek przypuszcza. [obrazek] Emi i źródło Ekry toniezwykle barwna opowieść o tolerancji, miłości, uczciwości i odwadze. O tym, że czyste serce, nieskażone pychą i wolne od uprzedzeń, może zmieniać świat. Do lekturyksiążki wyróżnionej w V Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży zapraszaWydawnictwo Literatura. Dziś w naszym serwisie możecie zajrzeć do jej wnętrza: [flipbook=/images_extra/pdf/2020/02/emi-full.pdf] Książkę Emi i źródło Ekrymożecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6100817]https://www.granice.pl/news/nadzieja-w-trudnych-czasach-emi-i-zrodlo-ekry-ewy-matery/9274Fri, 27 Mar 2020 10:02:49 +0100Rasowy horror dla nastolatków. „Zamieć" Gabriela DylanaKazała nam usiąść i opowiedziała pewną historię. Historię istot, które żyły w lasach i jedynie nocą wyłaniały się ze swoich kryjówek. Charliemu szkolny wyjazd narciarski wydaje się doskonałą okazją do ucieczki przed nieszczęśliwym życiem rodzinnym. Nadchodzi jednak burza i miasteczko zostaje odcięte od reszty świata... Uwięzieni w górach uczniowie wraz z tajemniczą przewodniczką Hanną czekają, aż śnieg przestanie padać. Jednak kiedy zapada noc, pewien do tej pory zapomniany sekret przypomina o sobie. Burza okazuje się wówczas najmniejszym z problemów... [obrazek] Zamieć" świetnie sprawdza się jako horror. Akcja wciąga od pierwszej strony, budzi przerażenie i strach, nie pozwalając oderwać się od kolejnych, krótkich, niemal zawsze wieńczonych cliffhangerem rozdziałów. To świetna rozrywka dla fanów gatunku, dla wszystkich, którzy mają ochotę się pobać lub oderwać myśli od bieżących spraw. - recenzja książki Zamieć" Do lektury powieści Gabriela DylanaZamieć zaprasza Wydawnictwo Zielona Sowa. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam premierowy fragment książkiZamieć. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: Rozdział trzeci Charlie nie mógł przestać śnić. Przeniósł się w czasie może rok wstecz albo nieco wcześniej do jednej z najgorszych chwil w swoim życiu. Otaczające go powykręcane twarze dzieliła chwila od przemienienia się w coś jeszcze bardziej potwornego. Siedział razem z pracownikiem socjalnym w ciasnym gabinecie dyrektora i słuchał coraz gorszych wiadomości. Grad słów wydobywających się z ust nauczyciela przypominał ostrzał armatni. Zapadająca ciemność. Gasnąca fala posztormowa. Brak większych nadziei. Koniec poszukiwań. Chłopak chciał się przenieść jak najdalej od tego miejsca. Od tego wspomnienia. I nagle przeniósł się. Ból przedarł się przez jego sen, najpierw ćmiący, a potem dużo ostrzejszy. Charlie miałwrażenie, że na szyi zaciska mu się pętla. Nie dławił go jednak smutek, ale coś namacalnego, wręcz fizycznego, uciskało go tuż pod jabłkiem Adama. Tak na dobre obudził go dźwięk jego dławienia się. Potem zrozumiał, że ktoś ciągnie go do tyłu, w stronę światła. Brutalnie szarpie go za kołnierz. Otworzył oczy i wszystko wróciło. Niezwykle szybki zjazd ze stoku, huk gdzieś nad głową, potężna fala śniegu i odłamków skalnych spadająca na niego i unosząca niczym dryfującą kłodę drewna. Odkaszlnął, wypluł trochę śniegu i wziął głęboki oddech. Uświadomił sobie, że dotąd jedynie walczył o tlen. Że desperacko go pragnął. Przetoczył się na kolana i uniósł głowę. Zobaczył krajobraz zupełnie nieprzypominający tego, który przed chwilą podziwiał. Tam, gdzie rozciągały się mięciutkie, nieskalane ludzką stopą połacie świeżego śniegu, leżała teraz wielka breja. Zupełnie jakby niewidzialne koparki przeorały zbocze, wręcz wywróciły je do góry nogami. Tu i tam spod zasp wystawały odłamki szarych skał. Przypominały Charliemu miny. W mig zrozumiał, jak wielkie miał szczęście, że zakończył tę przygodę w jednym kawałku. Tańczące wokół płatki śniegu tworzyły delikatną mgiełkę. Charlie odkaszlnął, splunął i spróbował wstać. