wiadomości z granice.plhttps://www.granice.plKanał RSS z wortalu granice.plpl-plCopyright (C) 2018 granice.plKiedy premiera "The Kissing Booth 2"?The Kissing Booth to jeden z popularniejszych ubiegłorocznych filmów dla młodzieży, który powstał na podstawie książki. Teraz wiadomo już, jak wyglądać będzie kolejna część The Kissing Booth 2. Fot. Marcos Cruz / mat. prasowe Netflix W 2018 roku na platformie Netflix pojawił się film The Kissing Booth młodzieżowy romans, który powstał na podstawie książki Beth Reekles o tym samym tytule. Film na tyle spodobał się widzom, że już niebawem na platformie pojawi się kolejna część! The Kissing Booth 2. Going The Distance opis filmu W pierwszej części The Kissing Booth poznaliśmy historię dwójki bohaterów Rochelle Evans oraz Noaha Flynna. Ona była popularną dziewczyną w szkole, która przed sobą miała pierwszy pocałunek. On zaś był znanym łamaczem nastoletnich serc, którego uczuć nie można było przewidzieć. Niebawem pomiędzy nimi zawiązuje się relacja, która szybko przeradza się w romans Czytaj także: Będzie 2 część filmu After! W obsadzie Dylan Sprouse The Kissing Booth 2. Na odległość bo tak nazywać się będzie druga filmowa część serii kolejny raz przedstawi nam historię Elli Evans. Pozornie wygląda na to, że Elle poskromiła casanowę Noaha. Dziewczyna wreszcie może oficjalnie nazywać go swoim chłopakiem. Problem w tym, że życie stawia przed nimi kolejne przeszkody. Teraz przychodzi im się zmierzyć ze związkiem na odległość. Wszak Noah znajduję się o 3000 mil dalej niż Elle. Wkrótce zaś okazuje się, że SMS-y i rozmowy przez telefon nie są w stanie zapełnić pustki, jaka wytworzyła się po wyjeździe chłopaka. Elle czuje się zagrożona, tym bardziej że Noah zaczyna przyjaźnić się z inną, piękną dziewczyną. Jednocześnie, do kręgu znajomych dziewczyny dołącza nowy chłopak przystojny i delikatny zarazem Marco. Czy związek Noaha i Elle przetrwa? The Kissing Booth 2. Going The Distance obsada Nowa część to nowa fabuła i nowi bohaterowie. Jak można się domyślić, obsada filmu nieco się zmieniła, a do ekipy aktorskiej dołączyły całkiem nowe twarze. Czytaj także: W kwietniu nowy James Bond kiedy premiera, opis, obsada Przede wszystkim nowym ważnym dla fabuły bohaterem będzie Marco w jego rolę wcieli się Taylor Perez. Oprócz niego nową osobą w obsadzie znalazła się też Maisie Richardson-Sellers, która zagra nową przyjaciółkę Noaha. W obsadzie pozostali już znani aktorzy. W rolę Noaha wcieli się Jacob Elordi, a postać Elle zagra Joey King. Lee Flynnem będzie nadal Joel Courtney. The Kissing Booth 2. Going The Distance premiera 19 sierpnia Joey King wcielająca się w główną bohaterkę poinformowała, że to jej ostatnie dni na planie filmowym drugiej części The Kissing Booth. Oznacza to, że producenci mają już nagrane najważniejsze sceny z udziałem głównej postaci. Czytaj także: "Władca Pierścieni" serial Amazon premiera, opis fabuły, obsada Teraz produkcja rozpocznie etap montowania i postprodukcji. Być może aktorka pojawi się jeszcze w celu zdublowania konkretnych ujęć, jednak najważniejsza część pracy filmowców właśnie się zakończyła. Tym samym możemy spodziewać się, że The Kissing Booth 2 będziemy mogli zobaczyć już w 2020 roku. The Kissing Booth 2. Going The Distance gdzie zobaczyć? The Kissing Booth jest produkcją oryginalną Netfliksa. Oznacza to, że właśnie na tej platformie zobaczyć będzie można także i drugą część. Obecnie najtańsza wersja abonamentowa na usługi Netfliksa kosztuje 34 zł miesięcznie. The Kissing Booth 2 książki Pierwsza część, The Kissing Booth, powstała na podstawie książki, jednak wraz z informacją o produkcji drugiego filmu, autorka zdecydowała się na wydanie kontynuacji swojej historii, tworząc całą serię The Kissing Booth. W Polsce drugim tomem historii o Noahu i Elle jest książka The Kissing Booth. Domek przy plaży wydana nakładem Wydawnictwa Insignis. Pierwszy tom możecie kupić w popularnej księgarni z dość korzystnym rabatem. Druga część z serii, The Kissing Booth. Domek przy plaży można kupić w najpopularniejszych księgarniach: https://www.granice.pl/news/kiedy-premiera-the-kissing-booth-2/8614Wed, 21 Aug 2019 12:23:10 +0200Szokujące odkrycie! Nowe filmy z cyklu „Kobra w akcji"!Nasz konkurs Kobra w akcji" zmierza już ku końcowi. Tylko do 23 sierpnia możecie nadsyłać swoje filmy (szczegóły poniżej). Tymczasem chcemy zaprezentować Wam najciekawsze zgłoszone superprodukcje. Który z filmów podoba Wam się najbardziej? Kobra w akcji w wersji lego? Tego jeszcze nie było! Adam Maziewski (9l.) podzielił się z nami swoją piękną pracą. Kolejni konkursowi bohaterowie - Michalina (8l.) oraz Tymoteusz (10l.) w "Szokującym odkryciu" zaskakują nas swoim niezwykłym znaleziskiem! Film od Pani Małgorzaty to nasza czwarta perełka w konkursie. Serdecznie dziękujemy! Poniższy film zaprezentowaliśmy Wam już w ubiegłym tygodniu: Zasady konkursu: Nakręć kilkuminutowy filmik inspirowany powieścią Kobra i prześlij na adres promocja@wydawnictwoliteratura.pl Wszystkie filmy zostaną opublikowane w profilach Literatury w serwisach społecznościowych Facebook, Instagram i YouTube. Do wygrania cztery pakiety książek od Wydawnictwa Literatura. Konkurs trwa już tylko do 23 sierpnia 2019, a patronuje mu serwis Granice.pl wszystko o literaturze. Zaprezentowaliśmy Wam jużfragmenty, które można było zekranizować". Zobaczcie świetny filmik nakręcony w ramach akcji i koniecznie weźcie udział w naszym konkursie! Pamiętajcie: nagrywacie w dowolnej technice: dokument, fabułę, animację w paincie albo 3D, z montażem, na surowo, poklatkowo, pod wodą albo wege, z muzyką, śpiewem, tańcem, parkurem, wygłupem albo wymownym milczeniem. Grunt to wspólna zabawa! Kobra to mocne przygody, bezimienne groby, sekrety i zabawne odkrycia, nowi znajomi i jeden (albo nawet dwóch) tajemniczych mścicieli. Oraz łoś. Po wypadku rodzina Tomka musi na nowo wskoczyć na tory codzienności. Kiedy wydawało mu się, że chłopiec już przyzwyczaił się do nowej sytuacji, okazuje się, że los niesie dla niego kolejną niespodziankę. Wyjeżdża na mazowiecką wieś do babci, o której do tej pory nie miał pojęcia, i tam, daleko od domu, bez wsparcia najlepszych kolegów, poznaje tajemnicę swojej rodziny i mierzy się z własnym strachem. Szczegóły i regulamin konkursu znajdziecie na stronie:https://www.wydawnictwoliteratura.pl/aktualnosci/konkurs-wakacyjny-kobra-w-akcjihttps://www.granice.pl/news/szokujace-odkrycie-nowe-filmy-z-cyklu-kobra-w-akcji/8613Wed, 21 Aug 2019 11:47:47 +0200Początek. Fragment książki „Apetyt na miłość"Weź dwóch amerykańskich nastoletnich szefów kuchni, dodaj szklankę Paryża, dorzuć szczyptę romansu i zamieszaj. Rosie święcie wierzy w to, że szczęście można znaleźć na dnie miski do wyrabiania ciasta. Jednak nigdy nie spodziewała się, że ona, przeciętna dziewczyna z prowincjonalnego East Liberty w stanie Ohio, zostanie przyjęta do najbardziej prestiżowej na świecie szkoły gastronomicznej dla nastolatków, prowadzonej w Paryżu przez celebrytę i szefa kuchni Denisa Laurenta. Gotowanie fascynuje także Henryego Yi, który praktycznie wychował się w restauracji swojego ojca w Chicago. Inaczej jednak niż w przypadku Rosie, szkoła Laurenta była wręcz pewnikiem na jego ścieżce kariery. - Recenzja książkiApetyt na miłość W Paryżu para nastolatków szybko nawiązuje znajomość, ale szkoła to nie tylko ptysie i crpes. Nawał obowiązków, nacisk ze strony rodziny i zazdrość o Rosie, która coraz bardziej zaprzyjaźnia się z bardzo atrakcyjnym cukiernikiem Bodieem, sprawiają, że Henry zachowuje się na tyle arogancko, że odsuwa od siebie wymarzoną dziewczynę. Desperacko starając się udowodnić swoją wartość, Rosie i Henry gotują, jak nigdy przedtem, podczas gdy między nimi cały czas iskrzy. Kiedy oboje docierają do przełomowego momentu, zaczynają wątpić, czy aby na pewno nadają się na szefów kuchni Do lektury powieściApetyt na miłość zapraszaWydawnictwo Zielona Sowa. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam jej premierowe fragmenty. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: Rozdział trzeci Henry Co? zapytał Henry. Do cole. Henryemu odjęło mowę. Kurs szefa kuchni Laurenta wyjaśniła Rosie. Henry zdecydowanie powinien coś powiedzieć. Zareagować. To była jak najbardziej odpowiednia chwila, żeby się odezwać. To znaczy to znaczy, wydaje mi się, że tam właśnie jedziesz - dodała z wahaniem w głosie. Oczywiście, że ona też tam jechała. To jasne jak słońce. Powinien się tego domyślić ze sposobu, w jaki patrzyła na ciasto, z tego, że wiedziała, co to szpatułka Ateco, ze śladu po niedawnym oparzeniu na wewnętrznej stronie prawego kciuka, z faktu, że nie było nic dziwnego w tym, że dwoje uczniów jechało na ten sam kurs to prawda, niezbyt znany poza środowiskiem i znalazło się w tym samym samolocie, startującym z trzeciego co do wielkości lotniska w Stanach. No cóż, Rosie powiedział Henry tym samym tonem głosu. No cóż, Henry. Został nagrodzony nieśmiałym uśmiechem. Cieszę się, że to słyszę. Ja też powiedziała Rosie. Henry zobaczył, że mrugnęła powiekami, potem zrobiła to drugi raz, powoli. Takie preludium przed zaśnięciem. Henry miał do niej milion pytań. Chciał na przykład wiedzieć, z której części Chicago pochodziła. Dlaczego zdecydowała się wziąć udział w kursie? Kiedy zakochała się w jedzeniu? Ale wspaniałe było jedno, Henry wiedział, że ma czas. Nie musiał zadawać jej teraz żadnych pytań. Mógł pozwolić jej spokojnie zasnąć. Powinien pozwolić jej spać. I zdecydowanie powinien powiedzieć: Hej, być może zakochałem się w tobie. Z powodu ciasta. Nie, nie tak trzeba było postąpić. Tylko wariat powiedziałby coś takiego. A Henry stanowczo nie chciał wyjść na wariata. Zarówno w ogóle, jak i w określonych sytuacjach. Henry nie pamiętał, kiedy zasnął co było głupią myślą, bo przecież nikt nie pamięta, kiedy zasypia ale to była pierwsza myśl, jaka przyszła mu do głowy, kiedy zamrugały światła w samolocie i stało się jasno, co gwałtownie go obudziło. Policzek miał mokry. Poza tym Henry z niezadowoleniem stwierdził, że musiał się solidnie ślinić, bo poduszka i podgłówek oparcia były mokre. Zerknął szybko na Rosie, która na szczęście nadal spała. Otarł ręką policzek, usiłując go osuszyć, a potem jednym ruchem wsunął mokrą poduszkę pod fotel. Henry usłyszał najpierw potok francuskich słów, których nie zrozumiał. A potem ogłoszono po angielsku, że będą lądowali w Paryżu za pół godziny. Wyciągnął szyję i zobaczył stewardessy pchające wózek. Miał nadzieję, że ze śniadaniem i czymś do picia. W suchych ustach czuł kwaśny smak. Prawdopodobnie dlatego, że śliniąc się w czasie snu, stracił sporo płynów z organizmu. Wziął kartonowe pudełko, które podała mu stewardessa, otworzył je i znalazł w środku plastikowy pojemniczek z wodą, jogurt i spłaszczonego croissanta. Naprawdę ekscytujący zestawna pierwszy posiłek we Francji. Oderwał jeden koniec croissanta i wsunął do ust. Nie było to zbyt smaczne, ale nie było też złe. W końcu kiedy tyle masła wtłoczy się w kilka centymetrów kwadratowych ciasta, wynik musi być zadowalający. Henry żałował, że państwo 22A i 22B nie podnieśli osłon na oknach, bo wtedy mógłby zobaczyć lądowanie w Paryżu, ale nic z tego, bo pan 22A chrapał głośno z głową opartą o osłonę. Gdyby tych dwoje nie było tak irytujących, można by było pomyśleć, kiedy spali przytuleni do siebie, że w zasadzie są sympatyczni. Henry obrócił się i zobaczył Rosie mrugającą powiekami. Przepaskę na oczy wsunęła na czoło, a spod niej wystawały naelektryzowane kosmyki włosów. Chyba ominęło cię śniadanie. Chcesz trochę? Henry wyciągnął w jej stronę rękę z kawałkiem croissanta, odgryzioną końcówką zwróconą w jej stronę. Musiał się jeszcze dużo nauczyć. Nie, dziękuję. Rosie pokręciła głową, a potem spojrzała na croissanta. Popatrz na listkowanie. Praktycznie nie istnieje. Listkowanie? Dla kogoś, kto spał jeszcze pół minuty temu, to skomplikowane słowo, które robi wrażenie. Spójrz. Rosie wychyliła się nad przejściem, opierając łokieć na podłokietniku. Widzisz, że to wygląda, jakby tam były warstwy? Ale ciasto jest zakalcowate i zgniecione. Aha. To właśnie listkowanie. Dzięki niemu croissanty są puszyste. Warstwy powinny być wyraźnie widoczne, oddzielne i nigdy zakalcowate. Powinno być znacznie więcej tych warstw niż tutaj. I dlatego można powiedzieć, że to niezbyt dobry croissant. Och. Henry odgryzł następny kawałek, przeżuł go i połknął. Bardzo dobry czy nie, Henry był głodny. Listkowanie. Już się uczę. A przecież kurs się nawet jeszcze nie zaczął. Ciasta niespecjalnie cię kręcą, co? Nie mam problemu z jedzeniem ciast Tylko wolałbyś ich nie piec skończyła za niego Rosie. Właśnie. W odróżnieniu od ciebie, jak się domyślam. Chyba masz rację. Lubię gotować, ale wypieki są dla mnie wszystkim. Rosie spojrzała na przejście. Po stewardessach nie było śladu. Chcesz mój jogurt? zapytał Henry. Jasne powiedziała Rosie, wahając się tylko przez sekundę, zanim się odezwała. Henry podał jej pudełko, w którym był jogurt i łyżeczka. Dużo wiesz o croissantach powiedział. Raz sama je upiekłam powiedziała Rosie, wyjmując łyżeczkę z plastikowego opakowania. Henry zdał sobie sprawę, że wpatrywał się w jej usta, gdy wkładała do nich łyżeczkę z jogurtem, dlatego szybko przeniósł spojrzenie na jej oczy. Nie było warto. Zajęło mi cały dzień, a rodzina orzekła, że wolą rogaliki Pillsbury ze