Intymny pamiętnik nastolatki cz.19 - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Zima wtargnęła nagle, dokucza zadymka,

skulona brnę do szkoły, na dworze mróz trzyma.

zamiast tryskać humorem muszę smutek dławić,

bo chłopak ma gorączkę, więc się nie pojawi,

trudno będzie wytrzymać czas godzin samotnych,

bez niego świat się staje ponuro markotny.

 

Zaspałam i nie mogłam nawet zajrzeć rano,

chodzę jak struta, tęskniąc i twarz roześmianą

błędny wzrok chciałby znaleźć, sięgając wspomnieniem,

niczym cień za mną chodzi błękitne spojrzenie,

więc ze spuszczoną głową sama w pustkę gadam,

przybita, bo w samotni nikt nie odpowiada.

Na przerwie w kąt najdalszy uciekam z chlipaniem,

w tęsknocie zrozumiałam, kim jest Oli dla mnie.

 

Wziąć się w garść próbowałam, by nie stracić lekcji,

daremnie się starałam – sercu nie wyświetli,

wędruje gdzieś uparcie i nie znosząc barier,

roztkliwia gorzkie myśli, wśród bezdroży łkaniem

tłocząc ich kłębowisko pośród łez bezsilnych,

jak przez mgłę usłyszałam i łamiąc kończyny,

zbolała cicho wstaję na drżących kolanach,

nic nie wiem zagubiona, doszczętnie znękana...

Pani do mnie podbiega. – Iga, co się dzieje?

Lecz ja zaniemówiłam i tylko łzy leję,

wśród myśli ta samotność tak mnie zblokowała.

– Ja muszę iść do domu – cicho wyszeptałam.

Serdecznie przytuliła, by lęki rozproszyć.

Choć ze wstydem, wyznałam: – Mój chłopak jest chory.

 

Wszystko w lot zrozumiała, całą moją mękę,

wzięła do samochodu, prowadząc za rękę.

Biegnąc po schodach, omal nóg nie pogubiłam,

ścigała mnie do niego nieprzeparta siła,

profesor także weszła i była wesoła,

z uśmiechem powiedziała: – Lekarstwo przywiozłam.

 

Rozbeczałam się przy niej, w pościel tuląc głowę,

uciszając przegarniał ręką włosy płowe.

Trwała na oczach mamy urocza sielanka,

pojęłam, że bez niego byłby życia dramat,

a wszystko się zaczęło nader prozaicznie,

by zburzyć świat beztroski kapryśnej dziewczynie.

 

Niczym w tęczę patrzyłam zapłakanym okiem,

choć chory tulił głaszcząc w czułej trosce o mnie,

byliśmy tak zajęci, świat się stracił dla nas,

nawet nie widzieliśmy, kiedy weszła mama.

Ze szczęścia dłonie tkały splot ściegiem miłosnym

i przy mnie zdrowiał w oczach, taki był radosny.

Pewnie moja zasługa, bo, odchodząc, pani

z uśmiechem powiedziała coś o motywacji.

 

Miły dreszczyk emocji biegł przez moje plecy,

bo ten cudowny dotyk nawet smutki leczy.

Siedziałam tak przy łóżku niemal do wieczora,

nie wiem, kto kim naprawdę dziś się opiekował,

obiecał pisać do mnie, więc zniosę rozstanie,

gorączka opadała a z nią z serca kamień.

Telefon był gorący, erotycznie śmielszy,

zbyt intymne, by karmić zawstydzony zeszyt.

cdn.

Najpopularniejsze wiersze

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-29 22:46:58