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że ma towarzystwo. Kilka metrów dalej zauważył człowieka obserwującego go zza lustrzanych gogli. Kawałek dalej, na stoku, stał skuter śnieżny. Charlie domyślił się, że nieznajomy zauważył schodzącą lawinę i ruszył mu na pomoc. Teraz uniósł dłoń i odsunął szalik zasłaniający usta. Co ty sobie, do cholery, myślałeś? Kaptur i gogle wciąż zasłaniały twarz nieznajomego, jednak głos zdradził Charliemu, że ma do czynienia z kobietą. Mówiła surowym, nieco kanciastym angielskim. W jej tonie słychać było złość. Charlie próbował odpowiedzieć, ale ku swojemu zaskoczeniu nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa. Odkaszlnął po raz kolejny, otarł twarz i włosy ze śniegu, a potem pokręcił głową. Kiedy? wykrztusił. Dziewczyna uniosła gogle i spojrzała na niego z niedowierzaniem. Dummkopf! Tutaj? Na stoku? Teraz? Co ty sobie myślałeś? Splunął pod swoje stopy. Na zrytej pokrywie śnieżnej pojawiła się plama lodu i krwi. Bardzo bolała go głowa, jednak zadarł ją i mrużąc oczy, spojrzał na padający śnieg. Potem ze znużeniem przeniósł wzrok na dziewczynę. A co tobie do tego? Szare oczy nieznajomej błysnęły złowrogo. Skoczyła do przodu i jej pięść wylądowała na jego szczęce. Cofnął się zaskoczony i z trudem utrzymał równowagę. Dziewczyna pogroziła mu palcem. Jak to co? Musiałam tu zjechać i wyciągnąć cię spod śniegu. Przecież byś się udusił! Scheisse, nie zasługujesz na dalsze życie! Wy, idioci, zjeżdżacie tutaj przeświadczeni, że jesteście tacy super. A co, jeśli na dole byli jacyś narciarze? Albo turyści? Jak myślisz, co by zrobili, gdybyś zrzucił im na głowy tę całą górę? Dziewczyna była wściekła i Charlie na wszelki wypadek cofnął się o krok. Potem uświadomił sobie, że jedną nogę wciąż ma przypiętą do deski snowboardowej. Niezgrabnie się pochylił i ją uwolnił. Drugie wiązanie puściło i zapewne znajdowało się pod śniegiem, razem z jego goglami, rękawiczkami i słuchawkami. Pewnie nigdy już ich nie odzyska. Ostrożnie podniósł się i westchnął. Wiedziałem, że jestem tu sam. Nikogo nie naraziłem na niebezpieczeństwo. I przykro mi, że musiałaś tu zjechać i mnie ratować. Nieznajoma spojrzała na jego deskę i pokręciła powoli głową. Ten sprzęt ma z dwadzieścia lat. Pochodzi jeszcze z lat dziewięćdziesiątych. Prawdziwy zabytek. Nie powinieneś tutaj jeździć. Co ty w ogóle wiesz o górach? Czy kiedykolwiek wcześniej postawiłeś nogę na śniegu? Wracaj do swoich angielskich przyjaciół. Im szybciej stąd wyjedziecie, tym lepiej! Charlie czuł złość, ale też się wstydził swojego zachowania. Odezwał się, zanim zdołał przemyśleć swoje słowa. Znam góry i potrafię dobrze jeździć. A deska należała do mojego taty. Owszem, jest stara, ale potrafię wyczarować na niej więcej niż ci wszyscy ludzie, których widziałem tu w tym tygodniu. Naprawdę przykro mi, że musiałaś zjechać ze szlaku i wykopać mnie spod śniegu. Nie planowałem tego. Za kilka dni wracam do domu i chciałem po prostu rozejrzeć się po okolicy. Dziewczyna zaśmiała się, chociaż nie wyglądała na rozbawioną. Zatem już się rozejrzałeś, prawda? Mam nadzieję, że dobrze się bawiłeś podczas tej małej wycieczki, na której spuściłeś w dół pół stoku. Na pewno wiedziałeś, że to teren zamknięty. Ludzie ginęli w tych górach. Naprawdę wielu nie wróciło. Także moich bliskich. Słyszałam, co pierwszego dnia Stefan mówił swojej grupie. Nikt nie może tutaj zjeżdżać, chyba że chce skończyć sześć stóp pod ziemią. Charlie pokiwał głową. Czuł się pusty w środku i ogromnie zmęczony, a jednocześnie miał wrażenie, że boli go całe ciało. Nie miał ochoty na kłótnię. Pragnął wrócić do hotelu i chociaż na chwilę znaleźć się w łóżku. Posłuchaj... Przepraszam, naprawdę. Nie