sklepu. Kurczę. Henry się skrzywił. Jakbym słyszał swoją młodszą siostrę. Uważa, że wszystko, co gotuję, jest dziwaczne. Nie chce nawet próbować. Rosie się roześmiała i odłożyła łyżeczkę do pojemnika po jogurcie. W przypadku ciast jest niemal stuprocentowa gwarancja, że wszyscy będą chcieli spróbować. W połowie przypadków i tak usłyszę, że nie powinnam sobie tym zawracać głowy, że wszystko, co upiekę, smakuje jak z proszku, ale przynajmniej kosztują. Trudno się oprzeć masłu, cukrowi i mące. Myślę, że to narodowe motto Francuzów. W takim razie chyba jadę do odpowiedniego miejsca. Stewardessa ogłosiła, że podchodzą do lądowania. Henry dokończył croissanta i zauważył, że Rosie wykonywała jej polecenia z gorliwością, jakby się bała, że potem ktoś ją z nich przeegzaminuje. Oparcie podniesione. Stolik zamknięty. Spojrzenie wbite przed siebie. I dłonie zaciśnięte na podłokietnikach, jakby niezbyt dobrze czuła się w samolocie. Henry chciał sięgnąć ponad przejściem i wziąć ją za rękę, ale wydało mu się to śmiałym posunięciem, jak na kogoś, kto spał w nocy znacznie krócej niż normalnie. Zresztą nie był pewny, czy udałoby mu się odciągnąć jej palce od podłokietnika. Bo wyglądało na to, że całkiem mocno je zacisnęła. Samolot usiadł na ziemi z bardzo niewielkim wstrząsem, rozległ się szmer podziwu dla pilota. Henry wyciągnął telefon i wyłączył tryb samolotowy miał tylko jedną wiadomość z Verizonu, informującą go, jak astronomiczne były opłaty za wysyłanie i odbieranie esemesów. Przeszukał kieszeń na oparciu fotela na wypadek, gdyby o czymś zapomniał, ale nie znalazł tam niczego poza pustym opakowaniem po herbatnikach. I to by było na tyle. Zapiął suwak bluzy z kapturem, jakby dzięki temu stał się bardziej gotowy do wyjścia. Henry zerknął w bok i zobaczył, jak Rosie pochyla się nad telefonem i uśmiecha do siebie. Żałosne wymamrotała. Zwykle nie gadam do siebie, słowo powiedziała, kiedy zauważyła, że Henry na nią patrzył. Chodzi o popatrz na to. Wyciągnęła nad przejściem rękę z telefonem, a Henry wychylił się trochę, żeby popatrzeć na wyświetlacz. Było to kilka wiadomości przesłanych przez Skypea: Ricky Hej, Rosie, widziałaś moją bluzę? Ricky Tę szarą Ricky Ciemnoszarą Ricky Z kapturem? Ricky Tę, w której byłem na Twoim pożegnaniu Ricky Nieważne, jest w samochodzie Bradyego Ricky A może wiesz, gdzie są moje adidasy? Ricky Te szare Kim jest Ricky? zapytał niby od niechcenia, jakby żołądek nie zacisnął mu się z zazdrości. To mój brat odpowiedziała, a Henry poczuł, jak żołądek mu się rozkurcza. Kocham go, ale jest zupełnie bezradny. Ricky wszystko gubi, ale i tak nikt nie jest na niego zły. W zeszłym roku zapodział puchar po zakończeniu zawodów stanowych i nie miał przez to żadnych nieprzyjemności. Puchar odnalazł się dwa tygodnie później w ubikacji, a trener powiedział: Wszystko dobre, co się dobrze kończy i tyle. Rosie przewróciła oczami, kiedy Henry się roześmiał. Jest o rok starszy ode mnie, ale możnaby pomyśleć, że to jeszcze dzieciak. Owen, prawdziwy dzieciak, zapamiętał, że lecę samolotem. Ponownie pokazała mu wyświetlacz telefonu. Owen Jesteś już za stara, żeby dostać przypinkę w kształcie skrzydeł? TAK CZY NIE On też nigdy wcześniej nie leciał samolotem powiedziała Rosie, wzruszając ramionami. Zasypał mnie pytaniami o samoloty. To był twój pierwszy lot? spytał Henry. Aha odpowiedziała, lekko się rumieniąc. Chyba jesteśmy rodziną, która woli przemieszczać się samochodem. No to musimy mu załatwić tę przypinkę. Zgasła sygnalizacja zapiąć pasy. Henry od razu zerwał się z miejsca i rozprostowywał ciało, które przez wiele godzin było ścieśnione na fotelu. Chwycił plecak i zarzucił go sobie na ramiona. I co z tego, że miał przed sobą dwadzieścia jeden rzędów? Był gotów do wyjścia. Z Rosie. I miał zamiar załatwić jej te skrzydełka. Henry. Ona również już stała. Na jej fotelu leżał sfatygowany granatowy plecak z wyhaftowanym z przodu inicjałem CJR. Rosie okazała się niższa niż myślał. Jej oczy znajdowały się na wysokości jego brody. Nie dostaniemy przypinki. One są tylko dla dzieci. Małych dzieci. Albo dla kogoś, kto się czuje dzieckiem dowodził. Wystarczy powiedzieć, że to dla dziecka! Henry wskazał na malucha trzymanego na rękach przez mężczyznę siedzącego obok Rosie. Nie zasunę dzieciakowi przypinki. W tej samej chwili malec postanowił opluć ramię ojca. Henry skrzywił się ze współczuciem. Ten mały nawet nie wie, co to przypinka. Najpewniej próbowałby ją zjeść! Serio, uchronimy go przed niebezpiecznym zakrztuszeniem. Jestem za stara na plastikowe skrzydełka, Henry powiedziała Rosie i stanęła w przejściu, bo kolejka ludzi do drzwi samolotu w końcu się ruszyła. Do Paryża i wszystkiego, co to oznaczało. Henry odczekał, aż dotarli na przód samolotu i podszedł do stewardessy w granatowej garsonce i kolorowej apaszce. Przepraszam panią zagadnął ją. Chyba się nie odważysz wymamrotała Rosie. Moja przyjaciółka zakończyła właśnie sukcesem pierwsze spotkanie z awiacją. Wskazał z dumą na Rosie. A Rosie robiła wrażenie, jakby chciała się schować w kurtce i zniknąć. Gratuluję odpowiedziała stewardessa ciepłym głosem. Dzięki powiedziała Rosie znacznie mniej ciepło. Dlatego mieliśmy nadzieję, że mogłaby dostać przypinkę, żeby podkreślić wyjątkowość tego wyczynu. One są dla dzieci Mówiłam ci, Henry Niemniej to wygląda na naprawdę wielki dzień. Stewardessa puściła do nich oko i wyjęła przypinkę z kieszeni. Bawcie się dobrze w Paryżu. Oboje. To było strasznie żenujące powiedziała Rosie, gdy szli rękawem, ale śmiała się przy tym. To wcale nie było żenujące. Co najwyżej trochę krępujące odpowiedział Henry. I chyba jesteś zadowolona, że ją masz, prawda? Może. Henry pomyślał, że jej uśmiech oznaczał więcej niż tylko może. A kiedy spojrzała w dół na plastikowe skrzydła trzymane w ręce, poczuł, jak coś w nim drgnęło. No weź. Już na lotnisku Henry stanął trochę z boku, żeby przepuścić tłum ludzi wychodzących z samolotu. Przypnij ją. To głupie. Rosie zawahała się i obracała skrzydełka w palcach. Aha zgodził się z nią. Głupie. Napotkał wzrokiem spojrzenie oczu koloru czekolady i dostrzegł w nich wesołe iskierki. Przypięła skrzydełka do kaptura. Henry zasalutował jej, a ona się roześmiała. No to wreszcie coś powiedziała. Co? Początek. Rozdział czwarty Rosie Rosie dotknęła skrzydełek przypiętych do kurtki, jakby w jakiś sposób mogły zapewnić jej bezpieczeństwo. Były jak mały plastikowy aniołek, który wisiał na lusterku w samochodzie babci, zanim mama powiedziała, że babcia nie powinna już prowadzić samochodu. Cole jeździł później tym samochodem do szkoły w Akron, ale Rosie była prawie pewna, że aniołek nie wisiał już na wstecznym lusterku. Pokładanie wiary w kawałek plastiku wydawało się głupie. Ale Rosie raz po raz sięgała do plastikowych skrzydełek i ukradkiem pukała w nie palcami. Zerknęła na Henryego, który szedł przez terminal pewnym krokiem. Był szalony. To zamieszanie z przypinką graniczyło z żenadą. Ale cieszyła się, że ją ma. Może szaleństwo nie było czymś najgorszym. Na pewno było lepsze od przytłoczenia, które Rosie właśnie czuła. Gdyby nie poznała Henryego, pewnie zwymiotowałaby z nerwów na samym środku lotniska Charlesa de Gaullea. Przedstawiciel kursu powiedział Rosie i jej mamie, że ktoś z cole będzie czekał na lotnisku na nią i innych uczniów przylatujących tego dnia ale lotnisko okazało się ogromne z mnóstwem miejsc, w których można się było zgubić. No chodź. Henry poszedł w lewo, jakby dobrze wiedział, dokąd zmierza, przeciskał się przez tłum meandrami, plecak miał nonszalancko założony na jednym ramieniu. Rosie z trudem dotrzymywała mu kroku, ale bardzo uważała, żeby nie stracić z oczu ciemnych włosów i czarnego kaptura. Bagaże powiedział. Co? Bagaże powtórzył. Musimy odebrać bagaże. Prawda? Prawda zgodziła się z nim Rosie. To oczywiste. Ale nie umiała skupić myśli, bo rozpraszał ją gwar głosów mówiących po francusku, stukot damskich obcasów na posadzce, należących do kobiet zmierzających przed siebie, ciągnących niewielkie walizki na kółkach i nonszalancko poprawiających elegancie apaszki na szyjach. Byli tam również inni Amerykanie, najczęściej ubrani w dresy, i azjatyccy turyści rozmawiający w językach, których Rosie nie potrafiła zidentyfikować, i grupa hałaśliwych Brytyjczyków, którzy pokrzykiwali: Uważaj, kochana!, gdy przypadkiem na nich wpadła, zapatrzona na plakat przy kiosku z napojami, na którym zamiast Diet Coke było napisane Cola Light. To był drobiazg naprawdę błahostka zwykła reklama, niemal identyczna jak te, które widywała w Stanach. Poza tą różnicą, tą niewielką różnicą, która oznaczała, że Rosie znalazła się w obcym kraju. Potrzebowała całego zapasu silnej woli, żeby nie zostawić Henryego i nie pobiec do sklepu, by zanurkować między batony, studiować ich opakowania, przejrzeć napoje gazowane w wielkiej lodówce albo przekonać się, czyje zdjęcia są na okładkach tutejszych magazynów. Co? zapytał Henry, bo Rosie na tyle zwolniła przed sklepem, że to zauważył. Francuskie słodycze! krzyknął wesoło i zaraz za nią wszedł do środka. Apetyt na miłość możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/poczatek-fragment-ksiazki-apetyt-na-milosc/8612Wed, 21 Aug 2019 11:30:09 +0200Nowe Słodziaki już w poniedziałek – będzie książka!Kilka lat temu w sieci sklepów Biedronka zadebiutowała akcja promocyjna ze Świeżakami uroczymi maskotkami, które zachęcały dzieci do sięgania po owoce i warzywa. Akcja przyniosła tak wielki sukces, że doczekała się kontynuacji. Od przyszłego tygodnia możemy liczyć na kolejną edycję. Fot. mat. prasowe Biedronka Pierwszą zapowiedź nowych Świeżaków sieć sklepów Biedronka umieściła w swojej gazetce promocyjnej z tego tygodnia. Na ostatniej stronie gazetki pojawiła się enigmatyczna zapowiedź, która zwiastowała informacje od 26 sierpnia. Jednak szata graficzna nie pozostawiała wątpliwości chodziło o Świeżaki. Czytaj także: Gang Słodziaków opanował czytelnicze półki! Teraz wiadomo już oficjalnie, że w przyszłym tygodniu możemy spodziewać się nowej edycji popularnej akcji promocyjnej. Jakie maskotki tym razem będą do zdobycia? I czy ponownie będzie można kupić wraz z nimi książki? Gang Słodziaków Magiczny portal od kiedy? Do kiedy trwa? Gang Świeżaków 3, jak roboczo nazwano nową akcję promocyjną, pojawi się w sklepach już 26 sierpnia, czyli w najbliższy poniedziałek. Akcja promocyjne będzie wyglądała podobnie, jak poprzednie najpierw trzeba będzie nazbierać odpowiednią ilość naklejek, które następnie wymieni się na wybraną maskotkę. Czytaj także: Nowe "Świeżaki" w Biedronce, a wraz z nimi książka! Do kiedy trwa nowa edycja Gangu Słodziaków? Według obecnych informacji, naklejki w ramach akcji promocyjnej będzie można zbierać do 17 listopada 2019 roku. Po tym czasie nie będzie można otrzymać więcej etykiet uprawniających do otrzymywania maskotek. Same zabawki klienci sieci Biedronka będą mogli odbierać aż do 1 grudnia. Nie trzeba się zatem spieszyć. Gang Słodziaków Magiczny portal nowe maskotki Jakie nowe zabawki znajdziemy w ramach 3 edycji Gangu Świeżaków? Przy akcji Magiczny Portal pojawić mają się znów zwierzaki, zatem Biedronka odchodzi od znanych nam maskotek warzyw i owoców. Czytaj także: Książki do kosza? O sprzedaży książek w marketach Choć wiele informacji nadal pozostaje w tajemnicy, to prawdopodobnie od poniedziałku w sklepach zobaczymy serię nowych pluszaków. A będą to borsuk Bartek, nietoperz Nikodem, dzięcioł Dominik oraz sarenka Hanię. Poza tym w koszach pojawi się również limitowana seria nazwana Słodziaki Junior tych maskotek będzie przynajmniej sześć. W skład juniorów wejdą pszczółka Pola, lis Lucuś, zajączek Zuzia, oraz nietoperz Nikoś junior, dzięciołek Dominiczek junior i sówka Zosia junior. Gang Słodziaków Magiczny portal książki Czy będą książki z nowego Gangu Słodziaków 2019? To pytanie zadawać sobie może wielu. W poprzednim roku na półkach Biedronki pojawiły się książeczki ze Słodziakami. Były to urocze opowieści o leśnych zwierzakach, a młodzi klienci sieci mogli zobaczyć na kartach znane maskotki. Podobnie w tym roku, planowane jest wydanie nowych książek z serii Gang Słodziaków Magiczny Portal. Tegoroczny tytuł nazywa się Przyjaciele mogą wiele, czyli magia z leśnej polany Gangu Słodziaków i stworzony został przez Renata Piątkowska. Ilustracje w książce zrobił Wojciech Stachyra. W ramach tegorocznej akcji nasze sklepy odwiedzi dziesięciu nowych bohaterów Gangu Słodziaków. Chcemy po raz kolejny pokazać, że da się połączyć zabawę i zbieranie maskotek z ważnym przekazem, jakim jest zachęta do czytania. Trzy książki opowiadające o przygodach pierwszego Gangu trafiły do ponad 2 milionów polskich domów. Jesteśmy pewni, że i tym razem nasi bohaterowie skłonią niejedną rodzinę do wspólnego głośnego czytania, odkrywania magicznego świata Słodziaków i zabaw pobudzających wyobraźnię - mówi w komunikacie Piotr Szymanowicz, starszy menedżer ds. marketingu w sieci Biedronka Książki sprzedawane mają być za jedyne 9,99 zł. Będzie można je również otrzymać, gdy uzbiera się 15 naklejek na specjalnej ulotce promocyjnej. Gang Słodziaków Magiczny portal ile naklejek? Ile będzie potrzebnych naklejek? Zasady akcji nie będą różnić się od tych z poprzednich edycji Świeżaków. Aby bezpłatnie otrzymać maskotkę zwykłego Słodziaka, trzeba będzie wymienić 60 naklejek na ulotce promocyjnej. Jeśli zdecydujemy