Aborcja paniki - wiersz

Autor: Ryksza
Czy podobał Ci się ten wiersz? 5

Aborcja paniki

 

Zaczyna się zapłodnienia proces

Rośnie zarodek w mgnieniu oka

W myślach jednak Boga proszę

Aby był to sztuczny okaz

 


Coś zimnego wędruje pod skórą

Trzęsę się, nie łapię powietrza

Serce przeszyte lękiem, jak kulą

Na jawie koszmar, widziany wcześniej we snach

 


Chcę się obudzić, lecz przecież nie śnię

Zwijam się na ziemi w kształt embrionu

Strach zachłannie zagarnia przestrzeń

Pragnie mnie pożreć, pochwycić do szponów

 


Lecz na tym czarnych myśli oceanie

Znajduje się gdzieś niewielka szalupa

Która pozwala mieć nadzieję na przetrwanie

Choć wewnątrz myśli zmieniłem się w trupa

 


Muszę się dostać głęboko do paniki zarodka

Wyskrobać go siłą, choćby zardzewiałym wieszakiem

Może jest to nadzieja słaba i wiotka

Lecz trzymam się jej najmocniej jak potrafię

 


Wejdę na tej szalupy bezpieczny pokład

Zdejmę z korpusu ratunkową kamizelkę

Uniżony pokłon Absolutowi oddam

Że pomógł mi zwalczyć problemy wszelkie

 


Spokojnie dopłynę z prądem do portu

Postawię stopy na brzegu przystani

Zaczerpnę powietrza najczystszego sortu

I poczekam aż panika znowu się pojawi

Najpopularniejsze wiersze
Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.