chciałem nikogo zdenerwować... Dziewczyna posłała mu znaczące spojrzenie i ruszyła w stronę skutera śnieżnego. W połowie drogi zatrzymała się i odwróciła. To po co to zrobiłeś? Dla emocji? Żeby się przechwalać przed kumplami? Charlie dotknął tej części szczęki, w którą go uderzyła. Znów pokręcił głową. Nie mam kumpli. Nawet gdybym miał, to i tak bym im o tym nie opowiedział. Więc o co ci chodziło? Chciałeś się zabić? fuknęła nieznajoma. Przez chwilę patrzył jej w oczy, pozwalając, żeby jej słowa do niego dotarły. Potem poczuł, że jego wzrok zasnuwa mgła. Przetarł twarz wierzchem dłoni. Zamiast jej odpowiedzieć, pochylił się, podniósł uszkodzoną deskę i ruszył w dół zbocza. W niektórych miejscach zaspy miały dobre pół metra, dlatego szło się z trudem. Mimo to oddalał się od dziewczyny. Z każdą chwilą robiło się coraz ciemniej. Widoczne w oddali pomarańczowe światła wioski migotały na tle mroku. Dotarcie do Kaldgellan zajmie mi pewnie kilka godzin, pomyślał, uświadamiając sobie szaleństwo swojego planu. Po kilku minutach usłyszał warkot silnika i się odwrócił. Po chwili skuter śnieżny dziewczyny zatrzymał się tuż obok niego. Nie dostrzegł jej oczu, a jedynie swoje rozmazane odbicie w lustrzanych goglach nieznajomej. Miał skołtunione, przyprószone śniegiem włosy i brązowe oczy, w których krył się jakiś żal. Kiedy się odezwała, z jej tonu zniknęła złość. Zapada zmrok, a zamieć raczej nie przejdzie bokiem powiedziała pozbawionym emocji głosem. Jeśli zamierzasz zejść z tej góry, a później przedrzeć się przez dolinę, możesz się potknąć i wywołać kolejną lawinę albo po prostu zamarzniesz. Nie chcę mieć cię na sumieniu. Wskazała miejsce za swoimi plecami. Wsiadaj i módl się, żebym nie była na tyle wkurzona, aby cię zrzucić gdzieś po drodze. Rozdział czwarty Z parapetu przy oknie sypialni na drugim piętrze hotelu Tara obserwowała powoli zanikające światło dnia. Przysunęła się do pokrytej szronem szyby i umościła we własnym kapturze, czując powiew wiatru przebijającego się przez szklaną taflę. Gdyby wytężyła wzrok, zobaczyłaby pochód roześmianych, rozgadanych ludzi wracających spod stacji kolejki górskiej, z nartami i deskami snowboardowymi przerzuconymi przez ramiona. Niebo rozciągające się nad ich głowami przybrało kolor stalowej płyty, poniżej której wirowały na wietrze białe plamki konfetti. Mam nadzieję, że wyszaleli się na stoku pomyślała Tara bo następnych kilka dni spędzą uwiązani w tym hotelu. Doskonale wiedziała, że trudno to nazwać dobrą rozrywką. Podczas śniadania najgorętszym tematem była nadciągająca burza. Tara podsłuchała jednego z instruktorów, który mówił o zamieci i wyjaśnił, że kiedy nadejdzie, zabronią jeżdżenia na nartach czy deskach. I to do końca dnia! Kolejka stanie, a trasy zjazdowe zostaną zamknięte. Tara chciała się dowiedzieć więcej, ale wtedy pojawiła się pani Newman i zaczęła ją łajać na oczach całej grupy. To był ostatni kontakt, jaki miała ze światem zewnętrznym. Pokręciła głową i spojrzała na telefon pewnie setny raz w ciągu ostatniej godziny. Cicho zaklęła. Nic. Zupełnie nic. Od śniadania nie tylko nie mogła korzystać z internetu, ale w ogóle nie miała zasięgu, co powoli zaczynało ją wkurzać. Zaklęła po raz kolejny, rzuciła swojego błyszczącego iPhonea na łóżko i postanowiła wrócić do obserwowania ludzi spacerujących za oknem. Nagle ktoś gwałtownie zapukał do jej drzwi. Tara! Możesz otworzyć, proszę? Muszę się przebrać i zejść na kolację, ale wcześniej chciałabym z tobą porozmawiać! Dziewczyna westchnęła, ziewnęła, poczłapała do drzwi i lekko je uchyliła. W szparze zobaczyła poważną i surową twarz pani Newman. Kobieta miała na sobie fioletową puchówkę zapiętą aż pod szyję, a także zsuniętąna brodę różową przepaskę. W jej włosach