Do nieobecnych - wiersz

Autor: Majka0311
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Ksiądz Jan Twardowski powiedział kiedyś „Śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”. Banał, nie? Przecież mi się nie chce, zła jestem, umówiłam się z kumplami, a w ogóle to nikt mi nie będzie mówił kto z kim gdzie i po co mam teraz być. Nie mam ochoty, zapracowana jestem, niewyspana, serial do obejrzenia i na dyskotekę trzeba iść wieczorem, piwo wypić i pobawić się, bo młoda jestem, czas ucieka a ja młodsza już nie będę. Banał. Czasem otwieram Messengera i lubię wracać do rozmów z ludźmi z przeszłości, czemu ich nie ma? Wchodzę na rozmowę z tatą i przecież widzę, że chciał, chciał iść ze mną na spacer w tamten piątek wieczorem,  kiedy jeszcze miał siłę chodzić  i już nie miał z kim. Przecież widzę, że chciał, ale przecież piątek był, wieczór, ja młoda, w liceum, przecież kolejny raz trzeba iść do tego samego baru i rozmawiać z tymi przecież ważnymi dla mnie ludźmi. Gdzie Ci ludzie? Kto wtedy był? Nie pamiętam, chyba Jadźka, Olka, Kamil, kurde naprawdę nie pamiętam. Przecież byli tacy ważni, przecież dla nich odpuściłam spacer z tatą, ale to nic przecież tato będzie, poczeka, przecież musi zrozumieć, że jestem nastolatką i mam generalnie w dupie swoją rodzinę. Śpieszmy się kochać ludzi, no banał, też tak myślę, tylko czasem zdarza mi się chodzić na cmentarz i myśleć, że kurde tato mogłam wtedy przecież z Tobą iść, kurde tato, przecież mam Ci tyle jeszcze do powiedzenia. Kurde. Czy tamten spacer mógł być naszym ostatnim? Może wtedy powiedziałbyś mi dlaczego Wy z mamą, dlaczego miałam dwa domy, dlaczego siedząc przed kominkiem płakałam, a Ty nie widziałeś. Kurde. Może powiedziałbyś mi dlaczego nigdy Cię nie było. Tato. Może gdybym poszła, może Ty byś dalej był? Może gdybym poszła nie musiałabym spędzać samotnych wieczorów w tym wielkim opustoszałym domu? Może gdybym poszła nie tęskniłabym tak bardzo, nie plułabym w brodę, że przecież wiedziałam, że chory jesteś, że nie masz z kim, że przecież wybrałam wtedy mieć to w głębokim poważaniu. Zawsze będę już w sobie nosić to poczucie winy, że tylko kasa, że tylko mama, że Ty to generalnie zły. A właśnie, mamo. Gdzie byłaś? Gdzie byłaś, gdy taty już nie było a ja sama? Sama w tym wielkim, opustoszałym miejscu kiedyś nazywanym „domem”. Gdzie byłaś? Zakochałaś się, no tak, zakochałaś się. Przecież ja rozumiem, mamo, możesz jechać, nic się nie dzieje, jedź. Ja tylko tutaj jeszcze chwilę posiedzę i pewnie z kimś wyjdę, przecież mam przyjaciół, może Jadźka, Olka, Kuba, ktokolwiek, domyśli się, że ja przecież  ciągle jestem tu sama, w tym wielkim opustoszałym miejscu i przyjdzie. A jak nie przyjdzie? To pewnie napisze. Nie pisze? Zajęty przecież, każdy ma swoje życie, swój dom, swoje rodziny. Przecież nikt nie jest na moje zawołanie, wszyscy mają rodziny, wszyscy są przecież gdzieś w jakimś opustoszałym miejscu i pewnie nazywają to miejsce domem, bo ich mama nie zakochała się i nie pojechała tylko na jeden dzień, jeden wieczór.

Najpopularniejsze wiersze
Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
Majka0311
Użytkownik - Majka0311

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2021-03-21 12:02:29