Bielizna - wiersz

Autor: Amadeusz66
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Do szpitala nagle zabrali moją kochaną.

Z domowych pieleszy, skromnie ubraną.

Nazajutrz, kiedy Wacławę odwiedziłem.

Rzekła: kupisz mi majtki, a ja się zdziwiłem.

 


W sklepie pytam: majtki na Wacie macie?

W oczach za ladą czytałem, jakie? Wariacie.

A słyszał pan o kalesonach z koszykiem na jajka.

O co jej chodzi, czy to żart, a może bajka.

 


Podniesionym głosem raz jeszcze powtarzam.

Majtki na żonę poproszę, czy źle się wyrażam.

O, to już coś bliższe prawdy, proszę podać jak duże.

No, takie na dwa manekiny, koniecznie w róże.

 


Będzie dwa w jednym, niech się ucieszy ma miła.

Zobaczyła to żonka, ja bym takich nie kupiła.

Może biustonosz kupiłbyś lepszy, ten to stary.

Idąc myślę, jakiej ja użyję w sklepie miary.

 


Udałem się do sklepu, oczami miseczki testuje.

Pan ogląda czy....., a może coś kupuje.

Biustonosz poproszę, ręce układam tak z dala.

Pani bacznie zjawisko ogląda, biustonosz podała.

 


Do szpitala biegnę uradowany, co na to żonka.

Ubrała go uśmiech mówi, mądrego mam małżonka.

Po tygodniu w domu zapraszam Wacie na zakupy.

Kupisz nowe majtki mają być na, a nie do dupy.

 


Amadeusz

 

Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
Amadeusz66
Użytkownik - Amadeusz66

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-01-23 17:08:29