błyszczały topniejące płatki śniegu. Przyniosę ci na górę jedzenie, ale nie chcę, żebyś schodziła i stykała się z pozostałymi uczniami. Zostaniesz tu, w swoim pokoju. Możesz gapić się na ściany, jeśli chcesz. A jeśli rzeczywiście się nudzisz, zajrzyj do socjologii czy psychologii, ale nawet nie myśl o wychodzeniu stąd, nie mówiąc o opuszczaniu hotelu. Rozumiesz, co do ciebie mówię? Tara wzruszyła ramionami. Jest tak zimno, że nie mam najmniejszej ochoty na spacery. Zresztą wszystko mi jedno. Odsunęła sprzed oczu kosmyk długich, jasnych włosów i spojrzała na panią Newman z tak wielką pogardą, na jaką było ją stać. Grymas niezadowolenia na twarzy nauczycielki się pogłębił, a zmarszczki na czole i wokół oczu stały się wyraźniejsze. Pewnie uważasz to wszystko za dobry żart, Taro, ale zapewniam cię, że jeśli znów natknę się na ciebie nocą na piętrze chłopców, to zjadę z tobą w dolinę, zapakuję do wynajętego samochodu i osobiście odwiozę na lotnisko. I to bez względu na pogodę! Tara ponownie wzruszyła ramionami i spojrzała na swoje paznokcie. Kiedy jej rodzinie skończyły się pieniądze i została skazana na wszystkie niewygody związanez państwową edukacją, nie spodziewała się, że będzie aż tak źle. Pani Newman otworzyła szerzej drzwi. Jej twarz poczerwieniała ze złości. Nie interesuje mnie, jak się zachowujesz w domu. Tu obowiązują jednak pewne zasady. Pewnie myślisz, że jesteś nietykalna, ale wcale tak nie jest. Jeszcze raz wywrócisz oczami, a zostaniesz w tym pokoju do końca pobytu! Kobieta najwyraźniej czekała na jej odpowiedź. Tara zrozumiała, że została przyparta do muru, i powstrzymała się od sarkastycznej riposty. Przez dłuższą chwilę milczała. W końcu nauczycielka pokiwała z satysfakcją głową i zamknęła drzwi. Kiedy schodziła po schodach, Tara wsłuchiwała się w jej kroki. Dziwka mruknęła. Odwróciła się i padła na łóżko. Odszukała telefon. Włączyła Snapchata i zobaczyła dobrze znajomą informację Brak połączenia z serwerem. Od śniadania ten komunikat pojawiał się w każdej aplikacji i na każdej stronie internetowej. I nie zmieniał się niezależnie od tego, jak często Tara to sprawdzała. Zsunęła kaptur polaru na ramiona i znów zainteresowała się widokiem za oknem. Wróciła do obserwowania malutkich ludzi przedzierających się przez śnieżną zadymkę w stronę ciepłych świateł hotelu. Rozdział piąty Bez szumu telewizji w tle jadalnia wydaje się niepokojąco ponura, uświadomił sobie Nico. Chociaż większość miejsc w tym rustykalnym pomieszczeniu zajmowali już rozgadani uczniowie, a w jednym z rogów buzował ogień, bez poobijanego, starego telewizora oraz mniejszych ekranów rozwieszonych po całej sali czegoś mu brakowało. Tego wieczoru miał być transmitowany mecz. Anglia kontra Rosja. Nico nie przepadał za piłką nożną. Nie potrafiłby nawet dobrze kopnąć piłki, gdyby od tego zależało jego życie, nie licząc może sytuacji, gdy miałby w garści pad od Xboksa. Jednak lubił wielkie spotkania za to, że zbliżały ludzi. Czuł się wówczas częścią większej grupy. Ale mecz padł ofiarą nawałnicy, która huczała i burczała na zewnątrz. Zdawało się, że pod wpływem jej groźnychpomruków wyginają się cienkie ściany hotelu. Nico nigdy nie widział tak potężnej burzy, ale też przez całe życie prawie nie opuszczał Bristolu, więc nie miał porównania. Telewizja nie była jej jedyną ofiarą. Padł też internet, i to nie tylko na komórkach i tabletach, ale również w starym komputerze stojącym w lobby. Nico próbował wcześniej wysłać z niego mejla do domu, do mamy, ale nie udało mu się nawiązać połączenia. Do tego nie miał zasięgu w komórce. A zatem nie było Minecrafta, nie było Grand Theft Auto, nie było żadnej sieciowej rozrywki. Nico tak się przyzwyczaił do widoku uczniów ściskających w dłoniach świecące