się na odbiór Juniora, wystarczy nam 40 naklejek. Jeśli będziemy chcieli dopłacić i otrzymać zwykłą maskotkę, wówczas również potrzebne będzie 40 naklejek oraz dopłata w kwocie 19,99 zł. Czy wy korzystaliście z tych promocji? Czytaliście książki ze Słodziakami? https://www.granice.pl/news/nowe-slodziaki-juz-w-poniedzialek-bedzie-ksiazka/8611Wed, 21 Aug 2019 10:15:42 +0200W kwietniu nowy James Bond – kiedy premiera, opis, obsadaW kwietniu na ekranach kin będziemy mogli spodziewać się kolejnego filmu o słynnym agencie 007 Jamesie Bondzie. Nowa produkcja nazywa się No Time To Die. Fot. mat. prasowe Forum Film Poland Filmy o Jamesie Bondzie szczególną popularność osiągnęły w latach 90., jednak nadal są chętnie oglądane przez telemaniaków na całym świecie. Angielski agent 007 żadnej misji się nie boi i choć czasem nie udaje mu się wyjść z nich całkiem bez szwanku, to jednak z reguły swoje zadania kończy z powodzeniem. Niebawem w kinach zobaczyć będziemy mogli kolejny film z serii o Jamesie Bondzie. Czy i tym razem producenci nas zaskoczą? No Time To Die kiedy premiera? Jedną z najważniejszych wiadomości, jakie dziś przekazano za pośrednictwem social mediów, jest data premiery najnowszego filmu o Jamesie Bondzie. Do tej pory nie wiadomo było, kiedy dokładnie w kinach pojawi się nowy film. Premierę filmu No Time To Die zaplanowano na kwiecień przyszłego roku, a dokładniej na 8 kwietnia 2020 roku. Jest to jednak premiera światowa, w Polsce film ten być może zobaczymy nieco później. Początkowo film ten miał się ukazać jeszcze w tym roku w październiku. Niestety, z powodu rezygnacji reżysera Dannyego Boylea, doszło do sporych przesunięć w nagraniach, co spowodowało także zmiany w premierze 25. filmu o Bondzie. No Time To Die o czym będzie, opis Na ten moment nie wiadomo oficjalnie, o czym dokładnie będzie film. Jest jednak pewne, że będzie to naprawdę ważna produkcja w serii wszak będzie to ostatni film, w którym w roli Bonda wystąpi znany od lat Daniel Craig. Obecnie w mediach przewijają się też informacje o tym, że James Bond przeszedł na emeryturę, by cieszyć się spokojem na Jamajce. Jednak los emeryta nie będzie mu dany niebawem zjawi się u niego znajomy agent CIA, który poprosi go o pomoc. Początkowo chodzi o uratowanie życia znanego naukowca, jednak z każdym kolejnym krokiem Bond odkrywa, że jego ostatnia misja jest coraz bardziej niebezpieczna. No Time To Die obsada, aktorzy Kto wystąpi w filmie No Time To Die? W roli głównej, jak już wspominaliśmy, pojawi się Daniel Craig i na ten moment mówi się o tym, że będzie on Jamesem Bondem już po raz ostatni. Craig w tym roku 51 lat. Oprócz niego w obsadzie znaleźli się Ralph Fiennes, Naomie Harris, Rory Kinnear, Ben Whishaw, La Seydoux oraz Christoph Waltz. James Bond książki Powstało wiele książek, które opisują przygody słynnego brytyjskiego detektywa. Obecnie o losach Jamesa Bonda można przeczytać m.in. w powieści James Bond tom 1: Warg Warren Ellis, w tomie drugim EIDOLON czy książce Iana Fleminga Casino Royale. James Bond 007. Będziecie oglądać?https://www.granice.pl/news/w-kwietniu-nowy-james-bond-kiedy-premiera-opis-obsada/8610Tue, 20 Aug 2019 19:54:04 +0200Nowa książka Remigiusza Mroza we wrześniu – „Wyrok”, czyli Chyłka 10! Już we wrześniu na rynku pojawi się najnowsza książka Remigiusza Mroza - Wyrok! Jest to kontynuacja popularnej historii o Joannie Chyłce. fot. Mikołaj Starzyński Dziś w sieci pojawiły się najnowsze informacje dotyczące kolejnych książek autorstwa Remigiusza Mroza, popularnego pisarza kryminałów i thrillerów pochodzącego z Opola. Autor popularnej serii o Joannie Chyłce wydaje kolejny tom przygód prawniczki tym razem książka nosi tytuł Wyrok. Czytaj także: Remigiusz Mróz i jego tajemnice. Najnowsze informacje o pisarzu Wyrok jest 10. tomem z serii o Joannie Chyłce, niepokornej warszawskiej adwokat, która w nietypowy sposób rozwiązuje sprawy swoich klientów. Wyrok Remigiusz Mróz opis Co nowego wydarzy się w świecie Chyłki i Zordona? Po wydarzeniach z poprzedniego tomu Umorzenia Kordian Oryński postawiony zostaje przed trudnym zadaniem. Musi zastąpić swoją dawną patronkę Joannę Chyłkę w pracy w kancelarii Żelazny McVay. Chociaż młody prawnik nie czuje się na siłach, to nie ma jednak wyjścia do przejęcia obowiązków Chyłki zmusza go bowiem dawny znajomy, Piotr Langer. Już na samym początku Kordianowi trafia się niełatwa sprawa obrony nastolatka z Poznania. 17-letni chłopak zostaje przez prokuraturę oskarżony o zabójstwo kolegów ze szkoły. Takie sprawy, choć niezwykle trudne i złożone, czasem udaje się jednak wygrać. Problem w tym, że takiej możliwości nie widzi nawet Joanna Chyłka. Prawniczka, która nie boi się niczego. Czy Zordon wygra proces chłopaka? I czy jego klient w istocie jest niewinny? Wyrok Remigiusz Mróz kiedy premiera? Premierę najnowszej książki Remigiusza Mroza zaplanowano już na połowę września bieżącego roku. Książka pt. Wyrok ukaże się w księgarniach za niecały miesiąc, dokładnie 18 września 2019. Wyrok jest 10 książką z serii o Chyłce. Poprzednie to: Kasacja, Zaginięcie, Rewizja, Immunitet, Inwigilacja, Oskarżenie, Testament, Kontratyp i Umorzenie. Oprócz tego pisarz ma na swoim koncie m.in. serię wysokogórską z komisarzem Wiktorem Forstem i serię Parabellum. W tym roku autor wydał także pierwszy tom nowego cyklu o patomorfologu Sewerynie Zaorskim - Listy zza grobu. Recenzja książki Listy zza grobu dostępna jest już w naszym serwisie. Czytaj także: Chyłka: Zaginięcie recenzja serialu W 2018 roku na platformie Player.pl należącej do grupy TVN ukazał się serial pt. Chyłka: Zaginięcie. Serial przedstawiał początki poznania Joanny Chyłki i Kordiana Oryńskiego oraz sprawę zaginięcie dziewczynki w domku na Mazurach. Drugi sezon serialu według zapowiedzi ma pojawić się już niebawem i odnosić ma się do historii Piotra Langera, którą poznajemy w Kasacji. Książkę możecie kupić już teraz w niskiej cenie w tej księgarni. Dodatkowo już można kupić ją już w księgarniach takich jak Świat Książki czy Empik, ceny sprawdzicie poniżej: https://www.granice.pl/news/nowa-ksiazka-remigiusza-mroza-we-wrzesniu-wyrok8221-czyli-chylka-10/8609Tue, 20 Aug 2019 17:38:41 +0200iClassics – klasyka w wersji multimedialnej za dolaraiClassics to klasyczne powieści, które dostosowane zostały do nowoczesnych form urządzeń mobilnych i stały się interaktywnymi powieściami. Teraz można kupić je w niższych cenach. Fot. kadr z filmu promującego iClassics na YouTube iClassics to powieści, które dostępne są w formie specjalnych aplikacji, będących interaktywnymi wersjami książek. Na ten pomysł wpadło amerykańskie przedsiębiorstwo, które multimedialne książki dystrybuuje za sprawą aplikacji na urządzenia z iOS i Androidem. Czytaj także: Instagram rozwiąże problemy z czytelnictwem wśród dzieci? Jest pewien pomysł Firma iClassics Productions od kilku lat zajmuje się tworzeniem wirtualnych, interaktywnych książek, stanowiących na swój sposób uzupełnienie powieści w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Nakładem firmy na rynku pojawiło się kilka aplikacji, które prezentują książki w niestandardowy sposób. Na iClassics składają się książki Edgara Allana Poego, H.P. Lovecrafta czy historie o Sherlocku Holmesie. Na książki składają ilustracje i animacje oraz interaktywne strony, które reżyserowane są m.in. przez Davida G. Fors. Niestandardowo, aby przeczytać część stron, należy m.in. przechylić ekrany, dotknąć konkretnych elementów na ekranie czy obrócić ekran, by zobaczyć ukryte szczegóły. Oprócz tekstu, na interaktywną książkę składa się też oryginalna ścieżka dźwiękowa, skomponowana zgodnie z przedstawianą historią. Opowieści zaś dostępne są w kilku językach, niestety na ten moment wśród nich nie ma języka polskiego. iClassics można pobrać m.in. za pomocą AppStore na telefony iPhone i tablety iPad. Teraz zaś producenci sprzedają tam swoje wirtualne książki w promocyjnych cenach za każdy z tytułów zapłacimy nie więcej niż 1 dolara. Co sądzicie o takich formach? Czy chcielibyście polskie odpowiedniki?https://www.granice.pl/news/iclassics-klasyka-w-wersji-multimedialnej-za-dolara/8608Tue, 20 Aug 2019 15:25:34 +0200Empik Premium jest kuszące, ale ma swoje ograniczenia. Co dostajemy w abonamencie za 6 zł? Wczoraj sieć obiegła wiadomość o tym, że Empik rusza z kolejną nową usługą Empik Premium. W ramach usługi klienci sieci Empik otrzymują pakiet benefitów, w tym darmowe e-booki i audiobooki. Są jednak pewne ograniczenia. W ubiegłym roku zawrzało, gdy okazało się, że Empik staje się kolejnym podmiotem oferującym swoim klientom dostęp do e-booków w formie abonamentów. Początkowo w ofercie popularnej sieci dostępne za 9,90 zł e-booki obejmowały jedynie lektury szkolne, później Empik zdecydował się na rozszerzenie oferty i zaprezentowanie kilku planów abonamentowych. Wszystko to w ramach projektuEmpik Go. Czytaj także: Empik startuje z abonamentem. Co to? Niemal rok po premierze pierwszego z abonamentów, Empik poinformował o wprowadzeniu nowej usługi. Tym razem nazywa się ona Empik Premium i jest czymś więcej niż pakietem z książkami. To raczej cały zestaw korzyści, które Empik oferuje za regularną opłatę w wysokościod 6,67 zł miesięcznie. Empik Premium co otrzymujemy? Obserwujemy kierunek rozwoju rynku retail i e-commerce, a ten jasno wskazuje na rozwiązania subskrypcyjne. Połączyliśmy wiedzę o preferencjach naszych klientów z globalnymi trendami i otrzymaliśmy usługę skrojoną na miarę współczesnego konsumenta z uwzględnieniem DNA Empiku czyli mocno postawiliśmy na kulturę i pasje tak w komunikatach Empik mówi Ewa Szmidt-Belcarz, Prezes Grupy Empik. Co w rzeczywistości dostajemy w ramach pakietu? W ramach usługi Empik Premium popularna sieć oferuje spory pakiet rabatów. A są to: rabaty w wysokości 15% na zakupy w kategorii: książka, muzyka, filmy, zabawki, artykuły papiernicze i kreatywne oraz kolekcje Empik, 20% specjalnego rabatu na setki tysięcy produktów oraz dostęp do superofert tylko w Empik Premium na platformie empik.com, darmowa dostawa m.in. kurierem dla zamówień powyżej 40 zł, 20% zniżki na bilety do kin w sieci Helios, możliwość kupna biletów na koncerty i wydarzenia kulturalne w przedsprzedaż na Empik Bilety i na platformie Going, 20% zniżka na całą ofertę Empik Foto, pakiet e-booków i audiobooków. Empik Premium ceny Wszystko to dostępne jest w cenie6,67 zł miesięcznieprzy opłaceniu z góry całego roku (12 miesięcy) usługi Empik Premium, czyli pod warunkiem uiszczenia kwoty 79,99 zł. Jeśli zdeklarowalibyśmy się na Premium na pół roku (6 miesięcy), to wówczas kwota ta wynosiłaby 49,99 zł, czyli w przeliczeniu 8,33 zł na miesiąc. Czytaj także: Nowy abonament EmpikGO właśnie wystartował Jednostkowo najbardziej opłacalne w momencie, gdy nie wiemy, czy Empik Premium spełni nasze oczekiwania, jest wybranie płatności miesięcznej wówczas co miesiąc zapłacimy Empikowi 9,99 zł, ale będziemy mogli zrezygnować z usługi w dowolnym momencie. Empik Premium ograniczenia Wszystko to brzmi naprawdę atrakcyjnie, bo pakiet Empik Premium jest zdecydowanie tańszy niż pakiety Empik Go, na który składają się abonamenty: Lektury szkolne - za 9,99 zł / miesiąc, Audiobooki bez limitu - za 24,99 zł / miesiąc, Ebooki bez limitu - za 29,99 zł / miesiąc, Audiobooki i ebooki bez limitu - za 39,99 zł / miesiąc. Ile tak naprawdę ebooków znajdziemy w pakiecie ebooków w ramach usługi Empik Premium? W pakiecie Empik Premium dostępnych jest ponad 1 000 audiobooków i 10 000 e-booków. Wśród nich najpopularniejsze tytuły ostatnich lat. Co kwartał w pakiecie będą się pojawiać nowe pozycje dowiadujemy się w rozmowie z reprezentantką Empiku. Wśród tytułów dostępnych w ramach pakietu Premium, można przeczytać m.in. A ja żem jej powiedziała... Katarzyny Nosowskiej, Nieodgadnioną Remigiusza Mroza, Tatuażystę z Auschwitz Heather Morris, Becoming. Moją historię Michelle Obamy, # to o nas Piotra C. czy Prosty układ. K.A. Figaro. Widać zatem, że na ten moment w ofercie Empik Premium możemy spodziewać się tytułów z oferty Wydawnictwa Wielka Litera, Wydawnictwa Filia, Wydawnictwa Marginesy, Wydawnictwa Agora, Wydawnictwa Novae Res czy Grupy Wydawniczej Foksal, będącej zresztą częścią Grupy Empik. Droższe pakiety Empik Go Ebooki bez limitu czy Audiobooki i ebooki bez limitu nie oferują 10 tysięcy e-booków, ale aż o 15 tysięcy więcej w sumie25 tysięcy e-książek. Tymczasem abonamentowa konkurencja, firma Legimi, w swojej ofercie Ebooki + audiobooki bez limitu za kwotę 39,99 zł oferuje dostęp do ponad 60 tysięcy ebooków i audiobooków. Czytaj także: Empik kopiuje Legimi. Startują oferty abonamentowe na ebooki i audiobooki bez limitu To jednak nie jedyne ograniczenia, o jakich nie mówi się na stronie głównej. Piętnastoprocentowa zniżka obowiązuje na książki, muzykę, filmy, zabawki, artykuły papiernicze i kreatywne oraz kolekcje własne Empik, alenie dotyczy to produktów objętych inną promocją. A zatem, 15% rabat uzyskamy jedynie od ceny regularnej w przypadku książek jest to z reguły cena okładkowa w wysokości od 35 do 45 złotych. Co więcej, zniżka nie obejmuje prasy, gier czy konsoli ani elektroniki. 