Intymny pamiętnik nastolatki cz.32 - wiersz

Autor: EdwardSkwarcan
Czy podobał Ci się ten wiersz? 0

Skoro świt jestem w kuchni z mamy przyzwoleniem,

chcę zrobić dzisiaj w łóżku ładne przedstawienie,

tajny scenariusz razem pisany z wieczora –

uwijam się jak mrówka, by śniadanie podać.

Zajrzałam do sypialni sprawdzić senny nosek,

dla niego niespodzianką są smaczne rozkosze.

 

Wczoraj zrobiłam wywiad, co uwielbia Oli –

będzie z rana wesoło, muszę poswawolić.

Pierogi już oblane czerwonym rumieńcem,

budzę mamę po cichu i występ na scence –

wpycham się bez namysłu w spodniach do ciepełka,

wzdychając romantycznie, że pokusa wielka

zmusiła, by poleżeć chwilę obok pieca.

Poganiam: – Wstawaj, śpiochu, kucharka poleca

podsmażane pierożki razem ze śmietaną,

na dzień dobry całusek z miną roześmianą.

Puszczam oczko figlarnie, głaszcząc go po twarzy,

kto ma „Igłę” nakarmić, gdy ty sennie marzysz.

 

Wytrzeszcza na mnie oczy, policzki pąsowe,

kompletne zaskoczenie odebrało mowę,

tylko mamie podałam nożyk i widelec,

a dla nas nie zabrałam, by było weselej.

Tłumaczę się niewinnie roztrzepaniem sennym,

lecz takie ciepło w łóżku, więc trzeba być dzielnym,

grzecznie wybaczyć przyszłej kucharko-małżonce,

bo trzeba konsumować pierogi gorące.

 

 

Możemy paluszkami, jak nasi przodkowie,

robię test przedmałżeński: – Co ty o tym powiesz?

Śniadanie z mężem w łóżku, znakomity pomysł,

lepsze więzi receptą na stres i rozwody,

bo małżonek nad ranem troskliwy dla żony,

włoży więcej wigoru dobrze najedzony.

 

 

Wszyscy się zaśmiewamy, mama jeść nie może,

komentuję, chichocząc: – Ze mną coraz gorzej.

Układam się na piersi, żeby było zgrabniej,

karmi niczym niemowlę, nosek mam w śmietanie.

Razem w uroczej bajce, lecz przez śmieszne miny

wybucha jak eksplozja mój śmiech zaraźliwy.

 

 

Uwolniony opuścił ciasną piersi grotę,

kołysze się w powietrzu szalonym chichotem,

tańczy po ścianach, czyniąc harce niepojęte,

chłopak porywa tacę, ratując z pośpiechem.

Wesołość się udziela, wibracji dostała,

rozkołysana śmiechem drży sypialnia cała,

wzbijając do sufitu, spada kaskadami,

lecą perliste dźwięki jak szczęścia dynamit,

przetacza się, chcąc pokój łoskotem rozsadzić,

w porywie wesołości pierożka z palcami

chciałam ugryźć niechcący, lecz porywa ręce –

zwariowane śniadanie zrobione naprędce.

 

 

Oli chciał się udławić, aż płacze z uciechy,

pościel cała w śmietanie – pierogi ze śmiechem,

odprężona, myślami błądzę po suficie,

szepnęłam, że chcę jadać tak śniadania wszystkie.

 

Jego też rozpromienił ranek pełen wrażeń.

– Naleśniki z chichotem kiedyś ci usmażę –

obiecuję – i wtedy nosek będzie w dżemie.

A w najskrytszych marzeniach chciałabym codziennie,

więc z lubością łaskoczę brzuszek mej miłości,

tak miło razem leżeć, nie chce się wychodzić.

cdn.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

O autorze
EdwardSkwarcan
Użytkownik - EdwardSkwarcan

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-10-07 22:53:31