ekraniki, że ich brak z niejasnych powodów go niepokoił. Spojrzał na swojego najlepszego kumpla, Chrisa. Też nie masz? zapytał. Chris pokiwał głową, podrapał się po swoich długich, tłustych włosach i z ponurą miną wrócił do konsumowania resztek kolacji. Nico obserwował go przez chwilę, następnie wyciągnął się na krześle i rozejrzał po sali. Stado jeleni i lisów o szklanych oczach gapiło się na niego z obitej drewnem ściany, do której przymocowano ich nieszczęsne głowy. Stworzeń było dwanaście, ich pyski znieruchomiały na wieki w bezsilnej wściekłości i niepokojąco prawdziwymzaskoczeniu. W jednym z rogów potężna, czarna skóra niedźwiedzia wisiała do góry nogami, tylnymi łapami niemal dotykając sufitu. Nico zauważył, że jego koledzy wpakowali martwemu misiowi do paszczy resztki kolacji. Przypalone, a nawet czarne kawałki kurczaka ponadziewali mu na zęby. Tak zła była tu kuchnia! Za fatalną jakość jedzenia nie należało winić dwóch Polek, które biegały z kuchni do lady służącej do wydawania posiłków i dalej do stołów, roznosząc kolejne talerze z przesmażonymi nuggetsami, tłustymi frytkami i brązową, więdnącą sałatą. Nico słyszał, że menedżer hotelu się rozchorował, zostawiając tym dziewczynom na głowie niemal cały ośrodek, a były może kilka lat starsze od uczniów, dla których gotowały. Jednak nawet przed pojawieniem się kolacji w hotelu panowały minorowe nastroje. Być może przyczyną była burza, która miała aż na kilka dni uniemożliwić jazdę na nartach. Poza tym czas na wycieczce płynął zbyt szybko. Dokuczliwy był przede wszystkim brak świecących się ekraników. Przygnębiało też czasowe odcięcie od świata otaczającego tę senną, austriacką wioskę. Niezależnie od przyczyn tego wieczoru radosna atmosfera prysła. Instruktorzy, którzy zazwyczaj stali przy barze i delektowali się piwem albo shotami, a także żartowalize swoich uczniów, mieli inne plany na tę noc i tak jak Matthias zostawili Stefana samego. Właśnie rozmawiał z efektowną barmanką o surowych rysach. Dziewczyna miała długie, czarne włosy, podgolone po bokach i związane w kitkę, a do tego ponure, szare oczy o świdrującym spojrzeniu. Pod kombinezonem narciarskim nosiła krótki top, a srebrny kolczyk w jej nosie świecił nawet w przyćmionym świetle stołówki. Nico obserwował ją przez chwilę, aż upewnił się, że dziewczyna nie patrzy w jego stronę. Wydawała się bardzo szczupła, ale jednocześnie była proporcjonalnie zbudowana, a nawet atletyczna. Chłopak był niemal pewien, że kilka dni temu widział ją w górach, gdzie prowadziła grupkę turystów drogą biegnącą poza wyznaczonymi szlakami. Cokolwiek szeptała Stefanowi do ucha, nie napawało jej radością. W pewnym momencie przerwali rozmowę i spojrzeli w jego stronę, jakby wyczuli, że im się przygląda. Od razu zrobił się czerwony i zaczął się gapić w pusty ekran swojego telefonu. Po kilku sekundach uniósł głowę i uświadomił sobie, że wcale nie patrzyli na niego. Całą swoją uwagę skupili na kimś, kto właśnie wszedł do jadalni. Nico spojrzał za siebie i zobaczył Charliego. Chłopak minął jeden ze stołów. Kosmyki czarnych włosówopadały mu na oczy. Miał na sobie sfatygowaną bluzę z kapturem i podarte spodnie. Kiedy szedł w stronę lady, nie odrywał wzroku od podłogi. A oto koleś, który nigdzie nie pasuje, pomyślał Nico. Dzięki niemu czuł się szczęśliwy, że uchodzi za geeka. Zupełnie jakby nad Charliem stale unosiła się burzowa chmura! Zauważył, że chociaż przeszedł przez całą salę, nikt nawet na niego nie spojrzał. Pojawił się kilka miesięcy wcześniej, dwa tygodnie po rozpoczęciu semestru, kiedy zajęcia dawno już trwały. Na korytarzach sporo się o nim mówiło. Według krążących plotek wyleciał z innej szkoły, miał koszmarną rodzinę i sporo wspólnego z narkotykami. Nikt nie znał prawdy. Natomiast