15% rabatu nie uzyskamy na cukierki dostępne przy kasie ani inne artykuły spożywcze, w ramach usługi nie dostaniemy też rabatu na podręczniki, które, choć przecież są książkami, to jednak zostały wykluczone z promocji w ramach Empik Premium. Oprócz tego w regulaminie znajdziemy też zapis o tym, że w ramach usługi otrzymujemy do 20% zniżki na wybrane produkty oznaczone jako Premium sprzedawane przez Empik znajdujące się w ofercie Sklepu Internetowego Empik oraz darmową dostawę za zakupy powyżej 40 złotych. I to tyle! Wszak w paragrafie czwartym zatytułowanym Dodatkowe korzyści czytamy, że pozostałe benefity, takie jak dostęp do kolekcji darmowych e-booków, są zmienne. Dodatkowe korzyści, z których Klient może skorzystać w danym momencie, są zmienne w czasie, a ich aktualna lista podana jest na empik.com/premium czytamy w regulaminie usługi. Wynika z tego, że Empik może zarówno poszerzyć ofertę w ramach pakietu Empik Premium, jak i ją nieco zawęzić, np. poprzez usunięcie któregoś z benefitów niezagwarantowanych w regulaminie usługi. Tak naprawdę więc Empik Premium jest przede wszystkim ofertą konkurencyjną dla usługi Allegro Smart!Oferuje dostawę kurierską, nie do paczkomatów i punktów odbioru jak w przypadku Allegro. Minimalna wartość zakupów jest identyczna i wynosi 40 zł. Empik Premium jak czytać ebooki? Przypomnijmy, że ebooki w ramach Empik Go czytać można jedynie w dedykowanych aplikacjach stworzonych na potrzeby Empiku. Nie ma zatem możliwości, by książki te pobrać na dysk czy czytać na czytnikach typu Kindle. Podobnie ma się sytuacja z Empik Premium, otrzymujemy bowiem dostęp do okrojonej wersji pakietu Empik Go i to właśnie za pomocą tej aplikacji będziemy mogli czytać książki w ramach usługi Premium. Czytaj także: Empik poszerza swoją ofertę o podcasty w abonamencie Dostęp do plików zakupionych w ramach abonamentu jest możliwy jedynie w aplikacjach Empik Go, którą można pobrać na telefony czy tablety z systemem Android i iOS. Empik Premium czy warto? Na to pytanie każdy będzie musiał odpowiedzieć samodzielnie. Najnowsza oferta Empiku z całą pewnością jest kusząca. Nie ma bowiem innej takiej oferty, która udostępniałaby czytelnikom e-booki za niecałe 7 złotych na miesiąc. Pytanie jednak, czy oferta spełni oczekiwania moli książkowych? Planujecie sprawdzić, co Empik oferuje w ramach usługi Empik Premium? Jeśli tak podzielcie się swoimi wrażeniami z korzystania z niej!https://www.granice.pl/news/empik-premium-jest-kuszace-ale-ma-swoje-ograniczenia-co-dostajemy-w-abonamencie-za-6-zl/8607Tue, 20 Aug 2019 12:27:56 +0200Ziemia Obiecana. Fragment książki „Pan Apoteker"Zbliża się 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Czasem zastanawiamy się nad tym, jak mówić dzieciom o tych wydarzeniach. W najbliższych tygodniach będziemy prezentować Wam interesujące książki dla młodych czytelników, które przybliżają temat wojny w przystępny dla dziecka, zrozumiały sposób. Wydana w serii Wojny dorosłych historie dzieci" książka Pan Apoteker to po części opowieść o Tadeuszu Pankiewiczu, człowieku, który zdecydował się pozostać na terenie getta krakowskiego i nieść pomoc jego mieszkańcom podczas II wojny światowej. Apteka pod Orłem, dziś zamieniona w niewielkie muzeum, za jego sprawą stała się w tamtych strasznych czasach wyspą na wzburzonym oceanie, Arką pozwalającą przeżyć potop. Mała Bluma, jej siostra Dorina i starszy brat, Arik niejednokrotnie znajdą tam pomoc lub schronienie. Ale jak wyjaśnić sobie to wszystko, co dzieję się dokoła? Bluma ucieka w świat wyobraźni, obserwuje, próbuje tłumaczyć rzeczywistość i żyć w świecie, w którym być może jedynie szaleńcy czują się szczęśliwi. Do lektury książki Katarzyny Ryrych zapraszaWydawnictwo Literatura. Dziś w naszym serwisie macie okazję zajrzeć do wnętrza publikacji: KsiążkęPan Apoteker możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/ziemia-obiecana-fragment-ksiazki-pan-apoteker/8606Tue, 20 Aug 2019 10:43:52 +0200Zwykle wojna goni ludzi. Fragment książki „Agaton. Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie"Agaton. Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie to wspomnienia z lat 1939-1946Stanisława Jankowskiego, legendarnego żołnierza AK, powstańca warszawskiego i cichociemnego. Opowieść o ludziach, zadaniach wywiadowczych, życiu codziennym i historycznych momentach. Wspomnienia obszerne, pełne postaci, szczegółów, danych, ale też napisane lekko, z talentem literackim. Książkę czyta się jednym tchem, wciąga jak sensacyjna powieść. A przecież jest to jedno z najważniejszych świadectw okresu wojny, pozycja bardzo ceniona przez historyków, obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych historią XX wieku.Obecne wydanie, jednotomowe, opracowane w nowej szacie graficznej, poprzedzone zostało wstępem pióra prof. Tomasza Szaroty. Do lektury zapraszaWydawnictwo Bellona. W minionym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam fragment książkiAgaton. Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie. Wspomnienia cichociemnego. Dziś czas na kolejną odsłonę wspomnień Stanisława Jankowskiego: Niedziela, 3 września. Znowu naloty na Warszawę. Powoli zaczynamy się przyzwyczajać. Jakoś można żyć. Kina i teatry nadal czynne. Radio podało wreszcie upragnioną wiadomość: Anglia wypowiedziała Niemcom wojnę. Przed ambasadą angielską na Nowym Świecie i przed francuską na Frascati burzliwe manifestacje. Lada dzień na zachodzie zacznie się ofensywa aliantów. Czy aby zdążę do Grodna, zanim Francuzi i Anglicy rozprawią się z Niemcami? Żegnam się z matką, która już przygotowuje mieszkanie na Mokotowskiej na przyjęcie rodziny i znajomych. Mokotowska to było dla mnie więcej niż mieszkanie, w którym przeżyłem dwadzieścia lat. Po wielu latach przekonałem się, że nie tylko dla mnie. Na wiadomość o śmierci mojej matki w czerwcu 1974 roku napisał do mnie Tadeusz Dzięgielewski, kolega i przyjaciel mego brata, który chodził na Mokotowską na komplety (tak się wówczas w latach dwudziestych nazywało prywatne przedszkole), a potem z Andrzejem do szkoły: Wspominam okres tak zwanych kompletów, a później szkoły, w sumie 10 lat, bardzo ważnych w życiu każdego. Tyś się wtedy nie liczył w naszym gronie, bo w tym wieku parę lat różnicy to niemal tak, jakby inne pokolenie. Natomiast Twój Andrzej był moim najbliższym przyjacielem i towarzyszem z jednej ławki w ciągu tych 10 lat. Z tego okresu szczególnie mocno utkwiło mi w pamięci mieszkanie Twoich Rodziców. Oni sami i klimat, który w tym mieszkaniu panował. W tym klimacie kształtowała się ta kilku- czy kilkunastoosobowa banda, która stanowiła ów komplet, potem zwartą grupą weszła do Szkoły Mazowieckiej. Przyjaźnie przetrwały przez kilkadziesiąt lat. Niestety pozostało już tylko paru, a i to rozrzuconych po całym świecie. Komplety odbywały się w różnych domach, ale żaden z nich nie był tak powszechnie uznany za nasz dom, jak Mokotowska 39. Do mieszkania Twoich Rodziców każdy z nas wpadał w dowolnej porze po radę, pomoc, po to, aby się użalić na kłopoty w szkole lub pochwalić się jakimś sukcesem. Zwykle odbywało się to przy dużym stole, który dominował w pokoju stołowym, tam kształtowały się poglądy i opinie. Twoja Mama była bardzo często wśród nas. Doradzała. Studziła zbyt zapalczywych. Była na tyle cierpliwa, aby wysłuchać każdego i poradzić. Na tyle przystępna, aby przed Nią się zwierzać, ale i na tyle surowa, aby utrzymać ład i porządek w tej rozkrzyczanej bandzie. Najwyższym autorytetem w sprawach trudnych był dla nas Twój Ojciec [...]. Pamiętam Wasz dom (ze stołowym pokojem, gdzie przewodziła Twoja Mama, i z gabinetem-muzeum, gdzie zbieraliśmy się, zasłuchani w opowiadanie Twojego Ojca), gdzie dorastaliśmy w kontakcie a nie w kolizji ze starymi (używając dzisiejszej gwary) był przykładem określonego stylu życia. Niestety teraz już nie znam takich domów. Mokotowska to była dla mnie instytucja rodzinna, symbol domu, Warszawy, a później i Polski. Matka wierzyła, że Mokotowska będzie ostoją całej rodziny, że przetrwa bombardowania, że tam będzie najbezpieczniej. Matczyna intuicja okazała się słuszna. Mokotowska 39 przetrwała wrzesień 1939 roku i Warszawskie Powstanie, omijały ją bomby. Nie ominęło gestapo. Ale tego nie wyobrażał sobie jeszcze wówczas nikt. Ojciec odprowadził mnie na dworzec. Mówiliśmy bardzo mało. Na dworcu tłok i bałagan. Duża, niewykończona jeszcze hala dworca projektu profesora Przybylskiego, osmalona niedawnym, zagadkowym pożarem, pełna zmobilizowanychroczników i podróżnych z tobołkami i dziećmi. Rozkłady pociągów nieważne. Wiele pociągów na zachód nie odchodzi. Czuć zamieszanie już nie w skali jednego dworca czy miasta, ale w skali całego kraju. Kolejarze starają się zaprowadzić jaki taki porządek, co znakomicie utrudniają im zmobilizowani i odprowadzające ich rodziny. Przez głośniki zapowiadają odchodzące pociągi. Wreszcie pociąg na Grodno. Pożegnałem się z ojcem. W ostatniej chwili wsunął mi do ręki małą karteczkę, a ja zdjąłem z palca i zostawiłem mu sygnet, który jak to było w zwyczaju dostałem od niego w dniu pełnolecia. Widzę go, jak stoi na peronie z gołą głową i wytrwale macha mi ręką na pożegnanie. Karteczkę przeczytałem, gdy tylko ruszył pociąg. Potem czytałem ją wielokrotnie. Ojciec prosił, by jej treść została między nami przez całe życie. Ładujemy się do towarowych wagonów. Pierwszy rzut, najlepsze roczniki zostały już uprzednio powołane do wojska w imiennej mobilizacji 24 sierpnia. My, jadący teraz, to już wyraźnie drugi gatunek. Starsi panowie zaniepokojeni swym brakiem wojskowych kwalifikacji, niedoszli ochotnicy, pogubieni lub zapomniani w mobowych kartotekach, podobnie jak ja. Pasażerowie zbombardowanych lub ostrzeliwanych pociągów, przerażeni, zmęczeni wieloma przesiadkami. Ani zauważyłem, jak wyjechaliśmy z Warszawy. Bardzo chciałem wyjechać. Jeszcze bardziej będę chciał wrócić. Do Grodna dojechaliśmy o świcie. Miasto było po pierwszych nalotach i pierwszych bombardowaniach. Na dworcu spotkałem kilku rezerwistów również zmobilizowanych do 29. PAL-u. Zrobiło mi się nieco raźniej. Mob jednak działa. Moja tęsknota do bardziej czynnego udziału w wojnie została znowu narażona na ciężką próbę. Pułk wymaszerował już przed kilkoma dniami, zapominając o swoich wiernych rezerwistach. Pozostały puste, przygnębiające koszary, rozbebeszone szafy i biurka, regulaminy walające się po podłodze, kancelaria i nieliczna ekipa oficersko-podoficerska. Przyjęli nas bez entuzjazmu. Nie dość, że przed kilku godzinami mieli nalot i bombardowanie, teraz jeszcze my spadliśmy im na głowę. Pomny na płockie doświadczenia i bogatszy o trzy wojenne dni, oświadczyłem kategorycznie, że już do Warszawy nie wrócę, że muszę zdążyć na wojnę. Poparł mnie w tym gorąco mój nowy towarzysz niedoli, podporucznik rezerwy Tadeusz Tobiasz, Gazda, z którym spotkaliśmy się na dworcu. Dorodny góral spod Nowego Targu stąd jego przezwisko równie jak ja domagał się wysłania nas w ślad za niewdzięcznym pułkiem. W dowództwie nie bardzo wiedzieli, co z nami robić. Ale już wówczas niezawodna zasada kolega przyświecała widać szefowi kancelarii pułkowej. Wysłali nas ciupasem do Ośrodka Zapasowego Artylerii nr 3 w Wilnie. Niech oni się tam wami martwią. Jadąc dorożką z dworca w Wilnie do koszar artyleryjskich, byłem nieogolony, głodny i pełen gorzkich refleksji. Coś tu nie gra! Zwykle wojna goni ludzi. A tymczasem ja od dziesięciu dni bezskutecznie gonię wojnę od Płocka do Wilna. I co gorsze gonię ją pod prąd, co zmniejsza szansę, bym ją kiedykolwiek dogonił. Pobieżna nawet znajomość geografii uspokajała mnie przynajmniej pod jednym względem. Z Wilna już nie będą mieli nas gdzie spławić myślałem wówczas naiwnie. Piękna pogoda i śliczne miasto, które oglądałem po raz pierwszy w życiu, przywróciły mi szybko optymizm. Moje dotychczasowe niepowodzenia malały na tle wileńskiej architektury, zieleni i słońca. W Płocku tłumaczyłem sobie to była po prostu omyłka. Ostatecznie jeden podporucznik więcej, jeden mniej, to było ważne tylko dla mnie. W Grodnie śpieszyli się na front, liniowy oddział, a nie ośrodek uzupełniający. Nie mieli czasu o nas myśleć. Ale tu, w Wilnie, z dala od frontu, w Ośrodku Zapasowym nr 3, doczekam się wreszcie prawdziwej artylerii. Szczególnie kojąco działał na mnie ten nr 3. Bo jeśli ośrodek ponumerowany, to znaczy, że przewidziany, zorganizowany, wyposażony. A jeśli w dodatku nr 3, to jest takich ośrodków więcej. Widać porządek. Poczciwa wileńska drynda kołysała nas miarowo. Widziałem siebie już na wysuniętym punkcie obserwacyjnym, słyszałem komendę ogniową: dozór nr l, powiększyć o. Moje bojowe marzenia przerwał Gazda cyniczną jak mi się wydawało propozycją: Zjedzmy śniadanie! Zgodziłem się z żalem. Ja tu o wojnie, niemal z generałem Bemem per ty, a on o ciastkach drożdżowych i kawie. Ciastka i kawa rzeczywiście były. A wojnynadal jeszcze w Wilnie nie było. Był za to pułkownik Batory, dowódca wytęsknionego Ośrodka Zapasowego Artylerii nr 3. Od swego wielkiego imiennika zapożyczył marsowy wygląd, który już we własnym zakresie uzupełnił niezłomną wiarą w regulaminy. Oba walory naszego dowódcy odczuliśmy na własnej skórze już przy pierwszym meldowaniu się w dowództwie ośrodka. Pułkownik przetrzymał nas najpierw w kancelarii pół godziny jak przystało szarży potem przyjął nas w towarzystwie dużej mapy sztabowej, wiszącej nad jego głową, i dwóch polowych telefonów na biurku. Czuliśmy się jeszcze bardziej mali i przygnębieni niż bojarzy pod Pskowem. Zameldowaliśmy się służbiście. Nareszcie prawdziwe wojsko. Pułkownik