Intymny pamiętnik nastolatki cz.23(wersja wydana) - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Siedzimy przytuleni, patrząc sobie w oczy,

wybiegam już myślami do wspólnych chwil nocnych.

Wielka namiętność kusi, lśnią płomienne twarze,

ku sobie przyciągając piersi pełne marzeń.

 

Jego wzrok mnie zniewalał, wyrywał westchnienia,

topiłam się ze szczęścia po samych spojrzeniach,

onieśmielały trochę szafirowe błyski,

więc cichutko szeptałam, że jest dla mnie wszystkim.

 

Galopowały serca, chcąc się zauroczyć,

przy wymownym milczeniu jak miłosne strofy

czytałam dedykacje w wyznaniu nieśmiałym,

a ręce jak narkotyk, drżąc włosy czesały,

rozbudzały w pragnieniach niecierpliwe dreszcze,

kołysana w ramionach, zapragnęłam zwierzeń.

Podobno, co w Wigilię ludziom się przydarzy,

tak będzie przez rok cały – zaczynałam marzyć.

Uśmiechem mnie rozbrajał, a chciałam tak wiele,

pragnęłam się zapytać o nasz ślub w kościele.

 

Zawsze go potrafiłam rzucać na kolana,

dzisiaj jakoś nie mogłam, dziwnie skrępowana.

Niemo w oczy patrzyłam, jednak się domyślił –

jego miłość odgadła tajemnicze myśli,

bo spojrzeniem głębokim wejrzał niemal w serce,

odgadł, mówiąc mi: – Dzisiaj masz jakąś rozterkę.

Skoczyłam mu do szyi niczym żbik na gałąź,

szeptałam: – Pragnę z tobą włożyć suknię białą. –

I kurczowo ściskając: – Wreszcie powiedz, proszę,

sama myśli i pragnień dłużej nie uniosę,

przyciąga mnie ku tobie nieprzeparta siła,

chcę szczęścia z tobą, Oli. – I głowę wtuliłam.

– Iga, musisz uwierzyć, przysięgam w Wigilię –

powiedział – pragnę ciebie, nie chcę żadnej innej.

 

 

Niczym gorący tajfun porwał mnie w ramiona

i w bitwie na czułości drżałam podniecona.

Wzajemność pieszczotami dokarmiała zmysły,

słuchałam jego serca jak radości przyszłych,

tak opiekuńczą mocą męskiej siły biło,

że rozmarzona, rozkosz pocałunków pijąc,

podsycałam dotykiem niczym żywy ogień,

urzeczona tym czarem, chłonąc źródło podniet,

zagarnęłam ku sobie błękitne obłoki,

w spojrzeniu widząc płomień żądz niebieskookich.

 

 

Usidliłam udami i z nim w raju tonę,

oazę szczęśliwości znalazłam na moment,

w mgłę upojenia bierze wicher monsunowy,

drży gorący ocean spływającej rosy,

rośnie fala przypływu, uczucia kołysząc,

kojąc burzę szeptami, rozkoszując ciszą...

Dwa zespolone ciała w żelaznym uścisku

zastygły w splocie ramion, chciwie tuląc bliskość.

 

 

Fascynacji nie koniec, szukają się ręce,

bo roziskrzone oczy wyznań pragną więcej,

z miłym uporem usta subtelnym dotykiem

błądzą wciąż erotycznie, obdarzając zmyślnie.

W objęcia się wciskając, do snu się układam,

niczym własność przyciągam odprężona, słaba,

posłusznie oplatając, spełnia me kaprysy,

gdy jak kotka stosuję romantyczny wyzysk.

cdn.

Najpopularniejsze wiersze
Inne wiersze tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-04-18 08:53:06