Nico widział, jak go prowadzono na spotkanie z policją, która kilkukrotnie pojawiła się w szkole. Sądząc po jego wyrazie twarzy, nie spodziewał się dostać nagrody za obywatelską postawę. Ukuto nawet teorię, że jego ojciec siedzi w więzieniu za morderstwo. Nico nie wierzył w te plotki, jednak one trochę tłumaczyły, dlaczego chłopak trzyma się na uboczu i nie zadaje się z innymi uczniami. Nico chodził z nim na plastykę i wiedział, że podczas zajęć Charlie z nikim nie rozmawia najwyraźniej nie miał w szkole żadnych kumpli. A jednak zobaczył go w autokarze, który zabrał ich spod szkoły w Bristolu. W ciągu trwającej dwadzieścia siedem godzin podróży spojrzał kilka razy w jego stronę. Za każdym razem chłopak spał lub ze słuchawkami na uszach gapił się nieprzytomnie w okno. Pierwszego dnia wyjazdu zawołano ich na dół, żeby podzielić na grupy w zależności od umiejętności. Wtedy Nico usłyszał, jak Malachi, Jordan i kilku innych wysportowanych chłopaków śmieje się szyderczo lub głośno rechocze. Początkowo myślał, że znów padł ofiarą ich niewybrednych żartów. Nie pierwszy raz. Kiedy jednak się odwrócił, zobaczył Charliego. Chłopak właśnie wynurzył się z hotelu. Pod pachą swojej parki dźwigał poobijaną, upstrzoną naklejkami starą deskę snowboardową, która sprawiała wrażenie, jakby przez długie lata gromadziła kurz na strychu. Jego rękawiczki i spodnie wyglądały jak ciuchy ze sklepu z używaną odzieżą, a buty narciarskie trzymały się tylko dzięki grubej warstwie srebrnej taśmy klejącej. Jeśli Charlie słyszał ich rechot, nie pokazał tego po sobie. Szybko go zresztą uciszył. Przy górnej stacji kolejki przypiął deskę do butów i stanął na niej. Pochylił się do przodu i do tyłu, podskoczył z półobrotem, a potem popędził w dół stoku. Po drodze bez większych problemów skręcał na boki, a nawet pozwolił sobie na olśniewający pokaz podskoków i flipów.To, gdzie nauczył się tak dobrze jeździć, pozostawało jego kolejną tajemnicą. Z pewnością jednak swoim popisem zamknął gęby chłopaków z drużyny rugby. Jak gdyby czytali w jego myślach... Po przeciwnej stronie sali rozległ się głośny okrzyk. Nico odwrócił się i zobaczył Ryana siedzącego razem z kilkoma kumplami. Grali w tę dziwną grę, w której podrzuca się plastikową butelkę tak, żeby wylądowała na stole. Nico nigdy nie rozumiał zasad tej zabawy, ale nie był na tyle wysportowany, żeby znać się na rzucaniu piłką, butelką czy czymkolwiek innym. Obserwując ich zachowanie, zastanawiał się, czy przypadkiem nie stanowili kolektywnego umysłu, chociażby takiego jak Borg ze Star Treka. Kiedy w szkole pojawiła się informacja, że dla uczniów klas szóstych przygotowano wyjazd narciarski, chłopaki z drużyny rugby od razu zajęli dziesięć z trzydziestu dostępnych miejsc. Kiedy się nudzili, potrafili nieźle dokazywać, ale Ryan starał się kontrolować kumpli. Chociaż możliwe, że była za to odpowiedzialna ich kumpela Shiv, która szybko została zaakceptowana przez drużynę (o czym Nico mógł jedynie pomarzyć) i działała uspokajająco na tę całą bandę naładowaną testosteronem. KsiążkęZamieć kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6100656]https://www.granice.pl/news/rasowy-horror-dla-nastolatkow-zamiec-gabriela-dylana/9273Thu, 26 Mar 2020 12:21:42 +0100Ona umrze. Fragment książki „Gruzowisko"Kiedy Leon Zarzeczny w styczniu 1945 roku wrócił do Warszawy, miasto przypominało jedno wielkie gruzowisko. Gdy znalazła się tu Ewa Lerska, jej życie także legło w gruzach. Koniec wojny dla nich obojga nie wiąże się z rozpoczęciem nowego życia. Jego dręczą świeże wspomnienia tragedii powstania warszawskiego, na niej ciążą tragiczne konsekwencje zsyłki do Kazachstanu, służby wojskowej w armii generała Berlinga i dozoru majora NKWD. Niestety w ZSRR została córeczka, którą Lerska próbuje odzyskać. Co musi zrobić zdesperowana matka, aby ponownie cieszyć się swoim dzieckiem? Jak potoczą się losy bohaterów w zrujnowanej Warszawie? Czy uda im się wyplątać z matni, jaką zastawiła na nich historia? [obrazek] Do lektury powieści Aleksandry Katarzyny MaludyGruzowisko zapraszaWydawnictwo Szara Godzina. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam premierowy fragment książki Gruzowisko. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: Ze sceny płynęły dźwięki V Koncertu Es-dur Beethovena. Potężne uderzenia dźwięków całej orkiestry, a potem Bereżyński zagrał pierwszy pasaż, z lekkością przebiegając po niemal całej klawiaturze. Dwa szybkie tryle i znowu orkiestra. Ewa starała się słuchać. Wszystko, byle nie myśleć Niech ją znowu nie najdą wspomnienia tamtego najtragiczniejszego dnia Jednak nieposłuszna myśl już szybowała ponad stepami dyszącymi upałem, już zbliżała się do miasta leżącego na płaskim pogórzu nad szeroko i spokojnie rozlewającą się rzeką Iszym. Akmolińsk. Aneczka była już tak osłabiona, że nie mogła stanąć na nóżkach. I Ewa tylko tym się martwiła, tylko to widziała. Nie marzyła już o wydostaniu się z kraju Sowietów z armią Andersa, tylko przypominała sobie widok dzieci maszerujących pod nadzorem opiekunek. Były czyste i syte. Widziała je właśnie tu, w Akmolińsku, zaraz po tym jak konwój wyrzucił ich z wagonów, którymi przyjechali z Polski, i nakazał ładować się na wozy mające zawieźć ich do Żołymbetu. Maszerujące ulicą Akmolińska dzieci wydawały się spokojne i całkiem zadowolone ze swojego losu. Ewa wtedy zapytała o nie jednego z konwojentów, a on jej odpowiedział: dietskij dom. I teraz Ewa uczepiła się tego obrazu jak ostatniej szansy. Nie widziała innego ratunku dla swojego dziecka niż radziecki sierociniec. Nietrudno było go znaleźć. Mieścił się w obszernym parterowym budynku stojącym niedaleko cerkwi. Ewa weszła do środka, niosąc na rękach Aneczkę. Ogarnął ją chłód i cień, jakie zwykle panują w starych domach. Korytarz, w którym się znalazła, miał czystą drewnianą podłogę i prowadził na przestrzał prosto do otwartych drzwi po drugiej stronie, za nimi zaś widać było rozświetlony słońcem sad. Dochodził stamtąd dziecięcy gwar. Kogoś szukacie? zagadnęła ją starsza kobieta z włosami przewiązanymi chustką i w gospodarskim fartuchu. Ewa nieco chaotycznie zaczęła opowiadać swoją historię, ale ona nie zamierzała jej słuchać. Powinnyście porozmawiać z Nataszą Samojłową przerwała jej, wskazując drzwi na końcu korytarza. Pokój, w którym Lerska zastała kierowniczkę domu dziecka, był strasznie zagracony, a z portretu zawieszonego na ścianie, tak jak wszędzie indziej, spoglądał życzliwie uśmiechający się Stalin. Samojłowa była wysoką, kościstą kobietą w nieokreślonym wieku. W jej dużych, ciemnych oczach widać było dobroć, ale na Ewę spoglądała z niechęcią. Ja nie mam wolnych miejsc powiedziała z naciskiem, zanim jeszcze Ewa zdążyła otworzyć usta. Ona umrze. Lerska nie chciała płakać, ale łzy same płynęły jej po policzkach. Ona już umiera Ja nie mam wolnych miejsc powtórzyła Samojłowa. Ciężko usiadła na krześle i z zakłopotaniem pocierała czoło. Zrozumcie tak wiele dzieci teraz umiera Mamy wojnę Ja mogę przyjąć tylko dziecko żołnierki A i to Ależ tak! Ja właśnie byłam w komendzie uzupełnień i powiedziano mi, żebym tylko zostawiła Aneczkę Samojłowa wiedziała, że Ewa kłamie. Współczuła jej i nie miała o to pretensji. Sama w jej sytuacji pewnie postąpiłaby tak samo. Tak, idźcie tam, dadzą wam tam stosowną bumagę. Ewa doceniła dobre serce kierowniczki. Czy mogę na ten czas zostawić tu Aneczkę? Ona już nie ma siły I nigdy już nie wrócicie! W Samojłowej odezwała się podejrzliwość. Matki imały się różnych sposobów, by