wypytał krótko o nasz dotychczasowy przebieg służby. Podporucznik rezerwy? Z cywila architekt? Był wyraźnie zdegustowany. Nieśmiałą wzmiankę o mej dotychczasowej przymusowej turystyce zbył pogardliwym milczeniem, z którego wybawił go jeden z dwóch telefonów. Tu Wanda. Tak. Do trzeciej baterii. Natychmiast rozstrzygał jakieś widocznie pilne problemy. Pouczył nas o obowiązkach oficera rezerwy, przestrzegał przed zbytnią pobłażliwością, zwracał uwagę na konieczność podnoszenia wyszkolenia i morale żołnierza. Telefon przerywający inwokację pułkownika dyskretnie podkreślał wagę chwili i dodatkowo mobilizował moje ciągle jeszcze mocno cywilne serce. Dostaliśmy obaj przydział do pierwszego dywizjonu. Gazda na dowódcę pierwszej baterii, ja zgodnie z moją artyleryjską specjalnością na oficera zwiadowczego dywizjonu. Chwilowo z przydziałem do 1. baterii uzupełnił pułkownik. Byłem szczęśliwy i dumny. Byłem wreszcie w baterii. Szkoda tylko, że tej baterii nie było. Gdyśmy wkrótce po wyjściu od pułkownika zobaczyli nasz oddział zwołany przez ogniomistrza szefa na zbiórkę, byłem zdruzgotany. Gazdo jęknąłem patrz! To już wszyscy? Tak, to byli prawie wszyscy. Z wyjątkiem jak nam precyzyjnie i nie bez ironii wyjaśnił ogniomistrz szef trzech dekowników na izbie chorych i czterech chwilowo na przepustce. Na rozległym placu ćwiczebnym ustawiło się przede mną w wątpliwej jakości dwuszeregu, bez zbytniego pośpiechu, kilkudziesięciu poczciwych starszych i młodszych, ale jednakowo zdegustowanych rezerwistów. Patrzyli na mnie z mieszaniną pobłażliwego wyrozumienia i niepokoju. Niepokoju, bym służbistością i egzaltowanym zapałem nie narobił im dodatkowych kłopotów, ćwiczeń, szkolenia i Bóg wie jakich złowrogich a niepotrzebnych zabiegów wojskowych. Skład baterii uzupełniło kilku podchorążych rezerwy, przybyłych wraz z nami i równie jak my speszonych, i dwu zawodowych podoficerów. Przepraszam, były jeszcze na etacie naszej baterii 4 (słownie cztery) konie. Chwilowo przydzielone do kuchni objaśnił nas ogniomistrz szef. I były 2 (słownie dwa) działa. Już z daleka rozpoznałem dobrze znajomą sylwetkę: armata polowa, kaliber 75 mm, wzór 97. W jednej brak poziomnicy objaśnił rzeczowo ogniomistrz szef. Tak się rozpoczął mój formalny udział w drugiej wojnie światowej. Książkę możecie już kupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/zwykle-wojna-goni-ludzi-fragment-ksiazki-agaton-z-falszywym-ausweisem-w-prawdziwej-warszawie/8605Mon, 19 Aug 2019 12:05:49 +0200Śmierć była głucha na ludzkie lamenty. Fragment książki "Bo trzeba żyć. Apolonia"Szlachcianka Apolonia Niemyjska wychodzi za mąż za bogatego chłopa Franciszka Bąka. Ich małżeństwo budzi wiele kontrowersji w lokalnym środowisku. Wkrótce wybucha pierwsza wojna światowa, Apolonia rodzi córkę, Gabrynię, która jest oczkiem w głowie rodziców. Mijają lata. Rodzą się kolejne dzieci, a przez kraj i najbliższą okolicę przetacza się historia: epidemia ,,hiszpanki, odzyskanie niepodległości przez Polskę, wojna z bolszewikami, lokalny pogrom Żydów. Pewnego dnia rodzinę Bąków spotyka tragedia. Los boleśnie doświadcza Apolonię, a w jej sercu coraz częściej pojawia się rozgoryczenie. Na szczęście, dzięki najbliższym, kobieta dochodzi do siebie. Rozpoczyna się nowy etap w jej życiu. Dzieci dorastają, Gabrynia, najbardziej pracowita z rodzeństwa, ma swoje marzenia Bo trzeba żyć. Apoloniajest powieścią o rodzinie, tożsamości i prawdziwej miłości. Fabuła tej sagi rodzinnej dzieje się na Podlasiu, a jej tło stanowią wielkie wydarzenia pierwszej połowy XX wieku od wybuchu pierwszej wojny światowej aż po śmierć Stalina. Do lektury zapraszaWydawnictwo Szara Godzina. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam pierwszy fragment książki Bo trzeba żyć. Apolonia. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: W czerwcu Gabrynia skończyła dwa lata, Weronika roczek w lipcu. Pod koniec lata coraz częściej zaczęły zaś do Olend docierać wieści o rychłym końcu wojny. Po czterech latach nadzieja na odmianę losu zaczęła kiełkować w sercach, by obumrzeć wczesną jesienią, kiedy to ludzie niemal masowo zaczęli umierać. Choroba pojawiła się nagle. Kiedy zmarł na gorączkę szlifierz Goński czterdziestopięcioletni Żyd mieszkający z rodziną w rozwalającej się ze starości chałupie na końcu wsi, nikt jeszcze nie podejrzewał czegoś niezwykłego. No bywa, że grypa z nóg zwala, toć na wiosnę też kupa ludzi chorowała. Miał chłop pecha. Jednak gdy kilka dni później po kolei umarły jego dwie dorosłe córki, ludzie zaczęli szeptać straszne słowo epidemia. Grypa rozprzestrzeniała się błyskawicznie. Nie było prawie domu, w którym by ktoś nie zachorował, w co trzecim ktoś umierał. Nawet jak kogoś było stać na lekarza, to niewiele to dawało, bo doktorzy po prostu nie chcieli jeździć po wsiach, mając pełne ręce roboty w mieście. Mówiono, że u Świętego Tadeusza w Łukowie brakowało łóżek, mimo że chorzy leżeli nawet na korytarzach. Siostry szarytki ponoć nocowały w szpitalu, tylu było zakażonych. Wieś musiała radzić sobie sama, ale prawdę powiedziawszy radziła sobie kiepsko. Do listopada zmarło chyba z piętnaście osób, w tym niespełna dziewiętnastoletnia Marynia Puzychówna i jej piętnastoletni brat Antek. Apolonia odchodziła niemal od zmysłów i z powodu Maryni, z którą się bardzo zżyła, i z obawy o dziewczynki. Szczęśliwym jednak trafem choroba jakoś omijała dzieci, a jak gdzie i które zachorowało, to w miarę szybko wychodziło z gorączki. Z niezrozumiałych powodów najciężej chorowali młodzi i wydawało się silni. Czemużeś mnie nie zabrała, starej, tylko te kwiatuszki moje najcudniejsze? zawodziła w czasie podwójnego pochówku Puzychowa, która jeszcze niedawno z byle powodu waliła owe kwiatuszki ścierą po głowach, a teraz z własnej głowy zdzierała chustkę i szarpała się za włosy. Śmierć była jednak głucha na ludzkie lamenty oraz błagania i zbierała swe żniwo właśnie głównie wśród tych, którzy według ludzkiego rozumu powinni byli jeszcze długo żyć. Nabożeństwo żałobne w Dzień Zaduszny zgromadziło na cmentarzu tłumy. Jakimś cudem Apolonii, która przyjechała do Ulana z Wasakami, udało się wcisnąć do wnętrza kościoła. Rychło jednak tego pożałowała. Wystrój kościółka na górce pod wezwaniem Świętego Michała Archanioła mógł bowiem poruszyć co wrażliwszą wyobraźnię. Jakoś nigdy wcześniej Apolonia nie zwróciła na to uwagi, teraz jednak uderzyło ją ponure i niedające nadziei przesłanie bijące z kościelnych malowideł. Cały ołtarz przepełniony był bowiem motywami śmierci i kary, jaka po niej następowała. W głównej jego części archanioł z potężnymi skrzydłami, w zbroi, hełmie i dziwnej czerwonej spódnicy dął w trąbę, której dźwięk miał obudzić zmarłych na sąd ostateczny. Po jego bokach pomniejsze anioły też w trąbki dmuchały. Na dole pod ołtarzem kostucha biała o otwarty nagrobek oparta, zęby szczerzyła i kosą ludziom wygrażała, jakby ich do grobu chciała zapędzić. A na samej górze, pod wizerunkiem Maryi, piekło straszliwe odmalowane i grzesznicy w czerwonym ogniu płonący. Choć obrazy te nawet Apolonii, nieznającej się specjalnie na sztuce, wydawały się dość prymitywne, to jednak w zaistniałych okolicznościach wywarły na niej makabryczne wrażenie. Śmierć, tak bliska i niemal namacalna w ostatnich tygodniach, ukazała się jej tutaj w całym swym okropieństwie. Wrażenie to potęgowały jeszcze błagalne modły, powolne, zawodzące śpiewy i gorzko-mdląca woń kadzidła zmieszana z ludzkim smrodem. Kiedy ksiądz zaintonował hymn Święty Boże, przeszedł jej po plecach dreszcz, a w piersiach poczuła dziwny ucisk. Nagromadzone od dawna napięcie wywołało ból w sercu. Czując, że się dusi, zaczęła rozpaczliwie przeciskać się do tyłu. Józef, który stał niedaleko, zauważył widocznie, że coś się dzieje, bo ruszył za nią, rozpychając na boki zwarty mur ludzkich ciał. Wydostali się w końcu na zewnątrz. Apolonia czuła się, jakby za chwilę miała zemdleć. Przed oczami migotały jej czarne i złote plamy, pobladła twarz perliła się lepkim potem. Józef zaniepokojony złapał ją jedną ręką pod łokieć, drugą objął w pasie i przeprowadził parę metrów. W końcu z braku lepszego miejsca posadził lejącą mu się przez ręce kobietę na obrzeżu najbliższego kamiennego nagrobka. Nic mi nie jest uspokajała go. Tylko mi się jakoś słabo zrobiło z tego gorąca. Kiwnął głową ze zrozumieniem, bo w ciasnym kościółku rzeczywiście panował straszliwy zaduch. Nie miał jednak pojęcia, jakie przerażające obrazy zapełniały jeszcze przed chwilą głowę jego sąsiadki. Zresztą w chłodnawym powietrzu pogodnego listopadowego dnia Apolonia szybko doszła do siebie i gdy po skończonym nabożeństwie Wasakowa i Magda dotarły do ich wozu stojącego kawałek dalej przy drodze, sama już właściwie była przekonana, że zrobiło się jej słabo z powodu duchoty. Zresztą powodów do poprawy nastroju w najbliższym czasie pojawiło się sporo. Po pierwsze Pan Bóg najwyraźniej ulitował się nad ludźmi, bo w listopadzie liczba zachorowań jakby zaczęła się zmniejszać i co ważniejsze, już blisko dwa tygodnie mijało od ostatniego pogrzebu. No i po drugie skończyła się wojna! Do Olend wieść ta dotarła prawie z dwudniowym opóźnieniem. Przywiózł ją leśniczy Jagielski, który od czasu tej niefortunnej historii z końmi dość często bywał u Bąków. Tym razem zajechał do nich prosto z Ulana, dokąd o świcie wezwał go przez posłańca komendant. Kazał przywieźć wszystkie papiery z leśnictwa. Nie bardzo je nawet oglądał, tylko wszystko jak leci zapakował do metalowej skrzynki wraz ze stosem jakichś innych dokumentów. Potem wsiadł z adiutantem do auta i pojechał. Reszta załadowała się na furmankę i smród nawet po szwabach w Ulanie nie został. Uciekli po tym, jak w poprzednią noc polski oddział rozbroił koszary i zbrojownię na łukowskim Łapiguzie. W ten sposób Polacy przejęli władzę w całym powiecie. Do czasu ustanowienia nowych władz administracyjnych rządy objął komisarz ludowy. Pewno i nowe rady gminne będzie się teraz wybierać zastanawiał się Jagielski, siedząc z Franciszkiem przy stole w pokoju, gdzie Apolonia przygotowała naprędce coś do jedzenia, bo pora była akurat obiadowa. Ja już urzędnikiem jestem, zresztą nawet jakby i nie, to dla wielu ciągle obcym, mimo tych lat, co tu mieszkam, ale ty mógłbyś spróbować przekonywał Franciszka. Ludzie cię lubią, wielu ci ufa. Dobrze by było, żeby teraz nowoczesne rządy nastały. A ty się przecież nowego nigdy nie bałeś. Ale inni się boją. Zresztą, teraz to już sam nie jestem taki pewien, czy rzeczywiście warto do tego nowego przeć. Co mi z tego przyszło? Dziesięć lat w plecy, jakbym od nowa zaczynał. Tylko że wtedy nie miałem nic do stracenia i nikt mi się wtrącić nie mógł. Teraz muszę myśleć o dzieciach i już wiem, że cudze powodzenie innym czasem kością w gardle stoi. Mnie tam władza nie ciągnie. Znajdą się inni, zdatniejsi. Tego samego zdania była też Apolonia, która od czasu aresztowania Franciszka z żadną władzą wolała nie mieć już nic do czynienia. Byleby człowiek mógł żyć spokojnie, to i więcej nam nie potrzeba. Nie każdy do rządzenia się rwie próbowała studzić zapał leśniczego, który będąc już trochę podchmielony, coraz bardziej zapalał się do pomysłu i coraz nachalniej przekonywał do swoich racji. Wreszcie widząc, że ani protesty Franciszka, ani jej przekonywania nie skutkują, lekko podenerwowana stanowczo ucięła: Panie Jagielski, wiem, że ma pan dobre intencje, ale jeśli natychmiast pan nie przestanie, naprawdę się na pana pogniewam. Skończmy ten temat, i to już. Ku jej zaskoczeniu leśniczy posłuchał. Wybuchnął tubalnym śmiechem i klepiąc Franciszka po plecach, zawołał: Ależ ci się szczęściarzu żona trafiła. Charakterna kobieta, takie lubię. Po czym przechyliwszy się przez stół, ujął rękę Apolonii i ucałowawszy ją, ni to żartem, ni to na poważnie rzekł, patrząc jej prosto w oczy: Pani prośba jest dla mnie rozkazem. Mimo woli zaczerwieniła się pod wpływem jego wzroku i gdy po chwili puścił jej dłoń, sama nie wiedząc dlaczego, wyszła do kuchni pod pretekstem konieczności dołożenia do pieca. Lubiła Jagielskiego i czuła wobec niego szczerą wdzięczność za to, co dla nich zrobił. Zawsze jednak w jego obecności czuła się trochę dziwnie. Krępował ją i jakby zawstydzał swą wyszukaną uprzejmością. Teraz także wywołał u niej zakłopotanie i dziwną niechęć, której źródła nie potrafiłaby wyjaśnić. Był podpity, fakt, ale stan ten nie był u niego niczym niezwykłym, wszyscy wiedzieli, że pije. Zresztą nigdy nie widziała go naprawdę pijanego. Nawet teraz Franciszek wydawał się bardziej wstawiony niż leśniczy. Jednak sposób, w jaki na nią spojrzał, budził niepokój. Jakby przewiercił ją na wylot tymi swoimi niebieskimi ślipiami. Zła i na niego, i na siebie tak energicznie grzebała pogrzebaczem, że w pewnym momencie duża rozżarzona głownia wypadła z pieca na przybitą pod nim blachę. Od uderzenia polano rozpadło się na mniejsze kawałki, które rozprysły się wokół na drewnianą podłogę. To ją otrzeźwiło. Błyskawicznie złapała leżącą pod ławą miotełkę zrobioną ze sztywnych gęsich lotek i zaczęła zgarniać na blachę czerwone od żaru węgielki. Swąd przypalonych piór rozszedł się po kuchni, aż schylona wpół Apolonia poczuła, że robi się jej niedobrze. Pospiesznie wyszła do sieni i otworzywszy drzwi na dwór, kilkakrotnie głęboko zaczerpnęła chłodnego listopadowego powietrza. Po chwili mdłości ustały, a na nią spłynęło olśnienie jest w ciąży! To dlatego ostatnio tak źle się czuła i była ciągle zmęczona. Że też nie skojarzyła tego wcześniej, przecież to zasłabnięcie na cmentarzu było z tego powodu. No ale też tyle się ciągle dzieje, tyle trosk i myślenia o wszystkim, że i zastanawiać się nad sobą nie miała czasu. Po urodzeniu dziewczynek przestała zresztą tak skrupulatnie liczyć dni do okresu i chociaż nie miała nic przeciwko jeszcze jednemu dziecku, musiała w duchu przyznać, że jej pożycie małżeńskie z Franciszkiem nie było już tak intensywne jak na początku. Nie to, żeby te sprawy przestały się dla niej zupełnie liczyć, lecz w nawale obowiązków i kłopotów zeszły jakoś na dalszy plan. No a tu proszę ona, która nie tak dawno jeszcze zastanawiała się, czy nie jest za stara na dzieci, będzie miała trzecie. Książkę Bo trzeba żyć. Apolonia możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/smierc-byla-glucha-na-ludzkie-lamenty-fragment-ksiazki-bo-trzeba-zyc-apolonia/8604Mon, 19 Aug 2019 11:48:55 +0200Instagram rozwiąże problemy z czytelnictwem wśród dzieci? Jest pewien pomysł W świecie mediów społecznościowych coraz mniej czasu najmłodsi obywatele świata znajdują na czytanie książek. Pewna firma ubezpieczeniowa postanowiła rozwiązać ten problem za pomocą Instagrama. Od kilku lat Instagram jest jednym z najpopularniejszych mediów społecznościowych na świecie. Platforma przejęta kilka lat temu przez Facebooka, służy do postowania fotografii z życia użytkowników, a od niedawna wrzucania relacji InstaStory dostępnych w serwisie jedynie przez 24 godziny od momentu dodania. Czytaj także: Automaty z darmowymi książkami? Stoi ich aż sześć w Nowym Jorku! Hollard Group jest firmą ubezpieczeniową działającą na terenie RPA. Podczas ostatniej konferencji przedstawili swój program, który ma pomóc w rozwoju czytelnictwa na terenie Afryki. A jednym z najważniejszych części projektu są właśnie instagramowe Stories. Pomysłem firmy Hollard jest stworzenie krótkich historii w postaci relacji zapisywanych na Instagramie, które będą interaktywnymi książkami dostępnymi za darmo dla użytkowników. Projekt nazywa się InstaStory Books i realizowany jest we współpracy z rządem i organizacjami pozarządowymi. Statystyki czytelnicze w tym kraju pokazują, że prawie 8 na 10 dzieci w klasie 4 nie potrafi czytać tekstów ze zrozumieniem mówił dlaNorth Eastern Tribune szef działu marketingu, Heidi Brauer. Organizacja przygotowuje także warsztaty dla pisarzy, które pomogą im zrozumieć, jak tworzyć łatwe i proste historyjki, które mogą zostać przedstawione w formie insta relacji. Opowieści mieścić mają się w okolicach 50 słów i mają sprawić, by po lektury sięgali jak najmłodsi Afrykanie. Czytaj także: Książki w 2019 to dodatki do stylizacji Dla tych dzieci, którzy nie korzystają z Instagrama nie mając takich możliwości lub chęci InstaStory Books przygotowane mogą być także w formie małych książeczek-broszurek. Firma swój pomysł pozostawia otwarty dla każdego, kto ma ochotę wesprzeć czytelnictwo. Na swojej stronie internetowej umieściła kilkadziesiąt historyjek, a oprócz tego przedstawiła praktyczne wskazówki jak stworzyć InstaStory Books. Czy sądzicie, że taka forma doboru medium pomoże w edukacji czytelniczej?https://www.granice.pl/news/instagram-rozwiaze-problemy-z-czytelnictwem-wsrod-dzieci-jest-pewien-pomysl/8603Mon, 19 Aug 2019 10:08:46 +0200Tolkien ma polskie korzenie? Wiele na to wskazujeJohn Ronald Reuel Tolkien to pisarz fantasy, którego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jedna z ikon literatury fantastycznej, twórca Hobbita jest do dziś pisarzem kultowym. Okazuje się, że autor ma polskie korzenie! Twórczość J.R.R. Tolkiena dla wielu fanów fantastyki stanowi swoistą podstawę do tego, by poznawać inne utwory fantasy. Nazwisko pisarza urodzonego pod koniec XIX wieku jest obecnie jednym z najbardziej znanych i sztandarowych. Nic więc dziwnego, że wielu fanów chciałoby, by pisarz miał korzenie związane z właśnie ich narodowością. Od 15 do 18 sierpnia w Sopocie odbyła się impreza poświęcona książkom Literacki Sopot. Tegoroczna edycja poświęcona była literaturze i kulturze brytyjskiej. Z tej okazji na spotkanie zaproszony został Ryszard Derdziński, autor bloga tolkniety.blogspot.com i członek brytyjskiego Tolkien Society. Czytaj także: Jak czytać Tolkiena? Przewodnik po twórczości Pochodzący z Sosnowca fan twórczości Tolkiena rozpoczął badania nad faktycznym znaczeniem nazwiska popularnego pisarza. Wnioski, do jakich dotarł były naprawdę zadziwiające! Podczas spotkania w Sopocie, Derdziński zdradził uczestnikom imprezy, że podczas swoich badań dotarł do dwójki mężczyzn o tym samym nazwisku prawdopodobnie braci którzy w nieznanych okolicznościach trafili do Anglii w wieku XVII. Jeden z mężczyzn był kuśnierzem, drugi uznanym zegarmistrzem. Obaj nosili nazwisko Tolkien, a ich losy były ze sobą powiązane. Niebawem bloger odkrył, że w jednym z dawnych londyńskich dokumentów, zapisano pochodzenie kuśnierza było to Danzing, czyli dzisiejszy Gdańsk. Mężczyzna urodził się w 1746, czyli czasach, kiedy Gdańsk pozostawał jeszcze w granicach Rzeczypospolitej. Następnie Derdziński potwierdził pokrewieństwo między dwoma rzemieślnikami dzięki aktom chrztu, które zachowały się w Gdańsku. Drugi z braci John Benjamin okazał się zaś być prapradziadkiem znanego pisarza. Wszystko to szczegółowo przedstawiła w swojej relacji Natalia Szostak z Gazety Wyborczej. Wielu z tych, którzy żyją, zasługuje na śmierć, a niektórzy z tych, co pomarli, zasługują na życie. Czy możesz im je zwrócić? Nie szafuj więc śmiercią, gdyż nawet najmędrszy nie może wiedzieć wszystkiego cytat z książki Drużyna Pierścienia J.R.R. Tolkiena. Zobacz wszystkie cytaty. Ryszard Derdziński o powiązaniach rodziny Tolkiena z Polską wie jednak nie od wczoraj. Pierwsze artykuły, także na łamach Wyborczej, pojawiały się już w 2018 roku. Wówczas w rozmowie z Agnieszką Stefaniak-Zubko tolkienista powiedział: Udało mi się odnaleźć ich ślady [Tolkienów przyp. red.) i w bitwie pod Grunwaldem, i w starciu z siłami polskimi w 1456 roku, gdzie Jacob Tolkin został pojmany. Na przełomie XVI i XVII wieku we wsi Globuhnen żyli dziedziczni sołtysi chełmińscy Tolkienowie. Była to uboga szlachta, która sama uprawiała swoją ziemię. Przodków pisarza odnaleźć można również w kronikach z XVII i XVIII wieku. Jeden z krewnych był kolegą ze studiów Mikołaja Kopernika. Jak przyznał bloger, jego marzeniem jest stworzenie książki dotyczącej pochodzenia Tolkiena oraz zweryfikowanie w 100% jego korzeni. Historia życia J.R.R. Tolkiena od lat stanowi dość rozległy obszar badań dla fanów angielskiego pisarza, literaturoznawców i historyków. Co jakiś czas na jaw wychodzą też kolejne sekrety, czy może raczej skandale związane z rodziną kultowego autora fantasy. W kwietniu w mediach poruszona została kwestia Johna Tolkiena syna popularnego pisarza. Od kilku lat wobec dziedzica twórcy pojawiały się informacje dot. nadużyć seksualnych z jego strony wobec chłopców w czasie jego pracy w kościele. Na początku roku pisaliśmy o tym, że sam John Tolkien miał być w przeszłości wykorzystywany seksualnie przez znajomych jego ojca, J.R.R. Tolkiena. W czerwcu w kinach zobaczyć zaś można było film pt. Tolkien. Opowiadał on o młodości pisarza, jego dzieciństwie oraz walce w czasie wojny. W postać Johna Ronald Reuela Tolkiena wcielił się wówczas brytyjski 29-letni aktor Nicholas Hoult (Faworyta, Zbuntowany w zbożu, Skins). U jego boku zagrała Lily Collins znana z ról w filmach Królewna Śnieżka, Dary Anioła: Miasto kości czy Love, Rosie. W przyszłości pojawić ma się także serial kontynuujący serię o Władcy Pierścieni. Za jego produkcję odpowiedzialny jest Amazon, który wykupił prawa do adaptacji twórczości Tolkiena za niebagatelną sumę 250 milionów dolarów (ponad 982 milionów złotych). Amazon planuje po części kontynuować znaną już z filmów historię i prawdopodobnie zrobi to za pomocą aż 6 sezonów, które łącznie kosztować go będą ponad miliard dolarów. Więcej o serial przeczytać można w naszym artykule. Znacie twórczość Tolkiena? Czy sądzicie, że jego polskie korzenie mają znaczenie dla naszej kultury? https://www.granice.pl/news/tolkien-ma-polskie-korzenie-wiele-na-to-wskazuje/8602Sun, 18 Aug 2019 12:30:39 +0200"Władca Pierścieni" serial Amazon – premiera, opis fabuły, obsadaWładca Pierścieni to jedna z najpopularniejszych serii na świecie. Kultowe książki fantasy są wyznacznikami dobrej fantastyki dla wielu czytelników. Od niedawna wiadomo także, że Amazon wykupił prawa do tytułów Tolkiena i zrealizuje serial na ich podstawie. Co wiemy już o produkcji? W ubiegłym roku w sieci pojawiły się informacje o tym, że popularna amerykańska firma Amazon sprzedawca książek, filmów i muzyki, a także usługodawca VOD Amazon Prime prześcignął popularne serwisy takie jak Netflix czy HBO i wykupił prawa do serialu Władca Pierścieni. Czytaj także: Tolkien ma polskie korzenie? Wiele na to wskazuje Amazon zapłacić miał za same prawa aż 250 milionów dolarów, czyli ponad 980 milionów złotych, a to dopiero początek wydatków związanych z produkcją. Jednak to nie powstrzymało producentów przed zaplanowaniem aż 6 sezonów. Amazon spodziewa się więc hitu. Władca Pierścieni serial informacje O planach Amazonu wobec twórczości Tolkiena mówiło się już w 2017 roku, jednak dopiero na początku ubiegłego roku pewne było, że to właśnie ta firma faktycznie zrealizuje serial. I to z dość wielkim rozmachem, choć szczegóły nadal nie są znane. Czytaj także: Syn Tolkiena wykorzystywany seksualnie? Szokujące informacje Na ten moment wiadomo, że Amazon planuje stworzenie aż 6 sezonów serialu. To dość odważna decyzja, wszak na ich platformie streamingowej nie pojawił się jeszcze nawet odcinek pilotażowy serialu. Oprócz tego planuje się stworzenie spin-offu serialu, który jeszcze nie został nagrany. Budżet serialu wynosić ma około 500 milionów dolarów. Nieoficjalnie mówi się, że Amazon pragnie, by ich serial Władca Pierścieni stał się alternatywą dla produkcji HBO Gra o tron, która od dawna pozostaje hitem na konkurencyjnej platformie. Władca Pierścieni serial fabuła W marcu 2018 roku Amazon przedstawił pierwsze szczegóły dotyczące fabuły serialu. Władca Pierścieni w wersji Amazonu stanowić ma prequel do tego, co zobaczyliśmy w filmach w reżyserii Petera Jacksona. Czytaj także: Popularne cytaty z Władcy Pierścieni! Znajdź swoje ulubione! 7 marca na Twitterze serialu napisano: Witajcie w Drugiej Erze. Owa Druga Era stworzona została przez Tolkiena na wzór mitu o Atlantydzie i przedstawiała historię pojawienia się Pierścieni Władzy oraz Jedynego Pierścienia należącego do Saurona, a później wybuch wojny. One Ring to rule them all, One Ring to find them, One Ring to bring them all, and in the darkness bind them, In the Land of Mordor where the Shadows lie. #LOTRonPrime pic.twitter.com/7TuQh7gRPD The Lord of the Rings on Prime (@LOTRonPrime) March 7, 2019 Władca Pierścieni serial obsada Na ten moment wiele informacji dotyczących serialu jest nieznana i utrzymana w dość wielkiej tajemnicy. Zgodnie z informacjami podanymi w lipcu przez Variety, rozpoczęto już jednak castingi do serialu, a angaż miała uzyskać młoda gwiazda telewizji. Według tych informacji, jedną z głównych ról otrzymać ma Markella Kavenagh, startująca aktorka, mająca na swoim koncie trzy produkcje. Niestety, do informacji tej dziennikarze Variety dotarli nieoficjalnie i nadal nie ma potwierdzenia, czy w istocie Kavenagh zagra w serialu. Jeśli informacje te okażą się prawdą, to młoda aktorka wcieli się w rolę bohaterki o imieniu Tyra. W produkcje zaangażowani są JD Payne i Patrick McKay showrunnerzu, a także scenarzysta do tej pory odpowiedzialny za konkurencyjną Grę o tron, Bryan Cogman. Władca Pierścieni serial premiera Serial o Władcy Pierścieni Amazonu jest dopiero na etapie przedprodukcji. Oznacza to, że prawdopodobnie na planie nie padł nawet pierwszy klaps filmowy. Według przewidywań dziennikarzy branżowych produkcję Amazonu zobaczymy najwcześniej dopiero w 2021 roku. Do tego czasu pozostają nam filmy w reżyserii Petera Jacksona, który zresztą również ma zostać zaangażowany przy powstawaniu tego serialu. Warto także poznać książki J.R.R. Tolkiena. W jakiej kolejności je czytać? Przewodnik po książkach możecie znaleźć na łamach naszego serwisu. W czerwcu 2019 roku do kin trafiła produkcja pt. Tolkien, która przedstawiła młodość J.R.R. Tolkiena twórcy historii o Śródziemiu. Film został ciepło przyjęty przez widzów, otrzymując średnią ocenę 7/10 gwiazdek w serwisie IMDb.https://www.granice.pl/news/wladca-pierscieni-serial-amazon-premiera-opis-fabuly-obsada/8601Sun, 18 Aug 2019 12:02:15 +0200Osobliwy dom pani Peregrine 4 – kiedy premiera 4 części? Osobliwy dom pani Peregrine to powieść, która zadebiutowała blisko osiem lat temu. W tym roku nakładem wydawnictwa Media Rodzina ukaże się 4 część historii. Na kontynuację historii o dzieciach pani Peregrine czytelnicy musieli trochę poczekać. Pierwsza część z serii, Osobliwy dom pani Peregrine, ukazała się nakładem Wydawnictwa Media Rodzina w Polsce w 2012 roku, zaledwie rok po premierze za oceanem. Kolejne części publikowano w 2014 i 2016 roku. W 2016 roku za oceanem pojawił się tom czwarty, którego polski tytuł to Mapa dni. Po trzech latach książką mogą cieszyć się także i polscy czytelnicy. To