zostawić u niej swoje dzieci. Niejedno już widziała. Czy ta kobieta była inna? Zrozumcie zmieniła ton jestem ściśle rozliczana, kontrolowana. Wszystko dla frontu, wszystko dla zwycięstwa, nie mogę Ja wiem szepnęła Ewa zrezygnowana. Poczekajcie. Samojłowa wybiegła z pokoju i za chwilę wróciła z blaszanym kubkiem pełnym mleka. To dla małej Jeśli tylko będę miała zaświadczenie, to ją przyjmę. W komendzie uzupełnień podejrzliwym okiem patrzono na Polaków. Właśnie kraj obiegła wiadomość, że wojsko utworzone przez generała Andersa opuściło Sowiety i schroniło się w Iranie. Jednak nowi żołnierze byli potrzebni. Pod Stalingradem wojska radzieckie i niemieckie zwarły się w śmiertelnym uścisku. Batalion kobiecy się dopiero formuje powiedziano, ale mimo to Ewie udało się zdobyć stosowny papier. KsiążkęGruzowisko kupicie w popularnych księgarniach internetowych: [tabela=6136387]https://www.granice.pl/news/ona-umrze-fragment-ksiazki-gruzowisko/9272Thu, 26 Mar 2020 12:04:12 +0100Masz tę moc! Darmowa książka o koronawirusie dla dzieci dostępna do pobrania. Zobacz całość!Ludzie związani z rynkiem książki z inicjatywy ilustratorki Ewy Podleś stworzyli kierowaną do najmłodszych czytelników książkę o koronawirusie. Nie próbują jednak w ten sposób zarobić na obecnej sytuacji. Książka dostępna jest w wersji elektronicznej do pobrania całkowicie za darmo. Nosi tytuł Masz tę moc!". [obrazek] Drodzy Znajomi i Nieznajomi, oto książka o kolczastym złoczyńcy koronawirusie i jego kumplach. Powstała dzięki inicjatywie Ewy, a także dzięki życzliwości i zaangażowaniu wielu innych osób lekarzy, psychologów, wydawców. Stworzyliśmy ją z myślą o dzieciach ku przestrodze, ale też ku pokrzepieniu serc. - napisała na Facebooku Agnieszka Frączek, autorka książek dla dzieci Twórcy książki podkreślają, że bardzo trudno jest nam odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji, jaką jest pandemia. Środki bezpieczeństwa wprowadzone przez rząd mogą niepokoić. Nagłaśniane przez media informacje powodują, że niektórych z nas opanowuje strach i panika. Książka Masz tę moc ma za zadanie pomóczrozumieć, co tak naprawdę się stało, czym jest epidemia, co to jest koronawirus i jak się go wystrzegać. Napisana jest w sposób przystępny, odpowiedni zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Krótkie, proste zdania uzupełniają duże, kolorowe ilustracje. Czytaj także: Księgarnie niezbędne dla zdrowia! Nawet w czasie epidemii. Masz tę moc! Książka o koronawirusie dla dzieci Twórcy książki tłumaczą, czym są wirusy i jak można się nimi zarazić. Pokazują też, jak ważna jest dbałość o higienę, częste mycie rąk, ograniczenie bezpośrednich kontaktów z osobami starszymi nawet dziadkami. Zalecenia WHO oraz Ministerstwa Zdrowia zaprezentowane zostały w formie atrakcyjnej dla dzieci. Wizerunek koronawirusa nie wywołuje strachu, twórcy pomagają też oswoić się z coraz częstszym na ulicach widokiem lekarzy czy pracownikach SANEPiDu w w kombinezonach ochronnych. Po lekturze znika niepokój, utrwalone zostają zaś zasady związane z dbałością o zachowanie higieny. Masz tę moc! Książka o koronawirusie dla dzieci jak pobrać? KsiążkęMasz tę moc pobrać można całkowicie za darmo, wystarczy kliknąćtutaj! Książkę stworzyli: Ewa Podleś,Agnieszka Frączek,Alicja Bender, Baltazar Fajto,Patrycja Herbut, Monika Kalinowska,psych. Ewelina Krupniewska,lek. med. Beata Kusak,lek. med. Justyna Laskowska,lek. wet. Wiktoria Mełges, psych. Ewelina Opalko,Basia Szymanek,Joanna Wasilewska,psych. Agnieszka Wilkaniec-Herman, Natalia Zalewska-Domitrz. E-book opublikowało Wydawnictwo Olesiejuk.https://www.granice.pl/news/masz-te-moc-darmowa-ksiazka-o-koronawirusie-dla-dzieci-dostepna-do-pobrania-zobacz-calosc/9271Thu, 26 Mar 2020 11:43:08 +0100