właśnie w tym roku w księgarniach pojawi się czwarta część z serii. Mapa dni opis W Mapie dni kolejny raz czytelnicy spotkają się ze znanymi już bohaterami, którzy i teraz będą musieli przeciwstawić się przeciwnościom losu. Jacob Portman wraca na Florydę, gdzie liczy na chwilę spokoju po uratowaniu osobliwego świata. Wraz z nim do współczesnej Ameryki trafia pani Peregrine wraz z Emmą i resztą nietypowych przyjaciół. I chociaż początkowo wszyscy starają się, by dostosować się do reguł postawionych przez zwykły świat przed osobliwymi, młodzi bohaterowie wkrótce wpakują się kolejne kłopoty. A zaczyna się od odkrycia schronu, należącego w przeszłości do przodka Jacoba Mapa dni kiedy premiera? Premierę Mapy dni zaplanowano na 18 września 2019 roku. Za przekład książki odpowiedzialni są Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz. Podobnie jak poprzednie tomy, tak i czwarta część wydana zostanie w twardej oprawie, a projekt okładki odpowiada poprzednim częścią serii. Na książkę składa się łącznie około 460 stron. W 2016 roku na ekranach kin pojawiła się ekranizacja powieści Ransoma Riggsa. W filmie stworzonym przez Tima Burtona wystąpili wówczas Asa Butterfield (m.in. Sex Education), Eva Green, Samuel L. Jackson, Ella Purnell i Judi Dench. Czytaliście tę serię? A może kojarzycie film? Kup książkę już teraz: https://www.granice.pl/news/osobliwy-dom-pani-peregrine-4-kiedy-premiera-4-czesci/8600Sat, 17 Aug 2019 08:49:23 +0200To on będzie głównym bohaterem w serialu „Twój, Simon” DisneyaTegoroczny sierpień okazuje się pełen nowinek ze świata filmu. Tym razem dowiedzieliśmy się już, kto zagra w roli głównej w disnejowskiej wersji opowieści Love, Simon. Fot. mat. prasowe Imperial Cinepix Jeśli polubiliście historię o Simonie Spierze, którą w swojej książce Simon oraz inni homo sapiens stworzyła Becky Albertalli, to mamy dla Was dobrą wiadomość. Disney poinformował właśnie, kto wystąpi w ich ekranizacji tej powieści. Czytaj także: Wiemy, kiedy premiera "Do wszystkich chłopców, których kochałam 2" W marcu 2018 roku na ekranach kin pojawiła się produkcja Love, Simon (Twój, Simon) będąca dość wierną filmową adaptacją powieści Albertalli. W filmie wystąpił wówczas Nick Robinson, który wcielił się w rolę głównego bohatera. Twój, Simon recenzja Twój, Simon to słodko-gorzka komedia, opowiadająca o tym, jak trudno jest być innym. Fabuła nie jest nazbyt sztampowa, dzięki czemu widz nie czuje podczas seansu upływającego czasu. Zamiast nudy otrzymujemy piękną młodzieżową historię nie tylko o miłości pomiędzy partnerami czy kochankami, ale także o miłości rodzinnej i tej istniejącej pomiędzy przyjaciółmi. O uczuciu, które często idealizowane jest uczuciem nie tylko niezwykłym, ale także bolesnym. I choć z całą pewnością film o nastolatku-geju sprawdzi się jako produkcja na przyjemnie spędzony wieczór, to nie będzie to obraz, którego jedynym sukcesem będzie zapełnienie wolnego czasu tak pisaliśmy w naszej recenzji filmu. Twój, Simon opis filmu Twój, Simon opowiada historię licealisty Simona, który ukrywa przed światem swoją orientację seksualną. Nastolatek boi się ujawnić, przez Internet poznaje jednak innego chłopaka z okolicy, swojego rówieśnika, z którym rozpoczyna korespondować mailowo. Pomiędzy nim a tajemniczym Blue zaczyna się swego rodzaju uczucie. Niebawem przypadkowo maile wysyłane do Blue trafiają w ręce pewnego chłopaka, który zaczyna szantażować Simona ujawnieniem jego tajemnicy. Teraz nastolatek ma dodatkowy kłopot nie tylko zastanawia się, kim tak naprawdę jest Blue, ale także musi poradzić sobie z szantażem kolegi ze szkoły. Ubiegłoroczna produkcja w reżyserii Grega Berlantiego została dość entuzjastycznie przyjęta przez czytelników i młodych widzów, zdobywając między innymi statuetki Teen Choice, GLAAD Media Award czy MTV Movie Award. Po kinowym sukcesie, prawa do serii zdobył Disney, który teraz opowie tę historię na nowo w formie serialu. Twój, Simon serial Disney rusza bowiem z nowym produktem kanałem streamingowym Disney+, który stanowić ma alternatywę dla Netfliksa, HBO czy Hulu. To właśnie na swojej oryginalnej platformie Disney ma emitować własne produkcje filmy (w tym produkcje z serii Marvel), seriale i animacje. Czytaj także: Disney ruszył ze sprzedażą kalendarza adwentowego! Kosztuje ponad 100 zł i już jest bestsellerem Jak wiadomo, głównym bohaterem serialu będzie nie Simon, ale Victor, nowy uczeń w liceum Creekwood. Uczeń, który także nie jest heteroseksualny i nie może odnaleźć się w heteronormie. W momencie, kiedy zaś przestaje sobie radzić, zwraca się z prośbą o pomoc do Simona. Twój, Simon serial bohaterowie W postać Victora wcielić ma się młody aktor Michael Cimino, do tej pory znany z kilku amerykańskich programów. Oprócz niego, narratorem serialu ma być kojarzony już z filmu Nick Robinson. Choć Robinson obecny jest przy pracach nad filmem i ma opowiadać historię Victora, to nadal nie ma informacji, czy faktycznie wystąpi on w roli Simona, choć należy przyznać że byłoby to dość logiczne posunięcie. Oprócz nich w obsadzie znaleźli się także James Martinez, Isabella Ferreira (w roli młodszej siostry Victora), Mateo Fernandez (jako brat Victora), Johnny Sequoyah, Bebe Wood, George Sear, Anthony oraz Mason Gooding. Oglądaliście film Twój, Simon? A może czytaliście książkę?https://www.granice.pl/news/to-on-bedzie-glownym-bohaterem-w-serialu-twoj-simon8221-disneya/8599Fri, 16 Aug 2019 12:01:15 +0200Wiemy, kiedy premiera "Do wszystkich chłopców, których kochałam 2"Znana jest już data premiery 2 części filmowej opowieści Do wszystkich chłopców, których kochałam. Drugi film nazywa się PS. Wciąż Cię kocham kiedy będziemy mogli zobaczyć go na Netfliksie? Photo Courtesy of Netflix / mat. prasowe Netflix Do wszystkich chłopców, których kochałam stało się jedną z najpopularniejszych ubiegłorocznych produkcji Netfliksa. Teraz wiadomo już, kiedy będziemy mieli okazję zobaczyć kontynuację o tytule P.S. Wciąż Cię kocham. Czytaj także: Specjalny prezent dla fanów "Trzynastu powodów"! Zwiastun nowego sezonu i niespodzianka Do wszystkich chłopców, których kochałam to film, który był oryginalną produkcją dla młodzieży. Powstał on na kanwie powieści o tym samym tytule Jenny Han. Pierwsza część przedstawiała losy Lary Jean, maturzystki, której życie właśnie jest na zakręcie. Jej siostra wyjechała na studia, a tata stawia opory przed zaadoptowaniem psiaka. Lara kilka lat wcześniej straciła mamę, pozostawiając w życiu córek wiele pytań bez odpowiedzi. Czasem wytchnienie dawały im zaś pamiątki, na pozór niewiele znaczące. Jedną z nich jest pudełko po kapeluszu, w którym dziewczyna skrywa swoje listy miłosne. Listy, które napisała do chłopców, w których się zakochała. I których nigdy nie wysłała, by nie wystawić się na śmieszność, a zarazem wyleczyć z uczucia. Problem w tym, że właśnie ktoś ukradł jej pudełko i przesłał listy do wszystkich, których Lara kochała. W tym do starszego chłopaka, a zarazem byłego partnera jednej z sióstr! Do wszystkich chłopców, których kochałamto kierowana przede wszystkim do nastolatek lekka, zabawna i bardzo wciągająca opowieść o ich rówieśnikach i wszystkich problemach, z którymi zmierzyć się muszą dojrzewający młodzi ludzie - pisaliśmy zaś w naszej recenzji pierwszego tomu. Książka Do wszystkich chłopców, których kochałam wydana została przy okazji premiery filmu na Netfliksie w Polsce. I wbrew pozorom, ta romantyczna historia dla młodzieży okazała się naprawdę spektakularnym sukcesem. Teraz zaś wiadomo, że pojawi się kontynuacja. W pierwszym filmie wystąpili Noah Centineo, Lana Condor i Janel Parrish. Za reżyserię odpowiadał Susan Johanson, a sam film zdobył m.in. 4 nominacje podczas tegorocznych Teen Choice Awards. Do wszystkich chłopców, których kochałam 2 (P.S. Wciąż Cię kocham) opis Co dzieje się w drugiej części? W PS. Wciąż Cię kocham ponownie zobaczymy Larę i Petera. Tym razem związek młodych ludzi przeżywa kryzys, ponieważ chłopak zbyt wiele chwil spędza z Geneview. W tym samym czasie w życiu Lary pojawia się John Ambrose, czyli piąty chłopak z jej miłosnych listów. Chłopak, który ma wobec Lary inne zamiary niż koleżeńskie gry w Scrabble. Dziewczyna będzie musiała zweryfikować swoje uczucia do Petera. Bo czy można kochać dwóch chłopców jednocześnie? Do wszystkich chłopców, których kochałam 2 (PS. Wciąż Cię kocham) kiedy premiera? Na premierę 2 części Do wszystkich chłopców, których kochałam czeka wielu widzów Netfliksa. W czwartek odtwórcy ról Petera i Lary - Noah Centineo i Lana Condor potwierdzili wreszcie datę premiery PS. Wciąż Cię kocham. Kontynuację historii Lary zobaczymy w serwisie dopiero w 2020 roku, a dokładniej 12 lutego 2020 roku. To jednak nie wszystko, czego dowiedzieliśmy się w czwartkowe popołudnie na oficjalnym Twitterze gwiazd. Do wszystkich chłopców, których kochałam 3 będzie 3 część? Oprócz informacji o tym, że drugi film pojawi się w okolicach walentynek, Centineo i Condor zdradzili parę szczegółów dotyczących tego, co dalej z młodzieżową serią. Jak się okazało, Netflix planuje wykorzystać potencjał tkwiący w historiach Jenny Han i stworzyć nie 2, ale aż 3 filmy! Obecnie trwają prace nad 3 filmem, który nazywa się roboczo To All The Boys: Always And Forever Lara Jean, czyli w wolnym przekładzie Do wszystkich chłopców: Zawsze i na zawsze Lara Jean. Jednocześnie wiadomo już, że filmy nie będą stanowiły dość wiernej adaptacji książek, a będą jedynie inspirowane poszczególnymi wątkami z powieści. Do obsady serii dołączyli także Ross Butler znany z produkcji takich jak Riverdale czy Trzynaście powodów oraz Jordan Fisher. Kojarzycie tę serię? Będziecie oglądać?https://www.granice.pl/news/wiemy-kiedy-premiera-do-wszystkich-chlopcow-ktorych-kochalam-2/8598Fri, 16 Aug 2019 00:03:52 +0200Disney ruszył ze sprzedażą… kalendarza adwentowego! Kosztuje ponad 100 zł i już jest bestselleremBajki Disneya są jednymi za najbardziej rozpoznawalnych i popularnych bajek na całym świecie. Nikt nie spodziewał się jednak, że wydawcy popularnych przygód Myszki Miki zdecydują się na publikację kalendarza adwentowego w sierpniu! Chociaż kiedyś kalendarze adwentowe skierowane były głównie dla dzieci i zawierały słodkie upominki, od niedawna także i wielkie marki tworzą własne alternatywne kalendarze. Teraz w przedsprzedaży pojawił się kalendarz adwentowy z Disneyem! Czytaj także: Powstaje nowa ekranizacja O czym szumią wierzby"! Za publikację kalendarza odpowiedzialne jest brytyjskie wydawnictwo IglooBooks, posiadające licencje do bajek Disneya. To właśnie znane czytelnikom popularne opowiadania wylądują w wyjątkowym kalendarzu dla fanów opowieści Disneya. Kalendarz Disneya zawierać będzie 24 znane historie, takie jak opowieści o słoniu Dumbo, Księga Dżungli, Zaplątani, 101 Dalmatyńczyków czy Bambi. Co więcej, każda z historii wydana zostanie w formie osobnej książeczki, a wszystko to zapakowane zostanie w odpowiednie przegródki zgodnie z przypisaną wcześniej datą. Choć do świąt pozostało naprawdę sporo czasu, to już teraz zamawiać można kalendarz w przedsprzedaży. I co ciekawe, faktycznie wiele osób się na niego skusiło, gdyż jest on już w TOP 10 sprzedaży księgarni Amazon oraz na numerze 1 w dziale sprzedaży książek dziecięcych Amazonu. Czytaj także: Świat Książki otwiera księgarnie tylko dla dzieci! Za ten nietypowy kalendarz trzeba będzie zapłacić 29,99 dolarów, czyli około 120 złotych. Obecnie w przedsprzedaży można jednak nabyć go z 9 dolarowym rabatem. Jest to z pewnością gratka dla fanów opowieści Disneya. Niestety, jeśli chcielibyście odliczać nim czas już od sierpnia, mamy smutną wiadomość wydawca roześle czytelnikom kalendarze dopiero w październiku. A Wy? Myślicie już o Bożym Narodzeniu? Fot. materiały IglooBooks / amazon.comhttps://www.granice.pl/news/disney-ruszyl-ze-sprzedaza-kalendarza-adwentowego-kosztuje-ponad-100-zl-i-juz-jest-bestsellerem/8597Thu, 15 Aug 2019 19:51:28 +0200„Znajdź mnie” – pierwsze informacje o kontynuacji „Tamtych dni, tamtych nocy”Wiemy już, jak wygląda okładka drugiej części popularnej książki Tamtych dni, tamtych nocy Andr Acimana. Jakie są najnowsze informacje na temat kolejnej powieści? Tamte dni, tamte noce Andr Acimana okazały się wielkim sukcesem, kiedy na ekranach kin pojawił się film z udziałem Timothe Chalametem oraz Armie Hammerem. Chociaż książka zadebiutowała kilkanaście lat temu, to właśnie w ubiegłym roku stała się bestsellerem. Czytaj także: Znamy datę premiery kontynuacji "Tamtych dni, tamtych nocy" W pierwszej części poznaliśmy historię Elio, młodego chłopaka, spędzającego wakacje we Włoszech w domku letniskowym wraz z rodzicami. Do domku przyjeżdża wówczas Oliver doktorant, który w słonecznej Italii pracować ma pod okiem znanego profesora, ojca Elio. Niespodziewanie pomiędzy mężczyznami zaczyna rodzić się uczucie, którego się nie spodziewali. Jednak relacja pomiędzy Elio a Oliverem nie jest tak prosta, jak typowe nastoletnie romanse. Dziś na swoim profilu na Facebooku polski wydawca książki Wydawnictwo Poradnia K zamieściło polską okładkę drugiej części tej historii. Od paru miesięcy wiadomo już, że autor po latach stworzy kontynuację. Dodatkowo, choć ta informacja nie jest potwierdzona, to jednak po kinowym sukcesie, twórcy filmu być może zdecydują się także na produkcję kolejnego filmu. Czytaj także: Druga część Tamtych dni, tamtych nocy już w przyszłym roku? Druga część dotyczyć będzie w głównej mierze postaci Samuela ojca Elio, a zarazem profesora, który podczas wakacji pod swoje skrzydła przyjmował studentów. Tym razem Aciman skupi się na losach mężczyzny jego nieudanym małżeństwie i przeprowadzce z Florencji do Rzymu. Nie zabraknie jednak także Elio i Olivera, teraz już dorosłych ludzi, mających poukładane życie osobiste i zawodowe. Druga część z cyklu nazywać się będzie Znajdź mnie (ang. Find me). W Znajdź mnie Andr Aciman przedstawia losy bohaterów po 20 latach od wydarzeń z pierwszej części. Premierę zaplanowano na październik tego roku. Autorem polskiego tłumaczenia jest Tomasz Bieroń. Czytaliście pierwszą książkę o Elio i Oliverze? A może oglądaliście film?https://www.granice.pl/news/znajdz-mnie8221-pierwsze-informacje-o-kontynuacji-tamtych-dni-tamtych-nocy8221/8596Wed, 14 Aug 2019 13:11:21 +0200Władze coraz bardziej utrudniały ludziom życie. Fragment książki "Bo trzeba żyć. Apolonia"Szlachcianka Apolonia Niemyjska wychodzi za mąż za bogatego chłopa Franciszka Bąka. Ich małżeństwo budzi wiele kontrowersji w lokalnym środowisku. Wkrótce wybucha pierwsza wojna światowa, Apolonia rodzi córkę, Gabrynię, która jest oczkiem w głowie rodziców. Mijają lata. Rodzą się kolejne dzieci, a przez kraj i najbliższą okolicę przetacza się historia: epidemia ,,hiszpanki, odzyskanie niepodległości przez Polskę, wojna z bolszewikami, lokalny pogrom Żydów. Pewnego dnia rodzinę Bąków spotyka tragedia. Los boleśnie doświadcza Apolonię, a w jej sercu coraz częściej pojawia się rozgoryczenie. Na szczęście, dzięki najbliższym, kobieta dochodzi do siebie. Rozpoczyna się nowy etap w jej życiu. Dzieci dorastają, Gabrynia, najbardziej pracowita z rodzeństwa, ma swoje marzenia Bo trzeba żyć. Apoloniajest powieścią o rodzinie, tożsamości i prawdziwej miłości. Fabuła tej sagi rodzinnej dzieje się na Podlasiu, a jej tło stanowią wielkie wydarzenia pierwszej połowy XX wieku od wybuchu pierwszej wojny światowej aż po śmierć Stalina. Do lektury zapraszaWydawnictwo Szara Godzina. Dziś prezentujemy Wam pierwszy fragment tej książki. Koniecznie weźcie też udział w konkursie, który poświęcony jest książce Ewy Szymańskiej. Mała chowała się dobrze, z dnia na dzień przybierając na wadze. Także Apolonia szybko wracała do zdrowia i do sił. Co prawda ani Wasakowa, która zastąpiła akuszerkę w opiece nad położnicą i niemowlęciem, ani Franciszek nie pozwalali jej przez dłuższy czas wstawać z łóżka, ale czuła, że wszystkie ich obawy są przesadne. Poddała się jednak ich woli i tylko niekiedy, w krótkich chwilach, gdy w domu nie było nikogo, wstawała ukradkiem, aby zorientować się, czy wszystko idzie, jak należy. Jakoś tam szło, ale w trzecim tygodniu przymusowego leżenia zdecydowała, że naprawdę już dość. Nic mi nie jest, naprawdę. Przestań się tak ze mną cackać. Co to ja jakaś królewna jestem czy co? Niejedna kobieta na wsi trzy dni po porodzie wstaje i idzie do roboty, a ja już prawie trzy tygodnie zmarnowałam, wylegując się pod pierzyną. Zresztą pracy w domu huk zaprotestowała pewnego dnia, gdy mąż zaczął robić jej wyrzuty, że znowu wstała. Już ty się nie martw pracą, poradzimy sobie z Marynią próbował oponować Franciszek. Pewnie, poradzicie, ale nie ze wszystkim. Jezu, przecież nie mówię, że pójdę w pole. Nigdy nie chodziłam, to nagle nie zacznę mruknęła z sarkazmem. Ale w domu Marynia naprawdę wszystkiego nie zrobi. Starczy jej roboty w obejściu. W ogrodzie na pewno zielsko po kolana. I porzeczkę zaraz trzeba będzie zerwać. Już nie marudź, naprawdę wiem, co robię przymilała się do męża, który nie wyglądał na przekonanego. Że rzeczywiście nie był przekonany, domyśliła się, gdy jakąś godzinę później tę samą śpiewkę musiała powtarzać Wasakowej. Widać z braku argumentów Franciszek wysłał ją, aby przemówiła upartej do rozumu. Jednak Apolonia, powziąwszy postanowienie, nie uległa i sąsiadce. Och, Wasakowa śmiała się, odpierając jej argumenty przecież całkiem niedawno mi opowiadaliście, że parę dni po urodzeniu Józefa siano na wyścigi przed deszczem żeście z mężem grabili. Ale ja chora nie byłam i do roboty od małego przyuczona, a ty, dziecko, delikatna jesteś i śmierci się ledwie co wywinęłaś. No ale się wywinęłam i naprawdę dobrze się czuję. I wcale nie jestem taka delikatna. Poza tym nie będę brać się za ciężką pracę. Ot, dom trochę ogarnę, może w ogródku przy domu co zrobię. A broń cię Boże! zakrzyknęła zgorszona sąsiadka. Ani mi się waż z domu wychodzić i ludziom pokazywać. Gospodyni jesteś, a nie jakaś biedota. Jeszcze wywodu nie było. Siedź w chałupie, bo ludzie cię na języki wezmą. W domu, jeśli naprawdę chcesz i dasz radę, to se tam co i zrób, ale na ulicę nie wychodź. Za trzy tygodnie ksiądz cię pobłogosławi, dziecko ochrzcicie i wtedy możesz wszystko robić. Cóż było począć. Choć nie do końca przekonana, ustąpiła o tyle, że rzeczywiście prawie nie wychodziła z domu. Ot, wyjrzała na chwilę na ganek, żeby zaczerpnąć powietrza, czy na podwórze wydać jakieś polecenie Maryni. Nie była przesądna, ale postanowiła zachować tradycję i jakoś wytrzymała do połowy lipca. Do wywodu pojechała z Franciszkiem i Wasakową, która pouczyła ją, jak ma się zachować. Do kościoła weszła bocznymi drzwiami, trzymając w ręce zapaloną gromnicę. Ksiądz ją pobłogosławił, po czym obeszła dookoła ołtarz, wrzuciła ofiarę do skarbony i wróciła do nawy już jako oczyszczona. Trochę się zżymała na to wszystko, bo w końcu z czego niby ją trzeba było oczyszczać? Machnęła jednak ręką. Wlazłaś między wrony, to kracz jak one mówiła sobie, wiedząc, że w Olendach, podobnie jak w wielu włościańskich wsiach, zwyczaj ten był od wieków praktykowany i nie przysporzyłoby jej popularności, gdyby go zlekceważyła. Za to przy chrzcinach sobie odbiła i urządziła takie, żeby ludzie mieli o czym gadać. Choć czas może nie był najlepszy, przyjęcie było wystawne. Sprosili prawie całą, co prawda nie tak znów liczną, rodzinę i co ważniejszych sąsiadów. Franciszek nie żałował pieniędzy, a Apolonia chyba po raz pierwszy w życiu postanowiła pokazać, że jest ze szlachty. Trochę kłopotu było z wyborem chrzestnej, bo zgodnie z obietnicą pierworodną Bąków miał do chrztu trzymać Tadeusz. Starszy z braci Niemyjskich przekroczył już jednak czterdziestkę, a w rodzinie nie było kumy pasującej do niego wiekiem i pozycją. Przyjaciółek Apolonia nigdy nie miała i w końcu zdecydowano się na dalszą kuzynkę Franciszka energiczną, przystojną trzydziestoparolatkę, która im starostowała na weselu. Na chrzcie dziewczynce nadano imię Gabriela po matce Apolonii. Same chrzciny zaś trwały praktycznie do rana, gdyż z racji godziny policyjnej przyjezdni goście i tak zmuszeni byli nocować. Na szczęście sprzyjała temu letnia pora, więc mężczyźni mieli po prostu spać w stodole. Zresztą większość z nich zrobiła to dopiero po wschodzie słońca, bo gdy kobiety udały się na spoczynek (kuzynkom Niemyjskich nocleg zaproponowała Wasakowa, która na tę okazję kazała nawet Józefowi wybiałkować wszystkie izby), przy stole rozgorzała najgorętsza, bo intensywnie zakrapiana dyskusja. Leżąca w alkierzu Apolonia, chcąc nie chcąc, przysłuchiwała się rozmowie, która niestety dotyczyła niewesołych spraw. Już w końcu ubiegłego roku władze coraz bardziej utrudniały ludziom życie. Nowe podatki, opłaty skarbowe, powszechna drożyzna spowodowana inflacją i deprecjacją rubla sprawiały, że ludność marniała i coraz mocniej zaciskała pasa. Odczuwali to nawet ci zamożniejsi, o biedocie już nie mówiąc. Jednak to, co okupanci zaczęli wyprawiać w tym roku, przechodziło ludzkie pojęcie. Toć człowiek już sam o niczym decydować nie może narzekał któryś z mężczyzn, sądząc po głosie, dobrze już wstawiony stary Rola, wuj Franciszka ze strony matki. W urzędzie każą rejestrować, ile pola czym obsiałeś, ile inwentarza masz w chlewie i oborze. Niedługo to będą po chałupach chodzić i liczyć, ile baba jajek spod kur rano wyjęła. I świniakowi w łeb nie wolno dać bez zezwolenia. Nie dość, że kontyngenty nałożyli złodziejskie, a śmiech bierze, jak mówią, że płacą chłopu za żywca, to jeszcze grzywnę, człowieku, zapłacisz za ubój wtrącił Józef Wasak. Podobno Pietrulko ze Świderek pięćset marek musiał dać, bo inaczej do więzienia by go wzięli, za to że wieprzka na Wielkanoc zarżnął skomentował jakiś inny, mocno już chyba podpity głos. Co tam świnie odezwał się znowu stary Rola. Mówili parę dni temu w gminie, że nawet słomę i siano będą rekwirować dla wojska. To czym, ja się pytam, to bydło, co je potem każą odstawić do skupu, spasać? Pokrzywą? Toć kartoflami nie wolno, te są dla wojska. Zboże też zabierają, bo w młynie urzędas liczy, ile mąki mielesz. Wykończą ludzi jak nic. Kontyngenty, rekwizycje, konfiskaty, podwody, kwaterunki Jak, ja się pytam, żyć w takiej niewoli? Toć chyba za pańszczyzny lepiej było. A ty, Franek, to się dowiedz zwrócił się w tym momencie do Bąka bo podobno konie mają też zabierać. U nas do tej pory jakoś się nie czepiali, ale ponoć teraz jakieś specjalne instytucje od rekwizycji koni zakładają. Rogulski mi mówił, a wiesz, że jego zięć w urzędzie powiatowym siedzi, to pewno i poinformowany. Franciszek rzeczywiście już dawno słyszał te pogłoski. Podobno kuzynowi organisty, który miał gospodarstwo pod Łukowem, zabrali klacz. Mówiono, że to jakieś odgórne zarządzenie i że wszędzie będą rekwirować, niby na potrzeby wojska. Początkowo łudził się, że może to plotki albo jakieś lokalne działania okupanta. Zresztą, kalkulował, konie są mu potrzebne do pracy zarobkowej, nie zabiorą więc chyba wszystkich pięciu, bo to jego źródło utrzymania. A poza tym tartak też przejęli przecież Niemcy, a więc patrząc na to z drugiej strony, on pracuje na rzecz niemieckiego wojska. Jednak w kwietniu taka komisja powstała w Łukowie i podobno zaczęła organizować w gminach obowiązkowe jarmarki konne, na których Niemcy oceniali zwierzęta. Z tego, co się dowiedział, większość dobrych zabierali, dając chłopom jakieś durne pokwitowania niby, że potem zapłacą. Zostawiali jedynie najsłabsze sztuki i te znakowali jako niezdatne. Tylko czekać, jak i w Ulanie taki jarmark urządzą. Nie miał pojęcia, co robić, do kogo iść. Przecież konie to jego główny dochód, co on bez nich zrobi? Przysłuchując się rozmowie mężczyzn, a zwłaszcza słuchając dziwnie bezradnego tonu męża, Apolonia popadała w coraz większy popłoch. Wiedziała, że jest ciężko, ale jakby dopiero teraz dotarło do niej, jak bardzo wojna może zaważyć na ich życiu. Skupiona na swym macierzyństwie ciąży, porodzie, dziecku nie zastanawiała się od wielu miesięcy, jak radzi sobie Franciszek. Uświadomiła sobie, że od jakiegoś już czasu prawie nie rozmawiała z mężem o jego sprawach. A on, nie chcąc zapewne mącić jej radości, nic nie wspominał o tym, co się dzieje. I tyle pieniędzy poszło na chrzciny. Nagle poczuła wyrzuty sumienia. Zachciało się jej popisywać, rzeczywiście dobry czas sobie wybrała. Tak rozmyślając, przeleżała bezsennie aż do chwili, gdy Gabrynia, wiercąc się i pokwękując w kołysce, zaczęła domagać się pierwszego tego dnia posiłku. Wtedy wstała i przewinąwszy córeczkę, wzięła ją do swego łóżka. Słodki, nieporównywalny z żadnym innym zapach niemowlęcia, jego cichutkie, zadowolone posapywanie podziałały na nią kojąco i w końcu sama, nie wiedząc kiedy, zasnęła. Obudził ją hałas przewracającego się za ścianą krzesła i uciszające się wzajemnie głosy. Cóż, towarzystwo najwyraźniej miało dość i mężczyźni zbierali się do stodoły. Musiało być koło czwartej, bo choć za oknem było już jasno, w alkierzu panowała jeszcze poranna szarość. Apolonia odczekała, aż w domu ucichło, i odsunąwszy delikatnie przytulone twarzyczką do jej piersi dziecko, próbowała ponownie zasnąć. Jednak mimo że była zmęczona, sen nie chciał wrócić. Powrócił za to niepokój, który w końcu wygonił ją z łóżka. Żeby jej nie męczył, zaczęła sprzątać pobojowisko, które pozostało po wielogodzinnej libacji. Zeszło jej prawie do szóstej i na szczęście okazało się w miarę skutecznym lekarstwem na nocne niepokoje. Gdy do kuchni zastukał jak co dzień Michał, który przyszedł do obrządku, uspokoiła się prawie zupełnie. Owszem, czasy są ciężkie i nie wiadomo, co jeszcze się wydarzy, ale przecież nie można popadać w przesadną rozpacz. Skoro inni sobie radzą, to oni też jakoś przetrzymają. Po drugie nic jeszcze tak naprawdę nie wiadomo. Może Niemcy rzeczywiście wezmą pod uwagę, że Franciszek pracuje w tartaku? Co im w końcu przyjdzie z tego, że zabiorą mu konie? A zresztą Bogu dziękować, konie to nie jedyny ich majątek. Mają trochę odłożone, jest jeszcze ta reszta pola, co ją zostawili dla siebie, no i pieniądze, które dostaje od braci po rodzicach. Jakoś to będzie, w końcu żadna wojna nie trwa wiecznie. Tak rozmyślając, krzątała się po mieszkaniu, szykując śniadanie, na które miały przyjść kuzynki. Później wróciła do dziecka, które rozbudziło się i głośno domagało jej uwagi. Widok córeczki rozwiał resztkę niepokoju. Wszystko się ułoży, a Franciszek na pewno sobie poradzi, jak zawsze. W naszym serwisie możecie już przeczytać kolejny fragment książkiBo trzeba żyć. Apolonia. Powieść Ewy Szymańskiej możecie kupić w popularnych księgarniach internetowych: https://www.granice.pl/news/wladze-coraz-bardziej-utrudnialy-ludziom-zycie-fragment-ksiazki-bo-trzeba-zyc-apolonia/8595Wed, 14 Aug 2019 12:18:34 +0200